Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Tandeta w mediach

     Z redaktorem Maciejem Iłowieckim rozmawia Alicja Wysocka

     Od kilku miesięcy w mediach publicznych całkowitą władzę dzierżą przedstawiciele LPR i Samoobrony - partii politycznych, które wskutek przegranych wyborów do Sejmu nie mają poparcia społecznego. Reszta sceny politycznej, w tym rządząca partia, jakby odpuściła sobie publiczne media. Czy to możliwe?

     Nikt nie odpuścił sobie mediów. One wciąż pozostają w sferze zainteresowań polityków i w ogóle władzy. To jest reguła obowiązująca na catym świecie. Media są częścią machiny politycznej, ponieważ mogą kształtować opinię publiczną i odpowiednio ją nastawiać wobec wydarzeń czy opinii. Marzenia wszystkich polityków, rzecz jasna raczej nie ujawniane, skupiają się na posiadaniu "swoich" mediów. To są jednak marzenia bardzo złudne, bo w niezamierzchłej historii znajdziemy przykłady pokazujące, że wsparcie mediów może polityków zarówno wynosić do władzy, jak i jej pozbawiać.

     W Sejmie bez rozgłosu toczą się prace nad ustawą, która wprowadzi nowy porządek w mediach. Istnieją też projekty społeczne, przygotowane przez środowiska twórców. Który jest najlepszy?

     Żaden nie jest doskonały i chyba nie może być. Na świecie też trudno znaleźć jakieś idealne rozwiązanie. Chyba najbliżej jest amerykańska telewizja publiczna "Kanał 13", utrzymywana z pieniędzy federalnych. U nas ciekawy jest tzw. projekt producencki, nakładający spore obowiązki, gdy chodzi o finansowanie telewizji, na te podmioty, które sprzedają swoją produkcję stacjom telewizyjnym. Bardzo sensowny i do dyskusji jest również projekt Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich...

     Krytykowany za to, że wprowadza kryteria dla wykonywania zawodu dziennikarza. Tymczasem zdaniem krytyków tego zapisu, dziś każdy może być dziennikarzem.

     Moim zdaniem nie każdy, a to z racji powinności i ogromnych uprawnień, jakie posiada dziennikarz. To przedstawiciel, wręcz wybraniec społeczeństwa. O ile jednak nad innymi przedstawicielami narodu, na przykład posłami, sprawowana jest pewna kontrola i to właśnie czynią media, to nad dziennikarzami właściwie nikt kontroli nie sprawuje, a gdyby ktoś miał taki zamiar, usłyszy z dziennikarskiego środowiska zarzut zamachu na niezależność i wolność słowa. U nas panuje absolutna wolność słowa, zresztą tak jak w wielu demokracjach. Można więc jjapisać i pokazać wszystko, co nie jest prawem zabronione, a prawem zabronione jest naprawdę niewiele rzeczy.

     Jest jeszcze etyka dziennikarska...

     Owszem, ale czasem zaczynam wątpić w jej powszechne obowiązywanie. Posłużę się przykładem zgłoszonym do Rady Etyki Mediów. Otóż dostaliśmy sygnał od pewnego prokuratora, który prowadził śledztwo w sprawie korupcji w policji, opisanej przez pewną ga- zetę lokalną. Jak wiadomo, media lokalne mają ogromne znaczenie dla lokalnych społeczności i wiele od nich zależy. W tej gazecie ukazał się wstrząsający reportaż przedstawiający miejscowych policjantów jako łapówkarzy. Artykuł spowodował wszczęcie z urzędu śledztwa prokuratorskiego. Autorka tekstu nie chciała jednak - i słusznie - zdradzić prokuraturze swoich źródeł informacji. Śledczy nie mogli jednak znaleźć jakichkolwiek dowodów przeciwko policjantom. Wobec powagi zarzutów zwrócono się do sądu o zwolnienie dziennikarki z tajemnicy zawodowej. I co się okazało? Jedynym źródłem informacji był miejscowy pijak, któremu - po kilkukrotnym przyłapaniu go na jeździe po pijanemu - odebrano prawo jazdy. Człowiek ten, żeby uniknąć kary, chciał skorumpować policjantów, a ponieważ nie zgodzili się na to, zemścił się, opowiadając swoje bajki dziennikarce. Spytano więc ją, dlaczego napisała tekst opierając się na jednym i to w dodatku tak niepewnym źródle. Jej odpowiedź jest w protokole przesłuchania: "nie miałam czasu sprawdzać, a i tak dostałam nagrodę za ten tekst, bo wykryłam korupcję". Otóż to co zrobiła, trudno nawet nazwać skandalem, to jest zaprzeczenie wszelkich powinności dziennikarskich. Bo dziennikarz musi mieć wiarygodne źródła informacji, a jeśli się pomyli, powinien przeprosić i sprostować, tymczasem w tym przypadku nieetyczne zachowanie zostało nagrodzone przez redakcję. Jeśli tak będzie się wychowywać młodych dziennikarzy, to naprawdę nieciekawie wygląda nasza przyszłość. Zmianie musi ulec postawa całego środowiska dziennikarskiego. A na to się moim zdaniem nie zanosi.

     Dobrą szkolą i wzorem etyki dziennikarskiej powinny być media publiczne. Niestety, od lat ich rola ulega degradacji przez naciski polityków i schlebianie najniższym gustom publiczności. W kręgach obecnej władzy słyszy się opinie, że osłabienie mediów publicznych będzie remedium na ich polityczność. W tle pojawia się też komercjalizacja.

     Osłabienie ich finansów wpłynie nie tyle na "polityczność" mediów publicznych, co na ich misję. Nie będą po prostu mogły spełniać tego, do czego zostały powołane. Wystarczy pomyśleć o Teatrze Telewizji, który jest niewątpliwie programem ambitnym, niosącym ważne wartości artystyczne, społeczne i moralne. Niestety, pozycje o takim ładunku wartości, ważnych dla kultury całego narodu, coraz bardziej spychane są na margines. Króluje za to medialna sieczka.

     W tym roku obchodzimy 20. rocznicę wyzwolenia się z komunizmu. Jak wykorzystaliśmy ten czas, gdy chodzi o budowę wolnych mediów i społeczeństwa obywatelskiego?

     Ocena wcale nie jest łatwa. Niewątpliwie mamy wielką wolność słowa, wielką różnorodność mediów, zwłaszcza gdy chodzi o wybór gazet i czasopism. Z drugiej strony, media coraz bardziej uzależnione są od komercji i od zagranicznych koncernów, które właściwie wykupują wszystkie nasze media i nie wiadomo, jak to się skończy. Tym koncernom zależy wyłącznie na zyskach. Mało się mówi o niebezpieczeństwie, jakie stwarza kilkanaście milionów nakładów tzw. kolorowych pism, które zajmują się prawie wyłącznie plotkami ze świata aktorów, celebrytów, gwiazd. Przedstawiają jakąś nierealną rzeczywistość, którą karmią się miliony Polaków, a zwłaszcza Polek. Coraz więcej ludzi kupuje prasę bulwarową, sensacyjną. To jest niebezpieczne, bo media kształtują opinię publiczną, zwłaszcza w naszym kraju, gdzie tak wielu ludzi uzależnionych jest od telewizji.

     W telewizyjnych programach informacyjnych materiały o poważnych sprawach, takich jak służba zdrowia czy działania wymiaru sprawiedliwości, coraz częściej puentowane są ironicznym stwierdzeniem czy wręcz kpiną. Z kolei materiały sensacyjne zajmują pierwsze miejsca w kolejności ich prezentowania na antenie.

     Wszystko musi być sensacyjne, najlepiej śmieszne lub brutalne albo z domieszką seksu. Do mediów po prostu wkradła się tandeta. Mam poczucie, że to wszechogarniające zjawisko. Mało jest dziennikarzy, którym zależy na prawdziwej dyskusji, na pokazaniu prawdy. Pojawia się dużo manipulacji wyjątkowo trudnych do zauważenia, bo jawnych kłamstw nie ma tak wiele. Zresztą dziś jawne kłamstwo zaraz obnaży konkurencja. Stosuje się natomiast przemilczanie całych obszarów rzeczywistości, przy wysuwaniu innych, które mają dużo mniejsze znaczenie. W Ameryce "złapanie" takich wiadomości, które przykryją dużo ważniejsze wydarzenia oraz "wałkowanie" ich w mediach, nazywane jest "czerwonym śledziem". U nas taką sprawą było ostatnio pijaństwo pani Kruk. Abstrahując od oceny zachowania posłanki, sprawa ta zajęła aż na kilka dni prawie wszystkie media. Podobnie jest z wypowiedziami pana Palikota.

     Jakie sprawy przykrywa się "czerwonym śledziem"?

     Przez długi czas media w ten sposób przykrywały kryzys gospodarczy. Wreszcie sprawa wybuchła, ale ludzie nadal nie wiedzą, co mają robić, nie rozumieją działań rządu. Nie wiedzą, dlaczego skupia się on na oszczędzaniu, a nie pobudza gospodarki przez inwestycje. Ludzie boją się, że synonimem oszczędzania będzie stagnacja i gospodarcza zapaść. Media nie organizują w tej sprawie debaty publicznej.

     A czy sprawa dymisji ministra Cwiąkal-skiego nie była próbą odwrócenia uwagi od 17-miliardowej dziury budżetowej?

     Nie sądzę. Dymisja była słuszna. Ludzie poczuli, że dramat rodziny Olewników jest symbolem. To mogło spotkać każdą polską rodzinę. Wymiar sprawiedliwości źle działa i wreszcie trzeba coś z tym zrobić. Samo natomiast rozważanie w mediach czy dymisja jest słuszna, czy nie, było na pewno czerwonym śledziem, bo to nie była istota sprawy.

     Co w takiej sytuacji mogą jeszcze zrobić zwyczajni dziennikarze? Jak bronić jakości naszego zawodu?

     O ile jeszcze w wielkich miastach jest wiele redakcji prasowych, radiowych i często telewizyjnych, przez co może w miarę zachować niezależność, to z dala od wielkich ośrodków dziennikarz jest bezwzględnie uzależniony od swoich szefów. Wszędzie niezależne są tylko wielkie koncerny, które mogą wymóc na swoich dziennikarzach właściwie wszystko, co chcą. A koncerny są zależne od zysków z reklam. Ich polityką jest zmusić odbiorców, żeby oglądali takie media, jakie przynoszą największy dochód. Koło się zamyka. Resztki niezależności, które nam zostają, zależą tylko od naszej wewnętrznej siły moralnej. Bardzo jestem przywiązany do stwierdzenia Jana Pawła II, który obszar wewnętrznej wolności nazywał obroną Westerplatte. Trzeba je bronić do końca, choć łączy się to z trudnościami i bardzo dużo kosztuje.

     Maciej Iłowiecki (1935) jest publicystą i medioznawcą. W latach 1961-1981 pracował w "Polityce". Później działał w podziemnych strukturach Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, którego prezesem został w 1989 r. (do 1993). W latach 1993-94 był wiceprzewodniczącym KRRiTV. Obecnie jest członkiem Rady Etyki Mediów oraz członkiem -założycielem Towarzystwa Popierania i Krzewienia Nauk. Wykłada m.in na KUL i UKSW. Autor kilkunastu książek, m.in. "Krzywe Zwierciadło. 0 manipulacji w mediach." Jako ekspert do spraw mediów 1989 został zaproszony do rozmów Okrągłego Stołu ze strony "Solidarności".

Tekst pochodzi z Tygodnika

22 lutego 2009



   


Perły architektury. Od 4000 roku p.n.e do czasów współczesnych Perły architektury. Od 4000 roku p.n.e do czasów współczesnych
Praca zbiorowa
Istnieją dzieła architektury, które są czymś więcej niż tylko wspaniałymi budowlami pełniącymi funkcje religijne bądź świeckie, stanowią bowiem przejaw absolutnego geniuszu człowieka... » zobacz więcej

Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej