Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Katecheci z pasją

     Mimo że nauczyciel religii to niełatwy zawód, wielu z nich naprawdę kocha swoją pracę. Jak dają sobie radę w szkole?

     Z czyjego rodu pochodziła Elżbieta? Do jakiego oddziału kapłanów należał Zachariasz? Uczniowie Gimnazjum nr 54 im. Adama Kazimierza Czartoryskiego w Warszawie szybko i prawie bezbłędnie podają odpowiedzi na te i inne pytania dotyczące Ewangelii synoptycznych. Trwa spotkanie koła biblijnego, na którym przygotowują się do Konkursu Wiedzy Biblijnej "Hieronymus". Łukasz Bajer, katecheta, skutecznie mobilizuje uczniów do nauki: odkąd zaczął pracę w tej szkole, czyli od czterech lat, wśród uczniów gimnazjum aż czterdziestu uczestników konkursu przeszło do finału i zajęło wysokie miejsca. Choć uczniowie przyznają, że przede wszystkim chcą zdobyć dodatkowe punkty przy rekrutacji do liceum, to widać, że po prostu lubią chodzić na zajęcia. - Pan katecheta bardzo dobrze je prowadzi, często opowiada różne ciekawostki - chwalą uczennice trzeciej klasy.

     NA LEKCJĘ Z LAPTOPEM

     Łukasz Bajer jako licealista też brał udział w konkursach i olimpiadach biblijnych. - Spodobało mi się to, bo teologii nie da się do końca zgłębić, poznać jej tajemnicy, i dlatego właśnie jest bardzo ciekawa - podkreśla. Studiował na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, gdzie poznał swoją przyszłą żonę. Później oboje trafili do pracy w Warszawie, i to w tej samej szkole.

     Konieczne jest - podkreśla - dobre przygotowanie do zajęć. Uczniowie często zadają pytania dotyczące kwestii bio-etycznych, antykoncepcji, tematów głośnych w mediach. Trzeba na nie trafnie odpowiedzieć. - Kiedyś uczeń, chcąc mnie sprawdzić, przyniósł z biblioteki katechizm i na jego podstawie zadał mi pytanie. Akurat bardzo dobrze znałem ten temat, więc podałem mu z pamięci numer punktu, w którym znajdzie odpowiedź. Tym sposobem zyskałem szacunek - wspomina katecheta. Zawsze stawia też konkretne wymagania: każdy uczeń musi mieć zeszyt, pracować na lekcji i odrabiać prace domowe. - Od kiedy ocena z religii wlicza się do średniej, znaczenie katechezy w szkole podniosło się, uczniowie bardziej się starają - uważa nauczyciel.

     Inny sposób na zaciekawienie ucznia to atrakcyjnie przekazać wiedzę. W Gimnazjum nr 54 każda sala jest wyposażona w projektor multimedialny - nie trzeba pisać na tablicy, wystarczy przynieść laptop z prezentacjami. Pan Łukasz umieszcza w nich sporo zdjęć. -Teraz podręczniki są bardziej nastawione na nowoczesne środki przekazu, zakładają, że ciekawa katecheza musi być multimedialna - wyjaśnia.

     KONKURSY I PIOSENKI

     W Szkole Podstawowej w Błędowie pod Grójcem projektorów brak. Ale katechetka Agnieszka Dobrucka wcale nie ma problemów, aby zainteresować uczniów. W klasie VI b lekcja zaczyna się dziesiątką Różańca. Każde Zdrowaś Maryjo rozpoczyna inny uczeń, poprzedzając je intencją, w której chce się modlić.

     - A teraz jako podsumowanie rozdziału, który ostatnio omówiliśmy, zrobimy quiz wiedzy religijnej - ogłasza katechetka. Każde dziecko odpowiada na jedno z pięćdziesięciu pytań i zdobywa punkty dla swojej grupy. Wszyscy są pochłonięci szukaniem odpowiedzi, ani razu nie trzeba ich uciszać. - A teraz proszę, żeby każda grupa zaśpiewała piosenkę, można za to dostać aż trzy punkty - zachęca pani Agnieszka. Po chwili rozlegają się głośno religijne hity: "Jesteś Królem", "Barka" czy "Taki duży, taki mały może świętym być" z energicznym pokazywaniem. Nawet chłopcy chętnie się włączają, wcale się nie wstydząc. - Duża część osób z klasy należy do scholi i innych grup parafialnych - podkreśla nauczycielka. - Mamy m.in. spotkania oazy dzieci Bożych, szkolnego koła Caritas, jeździmy razem na kolonie współorganizowane przez księdza proboszcza, zawsze jest bardzo wielu chętnych.

     Agnieszka Dobrucka w dzieciństwie chciała zostać siostrą zakonną, jednak wydawało jej się, że jako świecka katechetka będzie mogła zrobić więcej na poletku Pana Boga. Po ukończeniu liceum poszła do studium katechetycznego i jednocześnie od razu rozpoczęła pracę w VII i VIII klasie podstawówki. - Moi pierwsi uczniowie byli tylko cztery lata młodsi ode mnie. Myślałam, że dzięki temu szybko się z nimi zaprzyjaźnię -wspomina. - Rzeczywistość okazała się inna, na pierwszej lekcji jeden z chłopaków rzucił we mnie jabłkiem; pamiętam to do dziś. Było mi bardzo przykro i zupełnie nie wiedziałam, jak się zachować. Teraz wiem, że przede wszystkim trzeba zadbać o ciszę i dyscyplinę.

     PRZYBLIŻYĆ DO ŻYCIA

     Anna Kamińska-Skorupska, zanim została katechetką, ukończyła ogrodnictwo na SGGW i ponad 20 lat uczyła w Technikum Ogrodniczym w Sochaczewie. - Po pewnym czasie okazało się, że coraz mniej u nas jest ogrodników, moje koleżanki kończyły studia podyplomowe i gdzieś sobie dorabiały. Ja zdecydowałam się na teologię, bo ta tematyka od dawna mnie interesowała - opowiada. Wiara jest dla niej ważna także w codziennym życiu. Drzwi jej mieszkania zawsze są otwarte, cieszy się z każdego spotkania. Gdy do jej dzieci przychodzą znajomi, potrafi godzinami z nimi rozmawiać.

     Lekcja w pierwszej klasie technikum, temat: "Busola wartości". Na tablicy kilka zdań przepisanych z podręcznika. Pani Anna czyta każde z nich i pyta uczniów, jak rozumieją treść. - Dobry w sensie moralnym jest ten człowiek, który potrafi wzbić się ponad swój egoizm... Co to znaczy? Na przykład umieć się cieszyć z tego, że kolega dostał piątkę, mimo że ja dostałem jedynkę - wyjaśnia. W klasie natychmiast robi się gwarno.

     - A my właśnie mieliśmy sprawdzian z geografii, wszyscy dostali jedynki, a tylko ona dwóję - uczniowie wskazują na jedną z koleżanek. - I teraz jej zazdrościmy, nie lubimy jej, bo wszyscy byli solidarni, a ona się wyłamała - krzyczą jedno przez drugiego. - I za to jej nie lubicie? Czy tak powinien postąpić prawdziwy chrześcijanin? - pyta pani Anna. Według niej to najlepsza metoda na zaciekawienie uczniów: pokazać dany temat na przykładzie konkretnej sytuacji z życia. - Podręczniki do religii często są trochę za trudne dla uczniów. Staram się tak przedstawić ich treść, żeby zrozumieli, że to dotyczy właśnie ich problemu, że może im się przydać - podkreśla.

     PRZEDE WSZYSTKIM KOCHAĆ

     Jakie są największe trudności w tej pracy i jak sobie z nimi radzić? - Na każdej lekcji, w każdej klasie trafi się jedna lub dwie osoby, które nie potrafią usiedzieć na miejscu - mówi Łukasz Bajer. - Można wtedy prosić o spokój albo skorzystać z pomocy pedagoga, rodziców czy dyrekcji. Pomaga też indywidualna rozmowa z uczniem po zajęciach, który w grupie chce pokazać, że jest odważny, a zupełnie inaczej się z nim rozmawia sam na sam. Trzeba mu wytłumaczyć, że nie siedzi tu na lekcji za karę, bo rodzice mu kazali, tylko że coś z tego ma, że to mu się przyda w życiu.

     - Ostatnio mam problemy z dziewczynami, które skończyły 18 lat i im odbiło, myślą, że są całkiem dorosłe i źle wpływają na swoich kolegów - opowiada Anna Ka-mińska-Skorupska. - Trzeba wiedzieć, jakich granic dziecko nie może przekroczyć, ale też umieć przebaczać. Ja przede wszystkim kocham młodzież, z przyjemnością wysłuchuję jej problemów i chcę pomóc. Szanuję uczniów, nie mogę ich poniżać, dawać do zrozumienia, że jestem kimś nadzwyczajnym - podkreśla. - Jedna z dziewczyn, która przychodzi na religię, nie modli się ze wszystkimi. Ona chce chodzić na etykę. Powiedziałam, żeby się nie martwiła, będziemy mieć etykę od nowego półrocza. Nie mogę jej do niczego zmuszać ani śmiać się z niej.

     Agnieszka Dobrucka często szuka pomocy u rodziców swoich uczniów. - Zwykle przyczyna złego zachowania tkwi w domu. Kiedy pozna się środowisko rodzinne, o wiele łatwiej pomóc dziecku - tłumaczy. - Ci, którzy sprawiają problemy, przeważnie są skrzywdzeni, nie potrafią zaistnieć w inny sposób, dlatego źle się zachowują.

     - Wiele zależy od przykładu dorosłych - dodaje Łukasz Bajer. - Kiedyś przyszła do mnie pani, żebym przekonał jej córkę do przyjęcia sakramentu bierzmowania. Zapytałem, czy chodzi z nią do kościoła. Odpowiedziała, że nie. Czyli chciała zmusić córkę do czegoś, czego sama nie robiła. Tymczasem zarówno rodzice, jak i katecheci powinni dawać dobry przykład, wcielać w życie to, co mówią. Zgadza się z tym Anna Kamińska-Skorupska. - Trzeba mieć kręgosłup moralny, żeby w ogóle pracować z młodzieżą. Od tego zaczynają się sukcesy nauczyciela: najpierw wymagać od siebie, a potem od innych.


Hanna Dębska


Tekst pochodzi z Tygodnika

6 listopada 2011


Tajemnice zakonu Tajemnice zakonu
O. Leon Knabit OSB
Fascynująca opowieść o życiu w zakonnych murach. Ojciec Leon Knabit przedstawia w niej świat zamknięty dla zwykłego człowieka. Książka, miejscami poważna, miejscami pełna humoru i ciepła, dotyka takich zagadnień jak powołanie, przyczyny wstąpienia do klasztoru i kwestie życia w odosobnieniu... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 lomba: 13.09.2014, 16:42
 dobre
 zuza: 16.02.2012, 22:03
 pisząc adonai autorom chyba chodziło o bóg adonai śpiewam o niam piosenkę w chórze szkolnym na konkursie w krakowie
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej