Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Jan Paweł w synagodze

     Czy Abraham zdawał sobie sprawę z tego, jak długowieczna będzie obietnica dana mu przez Boga? Czy Mojżesz, przeprowadzając Naród Wybrany przez Morze Czerwone, mógł choć w mglisty sposób zobaczyć w tym ikonę Chrztu Świętego?

     Rzym. 13 kwietnia 1986 roku godz. 17.00. Dwaj Mężowie Boży ubrani w białe szaty witają się z wielką serdecznością. Na ich twarzach niekłamana szczera radość, a w sercu... być może wzruszenie, że oto stają się pokornymi wykonawcami wielkich dziel Boga. Ich ogrom zawsze przerasta ludzki umysł. Tak jest i w tym momencie. Potrzeba było blisko 2000 lat, by głowa Kościoła katolickiego zagościła w rzymskiej synagodze. Wzruszenie szybko udzielało się zarówno tym, którzy mieli ten wielki przywilej być tam na miejscu, jak i tym, którzy uczestniczyli we wspólnej modlitwie za pomocą środków przekazu. A zdjęcie radosnego powitania Jana Pawła II przez rabina Rzymu Elio Toaffa do dzisiejszego dnia jest symbolem przejścia ponad rzeczywistość podziału.

     Każde wydarzenie profetyczne, a nie mam żadnych wątpliwości, że ta właśnie wizyta do takich należała, nosi w sobie rzeczywistość przekraczającą czas. Sprawia, że po latach żyje w nas swoją treścią, ale też treść ta staje się żywym wyzwaniem. W trakcie tego spotkania Jan Paweł II przypomniał doniosłość dokumentu Nostra Etate ogłoszonego przez Sobór Watykański II, zwracając szczególną uwagę na trzy jego aspekty:

     1. "Religia żydowska nie jest dla naszej religii rzeczywistością zewnętrzną, lecz czymś wewnętrznym.(...) Jesteście (tu mówi o narodzie żydowskim) naszymi umiłowanymi braćmi -można powiedzieć - naszymi starszymi braćmi.

     2. Nie ma żadnych podstaw do jakiejkolwiek, rzekomo teologicznie usprawiedliwionej dyskryminacji - co gorsza - prześladowań Żydów.

     3. Żydzi pozostają przedmiotem miłości Boga, który powołał ich wezwaniem nieodwracalnym".

     Dokument ten został zapisany kilkanaście lat wcześniej, ale jego przywołanie w synagodze przez głowę Kościoła w obecności przedstawicieli Żydów jest nie tylko deklaracją, ale zdecydowanym wejściem na nową drogę. Pasterz owczarni właśnie przechodzi przez Morze Czerwone i woła owce, by poszły za Nim. Jak szczególny wymiar mają słowa Jana Pawła II, który w trakcie swojego przemówienia mówił: "Chciałbym przypomnieć moim braciom i siostrom z Kościoła katolickiego, że są już dostępne narzędzia wprowadzania w życie postanowień Soboru (...). Teraz pozostaje przestudiowanie ich z uwagą, wgłębienie się w ich naukę i zastosowanie w praktyce". Naturalnie tu nie chodzi jedynie o zewnętrzną realizację czegoś, czego się nie rozumie. Tu chodzi przede wszystkim o wewnętrzne nastawienie serca. Jan Paweł II mówił dalej w swoim przemówieniu o "przylgnięciu nas chrześcijan do osoby i nauczania Jezusa z Nazaretu, syna narodu żydowskiego, z którego pochodziła również Maryja Dziewica, apostołowie i większość członków' pierwszej gminy chrześcijan." To przylgnięcie dokonujące się w porządku wiary poprzez wolne przyzwolenie rozumu i serca, dzięki Duchowi Świętemu uczy nas pogłębienia dialogu w duchu lojalności i wzajemnej przyjaźni.

     Oto okazuje się, że fakt odwiedzenia synagogi przez Jana Pawła II staje się zaproszeniem do podjęcia drogi serca, by razem z Mojżeszem przejść przez Morze Czerwone ku nowej rzeczywistości. Mojżesz to ojciec naszej wiary. Od niego można się wiele nauczyć. Coś, co nie ma korzeni, usycha, a rzeczywistość wiary, jeśli nie ma autentycznych nauczycieli, ciężko się rozwija. Nie wiem, jak to wygląda od strony Żydów, ja jako chrześcijanin znajduję bogactwo w osobach proroków Starego Testamentu. Ich wiara uwikłana w ludzkie ograniczenia, uczy kroczyć w codzienności. Pomaga zrozumieć sens ludzkich poszukiwań i trudności. Kiedyś usłyszałem wzruszającą opowieść o przyjaźni rabina z proboszczem małej wiejskiej parafii na terenie Polski. Rabin przyjechał, by odnowić zapomniany cmentarz, na którym spoczywają jego dziadkowie. Znalazł gościnę na plebanii, a po paru miesiącach proboszcz odwiedził jego gminę w USA i usłyszał: "Ty jesteś katolickim księdzem, ja rabinem, a w niebie śpiewać będziemy razem Jednemu Bogu". Owce idą za Pasterzem, czasem nawet te z ostatnich rzędów doskonale słyszą Jego głos. Z miłością w sercu uczestniczą w dziele, które może nie do końca rozumieją. Ale czy Abraham zdawał sobie sprawę, że jego potomstwo mówić będzie również po polsku? Ktoś przygotował nam drogę, jesteśmy wybrani, by ją zrealizować.


Robert Fijałkowski


Tekst pochodzi z Tygodnika

12 kwietnia 2009


I wy bądźcie radośni I wy bądźcie radośni
Jan Paweł II
Nauczanie Jana Pawła II to niewyczerpana kopalnia diamentów. Niniejsza książka zawiera te najpiękniej wyszlifowane — wspaniałe brylanty... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej