Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Na pasku słuchacza

     Z Wincentym Pipką, dyrektorem programu 1 Polskiego Radia, rozmawia Radek Molenda

     Szefem radiowej Jedynki jest Pan od dwóch tygodni. Przedtem kierował Pan Informacyjną Agencją Radiową, jeszcze wcześniej była praca dziennikarska w jedynkowej redakcji aktualności. Czuje się Pan tu jak ryba w wodzie?

     Chociaż w zespole Jedynki pojawiło się wiele nowych osób, środowisko jest mi znajome. Natomiast moje zadanie jest zupełnie nowe. Dotąd byłem ściśle w "informacji". Teraz dochodzą całkiem nowe obszary zarządzania, wiedzy i anteny. To - nie ukrywam - potężne wyzwanie, ale czuję się tu, jak w całym radiu, bardzo dobrze.

     Nie obawia się Pan przeciwstawiania, porównywania Pana z odwołanymi poprzednimi szefami Jedynki, Krzyszto-fem Gottesmanem i Jackiem Sobalą? Jaka atmosfera tu panuje?

     Z dyrektorem Gottesmanem sympatycznie współpracowałem przez cały czas pracy w radiu. Pożegnaliśmy się w dobrej atmosferze. Gorzej z Jackiem Sobalą - mimo starań nie udało mi się z nim porozmawiać. Przejście na czyjeś miejsce to oczywiście pewien dyskomfort. Rzeczywiście, na samym początku miałem dylemat, jak odpowiedzieć na tę propozycję, jak to będzie przez zespół Jedynki odbierane. Jednak po kilku rozmowach, przede wszystkim z prezesami Polskiego Radia (PR), doszedłem do wniosku, że moja nominacja nie ma jakichś ukrytych podtekstów, nie jest odbierana jako próba przejęcia anteny. Dlatego zgodziłem się i nie czuję się w Jedynce jak ktoś narzucony, zaborca.

     Bardziej niż konfrontacji z nowymi szefami; zespołem i obowiązkami obawiałbym się odchodzić w atmosferze, że popsułem program, byłem złym szefem itd. Chciałbym opuszczać kiedyś radiową Jedynkę w takiej atmosferze, w jakiej do niej przyszedłem. Bo przecież kiedyś mnie także ktoś zastąpi.

     Ponoć wiele osób w PR przyjęło Pana nominację przychylnie, jako zapowiedź głębokiej reorganizacji Jedynki. Zapowiadają się zmiany?

     Mam już kilka idei rozwiązań, które udowodnią, że Polskiego Radia warto słuchać. Nie chcę ich na razie zdradzać. Boję się trochę tych wszystkich pomysłów na komercjalizację. Kto płaci, ten wymaga. Pokazują to chociażby różne konkursy antenowe, za którymi stoi jakiś sponsor. Zawsze trzeba robić tak, by to on był zadowolony. Natomiast jeśli na publiczne radio składkę będzie płacić każdy obywatel, to będziemy mogli robić programy dla wszystkich. Przez ostatnie dwa tygodnie często mówiłem, że chciałbym się wsłuchać w to, co słuchacze mają do powiedzenia na temat programu i formatować go zgodnie z ich oczekiwaniami. Strasznie mnie denerwuje, że w mediach opluwa się premiera, prezydenta, że politycy opluwają się nawzajem na antenie. Dobro już przestało być ciekawe, bo ciekawe stało się tylko coś złego. Sami podcinamy gałąź, na której siedzimy. Jeśli nie będzie w Polsce naprawdę niezależnego medium, które nie szuka jedynie mocnych wrażeń dla słuchaczy, to stoczymy się po równi pochyłej.

     Co Pan chce zrobić od razu?

     Zależy mi na odbudowie wizerunku Polskiego Radia. Przez te wszystkie krytyki zewnętrzne i burze nad nami ucierpiał nasz image. Tego się nie da ukryć. Najtrudniejszym, obok przygotowania wiosennej ramówki, zadaniem jest dla mnie teraz przetrwanie bez gwałtownych ruchów. Uważam, że instytucja z taką tradycją wymaga roztropnego kierowania. Z Jedynką związało się około 90 etatowych pracowników i potężny sztab współpracowników. Jeżeli wziąłem na siebie odpowiedzialność za nich, to nie mogę dać się sprowokować do gwałtownych reakcji.

     Więc nie będzie rewolucyjnych zmian?

     Nie. Jeśli zarząd będzie chciał rewolucji, to mnie wymieni, ale ja nie mam charakteru rewolucjonisty. Kiedy się kieruje statkiem, na którym płynie wiele osób, podczas burzy tym bardziej trzeba trzymać kurs. Oczywiście zmiany muszą być. Tego wymaga rozwój radia. Ale jak najmniejszym kosztem ludzi tu pracujących. Wybrany na prezesa PZPN Grzegorz Lato mówił: dobrego menagera poznaje się po tym, kim się otacza. A ja uważam, że po tym, czy potrafi on rozpoznać i wydobyć z ludzi potencjał, to, co w nich najlepsze. Myślę, że zespół Jedynki, który zastałem, ma naprawdę duży potencjał.

     Skoro już mówiliśmy o odchodzeniu i pieniądzach - obecny rząd de facto daje przyzwolenie na niepłacenie abonamentu, przez co najwyraźniej dąży do marginalizacji, jeśli nie do likwidacji, mediów publicznych. Czuje się Pan dyrektorem na kilka miesięcy, na rok?

     Mówiłem, że każdy, kto na media publiczne płaci, ma prawo także krytykować. Ale krytyka przez likwidację? Co do pańskiego pytania - ustaliliśmy w rozmowie z prezesami PR, że niezależnie od tego, co się dzieje wokół, będziemy na naszą pracę patrzeć w perspektywie dwudziestoletniej. To nie znaczy, że tyle czasu będę dyrektorem Jedynki (śmiech). To program o tak mocno utrwalonej już tradycji, że perspektywa trzech, sześciu miesięcy czy roku nie ma sensu. Trudno w takim czasie byłoby coś nowego pokazać, zmodyfikować, poprawić.

     Dwadzieścia lat to dalekosiężna perspektywa, tymczasem zawieszony, choć tylko na trzy miesiące, prezes Krzysztof Czabański miesiąc temu w radiowej Trójce mówił: możemy się finansowo bronić jeszcze pół roku, może rok. Potem, gdy nie będzie już finansowych rezerw - katastrofa jest nieunikniona.

     Nie wyobrażam sobie, aby media publiczne, mimo różnych zewnętrznych burz i naporów, miały zniknąć, że skazani będziemy jedynie na media komercyjne. Polskie Radio to prawdziwa kopalnia kultury, ogrom archiwów, nagrań, ludzi wychowanych na Jedynce, Dwójce, Trójce itd. Dla mnie jakakolwiek dyskusja czy poddawanie w wątpliwość istnienia publicznego radia są bezzasadne. I mam nadzieję, że wspólnie da się przekonać nasz rząd, że warto, by to radio przetrwało.

     Tymczasem pospolitość skrzeczy. Co Jedynka robi, by wobec niskiej ściągalności abonamentu przetrwać, zdobywać fundusze?

     To bardziej pytanie do zarządu PR niż do mnie. Myślę, że w mediach publicznych mamy dylemat. Jeśli nie zrezygnujemy ze swojej misyjności i będziemy się starać utrzymywać program na jak najwyższym poziomie, możemy stać się mniej atrakcyjni dla sponsorów. Wtedy - jeśli nie dostaniemy pomocy ze strony państwa - perspektywa trwania mediów publicznych się skraca. A może, niestety, dojdziemy do wniosku, że byt kształtuje świadomość i zaczniemy szukać sponsorów, wchodząc w świat telenowel i tego typu zabawy. I to na pewno odbędzie się kosztem misyjności. Ja osobiście wolałbym uniknąć drugiego wariantu, aczkolwiek pierwsza perspektywa, że kończą nam się pieniądze, jest realna, i to nie może cieszyć.

     Staram się, jako kierujący programem 1 PR, być jak najdalej od polityki. Niech ją oceniają eksperci. Mam jednak nadzieję, że przy tych wszystkich dyskusjach, w których choćby poprzez ustawy medialne bierze górę duża polityka, dojdziemy do momentu, kiedy ci, którzy decydują o nas, opamiętają się. Spojrzą, jak to wszystko jest w innych krajach rozwiązane i zrozumieją, że abonament nie jest diabelskim wynalazkiem.

     Dużo mówi się o oszczędnościach w Polskim Radiu, likwidowaniu orkiestr, zmniejszeniu o 30% dochodów pracowników itp. Dotknęły już Jedynkę?

     Nie słyszałem dotąd wielkiego larum, więc chyba bardzo źle nie jest. Natomiast wiem o zapowiadanym na przyszły rok dużym obniżeniu wpływów abonamentowych. Tak więc cięcia są przed nami. Na razie nasza sytuacja przekłada się na jeszcze nieszkodliwą, ale już oszczędnościową politykę w planowaniu zadań.

     Co sądzi Pan o proponowanej przez PO zmianie sposobu finansowania mediów - nie abonament, ale podatek ze sprzedaży reklam w mediach komercyjnych?

     To bardzo słaby pomysł. Powoduje, że zawsze się pod kogoś podwieszamy, idziemy na czyimś pasku. Jeśli radio dojdzie do tego, przestanie być niezależne. Ja, jeśli mam chodzić na czyimś pasku, to najchętniej - słuchacza. Ktoś, kto jak ja miał bezpośredni kontakt z odbiorcą, odbierał po pracy telefony przyjazne lub nawet mocno krytyczne - ten dopiero widzi sens pracy w radiu i jednocześnie jest przez słuchaczy prowadzony. Jest wzajemne oddziaływanie. Ta zależność bardzo mi odpowiada.

     Jedynka jest w tej chwili na trzecim miejscu za RMF FM i Zetką. Staracie się o prymat?

     Oczywiście. Ludzi, którzy tu pracują, stać na dużo więcej. Niestety, poziom naszej słuchalności nie oddaje wartości naszej oferty, a naprawdę mamy dużo do zaproponowania. Nie da się ukryć, że wiele zależy od dobrej promocji. Jestem przekonany, że gdy tylko ustanie czarny "pi-ar" wokół Polskiego Radia czy samej Jedynki - powoli słuchacze zaczną na nowo się do nas przekonywać, włączać radio i nas słuchać.


Tekst pochodzi z Tygodnika

14 grudnia 2009



Godziwa obrona sekretu Godziwa obrona sekretu
Ks. Tadeusz Ślipko
Niezwykły temat, bo dotyczący wszystkich ludzi bez względu na wiek, pochodzenie, wykształcenie. Każdy człowiek na dnie swojego serca skrywa tajemnice znane tylko jemu lub najbliższym, czasem przyjacielowi, pedagogowi czy psychologowi.... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 Nala: 31.01.2008, 21:27
 A ja kocham słuchac muzykę rockową, jest przecież wiele dobrych zespołów:-) Kiedyś gdy byłam u mojej kuzynki, ona puśiła mi black METAL ... to było straszne... jak takie coś słyszę, to zaraz uciekam :-(
 Doroti: 15.10.2007, 22:41
 kocham rocka i na pewno nie przestane go słuchać... kocham muzykę. nie słucham mansona, bo akurat go nie lubię. ale są pewne piosenki, które słucham i które uważane są za złe, czasem wręcz mówią ludzie sztatańskie. lecz czy sie przez nie stałam gorsza?? nie...
 Żelu: 09.10.2007, 19:18
 Uważam że artykuł jest świetny. W nim nie chodzi o to żeby pokazać kto jest Satanista a kto nie, chodzi o to żeby pokazać Tym, którzy nie słuchają Rocka że to nie jest wina muzyki jak się zachowujemy ale Wartości które są w nas wpajane od dziecka. Każdy ma wybór... wybierze Dobro albo Zło...
 Mała: 06.07.2007, 21:11
 No może i satanistą nie jest... ale napewno nie jest człowiekiem który kocha Boga... Bo nie zyje po chrześcijansku i nie szerzy chrześcijanskich wartosci a wręcz przeciwnie... i to czy jest satanista czy nie jest... jest naprawde mało ważne... bo to jakim jest człowiekiem pokazuje swoim zachowaniem...
 Manson: 24.10.2006, 11:41
 Szanowny Panie Tomaszu Budzyński. Proszę wnilkiwiej czytać o opisywanych postaciach. W tym m.in. o Marilyn Mansonie. On nie jest satanistą jak to podkreślił Pan w swoim tekście...
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej