Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Nasze drogie teatry

     Właściciele teatrów komercyjnych korzystają z doświadczeń przedsiębiorczych proboszczów i sięgającym średniowiecza zwyczajem... proponują osobiste krzesła. By przetrwać, imają się każdego sposobu.

     - Tak jak kiedyś rodzajem wsparcia dla Kościoła było wykupowanie przez możnych miejsc w ławkach, tak i do polskich teatrów wkracza zwyczaj wykupowania miejsc na widowni - tłumaczy Janusz Stokłosa, prezes Studio Buffo, samofinansującego się teatru. - Dla donatora to prestiż, dla teatru - jego być albo nie być. Na Zachodzie to znana praktyka, u nas zapoczątkowała ją Krystyna Janda w Teatrze Polonia; my jesteśmy drudzy - dodaje.

     Pod koniec zeszłego roku Buffo postanowiło "odświeżyć" widownię. Wyzbywając się foteli pamiętających jeszcze pierwsze przedstawienia z 1934 r., szefowie teatru zaproponowali sponsorom ich wykup za 500 zł od sztuki. - Na razie chętnych znalazło się kilkanaście osób - mówi Stokłosa. - Większym zainteresowaniem cieszą się nowe miejsca: na blisko stu z nich widnieją nazwiska donatorów, którzy za osobistą tabliczkę z tytułem "mecenas sztuki" zdecydowali się zapłacić tysiąc lub 2 tys. zł. Wiele krzeseł, zarówno zabytkowych, jak i nowych, czeka jednak jeszcze na swoich nabywców - zachęcamy do wsparcia akcji Kup krzesło! Ofiarodawców czeka wiele przywilejów! - zaprasza Studio Buffo.

     TEATR JAK KOPALNIA

     Studio Buffo to pierwszy powojenny prywatny teatr w Polsce. Reżyser Janusz Józefowicz i kompozytor Janusz Stokłosa założyli go, bo nie mogli znaleźć sceny, która zechciałaby wystawiać ich musical "Metro". Dziś musical dobiega pełnoletności, Studio Buffo jest rok młodsze. - Okazuje się, że teatr może żyć z własnych środków, czyli ze sprzedanych biletów - mówi Janusz Stokłosa. - Zmusza go to jednak do ciągłej pracy nad sobą: jedna klapa i nie ma pieniędzy na kolejną premierę. A to już jest bankructwo.

     Ktoś kiedyś powiedział, że sytuacja polskiego teatru jest jak sytuacja na rynku mięsnym w latach osiemdziesiątych. Jedne teatry - te dotowane z budżetu - sprzedają "na kartki", inne - jak niegdyś "baby cielęciniary" - są urynkowione. Samodzielność tych ostatnich jednak nie jest w żaden sposób premiowana. Teatry "na kartki" za to produkują po kilka drogich, nierzadko deficytowych spektakli, które nie zawsze zespołowi dają satysfakcję finansową czy zawodową. Podobnie jak kopalnie. - Sposób zarządzania polskim teatrem sięga epoki powszechnego rozdawnictwa - ubolewa Janusz Stokłosa. - Nigdzie też nie ma tylu państwowych teatrów, co u nas. Aktor zatrudniony jest na etacie w jednym teatrze po to, by grać w innym (bo lepiej płacą), a także w serialach, filmach, kabaretach i gdzie tylko można. To po co ten etat?

     W 2007 r. Warszawa dopłaciła do 19 publicznych teatrów 96,5 min zł. Każdego z mieszkańców kosztowało to 56 zł. Ale kilka lat temu okazało się, że Opera Narodowa ma 6 min długu. A jej dotacja była najwyższa w Polsce! - Czyli że sobie nie radziła - mówi Janusz Stokłosa. Wciąż jednak panuje u nas mit, że sceny publiczne wymagają dotacji, bo wystawiają sztuki ambitne. A to nieprawda - w ich repertuarze równie często, co w teatrach komercyjnych, spotkać możemy i komedie, i farsy. Reżyserzy teatrów impresaryjnych szacują tymczasem, że ten sam spektakl wystawiliby trzy do sześciu razy taniej, co teatr państwowy. Dlaczego? - Dlatego, że te ostatnie trzymają na etatach nie tylko aktorów, ale i: strażaków, lekarzy, stolarzy, ślusarzy, tapicerów, elektryków, krawców, garderobianych. Całą dotację pochłaniają pensje - tłumaczy Janusz Stokłosa. - Teatr Wielki zatrudnia 1000 etatowych pracowników. O 200 więcej niż Opera Królewska w londyńskim Covent Garden czy 400 więcej niż opera w Budapeszcie. W Wiedniu miejskie pracownie teatralne wykonują dekoracje dla wszystkich teatrów w mieście na zasadzie zlecenia. W polskim teatrze państwowym stolarz zrobi dekoracje, a potem skręca meble dla rodziny - za pieniądze podatników.

     PRACA SEZONOWA

     Rozwiązaniem jest zatrudnianie w systemie stagione, który polega na zatrudnianiu artysty do danego przedstawienia. Jest on tańszy, bo umożliwia zmniejszenie zespołu, który nie jest przecież potrzebny przez caty rok. Waldemar Dąbrowski, kiedy byt jeszcze dyrektorem naczelnym Opery Narodowej, wprowadzi! na próbę system stagione. Po jednym spektaklu pomysł zarzucił, a kiedy zosta! ministrem, nie tylko nie powróci! do reformy, ale jeszcze podniósł dotacje.

     Dopłacanie do teatrów publicznych utrudnia rozwój scen prywatnych. Dotacje pozbawiają sceny państwowe motywacji do walki o widza. Tymczasem małe sceny teatrów komercyjnych sięgają po współczesny repertuar, ceniony przez publiczność i krytyków. Gros stołecznych teatrów żyje z użyczania sal właśnie na spektakle impresaryjne. Na przedsięwzięcie, na które "prywaciarze" potrzebują 200 000 zł, państwowy teatr musi wydać znacznie więcej, i to głównie z publicznej dotacji - ocenia Stokłosa. - To dobrze, że widz może wybierać między propozycjami teatrów prywatnych a tymi oferowanymi przez instytucje państwowe. Niedobrze, że teatry te startują z nierównego poziomu finansowego.

     W razie kryzysu widz nie pójdzie do żadnego z nich, ale dzięki publicznym pieniądzom teatr państwowy przetrwa, a takie Buffo na przykład - raczej nie. Czy taka konkurencja jest uczciwa? - pyta.

     Prywatne teatry starają się przyciągnąć widzów nie tylko sztuką. Na wzór zachodni organizuje się przy nich restauracje czy kluby muzyczne, gdzie można spotkać się z aktorami - tak ma być w teatrze Kamienica Emiliana Kamińskiego. Teatr Bajka będzie gra! w wakacje, kiedy w teatrach publicznych trwa sezon ogórkowy. W dbałości o widzów niepełnosprawnych Capitol zbuduje podjazdy, a spektakle tłumaczone mają być na język migowy. W Teatrze Praskim osoby niedowidzące będą miały dostęp do tzw. audiodeskrypcji (przez słuchawkę lektor będzie im objaśniał, co się dzieje na scenie), a z myślą o turystach zagranicznych spektakle będą grane także w języku angielskim. Prywatne teatry muszą dbać o rozwój, bo jedna nieudana sztuka to brak dochodów na realizację kolejnej. Czy sceny państwowe liczą się z taką konkurencją?

     Kiedy Izabela Cywińska - minister kultury w rządzie Tadeusza Mazowickiego - chciała, by dotowane były tylko dobre teatry z atrakcyjnym repertuarem i świetną obsadą, w środowisku zawrzało. Artyści nie dopuszczali myśli o ocenianiu i wartościowaniu ich pracy. A to miało być kryterium podziału funduszy. Dlatego dziś pieniądze na sztukę dostaje miasto, i to urzędnicy decydują, która scena na nie zasłuży. Obecny minister kultury Bogdan Zdrojewski na pytanie portalu e-teatr o zagrożenie instytucji kulturalnych ewentualnym kryzysem odpowiada półżartem: - Najważniejsze wydarzenia artystyczne powstają w trudnych warunkach. To, co niezwykle cenne, jest zazwyczaj efektem albo zawiedzionej miłości, albo biedy, albo różnego rodzaju nieszczęść. Kryzys generalnie dla kultury nie powinien być istotny, bo trudno uzyskać duże oszczędności w dziedzinie, która ma nie za wiele pieniędzy.

     Czyli cięcie dotacji nie wchodzi w grę. Efektem będzie znów pogorszenie kondycji finansowej teatrów komercyjnych. W wyniku podobnego do dzisiejszego dołka finansowego kilka lat temu artyści, gorzej zarabiający w samofinansującym się Studio Buffo, wykruszyli się do konkurencji. - I trudno im się dziwić, ale dzięki temu znów mamy najmłodszy zespół w Polsce - podsumowuje Stokłosa.


Monika Odrobińska


Tekst pochodzi z Tygodnika

1 marca 2009



 Odrzucony obraz. Wprowadzenie do literatury średniowiecznej i renesansowej Odrzucony obraz. Wprowadzenie do literatury średniowiecznej i renesansowej
Clive Staples Lewis
Jedna z najważniejszych i najlepszych książek C.S. Lewisa, twórcy Kronik Narnii. Autor wprowadza nas w niezwykły świat średniowiecznej kosmologii, hierarchii niebios i bytów je zamieszkujących, aby przejść do błyskotliwego wykładu średniowiecznych poglądów na umysł, duszę, ciało i historię.... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej