Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Gra w uczucia

     Media umiejętnie odwołują się do naszych uczuć - niestety, starają się też nimi kierować.

     Godzina 18.59, za chwilę rozpocznie się dobranocka. Jedna ze stacji telewizyjnych emituje reklamę słodyczy uwielbianych przez dzieci. Lektor miękkim, aksamitnym głosem wymawia słowa: "Mama wie, co jest najlepsze dla jej dziecka..." W tym momencie zapewne co najmniej połowa wpatrzonych w telewizor przedszkolaków biegnie do swoich mam, prosząc o kupienie zachwalanych łakoci. Przecież mama chce tego, co dobre dla swojej pociechy - czyż nie? "Kłamstwo zwizualizowane nazywamy reklamą" (A. Majewski) - jakże nie przyznać mu słuszności!

     Zwłaszcza, że przedstawiona sytuacja jest przykładem perfidnej manipulacji chętnie stosowanej nie tylko przez środki masowego przekazu. Czasem nieświadomie padamy jej ofiarą, a czasem... sami się nią posługujemy.

     Najbardziej oczywiste i najczęściej używane to domaganie się przysługi za przysługę (zjawisko nazywane przez psychologów regułą wzajemności) oraz częste przebywanie w towarzystwie osób mniej atrakcyjnych (co służy dowartościowaniu własnej osoby). Bardziej skomplikowane mechanizmy wykorzystują ludzie zorientowani w tajnikach psychologii (na przykład kierują do kogoś prośby przekraczające jego możliwości, aby w końcu łaskawie zadowolić się pożądaną przez nich przysługą). Mogłabym opisać o wiele więcej sposobów wykorzystywania słabych stron innych ludzi, ale nie chcę tworzyć poradnika zatytułowanego "100 metod skutecznej manipulacji". Niemniej opiszę niektóre działania mediów, głównie telewizji, polegające na wykorzystywaniu uczuć odbiorcy.

     W ostatnich latach jak grzyby po deszczu zaczęły pojawiać się tasiemcowe seriale produkcji polskiej, reality-shows, talk-shows czy programy, których uczestnicy publicznie wyznają miłość swym ukochanym lub proszą o wybaczenie osoby przez siebie skrzywdzone.

     Realizatorzy dokładają starań, aby każdy mógł odnaleźć coś dla siebie w stworzonym przez nich telewizyjnym bagnie - nasz wybór ma zależeć od tego, które uczucie ma dla nas największą wartość, na punkcie czego jesteśmy najbardziej czuli. Przecież wszystko jest na sprzedaż, czyż nie? Ludzkie nieszczęście? Proszę bardzo, wystarczy wybrać sobie dowolny serial z szerokiej gamy dostępnych na małym ekranie. Ludzkie dramaty? Proszę zdecydować się na jeden z programów z udziałem zwykłych ludzi - możemy posłuchać o ich problemach, o tragicznych wydarzeniach, które miały miejsce w ich życiu, zobaczyć płynące po policzku łzy. Co ważne - naturalne, bez dodatku gliceryny. A jeśli ktoś preferuje oglądanie zmagań zwykłych śmiertelników? Nie brakuje programów, w których ochotnicy chodzą po szkle, jedzą robaki czy pokonują własne fobie. A wszystko to dla drugiej osoby (czyż to nie szlachetne?) lub po prostu dla wartościowej wygranej. Przecież WSZYSTKO jest dla ludzi...

     Pomysłodawcy takich widowisk żerują na ludzkiej wrażliwości, naiwności, ciekawości. Umysły ludzi oglądających nałogowo takie programy zmieniają się w różnobarwną papkę, stworzoną z głupawych tworów producentów dbających jedynie o wysoką oglądalność. Najważniejsze to przykuć uwagę widza i nie pozwolić mu nawet na moment odejść od telewizora. Jakimi sposobami? To już nieistotne, nie my, ludzie XXI wieku wymyśliliśmy złotą (a raczej pozłacaną...) myśl - cel uświęca środki.

     Czasem można odnieść wrażenie, że zasada, którą kierują się osoby odpowiedzialne za wygląd codziennej oferty danej stacji telewizyjnej, brzmi: im program jest głupszy, tym lepszy. Układ ramówek woła o pomstę do nieba. Chcąc zobaczyć dobry film, trzeba czekać do godziny, o której większość ludzi właśnie wślizguje się pod kołdrę. W godzinach największej oglądalności możemy zobaczyć jedynie telenowelę czy blok reklamowy wyświetlany między jedną a drugą południowoamerykańską produkcją. Wszelkie programy dydaktyczne są emitowane przed południem... Nic to, w końcu telewizja jest rozrywką dla wszystkich, nieprawdaż? Ale przerażający jest fakt, że są ludzie, którzy żyją od jednego odcinka takiego programu do drugiego, a ich własne życie już dawno przestało się dla nich liczyć.

     Czy telewizja zaczęła przekraczać granice dobrego smaku? Trudno znaleźć jednoznaczną odpowiedź - przecież każdy ma inny pogląd na tę sprawę. Myślę jednak, że warto się zastanowić, czy chcemy być odbiorcami popkulturowej tandety. Czy chcemy współtworzyć zjawiska, w których nasze uczucia, poglądy i marzenia, nasze "ja" jest tłamszone przez żądnych zysku twórców. Czy chcemy być pionkami w grze, prowadzonej przez znanych i lubianych? W grze na naszych uczuciach?


Natalia Polak


Publikacja za zgodą redakcji



Telewizja - szanse i zagrożenia wychowawcze Telewizja - szanse i zagrożenia wychowawcze
Małgorzata Łobacz
Książka Małgorzaty Łobacz dotyczy najbardziej wpływowego medium kultury, jakim jest telewizja. Jednak zajmuje się ona tym zagadnieniem w inny sposób niż na ogół to bywa. Mniej interesuje Autorkę aspekt techniczny, a bardziej – osoba ludzka korzystająca z tego medium... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 Anetta: 08.06.2010, 12:35
 Apokaliptyczna bestia to nie telewizja, ani inne media tylko ludzkie serce, które jest egoistyczne i chce za wszelką cenę napchać sobie kasy!
 karol: 07.02.2007, 08:46
 według mnie (ale mogę się mylić, nie jestem bibilistą) na mój prosty chłopski rozum telewizja to Apokaliptyczna druga bestia co spełnia uczynki pierwszej, której duch mówi i której obraz ożył
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej