Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Gdzie Odra łączy dwa brzegi

     Wrocław jest miastem położonym na styku trzech krajów. Tutaj w jakiś sposób spotyka się tradycja duchowa Wschodu i Zachodu.

     Jan Paweł II potrafił bezbłędnie uchwycić kontekst i znaczenie każdego zakątka ojczystej ziemi. Jego lapidarny opis stolicy Dolnego Śląska z 1997 r. nie tylko oddaje charakter miasta, ale jest także wyzwaniem i programem, którym starają się sprostać władze i mieszkańcy. Przybysza z centralnej Polski, który zawitał do Wrocławia Anno Domini 2009 r. zadziwiają nie tylko wspaniale odrestaurowane kwartały dzielnic, ale też otwartość i życzliwość ludzi. Wystarczy wyciągnąć plan miasta, a zaraz znajdzie się ktoś życzliwy, kto zaoferuje pomoc, wytłumaczy i wskaże drogę.

     Wrocławianie są dumni ze swoich osiągnięć i wcale tego nie kryją. To przecież miasto podźwignięte ich wysiłkiem z wojennych ruin, miasto dwóch wizyt papieskich - w tym podczas Międzynarodowego (chciałoby się powiedzieć: między-kontynentalnego) Kongresu Eucharystycznego, dwóch europejskich spotkań ekumenicznej wspólnoty z Taize. Wreszcie miasto z jedyną w Polsce Dzielnicą Wzajemnego Szacunku, gdzie niemal mur w mur stoją: świątynia katolicka, katedry prawosławna i luterańska oraz synagoga.

     Wrocławianie potrafią okazywać szacunek. Chyba nigdzie indziej w Polsce nie usłyszy się tylu ciepłych słów pod adresem władz miasta, które "tak się starają, by Wrocław był coraz piękniejszy i przy jemniejszy do mieszkania" oraz pod adresem ludzi Kościoła, a zwłaszcza uwielbianego tu wręcz kardynała-seniora Henryka Gulbinowicza, nazywanego "naszym wspaniałym kardynałem". Bo przecież to on w ciągu swojej 26-letniej posługi w diecezji wrocławskiej poświęcił ponad 120 kościołów, w czasie stanu wojennego regularnie chodził do sądu na procesy opozycjonistów, a gdy kilka lat temu dostał od dzieci Order Uśmiechu, zgodnie ze zwyczajem wychylił kielich cytrynowego soku, a nawet zanucił piosenkę swojego dzieciństwa na Wileńszczyźnie: "Śmierć bladej twarzy, niech się usmaży. Czy w sutannie, czy w habicie, niech się smaży znakomicie...

     CZAS PIONIERÓW, CZAS POJEDNANIA

     Kiedy narodziła się ta niezwykła atmosfera miasta? Z pewnością decydujące znaczenie ma ponad tysiącletnia historia Wrocławia budowana przez trzy narody, co podkreślał Jan Paweł II. Już podczas pierwszej pielgrzymki w 1983 r. przypomniał, że Wrocław jako biskupstwo od roku tysiącznego wchodził w skład metropolii gnieźnieńskiej. Taki stan trwał aż do roku 1821! Potem diecezja podlegała bezpośrednio Stolicy Apostolskiej, by dopiero w 1929 r. stać się samodzielną jednostką w ramach Kościoła w Niemczech.

     Po wojnie "kanoniczna stabilizacja tych ziem" - jak zaznaczył w swym przemówieniu powitalnym abp Gulbinowicz (kardynał od 1985 r.) - dokonała się 28 czerwca 1972 r. za sprawą papieża Pawła VI. Jego następca przybywał więc do Wrocławia po 11 zaledwie latach od tej pełnej integracji. Nie dziwi więc, że zarówno przemówienie metropolity wrocławskiego, jak i Ojca Świętego pełne było odniesień historycznych. Arcybiskup Gulbinowicz podkreślał osiągnięcia mieszkańców Dolnego Śląska: "Stoimy przed Waszą Świątobliwością dumni, bo uratowaliśmy świątynie i warsztaty pracy. Uruchomiliśmy szkoły i uczelnie. Zaoraliśmy ugory i rozpoczęliśmy nowe życie. Nasze ręce są twarde od trudu i mozołu. (...) Jesteśmy świadomi naszych możliwości duchowych i materialnych. Wszak Ziemia Dolnośląska jest bogata w surowce. Ludzie zaś są odważni, odwagą frontowego żołnierza. I odwagą pionierów, przybyłych tu w bardzo niejasnym roku 1945. Ludzie są nie tylko odważni, ale też rzetelnie przywiązani do wiary ojców. Przez 38 lat zmagań nie daliśmy tej wiary wyszczerbić".

     Papież przypomniał swoje bliskie związki z Wrocławiem, przede wszystkim kontakty naukowe z Papieskim Wydziałem Teologicznym i seminarium diecezjalnym oraz swoją przyjaźń z pierwszym po II wojnie metropolitą wrocławskim kardynałem Bolesławem Kominkiem - "pasterzem ogromnych zasług dla Kościoła i dla społeczeństwa na Dolnym Śląsku". To on był inicjatorem i głównym redaktorem słynnego listu biskupów polskich do biskupów niemieckich z 1965 r., znanego pod tytułem "Przebaczamy i prosimy o przebaczenie". Papież poświęcił ważny wątek swojej homilii pojednaniu polsko-niemieckiemu. Odwołał się do patronki tego pojednania, a zarazem patronki swojego wyboru na Stolicę Piotrową - św. Jadwigi Śląskiej. Była ona żoną księcia Henryka Brodatego i matką Henryka Pobożnego. Przybyła na piastowski dwór z Bawarii, z rodu Diessen-Andechs. "...stoi ona jakby postać graniczna, która łączy ze sobą dwa narody: naród niemiecki i naród polski" - mówił Papież, cytując też słowa kard. Kominka: "Przy samym moście Tumskim we Wrocławiu, wiodącym na Wyspę Piastowską, stoi kuta w kamieniu Jadwiga. Stoi na moście łączącym wschodni i zachodni brzeg Odry. Wszystkim przechodzącym każe na siebie spoglądać i każe im pomyśleć, że wszyscy są braćmi, na którymkolwiek brzegu mieszkają".

     WSZYSCY JESTEŚCIE ARESZTOWANI

     Radość spotkania z Ojcem Świętym w 1983 r. mącił nieodwołany jeszcze (choć już zawieszony) stan wojenny. Ksiądz Mirosław Drzewiecki, ówczesny duszpasterz środowisk twórczych, pamięta doskonale organizowaną na cześć Papieża wystawę plastyczną, na którą pierwszego dnia przyszło pięć tysięcy ludzi. Uwagę przykuwał wielki tryptyk z dolnośląskiego Lubina, namalowany na podstawie zdjęć z manifestacji robotniczej w 1982 r., w której zginęli ludzie. Przysłano około 600 prac z całego kraju. - Zgłaszali się przede wszystkim ludzie odważni, którzy nie bali się podpisać swoich dzieł, choć owszem, znalazło się też niewiele prac z zaklejonymi - na wyraźne życzenie autorów - nazwiskami. Celem wystawy był wybór prezentów artystycznych dla Ojca Świętego - wspomina ks. Drzewiecki.

     Wśród wybranych prac znalazł się medal ceramiczny autorstwa Alfredy Poznańskiej, artystki związanej z Państwową Wyższą Szkolą Sztuk Plastycznych (obecnie ASP) we Wrocławiu, która wiele lat później zaprojektowała w kościele św. Michata piękny ołtarz do kaplicy św. Teresy Benedykty od Krzyża - Edyty Stein. - Medal bardzo nie podobał się funkcjonariuszom SB, więc go ukradli. Zgłosiłem zaginięcie do księdza kardynała, a on podzielił się tym z Ojcem Świętym. Potem posłał kogoś do "odpowiedniej" osoby z komunikatem, że "jeśli ten medal się nie odnajdzie, ogłosimy, że go ukradliście". No i oczywiście odnalazł się - uśmiecha się ks. Mirosław.

     Na powitanie Ojca Świętego artyści wystawili widowisko muzyczno-poetyckie, które przygotowało do Mszy św. milionową rzeszę ludzi oczekujących na Jana Pawia II na wrocławskim hipodromie na Partynicach. - Dwa dni wcześniej spadł silny deszcz i 55-hektarowy teren był podmokły, wręcz błotnisty. Ludzie w tym błocie brnęli, a potem stali i siedzieli. Na szczęście rano przed Mszą św. wyszło słońce. A z nocy pamiętam niezwykły marsz gwiaździsty, w jakim wierni schodzili się z całego Wrocławia i okolic. Byłem wtedy komentatorem przy ołtarzu i wszystko dobrze widziałem - mówi ks. Drzewiecki. - Ludzie po odjeździe Ojca Świętego nie bardzo chcieli się rozejść. Jeszcze długo ze sobą byliśmy, śpiewając, słuchając poezji - dodaje.

     Artyści poczuli się odważni. Jeździli do różnych miejsc z występami. Wszystko rodziło się spontanicznie, żywiołowo. Już na początku stanu wojennego rozpoczął się bojkot aktorski, spektakle organizowano po domach. Ksiądz Drzewiecki pamięta, jak po aresztowaniu Władysława Frasyniuka zaaranżowano naprędce jeden z takich spektakli. Opowiada: - Po przedstawieniu wśród braw podniósł się ktoś z publiczności i oznajmił "wszyscy państwo jesteście aresztowani". Publiczność zgotowała owację zachwycona "żartem". Tymczasem smutny pan wyciągnął legitymację ubecką i dopiero powiało grozą. Na szczęście wkrótce wszystkich wypuszczono.

     Do księdza Drzewieckiego po pierwszym kazaniu w stanie wojennym ubecy przyszli dopiero po trzech dniach, ale po następnych kazaniach zjawiali się od razu. - Jednemu z nich zadałem kiedyś pytanie: "Czy pan się nie wstydzi pracować w takiej instytucji? Przecież komuna padnie, to jest pewne na sto procent. Gwarantuję to panu. Odpowiedział: "Księże, nie będą ci, to będą inni. My zawsze będziemy potrzebni". I tym mnie tak strasznie przybił - zamyśla się ks. Mirosław.

     Niezapomniane, choć z innych powodów, jest też spotkanie z funkcjonariuszem SB sercanina ks. dr. Kazimierza Papciaka z Papieskiego Wydziału Teologicznego. 21 czerwca 1983 r. jeszcze jako seminarzysta ks. Kazik oczekiwał Papieża przed wrocławską katedrą św. Jana. Biel sercańskich habitów wzbudziła ciekawość jednego z "zabezpieczających" świątynię funkcjonariuszy, który z ciekawością zagadnął braci: "to wy się uczycie na papieża?"

     Ostatnim akcentem Mszy na Partynicach była koronacja figurki Matki Bożej Śnieżnej z Góry Iglicznej, położonej w Masywie Śnieżnika (obecnie diecezja świdnicka), której Papież zatwierdził tytuł Przyczyna Naszej Radości. Ksiądz Karol Wojtyła odwiedził Igliczną w roku 1955, potem pielgrzymował tu jako biskup, uczestnik wrocławskich Dni Maryjnych, a także jako kardynał w roku 1968. Ciekawe jest to, że w roku 1981 wybrał wspomnienie Matki Bożej Śnieżnej (5 sierpnia) na dzień swojej operacji. Rok później wydał bullę zezwalającą na koronację figurki, a po 12 miesiącach sam nałożył na głowę Maryi i Dzieciątka złote korony.

     Do ciekawych papieskich pamiątek na Dolnym Śląsku należy też niedawno otwarty szlak rowerowy, którym jeździł przed ponad pól wiekiem ks. Wojtyła ze studentami. Dolnośląski szlak zaczyna się w Świeradowie-Zdroju, a kończy na zamku w Książu, gdzie notabene działa Instytut Jana Pawła II. Rowerowe wędrówki przyszłego papieża zostały upamiętnione specjalną tablicą, której fundatorką była księżna Viola von Hohenzollern, związana z ostatnimi właścicielami średniowiecznego zamku Bolka I.

     PAPIEŻ NA KONGRESIE

     Druga wizyta papieska we Wrocławiu w 1997 r. związana była ściśle z 46. Międzynarodowym Kongresem Eucharystycznym. Wydarzenie to miało wymiar ekumeniczny. Ojciec Święty zwrócił się do chrześcijan o wspólne świadectwo składane przed światem Chrystusowi. "Do wspólnego świadectwa prowadzi trudna droga pojednania, bez którego nie może być jedności" - mówił. Ekumeniczna Liturgia Słowa odprawiona w Hali Ludowej (obecnie powróciła nazwa Hala Stulecia) skończyła się wspólnym błogosławieństwem udzielonym przez Jana Pawła II, prawosławnego abp. Jeremiasza i zwierzchnika Kościoła ewangelicko-augsburskiego bp. Jana Szarka. Wcześniej jego uczestnicy przekazali sobie znak pokoju. Jan Paweł II dłużej rozmawiał z uczestniczącymi w spotkaniu przedstawicielami wspólnoty żydowskiej.

     Podczas samego Kongresu ulicami Wrocławia przeszła najdłuższa procesja w historii miasta - gdy kapłan niosący Najświętszy Sakrament wychodził z Hali Ludowej jej czoło znajdowało się w oddalonym o niemal 2 km placu Grunwaldzkim. Procesję poprowadzili reprezentanci czterech kontynentów. W ośmiodniowym Kongresie uczestniczyło 32 kardynałów, ponad 300 biskupów, przeszło 2,5 tys. kapłanów oraz 19 959 osób świeckich z 93 krajów. Do Wrocławia przyjechało ponad 5 tysięcy obywateli byłego Związku Sowieckiego, także z Syberii i Kazachstanu! Warto przypomnieć, że po procesji mieszkańcy Wrocławia zaprosili wszystkich gości na uroczystą agapę.

     Kilka miesięcy po Kongresie kard. Gulbinowicz ujawnił kilka zakulisowych informacji. Opowiedział o pewnym nocnym telefonie: - Między 1 a 2 w nocy dzwonią najczęściej te panie, które mają objawienia Matki Bożej, ale tym razem - relacjonował kardynał - zadzwonił kapitan z terminalu lotniczego, informując, że wylądował nieawizowany wcześniej samolot z Kazachstanu. "Co mam robić z pasażerami?" - pytał. Kardynał radził, aby umieścić pasażerów w poczekalni, a potem księża odwiozą ich na kwatery, do polskich rodzin. Gorzej było jednak z odlotem: wrocławianie obdarowali ich tyloma prezentami, że - biorąc pod uwagę dopuszczalne obciążenie samolotu - 18 osób musiało wracać pociągiem - podsumował kardynał. Metropolita wrocławski ujawnił też, że w pierwszym dniu pobytu we Wrocławiu Jan Paweł II odbył "tajną" wycieczkę w celu obejrzenia Panoramy Racławickiej: "Rozmawialiśmy, a on mówi: może byś mnie do Panoramy zaprowadził, ja tego nigdy nie widziałem, tylko o niej słyszałem. Po cichutku więc przywieźliśmy Papieża i on tak stał i patrzył i w pewnym momencie powiada: To jest prawdziwe zwycięstwo - Kościuszko - ale tu wrocławianie dokonali ogromnego wysiłku, że może to cały świat oglądać" - wspominał byty metropolita wrocławski.

     Radosny nastrój Papieża zmienił się następnego dnia, gdy mówił homilię podczas Mszy św. na Statio Orbis Kongresu. Choć Ojciec Święty bezpośrednio nie odniósł się do problemów z ratyfikowaniem przez Sejm konkordatu, to w mocnych słowach przypomniał wszystkim Polakom, że Kościół "w tym kraju jest stróżem wolności". Dlatego "twierdzenie, że Kościół jest wrogiem wolności, jest jakimś szczególnym chyba nonsensem tu, w tym kraju i na tej ziemi, u tego narodu, gdzie Kościół tyle razy dowiódł, jak bardzo jest stróżem wolności, i to zarówno w minionym stuleciu jak i w ostatnim pięćdziesięcioleciu" - mówił. Papież szczególnie zaakcentował, że wolność wymaga ładu moralnego, ładu w sferze wartości, ładu prawdy i dobra. "Gdy w sferze moralnej panuje chaos i zamęt - wolność umiera, człowiek z wolnego staje się niewolnikiem, niewolnikiem instynktów, namiętności czy pseudowartości" - zaznaczył. Ojciec Święty wezwał też do solidarności z milionami ludzi cierpiącymi głód na całym świecie: "Trzeba położyć kres pladze głodu. Niech solidarność weźmie górę nad niepohamowaną chęcią zysku i nad stosowaniem tych zasad rynku, które nie biorą pod uwagę niezbywalnych praw ludzkich".

     Przed modlitwą "Anioł Pański" Papież przypomniał, że Ziemia Dolnośląska uświęcona jest obecnością wielkich świadków wiary. Wymienił w tym kontekście Żydówkę bł. Teresę Benedyktę od Krzyża - Edytę Stein, która - jak podkreślił - oczekuje na kanonizację. Żegnając się z wiernymi, Papież oświadczył, że bardzo odpowiadała mu pogoda panująca we Wrocławiu. A było deszczowo, tak jak za pierwszej pielgrzymki, natomiast podczas procesji eucharystycznej na niebie ukazało się zjawisko tzw. halo (wokół słońca pojawił się jasny okrąg). Dwa miesiące później, podczas wielkiej powodzi, jaka nawiedziła miasto w sierpniu 1997 r., wrocławianie zdawali egzamin z odwagi i solidarności. I zdali go celująco.


Alicja Wysocka


Tekst pochodzi z Tygodnika

23 sierpnia 2009


Donos na Wojtyłę. Karol Wojtyła w teczkach bezpieki. Donos na Wojtyłę. Karol Wojtyła w teczkach bezpieki.
Marek Lasota
Donos na Wojtyłę ukazuje kompletną bezsilność bezpieki wobec wyzwania, jakie stanowił dla niej krakowski ksiądz, a potem biskup, arcybiskup i kardynał. Ponadto książka prezentuje galerię współpracowników tajnych służb i odsłania często bardzo niskie pobudki ich działania... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej