Jak pokonać samotność Jak pokonać samotność - poradnik dla kobiet
Barbara Dudzicz
Samotność ma różne oblicza, ale zawsze boli tak samo mocno. Szczególnie nas, kobiety. Poznaj 26 sposobów na samotność i zacznij nareszcie wieść życie, o jakim zawsze marzyłaś! --> zobacz więcej
Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
O lekarzach


Lekarz do lekarza: 
- Mam dziwny przypadek. Pacjent powinien już dawno zejść a on zdrowieje. 
Kolega: 
- Tak... czasem medycyna jest bezsilna. 
 
*     *     *
 
Pacjent radzi się lekarza co zrobić, aby pozbyć się tasiemca. 
- Proszę przez tydzień jeść ciastka i popijać je mlekiem. 
Po tygodniu pacjent wraca. 
- Panie doktorze, nie pomogło. 
- Niech pan pije samo mleko! 
Chory zrobił, jak mu radził lekarz, a tu na drugi dzień tasiemiec wychodzi i pyta: 
- A ciacho gdzie?! 

*     *     *
 
Przed operacja lekarz pyta mlodego pacjenta: 
- Ile masz lat chlopcze? 
- Jutro skoncze 18. 
- Jestes tego pewien ??? 

*     *     *

Kilku lekarzy (internista, pediatra, psychiatra, chirurg i patolog) 
- wybrało się na kaczki. 

Do pierwszego ptaka miał strzelac internista. 
-A może to jednak nie kaczka? Powinienem spytać kogoś innego o opinię 
- zawahał sie i kaczka odleciała. 

W drugą mierzył pediatra. 
-Nie jestem pewien, czy to kaczka. A poza tym , może mieć młode... 
- i ptak zniknął za horyzontem. 

Następny w kolejce był psychiatra. 
-Wiem, że to kaczka, ale czy kaczka wie, że jest kaczką? -
 zamyślił sie i przegapił okazję do strzału. 

Potem nadszedł czas na chirurga. Ten przyłożył fuzję do ramienia, 
strzelił bez wahania i ptak runął na ziemię. 
-Idź, sprawdź czy to była kaczka - powiedział chirurg do patologa. 

*     *     *

- Panie doktorze, mam problem. Cierpię na pazerność. 
- Hm, no cóż, coś zaradzimy. Zapiszę panu pewien lek... 
- Panie doktorze? 
- Słucham pana? 
- Tylko, żeby tego leku było dużo... DUŻO... D U Ż O !!!! 

*     *     *

Wpada hydraulik do lekarza i mowi: Panie doktorze mam problem z kolankiem. 

*     *     *

Lekarz do żony pacjenta: 
-Pani mąż potrzebuje spokoju i ciszy i jeszcze raz spokoju 
-No właśnie!!! Przecież powtarzam mu to sto razy dziennie!!! 

*     *     *

- Jakie ryby najbardziej lubią łowić lekarze: 
- Najbardziej duże sumy! 

*     *     *

- Panie doktorze, jak tylko zaczynam pracę, to zaraz zasypiam. 
- A gdzie pan pracuje? 
- W punkcie skupu. 
- A co pan tam robi? 
- Liczę barany. 

*     *     *

- Panie doktorze, czy wyleczy mnie pan z bezsenności? 
- Tak, ale najpierw trzeba ustalić i zlikwidować przyczynę. 
- Lepiej nie. Żona jest bardzo przywiązana do naszego dziecka. 

*     *     *

Pacjent w szpitalu do pielegniarki: 
- Ale to lekarstwo niedobre. Obrzydliwość! 
- To nie lekarstwo. To obiad. 

*     *     *

W sali operacyjnej pielęgniarka zwraca się do lekarza: 
- Panie doktorze, to już trzeci stół operacyjny, który pan zniszczył w tym miesiacu. 
Proszę nie ciać tak głęboko. 

*     *     *

- Nie podobasz mi się, dziewczyno - mówi lekarz po zbadaniu dziewczyny. 
- Pan doktor też nie należy do pięknych. 

*     *     *

Staruszek przychodzi do lekarza i mówi: 
- Panie doktorze, mam straszną sklerozę. 
- Od kiedy? 
- Co od kiedy? 

*     *     *

Pewien facet, trochę już starszy, zaczynał mieć zaniki pamięci. 
Kiedyś na spotkaniu z przyjaciółmi u niego w domu zaczął opowiadać, 
że teraz leczy się u takiego dobrego lekarza, na to goście, 
że też by chcieli i jak się ten lekarz nazywa: 
- no własnie miałem na końcu języka... pamiętacie może, był taki grecki poeta, 
w starożytności, taki ślepy... 
- No był, Homer. To co, ten lekarz ma na nazwisko Homer? 
- Nie, nie! On napisał taką epopeję, o tym jak Grecy się tłukli pod takim miastem w starożytnożci, 
które próbowali zdobyć... 
- no tak, zdobywali Troje. To co, ten lekarz się jakoś podobnie nazywa? 
Albo mieszka na takiej ulicy? 
- nie, nie, nie! Tam był taki wódz, tych, no, Greków, taki główny... 
- Agamemnon? 
- O o o! No i on miał brata... 
- Menelaosa. Ale co to ma wspólnego z lekarzem??!!? 
- Zaraz mówie. I tam był taki wódz trojański, który temu Mene... jak mu tam, uprowadził żonę. 
- Aaaa, Parys! Ten lekarz nazywa się Parys? 
- Nieeeee! Nie! Ta zona, co on ja uprowadził, to jak miała na imię? 
- Helena. 
- No właśnie, Helena! Helenkaaaaaaaaa - woła do żony w kuchni - jak się nazywa ten mój lekarz???? 

*     *     *

Pacjent budzi się po operacji. Stojący obok chirurg mówi: 
- Zabieg przebiegł pomyślnie, pana organizm jest bardzo silny. 
Ale nie rozumiem, dlaczego przed operacją był pan taki niespokojny i wyrywał się pielęgniarkom. 
- Bo ja przyszedłem zreperować tu kaloryfery... 

*     *     *

Na szpitalnym korytarzu lekarz pyta pielęgniarkę: 
- Siostro, kto tam tak głośno płaczę? Chyba nie te czworaczki, które się urodziły dziś w nocy? 
- Nie. To ich ojciec 

*     *     *

ZOO 
Dwa lwy oglądają w swojej klatce torbę lekarską i stłuczone okulary. 
- to był dobry weterynarz 
- tak, szkoda że nie zostało ani kawałka. 

*     *     *

- Panie doktorze, wszyscy mówią mi, że ja jestem nienormalna, lubię naleśniki. 
- Ależ skąd, ja też lubię naleśniki. Odpowiada lekarz. 
- Och, to ja pana bardzo zapraszam, mam całą szafę nalesników. 

*     *     * 
 
- Panie doktorze, bardzo boli mnie brzuch 
- A co pani jadła ? 
- Puszkę śledzi. 
- Czy były świeże ? 
- Nie wiem, nie otwierałam !
 
*     *     *

Lekarz zbadał pacjenta, zniknął na zapleczu, po czym wrócił ze słoiczkami 
wypełnionymi lekami. 
- Rano proszę zażyć zieloną tabletkę i popić szklanką wody, po obiedzie 
niebieską i popić ją szklanką wody, a przed snem czerwoną i popić szklanką 
wody... 
- O rety, doktorze, co mi jest?! 
- Pije pan za mało wody. 

*     *     *

Okulista kończy badanie pacjenta i powiada: 
- No tak... Jednego tylko nie rozumiem... 
- Czego? - pyta pacjent. 
- W jaki sposob pan tu w ogole trafił. 

*     *     *

- Nie rozumiem, dlaczego mam panu zapisać środki nasenne, 
skoro pół nocy przesiaduje pan w barze... 
- To nie dla mnie, to dla mojej żony! 

*     *     *

- Panie doktorze! Czy taka operacja jest niebezpieczna? 
- O tak! Na pięć udaje się tylko jedna. 
- Ojej! 
- Niech się pan nie boi. Czterej pańscy poprzednicy są już w grobie. 

*     *     *

Przed operacją..... 
- Panie ordynatorze, czy będzie mnie pan osobiście operował??? 
- Tak, lubie przynajmniej raz na rok sprawdzić, czy jeszcze coś pamiętam.... 

*     *     *

Profesor do początkującego lekarza: 
- Przecież pana pierwszy pacjent wyzdrowiał, nie rozumiem więc, dlaczego jest pan zdenerwowany? 
- Bo nie mam pojęcia, panie profesorze, co mu pomogło.... 

*     *     *

Po zbadaniu i wypytaniu pacjenta lekarz oświadcza: 
- Mój panie, skoro zjadł pan dwa talerze zupy pomidorowej, pół gęsi z kartoflami i kapustą, 
talerz grzybów duszonych, dwa sznycle, trzy filiżanki czarnej kawy z pięcioma kawałkami tortu, 
to nic dziwnego, że pan później nie miał apetytu. 
- Kiedy ja, panie doktorze, i przed jedzeniem też nie miałem apetytu... 

*     *     *

Anestezjolog mówi do pacjenta przed operacją: 
- Dziś usypiamy za darmo... ale budzimy za pieniądze. 

*     *     *

- Czy był dzisiaj stolec? - pyta lekarz pacjentki w czasie obchodu. 
- A krecił się tu jakiś facet, ale się nie przedstawił. 

*     *     *

Przychodzi facet do lekarza. Lekarz mówi: 
- Przykro mi to mówić, ale pozostało panu 3 miesiące życia... 
- Boże drogi!!... wie pan, bez urazy ale chcę zasiegnąc jeszcze jednej opinii... 
- Chce pan jeszcze jednej opinii? Dobra, jest pan też brzydki... 
 
*     *     *

- Będzie pan żył 80 lat - mówi lekarz do pacjenta. 
- Ależ panie doktorze - ja mam 80 lat! 
- A nie mówiłem? 

*     *     *

Lekarz przegląda rentgenowskie zdjęcie i ogromnie się dziwi. 
- Panie, masz pan zegarek w żołądku. To nie sprawia panu żadnych problemow? 
- Jasne, że tak. Zwłaszcza przy nakręcaniu... 

*     *     *

Przychodzi facet do lekarza, a lekarz, jak to lekarz bada go przez godzinę, 
poczym rzuca jakis fachowy termin. Gościu niepewnie pyta: 
- Panie doktorze to przejdzie? 
- Tak, na żonę i dzieci. 

*     *     *

- Panie doktorze, codzienie rano oddaje mocz o 5 rano. 
- W pana wieku to bardzo dobrze. 
- Ale ja się budzę o 7! 

*     *     *

- Panie doktorze! Stoję u wrót śmierci! 
- Spokojnie. Zaraz pana przeprowadzę. 

*     *     *

- Dostaniesz, jak będziesz grzeczny - mówi chirurg przed operacją. 
- Do kogo pan to mówi, doktorze? - pyta się pacjent. 
- Do tego kota, który siedzi pod krzesłem. 

*     *     *
 
Przychodzi komputer do lekarza. 
- Co z panem? 
- A miga mi tu coś. 

*     *     *

Do lekarza przychodzi facet z trzęsącymi się rękami. Lekarz pyta: 
- Czy pan dużo pije? 
- Nie bardzo. Większość mi się wylewa. 

*     *     *

- Panie doktorze, pięć lat temu poradził mi pan znakomity sposób na reumatyzm 
- unikać wilgoci. Jestem wyleczony!!! 
- Znakomicie! A co panu teraz dolega? 
- Nic. Chciałbym zapytać, czy mogę się już wykąpać?... 

*     *     *

- Szanowny panie, pańska dolegliwość będzie bardzo trudna w leczeniu - powiada medyk. 
- Szkoda, że nie zgłosił się pan do mnie przed dwudziestu laty. 
- Nie pamięta mnie pan, panie doktorze, ale byłem u pana przed dwudziestu laty. 
- Niemożliwe! 
- Obaj jeszcze byliśmy w wojsku. Powiedzial mi pan wtedy: 
"Zmiatajcie wy symulancie, bo to się źle dla was skończy!". 
- Mówiłem o smutnym końcu, więc jak pan pamięta, nie lekceważyłem choroby. 

*     *     *

Lekarz wojskowy robi obchód w szpitalu polowym. 
- I co nowego wymyślił nasz symulant ? - pyta pielęgniarkę 
- Dziś w nocy umarł... 
- A to cwaniaczek ! 

*     *     *

Facet który miał wypłynąć w rejs wycieczkowy poszedł do lekarza i prosi o pomoc w związku 
z chorobą morską. Lekarz daje mu radę: 
- O to proste musi pan zjeść naczczo 5 dużych soczystych pomidorów. 
- To pomoże? 
- Nie, ale będzie ekstra wyglądać na wodzie. 

*     *     *

- W poczekalni oczekuje pacjent, który twierdzi, że odwiedził już 
wszystkich lekarzy w mieście - informuje siostra. 
- A na co on się uskarża? 
- Na tych lekarzy!




Wasze komentarze:
 Ladzia: 28.11.2014, 17:05
 Mam blondynke w klasie ale jest mądra.<3 ;-)
 Klaudiusz: 05.03.2014, 17:33
 Zjebane - powiedziała klaudia o swoim mózgu.
 klaudia:*: 15.07.2012, 14:43
 zjebane
 kef: 03.06.2011, 02:07
 połowa to betony ale dobre i to!
 olka:): 24.10.2010, 15:33
 zgadzam się z Olka.
 Olka: 06.07.2010, 20:25
 nawet fajne ^^^
 matikkkii: 10.02.2010, 16:14
 notak to ja!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1111
 matikkkii: 29.01.2010, 16:32
 suuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuper
 
(1)


Autor

Treść




Poprzedni[ Powrót ]Następny
Daj plusika:
[ Strona główna ]
Miłość czy MIŁOŚĆ? Czyli sztuka chodzenia ze sobą Miłość czy MIŁOŚĆ? Czyli sztuka chodzenia ze sobą
Katarzyna Jarosz, Tomasz Jarosz
Jest tak wiele pytań na temat miłości, które zadajesz sobie codziennie. Czy czasami masz wrażenie, że te pytania są bez odpowiedzi? Mamy dla Ciebie rozwiązanie... » zobacz więcej
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2014 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej