Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Bóstwo Jezusa

     Na podstawie analizy czterech Ewangelii mogliśmy w sposób jasny stwierdzić, że Jezus uważał siebie za «Jednorodzonego Boga, który jest w łonie Ojca» (J 1,18). Z uważnej lektury Ewangelii jasno wynika, że Jezus uważał siebie za Boga. Skoro sam Jezus mówił o sobie, że jest Bogiem, to nie ma żadnego uzasadnienia twierdzenie, że był tylko dobrym i uczciwym człowiekiem, który jako prorok i wielki nauczyciel, powiedział wiele głębokich rzeczy. Gdyby to było nieprawdą, co Jezus mówił o sobie, wtedy nie mógłby uchodzić za nauczyciela moralności, lecz musiałby być potraktowany jako największy oszust w historii, albo jako człowiek chory psychicznie. Tak więc, albo oszust, albo chory, albo może jedynie prawdziwa możliwość, Jezus jest rzeczywiście Tym, za kogo się podawał, czyli jest prawdziwym Bogiem. Lewis, profesor Uniwersytetu Cambridge, były agnostyk, dobrze rozumiał ten problem, kiedy pisał: "Możesz kazać Mu zamknąć się jak głupcowi, możesz splunąć na Niego i postąpić z Nim jak z demonem lub możesz paść u Jego stóp i nazwać Go Panem i Bogiem, lecz nie występuj z żadną protekcjonalną niedorzecznością, że byt wielkim nauczycielem moralności". Oczywiście Jezus był wielkim nauczycielem moralności, ale nie tylko.

     Tak więc, chcąc ustawić nasze zagadnienie jaśniej, możemy powiedzieć, że Jezus podaje się za Boga. Gdyby przyjąć hipotetycznie, że to nie odpowiada prawdzie obiektywnej, to trzeba by przyjąć dwie możliwości: albo Jezus kłamał, świadomie oszukując i wyprowadzając w błąd wszystkich, albo sam uległ złudzeniu i tylko subiektywnie był przeświadczony o swej godności, co oznaczałoby, że był w stanie jakiejś stałej choroby psychicznej.

     Pierwszą ewentualność możemy wykluczyć przez wskazania na wysoki poziom etyczny Jezusa, natomiast drugą ewentualność wykluczamy przez wskazanie na genialną sprawność intelektualną.

     W tej katechezie zajmiemy się refleksją nad niezwykle wysokim poziomem etycznym Jezusa. Słusznie zauważa Spranger: powiedz mi, co się tobie wydaje wartościowe, co przeżywasz jako wartość najwyższą, a powiem ci, kim jesteś. Przykładowo - jeśli spotykam człowieka i on mi oświadcza, że najwyższą dla niego wartością jest pieniądz, albo jego własna korzyść i wygoda lub może przyjemność, to wiem, że nie mogę na niego liczyć w sytuacji zagrożenia, bo on będzie ratował to, co jest dla niego najważniejszą wartością! Kiedy powstanie konieczność wyboru między postawą etyczną, a korzyścią np. materialną , to człowiek, dla którego najwyższą wartością jest pieniądz, opowie się za korzyścią materialną. Wśród różnych wartości, jakie rządzą człowiekiem, naczelne i dominujące miejsce zajmuje u niego przeżycie wartości najwyższej, zwanej kierunkową lub strukturalną, bo ona wypełnia treścią całe jego życie. Od przeżycia takiej właśnie wartości zależy nastawienie człowieka do świata i do samego siebie.

     Wypada więc nam krytycznie zanalizować to, co dla Jezusa było najwyższą wartością, czyli zbadać motywy, którymi się kierował w swej postawie duchowej podczas działalności publicznej. Dla Jezusa najwyższą wartością była miłość Boga jako swego Ojca niebieskiego. Znana jest nam z Ewangelii szczera miłość synowska względem Boga Ojca, na co już wskazaliśmy, przy omawianiu używanego przez Jezusa terminu Abba-Ojcze.

     Słowa i sposób działania Jezusa wskazują na niewzruszoną i całkowitą ufność wobec swego Ojca w niebie. Ta ufność jest silniejsza od cierpień i od samej śmierci. Widać to w pouczeniach skierowanych do słuchaczy, by stali się doskonałymi jak ich Ojciec niebieski. Nie tylko zachęca do czynienia dobra, ale chce by dobre działania podejmować bezinteresownie. Chce, by praktykować posty nie na pokaz wobec ludzi, aby modlić się bez ostentacji i żywić wielką ufność do Boga, który zawsze udziela człowiekowi tego, co dla zbawienia jest korzystne. Tak mógł nauczać tylko ten, który sam przeżywał autentyczną miłość wewnętrzną do Boga Ojca. W świetle tej miłości zrozumiała jest nauka Jezusa w przypowieściach o synu marnotrawnym (Łk 15,11-32), o pracownikach w winnicy (Mt 20, 1-17), o królu skreślającym swojemu dłużnikowi olbrzymi dług (Mt 18, 23 nn).

     Miłość synowska Jezusa okazywała się w posłuszeństwie wobec Ojca niebieskiego. Jak opisuje św. Marek (l, 35-39) już na początku swojej działalności Jezus wyjaśnia Szymonowi: "Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo na to wyszedłem". Jezus uważa siebie za związanego w swej działalności z wolą Ojca; on sam mówi, że "pokarmem moim jest pełnić wolę Ojca" (J 4, 32-34). Jezus jest posłuszny Ojcu w sposób doskonały. Widać to wyraźnie, gdy w pełnieniu swego posłannictwa musi pokonać wielkie przeszkody. Wszelkie konflikty z faryzeuszami, które przysparzają Mu wiele trudności, podejmuje nie pod wpływem uniesienia, ale dla wypełnienia woli Ojca.

     Jezus nigdy nie waha się, ani nie cofa przed wypełnieniem woli Ojca: "Ojcze mój, jeśli nie może ominąć Mnie ten kielich i muszę go wypić, niech się stanie wola Twoja" (Mt 26, 42). Bardzo mocno Jezus skarcił Piotra, który słysząc zapowiedź męki "nie myśli o tym, co Boże, ale o tym co ludzkie" (Mt 16,23). A przecież Piotr chciał bronić Jezusa przed cierpieniem, przed męką. Jezus jest bezkompromisowy w wypełnieniu woli Ojca. Widać, że Jezus nie tylko poucza o miłości Boga, o posłuszeństwie wobec Jego świętej woli, ale sam w sposób doskonały realizuje swoje posłannictwo i z miłości wypełnia wolę Ojca. Najpełniejszym wyrazem posłuszeństwa Jezusa, jest Jego śmierć na krzyżu. Nie znamy też żadnej, choćby najmniejszej wzmianki o nienawiści Jezusa do swoich wrogów. Przeciwnie, w Ewangelii czytamy, że Jezus z wielką pokorą i miłością znosił złośliwe podstępy faryzeuszów, ich oszczerstwa, obmowy. Z wielkim bólem, ale ze spokojem przyjmuje zdradę Judasza i niesprawiedliwy wyrok. Przyjmuje to z miłości do swego Ojca i do człowieka.

     Przypatrzmy się także modlitwie Jezusa, która świadczy o Jego wyjątkowej relacji miłości do Boga Ojca. W świetle Ewangelii, które odsłaniają nam tę tajemnicę Jezusa, wiemy, że wszystkie doniosłe czyny w swej działalności publicznej zaczyna Jezus od modlitwy.

     Zanim Jezus powołał dwunastu Apostołów, wszedł na górę i całą noc spędził na modlitwie. Pisze o tym św. Łukasz (6,12). Cud przemienienia na górze Tabor zaczyna od modlitwy. "W jakieś osiem dni po tych mowach wziął z sobą Piotra, Jana i Jakuba i wyszedł na górę, aby się modlić. Gdy się modlił, wygląd Jego twarzy się odmienił, a Jego odzienie stało się lśniąco białe" (Łk 9, 28-29). Znajdujemy w Ewangelii modlitwę Jezusa przed cudownym rozmnożeniem chleba, przed cudownym uzdrowieniem głuchoniemego, przed wskrzeszeniem Łazarza...

     Wiemy dobrze, jakiej modlitwy nas Jezus nauczył. Na pierwszym miejscu mamy prosić Boga, aby święciło się imię Jego Święć się imię Twoje, przyjdź Królestwo Twoje, bądź wola Twoja... Zwróćmy również uwagę, jak Jezus sam zwraca się w modlitwie do Ojca: "Wysławiam Cię Ojcze, Panie nieba i ziemi...", "Tak Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie". Posłuchajmy, jak Jezus prosi w modlitwie Arcykapłańskiej swego Ojca o życie wieczne dla nas (Jan 17, 1-26): Ojcze, nadeszła godzina. Otocz swego Syna chwałą, aby Syn Ciebie nią otoczył i, aby mocą władzy udzielonej Mu przez Ciebie nad każdym człowiekiem, dał życie wieczne wszystkim tym, których mu dałeś. A to jest życie wieczne, aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa. Ja Ciebie otoczyłem chwalą na ziemi przez to, że wypełniłem dzieło, które Mi dałeś do wykonania. Teraz idę do Ciebie i tak mówię, będąc jeszcze na świecie, aby moją radość mieli w sobie w całej pełni. Ja im przekazałem Twoje słowo, a świat ich znienawidził, za to, że nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata. Uświęć ich w prawdzie. Słowo Twoje jest prawdą. Jak Ty mnie posłałeś na świat, tak i Ja ich na świat posłałem. A za nich Ja poświęcam w ofierze samego siebie, aby i oni byli uświęceni w prawdzie (J 17,1-4,13-17).


ks. Edward Janikowski TChr


Publikacja za zgodą redakcji

nr 9-10/2000



Spostrzegać Go pośród miasta Spostrzegać Go pośród miasta
Ks. Roman E. Rogowski
Jeżeli Jezus obchodził miasta i wioski, nauczał w synagogach i pośród tłumów, jeśli potem jako Zmartwychwstały szedł drogą do Emaus i zapewniał, że jest z nami "przez wszystkie dni aż do skończenia świata", to Jego uczeń, chrześcijanin, spostrzega Go i spotyka się z Nim nie tylko w świątyni i w klasztorze, nie tylko na pustkowiu i w samotności, ale także w mieście i pośród miasta, w tłumie i w zgiełku, na ulicy i na placu... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 ♥: 20.09.2015, 14:39
 Jeżeli odnajdziemy Pana.. to już tu na ziemi mamy przedsmak raju.. nawet jeśli cierpienia się wzmagają...
 Andre: 24.10.2010, 21:21
  Jezus do Św. Faustyny: Jestem święty po trzykroć i brzydzę się najmniejszym grzechem. Nie mogę kochać duszy, którą plami grzech, ale kiedy żałuje, to nie ma granicy dla Mojej hojności, jaką mam ku niej. Miłosierdzie Moje ogarnia ją i usprawiedliwia. Miłosierdziem Swoim ścigam grzeszników na wszystkich drogach ich i raduje się Serce Moje, gdy oni wracają do Mnie. Zapominam o goryczach, którymi poili Serce Moje, a cieszę się z ich powrotu. Powiedz grzesznikom, że żaden nie ujdzie ręki Mojej. Jeżeli uciekają przed miłosiernym Sercem Moim, wpadną w sprawiedliwe ręce Moje. Powiedz grzesznikom, że zawsze czekam na nich, wsłuchuję [się] w tętno ich serca, kiedy uderzy dla Mnie. Napisz, że przemawiam do nich przez wyrzuty sumienia, przez niepowodzenie i cierpienia, przez burze i pioruny, przemawiam przez głos Kościoła, a jeżeli udaremnią wszystkie łaski Moje, poczynam się gniewać na nich, zostawiając ich samym sobie i daję im czego pragną.(Dz 1728)
 człowiek: 02.06.2009, 08:50
 Żadne bogactwo tego świata nie jest wstanie zaspokoić duszy,niema takiego majątku który wniknął by w głąb naszych uczuć,jeżeli nasz majątek zależny jest od potrzeb naszego ciała to jesteśmy największymi biedakami tego świata i ciężko nam będzie pokochać życie wieczne,ponieważ już tu na ziemi pokochaliśmy to co wieczności nie ma żadnej wartości .Tu na ziemi masz złote dywany,wszystko dobro garniesz do siebie,a co z niebem?kim będziesz przed obliczem PANA, przy jakim stole posadzi ciebie,więc pomyśl trochę co jest ważniejsze dla ciebie czy dobra tego świata,czy Królestwo Boże u PANA naszego w niebie .
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej