Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Z dzieckiem do teatru

     Są wśród nich pięcdziesięciolatki i niemowlaki. Najmniejsza ma 20 cm, największe sięgają trzech metrów. Wszystkie są dziełem artystów plastyków, którzy realizują pomysły scenografa i reżysera spektaklu lalkowego.

     Pierwszy dzwonek: dzieci siedzą grzecznie w fotelach i na poduchach na podłodze. Pani bileterka proponuje, żeby niższy chłopiec usiadł przed wyższą dziewczynką. Niektóre maluchy siedzą na kolanach rodziców, chyba jeszcze nie potrafią chodzić. Wszystkie z rozdziawionymi buziami czekają, co wyskoczy zza czarnego parawanu. Drugi dzwonek: muzyka, pokazują się lalki. Nagle krzyk strachu. Mama wyprowadza zapłakanego dwulatka. - Nie każde dziecko jest emocjonalnie gotowe na wizytę w teatrze - mówi Mirosław Korzeb, dyrektor teatru Guliwer. - Ciemność, głośniejsze dźwięki czy napięcie wynikające z przebiegu akcji przedstawienia mogą się okazać ponad siły dziecka. Ono lubi się bać, ale bezpiecznie - na kolanach u rodziców. I temu służy teatr.

     WIELBŁĄD I NIEBIESKIE MIGDAŁY

     Najstarszy jest Baj. - Powstał na Żoliborzu z inicjatywy mam przedszkolaków, które z pomocą zaprzyjaźnionego aktora w 1928 r. przygotowały jasełka grane kukłami - mówi Aldona Kaszuba, kierownik literacki. Baj był wzorcowym teatrem lalkowym. Bajowcy prowadzili przed wojną warsztaty dla osób zainteresowanych tworzeniem amatorskiego teatru dla dzieci, graniem i tworzeniem lalek. Bajowe ziarno kiełkowało nadal w czasie wojny i w okupacyjnej Warszawie, w getcie i poza granicami kraju. Po wojnie Baj musiał opuścić Żoliborz, w 1953 r. otrzymał salę teatralną na Pradze przy ul. Jagiellońskiej, gdzie rezyduje do dziś.

     Historia teatru Guliwer sięga 1945 r.. kiedy wokół absolwentki ASP Ireny Sowickiej zgromadzili się miłośnicy sztuki lalkowej. Dwa lata później wystawili "Guliwera w krainie liliputów", na początku lat 50 teatr został upaństwowiony, w 1970 r: otrzymał stalą siedzibę na Mokotowie. - W przedwojennej sali kinowo-koncertowo-zebraniowej Społem - uściśla dyrektor. Został nim w latach 90. i wciąż zmienia oblicze teatru. - Staramy się, by dziecko czuło się tu dobrze: by było przytulnie, kolorowo i bezpiecznie - tłumaczy.

     Kiedy w Warszawie powstał Guliwer. Janina Kilian-Stanislawska, zesłana wraz z synem do Uzbekistanu, założyła w Samarkandzie polski teatr marionetek Niebieskie Migdały. - Powrót do Polski traktowała jak sen o niebieskich migdałach, stąd nazwa - wyjaśnia Joanna Rogacka, szef artystyczny teatru Lalka, któremu Niebieskie Migdały dały początek. - Jej teatr jeździ! z przedstawieniami wozem zaprzężonym w wielbłąda. W końcu sen Stanisławskiej się ziścił. Po powrocie do Polski jej teatr działa! przez chwilę w Krakowie, by od 1948 r. zagościć na stałe w stolicy, od 1950 r. jako Lalka, która pięć lat później wprowadziła się do Pałacu Kultury i Nauki. Kierowany przez Jana Wilkowskiego, który współpracował ze scenografem Adamem Kilianem, synem założycielki, teatr wystawia! przedstawienia, które nadawały trend polskiemu i europejskiemu teatrowi lalek.

     Po klasykę najchętniej sięga Baj. Guliwer także, ale równie chętnie korzysta ze sztuk współczesnych, z kolei Lalka sporo eksperymentuje. Widoczną tendencją jest odchodzenie od sztuk z wyłącznym udziałem lalek, coraz częściej towarzyszą im, lub też występują samodzielnie aktorzy. - Odchodzi pokolenie klasyków teatru lalkowego, rzemieślników, scenografów, animatorów lalki - tłumaczy Mirosław Korzeb. - Ale jeśli nie teatr lalkowy będzie kultywował sztukę lalkarską, to kto? - pyta retorycznie. - Lalka pomaga dzieciom rozwinąć wyobraźnię.

     Z MAMĄ I TATĄ

     Lalka jest jednym z pierwszych teatrów, które wprowadziły na swoja scenę spektakle. - Najważniejsza jest prosta historia bliska doświadczeniom dziecięcym - wyjaśnia Joanna Rogacka. - Bohaterką sztuki "Tygryski" jest Asia, która nie może zasnąć, bo przeszkadzają jej w tym namalowane na piżamce tygryski, które nagle ożywają. W sztuce pojawiają się żuczki, biedronka, mrówki, pająk - i maluchy wykrzykują: "O, mucha! Tata, pająk!".

PODSTAWOWE TYPY LALEK:

Kukła - najprostsza lalka na kiju
Pacynka - lalka na rękę, gra się palcami
Marionetka - lalka poruszana żytkami lub sznurkami
Jawajka - operowana od dołu, z ruchomą głową
     Jednocześnie teatr dla widza dziecięcego musi być na najwyższym poziomie artystycznym. Powinien też być komentarzem do otaczającej dziecka rzeczywistości - tłumaczy Joanna Rogacka. Anna Bojarska, aktorka zajmująca się w Lalce promocją, dodaje: - Nie satysfakcjonują nas infantylne przedstawienia służące tylko rozrywce. Nie boimy się poruszać problemów: samotności, dojrzewania i przemijania, strachu i śmierci, bo dziecko także musi w jakiś sposób oswajać te zjawiska. A najbezpieczniej zacząć robić to przez sztukę.

     - Tworzymy teatr familijny. Zależy nam na tym, by rodzice wspólnie z dziećmi przeżywali sekrety sztuki i zastanawiali się nad jej przesłaniem. Prowokujemy rodziców do rozmów z dziećmi - mówi dyrektor Guliwera. - Spektakl jednak nie może ich nudzić, powinien dać do myślenia. Nasze przedstawienia mają dwie warstwy: baśniową dla dzieci i metaforyczną dla rodziców. Kiedy dziecko widzi zaangażowanie mamy i taty, jego udział przebiega zupełnie inaczej.

     Dyrektorzy teatrów dramatycznych nie lubią dzieci, bo są głośne. A aktorzy lalkowi właśnie tej spontaniczności potrzebują. Kiedy detektyw szuka kaczuszki, a dzieci wiedzą, gdzie ona się schowała, nie omieszkają go o tym poinformować. - Aktorzy tego oczekują, wiedzą wtedy, że dzieci uczestniczą w spektaklu - mówi Aldona Kaszuba z Baja. Dzieci szybciej wciągają się w sztukę, jeśli występuje w niej bohater dziecięcy, z którym najczęściej się utożsamiają. - W "Wiedźmach" chłopcem zamienionym w mysz opiekuje się babcia - opowiada Joanna Rogacka. - Chłopiec cieszy się, że będzie żył tyle, co zwierzątko, bo dzięki temu nie przeżyje ukochanej babci. Po spektaklu, który oglądała Grażyna Szapołowska z wnuczką, aktorkę obstąpiły dzieci proszące o autograf. Jakież było jej zdumienie, kiedy w kolejce zobaczyła swoją Karolinę. "Bo jak umrzesz, to nawet nie będę miała po tobie autografu" - wytłumaczyła jej siedmioletnia wtedy wnuczka. To pokazuje, jak wrażliwym widzem jest dziecko i jakie przeżycia może wywołać teatr.

     Młody widz jest czujny. Do Baja często przyjeżdżają dzieci z Lasek. Po spektaklu uczestniczą w spotkaniu z aktorami, podczas którego mogą dotknąć lalek. - "A ty nie grałaś w tym przedstawieniu" - usłyszała jedna z aktorek, która faktycznie nie grała, ale tylko prezentowała dzieciom lalki. Po głosie poznały, że nie słychać jej było ze sceny! - opowiada Aldona Kaszuba. O dzieci dbają tu wszyscy. - Kiedy widzę, że na spektakl "Słońce w Dolinie Muminków" przychodzą trzy-, czterolatki, proszę rodziców, żeby uprzedzili dzieci, że na scenie pojawi się Buka - trochę przerażający stwór. Aktorowi mówię: "Andrzejku, nie strasz dziś za bardzo, bo w pierwszym rzędzie siedzą maluszki" - mówi Marlena Alka, bileterka Baja. Uczy dzieci, że teatr to nie piknik, dzięki czemu przychodzą one nie tylko odświętnie ubrane, ale i nie jedzą podczas spektakli.

     MŁODY TEATROMAN

     Teatry nie ograniczają swej działalności do wystawiania spektakli. Organizują warsztaty i dzieci dowiadują się, jak zachowywać się w teatrze, jak powstaje spektakl czy z czego zrobiona jest lalka. Guliwer chce w młodych widzach zaszczepić nawyk chodzenia do teatru i wręcza im odznaki "Wiernego Widza". Mirosław Korzeb dba także o dzieci, których nie stać na zakup biletu - środki pochodzą ze sprzedaży biletów sponsorskich i ze sklepiku starych lalek, które mają wzięcie u kolekcjonerów. W Grodnie zaś Guliwer gra charytatywnie.

     Z kolei w Lalce swoje spektakle wystawiają dzieci z domów dziecka, które najpierw pod opieką Romana Holca i Katarzyny Kotowskiej współtworzą scenariusz. - W tych sztukach dają upust marzeniom, kompleksom, traumom - przyznaje Joanna Rogacka. - Ale przede wszystkim teatr pokazał im, że jest inny świat. Że mogą mówić o swoich sprawach i spotka się to z szacunkiem. Widzą, że są doceniani, że robią coś, co innym sprawia przyjemność - dodaje. We współpracy z Muzeum Historii Żydów Polskich Anna Bojarska z Lalki przygotowała warsztaty teatralno-edukacyjne z dziećmi z klasy drugiej prywatnej szkoły podstawowej nr 41 i spektakl o święcie Chanuki. - Dzięki temu dzieci poznały nie tylko warsztat aktorski, ale i kulturę swoich kolegów - mówi pani Anna.

     Co dwa lata Lalka organizuje Warszawski Pałac Teatralny. Przez tydzień można oglądać najlepsze przedstawienia teatrów lalkowych z całej Polski. - Nie boimy się konkurencji. Najważniejszy jest mały widz. Bo bez niego nie będzie widza dorosłego - podsumowuje Joanna Rogacka.


Monika Odrobińska


Tekst pochodzi z Tygodnika

28 lutego 2010


Europa dla Chrystusa. Chrystus dla Europy. Reewangelizacja cywilizacji zachodniej Europa dla Chrystusa. Chrystus dla Europy. Reewangelizacja cywilizacji zachodniej
Bogdan Giemza SDS (oprac.)
Na książkę składają się artykuły dotyczące teraźniejszości i przyszłości Kościoła.... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 Malwina: 02.11.2015, 10:59
 Ostatnio odwiedziłam z moją Kasią Teatr Małego Widza. Jestem pod niesamowitym wrażeniem podejścia takich placówek do dziecka. Jest kolorowo, przystępnie, a przy tym zabawnie i edukacyjnie. Dziecko nie siedzi skonsternowane, tylko cały czas jest zachęcane do interakcji i kreowania przestawienia razem z resztą animatorów. Bardzo fajna sprawa :) http://www.teatrmalegowidza.pl/
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej