Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Prymas

Kocham deszcz, który pada czasami w Komańczy,
nawet taki szorstki i chłodny,
gwiazdkę śniegu, co nieraz Mu w oknach zatańczy,
żeby był tak jak zawsze pogodny [...]

(Kocham deszcz, który pada czasami w Komańczy..., ks. Jan Twardowski)

     O Prymasie jeszcze raz

     Na ekranach kin jest już film, o którym w materiałach promocyjnych twierdzono, że jest to jedna z ważniejszych polskich produkcji tego roku. Choć wielokrotnie reklama przesadza, tym razem ma rację. Jest to naprawdę dzieło warte zobaczenia. Przez dwie godziny kontemplujemy - to chyba najwłaściwsze słowo -losy człowieka, który - będąc schwytany w pułapkę przez nieludzki system - wygrał z nim wojnę. Reżyserce - Teresie Kotlarczyk udało się coś, co polskiemu kinu nie wychodzi najlepiej. Osią filmu nie jest akcja - bo ta toczy się wolno, nawet gdy nabiera sensacyjnego charakteru. Jego istotę stanowią rozmowy - i to zbudowane na prostych, jednoznacznych wypowiedziach, które nabierają bardzo głębokiego sensu.

     Pomimo wielu dyskusji nie ma tu mowy o porozumieniu, kompromisie. Z jednej strony stoi państwo, które pragnie sterować całym życiem obywateli, z drugiej - Kościół, który na to pozwolić nie może. Choć nie prowadzą walki zbrojnej, dla obserwujących jest jasne, że przegrany nieodwracalnie utraci zaufanie narodu.

     Wynik jest z góry wiadomy. Przecież naprzeciw siebie stają ludzie wychowywani w tej samej tradycji, w tym samym kraju. Nawet członkowie UB (Urząd Bezpieczeństwa - tajna policja polityczna) wiedzą, co to jest Wigilia. Jeden ze strażników odpowiada "Bóg zapłać" na świąteczne życzenia Prymasa, drugi czuje, że powinien wstać, kiedy On przechodzi obok. Tylko Molenda, aktor, który ma podszyć się pod Kardynała Wyszyńskiego, nie wie, dlaczego w murach dawnego klasztoru niespodziewanie rozbrzmiewa kolęda. Właściwie trudno powiedzieć, czy w tej sytuacji jest najniebezpieczniejszym czy najsłabszym orężem zła. Przecież nawet nie wie, z czym walczy. Pozostali zaś dla władzy, pieniędzy czy może ze strachu wyrzekli się samych siebie. Tego wszystkiego, co przekazali im rodzice. Własnej tradycji. Ojczyzny. Skazani są więc na beznadziejną szarpaninę i puste gesty nienawiści, które mogą co najwyżej zepsuć humor, np. jak spalenie zarośniętego ogrodu, w którym Prymas spowiadał się po raz pierwszy przed księdzem Stanisławem. Molenda w chwili refleksji zadaje nieobecnemu Prymasowi pytanie: "Ty masz swoje Niebo, a ja?"

     Kim w tej sytuacji okazuje się Prymas Wyszyński? Grający tę rolę Andrzej Seweryn ukazał przede wszystkim jego spokój wewnętrzny. Prymas nie krzyczy, choć mógłby i ma powody. Patrzy w oczy swym strażnikom i nie zachowuje się jak potulny więzień. Zakazuje księdzu Stanisławowi (Zbigniew Zamachowski) szukania dowodów na to, że siostra Leonia (Maja Ostaszew-ska) donosi strażnikom o każdym ich słowie. Jest bardzo ludzki. Płacze na wiadomość o chorobie swego ojca, potrafi zażartować, a godność Księcia Kościoła nie przeszkadza mu w sprzątaniu miotłą kościoła czy słuchaniu radia przez kubek przyłożony do podłogi. Wypełnia nakaz Chrystusa "Módlcie się za nieprzyjaciół waszych", co czyni, gdy dowiaduje się że prezydent Bolesław Bierut został obłożony klątwą za jego uwięzienie. Zaś tego pełnego politowania wyrazu twarzy, gdy czyta i oddaje przedłożony mu do podpisu przez wysłannika rządu dokument, w którym wyrzeka się swej godności, długo nie zapomnę. Od strony technicznej rzucają się w oczy dwa szczegóły: po pierwsze ograniczona gama kolorów - podkreślone zostały zieleń i brąz, co wynika z inspiracji czerpanej z "Portretu św. Franciszka" pędzla El Greca. Do tej wizji zostały dobrane wnętrza, oświetlenie, kostiumy... Po drugie - sposób pokazywania postaci. "Władcy" PRL (Bierut i jakiś wysoki wojskowy, pewnie generał i członek KGB) pokazywani są kamerą "z ręki", rozchwianą, jakby przestraszoną, niepewną, a przy okazji pokazującą szaleństwo i nienormalność ich świata. Ubecy to "ludzie podziemi" - działają w nocy, dużymi grupami, są identycznie ubrani, a ich ulubione miejsce pobytu to ciemne zaułki. Żyją z podglądania i podsłuchiwania innych. Komendant więzienia (Grzegorz Sikora) to tylko (aż?) jeden z nich, pionek, który Prymasowi nie dorasta do pięt. Pułkownik (Krzysztof Wakuliński) to już niebezpieczny demon - uprzejmy dla Prymasa, z perspektywy obudzonego księdza Stanisława wygląda jak potwór - oglądamy fragment jego twarzy, w dodatku do góry nogami. Pod spokojnym obliczem kryje gniew -wyrzuca siostrę Leonię, gdy dowiaduje się, że zginął jej zeszyt z donosami - i naturę mordercy - zabija Molendę przykładając mu pistolet do głowy z taką miną, jakby miał z nim dalej normalnie rozmawiać. Dookoła Prymasa zawsze jest przestrzeń - i to wolna, nie przygniatająca samotnością. W miarę rozwoju akcji otwiera się ona także wokół początkowo przerażonego księdza Stanisława. Siostra Leonia, która pozostaje na usługach ubeków najpierw ze strachu, a potem w zamian za drobne prezenty, jest filmowana w ten sam sposób, tylko będąc z Kardynałem Wyszyńskim.

     Akcja kończy się nie w momencie, gdy Prymas zostaje wypuszczony z więzienia, ale gdy przenoszą go do klasztoru w Komańczy, gdzie będą opiekować się nim siostry zakonne. Uzyskał prawo do odwiedzin. Wygrał pierwszą bitwę. Wygranie wojny symbolizuje scena hołdu, gdy Prymas klęka przed Ojcem Świętym Janem Pawłem II, a on w odpowiedzi klęka przed nim.

     Żaden system nie jest w stanie zniewolić człowieka, który ma mocne oparcie w wyznawanych przez siebie wartościach. Przykład Prymasa Wyszyńskiego otworzył drogę innym. My już nie żyjemy w niewoli. Ale czy to oznacza, że mamy oglądać ten film jako nudną lekturę szkolną?


Sławomir Spasiewicz


Zamieszkać w katedrze Zamieszkać w katedrze
Wojciech Wencel
Zbiór manifestów literackich, analiz kultury, interpretacji twórczości Eliota, Koehlera, Macheja, Podsiadły oraz kąśliwych polemik. Obrona przedoświeceniowych ideałów życia i sztuki... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 katrinka: 18.04.2010, 13:27
 Film naprawdę urzeka. Pokazuje jak straszne to były czasy represji ze strony rządu, a jednocześnie jak głęboka i ogromna wiara może stać się silniejsza od wszystkiego, przezwyciężyć wszelkie trudności.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej