Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Dwadzieścia lat na fali

     Tegoroczny "Totus medialny" dla Redakcji Programów Katolickich TVP przypomniał zbliżającą się 20. rocznicę obecności redakcji katolickich w publicznych radiu i telewizji.

     Mało kto wie, że treściom katolickim w mediach publicznych szlaki przecierał legendarny jezuita o. Stanisław Opiela, który prowadził wszystkie pertraktacje z jeszcze PRL-owskimi władzami i Jerzym Urbanem, wtedy szefem Komitetu ds. Radia i Telewizji. Od początku było wiadomo, że Ksiądz Prymas powierzy tę pracę jezuitom. - Ojciec Opiela rozpoczął rekrutację dziennikarzy jeszcze przed wyborami 4 czerwca 1989 r. - Ściągnął z Rzymu o. Andrzeja Koprowskiego SJ (obecnie dyrektor programowy Radia Watykańskiego), a ten z kolei o. Krzysztofa Ołdakowskiego SJ - relacjonuje Katarzyna Kętrzyńska, która od początku była prawą ręką o. Koprowskiego.

     Chociaż formalnie redakcja katolicka Polskiego Radia wyodrębniła się z redakcji telewizyjnej (RPK TVP) dopiero w styczniu 1994 r., niemal od początku były to dwie autonomiczne redakcje, których szefami zostali jezuici. A że Polacy, w tym wielu dziennikarzy, czekali na "Boga w eterze" jak zeschła ziemia na deszcz. Wszyscy tryskali energią. Dość szybko skompletowano zespoły składające się w znacznym stopniu z osób, które zostały zwolnione lub same odeszły z mediów publicznych po 13 grudnia 1981 r. Mimo ogromnego wkładu, jaki wniosły one w dzisiejszy kształt RPK, większość z nich - część na emeryturze, a niektórzy pracując nadal w mediach publicznych - do dziś z własnego wyboru pozostaje w cieniu. Przy nich o. Koprowski i o. Ołdakowski doskonalili warsztat i z nimi stworzyli większość istniejących do dziś audycji i programów.

     TWÓRCZY TRUD

     - Praca z o. Koprowskim to najlepsza rzecz, jaka mi się w życiu przytrafiła. Pod jego okiem uruchamialiśmy w sobie to, co w nas jest najlepszego. Sama nasza obecność w mediach publicznych była na początku dla wielu widzów szokująca, a jednocześnie chciana, wyczekiwana.

     0 tyle nam na początku było łatwiej, ale i trudniej, że nie było kogo naśladować. Na szczęście był Jan Paweł II, z którego mogliśmy czerpać pełnymi garściami. To był nasz drogowskaz - wspomina Bożena Walewska, spod której ręki przed Bożym Narodzeniem 1990 r. wyszło pierwsze "Ziarno".

     - Bardzo ważne było dla nas, że wszyscy chcieliśmy pracować w tej redakcji i z tymi ludźmi. Widzieliśmy cel i sens tej pracy, nie patrząc na zarobki, czego świadectwem była choćby niska wycena "Ziarna" przez TVP - mówi Walewska z uśmiechem. Z zapałem wspomina współpracę z charyzmatycznym ks. Wojtkiem Drozdowiczem - wulkanem pomysłów, który wyniósł "Ziarno" do poziomu, jaki do dziś jest wyzwaniem. Podobnie lata 1990-1997, kiedy o. Koprowski był szefem redakcji katolickiej TV, wspomina jako najlepsze lata swojego życia Katarzyna Kętrzyńska. Ostatnia transmisja, przy której współpracowała zanim przeszła na emeryturę, to było pamiętne "Urbi et Orbi" w poniedziałek wielkanocny 2005 f. Tak więc do końca zajmowała się Ojcem Świętym. - Człowiek nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, że bierze udział w czymś nadzwyczajnym. Na naszych oczach pisała się historia, a my w niej czynnie uczestniczyliśmy - mówi z satysfakcją. W uznaniu zasług - tak jak Bożena Walewska - otrzymała w 2003 r. od Jana Pawła II order "Bene Merenti".

     Szczególną dziedziną pracy obu redakcji katolickich - radiowej i telewizyjnej - była i jest obsługa papieskich pielgrzymek. Chrztem bojowym i pierwszym dużym, samodzielnym przedsięwzięciem było dla nich relacjonowanie światowego spotkania Jana Pawła II z młodzieżą na Jasnej Górze, w 1991 r. - Potem już wszystko było prostsze - mówią. - Pielgrzymki były czasem szczególnym. Siedzieliśmy w pracy od świtu do nocy, czasem zrywaliśmy program w studiu, żeby pokazać przejazd Ojca Świętego. Te chwile zmieniały także same media. Nie zapomnę, kiedy podczas swojej ostatniej pielgrzymki do ojczyzny Jan Paweł II modli! się na Wawelu. To była chyba najdłuższa w historii telewizji transmitowana cisza. Proszono mnie usilnie, żebym coś z tym zrobiła, coś w to miejsce puściła, a to przecież był wspaniały program - wspomina Walewska.

     NAWET DLA JEDNEJ OSOBY

     - Wydaliśmy właśnie ostatnią część fonografii pielgrzymek Jana Pawła II do Polski. To była praca ciężka, ale bardzo wdzięczna, bo pozwala "zanurzyć się" w papieża, słuchać nie tylko tego, co mówi, ale i jego głosu. Tego nie doświadcza się jedynie papieża czytając - mówi Elżbieta Staniszewska, w Polskim Radiu od 1976 r. Już wtedy chciała pracować dla Boga, wiec gdy powstała redakcja katolicka - sama się do niej zgłosiła. Pani Elżbieta skromnie nie wspomina, że za album "Musicie być mocni" dokumentujący wszystkie publiczne i nieoficjalne wypowiedzi Jana Pawła II w czasie jego I pielgrzymki do Polski otrzymała w 2004 r. Totusa. - Szkoda, że władze Polskiego Radia wcale tego nie doceniły - mówi także od lat pracująca w RPK PR Małgorzata Witan.

     - Prowadziłem kiedyś na Zaduszki audycję w ramach "Radia nocą". Wspominaliśmy ludzi, którym coś zawdzięczamy. Zachęciliśmy do tego samego słuchaczy. Zadzwoniła pani, której niedawno umarł mąż i zaczęła świadomie wymazywać go z pamięci, ponieważ jego brak był dla niej zbyt bolesny. Słuchając nas zdecydowała, że nie będzie pozbywać się pamiątek po nim, niszczyć jego zdjęć. Pomyślałem sobie, że dla tej jednej osoby warto było siedzieć po nocach i takie programy robić - wspomina o. Ołdakowski, który dwa razy szefował redakcji radiowej (1989-91, 1994-97) i był także szefem redakcji telewizyjnej (1997-2003).

     Praca w redakcji katolickiej zaowocowała dwoma "radiowymi" małżeństwami. Właśnie tu poznała męża, także dziennikarza, Jana Pniewskiego, znana naszym czytelnikom z ciekawych wywiadów Małgorzata Glabisz-Pniewska. - Dla mnie bardzo ważne jest, że. w związku z tą pracą mogę spotykać się z różnymi, przeważnie bardzo ciekawymi ludźmi. Mogę z nimi rozmawiać na tematy ważne, ale i codzienne, które dotyczą każdego z nas, więc także i mnie samej - mówi Małgorzata. Druga para to Małgorzata i Marcin Witanowie, których nazwisko także nasi czytelnicy znają.

     PARAFIA NA KORYTARZU

     Działają nie tylko poprzez media, ale także w samych mediach. - Na początku bano się nas, nowej "przewodniej siły", jak złośliwie mawiano. Że tak jak wcześniej komuniści, teraz my będziemy wszystkim mówić, jakie mają być media. To trwało około półtora roku. Na szczęście okazało się, że nie jesteśmy innym "totalitaryzmem". Potem, przy bliższym poznaniu, praca wspólna zaczęła być przyjemnością - wspomina o. Ołdakowski.

     - Wykonywaliśmy swoje programy, ale jednocześnie dla wielu ludzi byliśmy jedynym punktem styku z Kościołem. Często na korytarzach zaczepiali mnie ludzie, którzy chcieli rozmawiać o swoim życiu i problemach - nie tylko dziennikarze, ale pracownicy pionu technicznego czy administracji. Nasza pomoc była nieraz bardzo potrzebna, np. gdy komuś ktoś umarł. Kiedy odszedł ktoś z samego radia - wszyscy przeżywaliśmy żałobę. Czasem ktoś prosił o modlitwę, radę. Trzeba było pasterzować. To była trochę "parafia personalna" - mówi z uśmiechem dawny szef, dziś rektor Kolegium Bobolanum.

     Dziś obie redakcje katolickie są już w mediach publicznych nie osobliwością, ale ich integralną częścią. Dziennikarze redakcji katolickich nie różnią się od tych, których mijają na studyjnych korytarzach. - W 80. latach, gdy zaczynało się w eterze mówić o Bogu, cokolwiek o Nim się powiedziało, ludzie byli zachwyceni, że w ogóle można. Dziś już tych treści jest tyle, że musimy mieć profesjonalny warsztat i nieustannie go rozwijać. Inaczej to, co chcemy ludziom powiedzieć, nie przebije się do ich świadomości. Jesteśmy oceniani przez słuchaczy bez żadnej taryfy ulgowej - mówią radiowcy z RPK PR.

     W pokojach redakcyjnych niewiele się zmieniło. Nadal jedno biurko zajmują 2-3 osoby, jednak przy ul. Woronicza i Malczewskiego nikt w tych pokojach non stop nie siedzi. - Pracuje się w montażowniach, studiach, w mieście, gdzie odbywa się większość rozmów - opisują. - Dziś wręcz niezbędny jest kontakt ze słuchaczem, dlatego w coraz większym stopniu stajemy się radiem na żywo, z możliwością telefonicznego lub choćby SMS-owego udziału tych, którzy nas słuchają - dodaje Elżbieta Staniszewska.

     Redakcja katolicka TV - obok obsługi wielu okazjonalnych wydarzeń - ma na stałe 7 programów. Redakcja radiowa ma swoje "okienka" we wszystkich 5 programach Polskiego Radia oraz współpracuje z Informacyjną Agencją Radiową i "Radiem dla Ciebie", a ustalony w 1989 r. limit czasu antenowego z 2,5 godziny tygodniowo wydłużył się do ok. 9 godzin. - Jesteśmy jak na środku autostrady, gdzie w obu kierunkach przemykają samochody, a my coś staramy się ich kierowcom powiedzieć, pokazać. Wydawałoby się, że to bez sensu. Jednak okazuje się, że ktoś nas zobaczył, coś usłyszał i zastanowił, dlaczego tak stoimy i trzymamy tablicę z napisem: Jezus - opisuje Katarzyna Kętrzyńska. Ewangelizacja przez media jest dziś czymś właśnie takim. I warto, by taka pozostała.


Marta Troszczyńska


Tekst pochodzi z Tygodnika

26 października 2008


Wszystko o Bożym Narodzeniu. Tradycje, pieśni i potrawy z całego świata Wszystko o Bożym Narodzeniu. Tradycje, pieśni i potrawy z całego świata
Aldo Falanga
Książka wprowadza w fascynującą rzeczywistość świąt Bożego Narodzenia, które w różnych zakątkach świata wyglądają inaczej. Rozmaitość obyczajów, potraw, dzieł sztuki czy kolęd wyznacza trasę szczególnej podróży dookoła świata... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej