Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Jeszcze nie wieczór

     PODRÓŻ DO SKOLIMOWA

     Wytrawny dokumentalista Jacek Bławut zrealizował "Jeszcze nie wieczór" jako pełnometrażowy debiut fabularny. Reżyser swoje dokumenty poświęcał z reguły ludziom niepełnosprawnym i niedostosowanym i ślady tych zainteresowań widać także i w tym filmie, nagrodzonym Srebrnym Lwem na ostatnim festiwalu w Gdyni. "Jeszcze nie wieczór" wyróżniał się tam oryginalnością tematu, tła akcji i formą. Bławut posłużył się techniką z pogranicza dokumentu. Wydarzenia rozrywają się w Domu Aktora Weterana w Skolimowie, gdzie przebywają starsi wiekiem wybitni artyści naszej sceny i kina. Bez nich trudno sobie wyobrazić historię polskiego kina i teatru. W filmie pokazują się publiczności, niekiedy w rólkach epizodycznych, jako starzy, często schorowani ludzie, z godnością starający się znosić przemijanie czasu.

     W filmie do Skolimowa przyjeżdża podstarzały aktor (nagrodzony w Gdyni za tę rolę Jan Nowicki), aby spotkać się ze znajomymi. Po paru dniach ulega namowom starszych kolegów, aby wystawić "Fausta" Goethego w scenerii więzienia. Tematyka "Fausta" - chęć odzyskania młodości - doskonale przylega do problemów niejednego starszego człowieka i nadaje im wielki wymiar etyczny. W konsekwencji wycieczka starych aktorów do więzienia zamienia się w artystyczną podróż i demonstrację życia na przekór śmierci. Decyzja wystąpienia w filmie Bławuta wymagała od artystów ze Skolimowa niemałej odwagi. Przypomnieli się oni przecież widzom jako starzy ludzie, znani niegdyś z teatru, estrady, telewizji i kina, gdzie byli młodzi i pełni życia.

     W trakcie realizacji reżyser poruszał się na cienkiej granicy artystycznego smaku, jednakże ten niełatwy film ogląda się z prawdziwym wzruszeniem.

     "Jeszcze nie wieczór", Polska 2008. Reżyseria - Jacek Btawut. Wykonawcy: Jan Nowicki, Beata Tyszkiewicz, Irena Kwiatkowska i inni. Dystrybucja - Film Polski


Mirosław Winiarczyk


Tekst pochodzi z Tygodnika

17 maja 2009


Wygnać Chrystusa! [opr. twarda] Wygnać Chrystusa! [opr. twarda]
Rosa Alberoni
"Wygnać Chrystusa" to ostry i pełen werwy pamflet, który znakomicie wpisuje się w toczącą się właśnie debatę na temat relatywizmu kulturowego i upadku moralności. Autorka stara się odpowiedzieć na wiele trudnych pytań, stawianych przez współczesny świat. Począwszy od Kartezjusza, przez Rousseau i Hegla, przez wieki, człowiek wiele razy próbował wyrzucić Chrystusa ze swojego życia... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 Lidka: 21.08.2008, 14:41
 Magnolio, msza św. jest wyjątkowym spotkaniem z Bogiem, odbywającym sie we Wspólnocie Kościoła. Skoro jest wspólnota, to naprawdę trudno iśc na to spotkanie z założeniem, że inni mnie nie obchodzą, więc niech ja tez nie obchodzę ich. Gdy modlisz sie w samotności, np. w domu możesz być nawet naga i jeśli Tobie to nie przeszkadza, a pomaga w modlitwie to pewnie nie ma w tym nic złego (ale oczywiście to drastyczny przykład). Mam wrazenie, że jestes młodą osobą i myslę, że jeszcze nie raz przekonasz sie jak wielkie znaczenie ma odpowiedni strój. W komentowanym artykule jasno powiedziano o znaczeniu stroju np. w pracy. Strój okresla kim jesteś i jakie masz lub chcesz mieć realcje z innymi. W tym również z Panem Bogiem. Pozdrawiam :)
 Martita: 21.08.2008, 09:47
 "Przychodzą i żebrzą, by ktoś zwrócił na nie uwagę". Idealne określenie. W naszych czasach dziewczyny wolą zwracać na siebie uwagę poprzez pokazywanie ciała a nie to co ma w sobie, a szkoda:/
 pelasia: 19.08.2008, 18:55
 Uważam, ze księża powinni więcej zwracać uwagi na strój na ambonie. Oni sie po prostu boją bo ktoś sie obrazi. A obrazi sie ten , kto będzie goły w kościele i to juz jest jego problem.
 Monika: 17.08.2008, 23:20
 Właśnie - to nie jest tylko szacunek dla świętości tego miejsca. To jest też, a może przede wszystkim, gest w stronę odbiorcy naszego stroju. A jakiś odbiorca jest zawsze: czy tego sobie życzy, czy też nie. I w tym miejscu mówienie, że "strój innych mnie nie obchodzi, dlatego co innym do mojego", jest dziecinne i zwyczajnie podłe. Myślisz, że Twoje skupienie na dialogu z Bogiem to szczyt liturgii i reszta świata może w tej chwili się nie liczyć? A może Twój Brat, co stoi tuż obok, ma Bogu coś ważniejszego do powiedzenia, może właśnie umiera jego matka, może mu zachorowało dziecko i on teraz potrzebuje wielkiego skupienia, Bożego wsparcia w modlitwie... Pomyśl dwa razy, zanim wyjdziesz z domu do kościoła. P.s. Nie ma takiej pogody, która uniemożliwiałaby skromny ubiór (zwł. patrz: duchowni). Pozdrawiam
 Justyna: 17.08.2008, 23:15
 Magnolio, można Ci wręcz zazdrościć, że w czasie Mszy Św. Pan Bóg jest dla Ciebie tak ważny, że nie zwracasz uwagi na nic dookoła. Niestety nie wszyscy tak mają. Ja też jeszcze do niedawna wkładałam do kościoła np.bluzki z dużym dekoltem, ale od jakiegoś czasu staram się, dosłownie mówiąc, nie pokazywać swojego ciała. Mój chłopak przez długi czas mi tłumaczył jak bardzo to rozprasza mężczyzn. W końcu musiał używać bardzo dosadnych słów i przykładów, bo też ciężko było mi zrozumieć, że ktoś zaczyna sobie, nawet mimowolnie, coś wyobrażać. Ale na szczęście się "obudziłam". Nie chce swoim ubioru powodować u kogoś grzechu nieczystości i utrudniać mu drogę do Pana Boga. Drogie Panie, pomyślmy o mężczyznach i nie róbmy im tego...
 Dietrich: 16.08.2008, 17:32
 magnolio, piszesz: "Z calym szacunkiem, ale uważam, że w kościele należy przede wszystkim skupiać się na kazaniu oraz Słowie Bożym. Nie jestem w stanie powiedzieć jak w kościele wyglądają inni, gdyż mnie to nie interesuje." Otóż to nie kwestia skupiania się na wyglądzie innych, a tym, ze wyzywający ubiór się narzuca. Wiele razy stałem w kościele przed kobietą nieskromnie ubraną i wiem, jak to doskonale pomaga w skupieniu się. Może warto pomyśleć o innych? To, że mnie coś nie przeszkadza, nie oznacza, że nei przeszkadza nikomu innemu.
 Bobina: 15.08.2008, 21:19
 to nie chodzi o to, żeby ubrać długi rękaw w 40 stopniowy upał, ale o to, by uszanować miejsce, do którego się wchodzi, by uzmysłowić sobie sens odpowiedniego ubioru. przychodzimy na Eucharystię, centrum każdego dnia, która jest wielkim CUDEM - sam Chrystus nam się ofiaruje, a my nie jesteśmy w stanie na poświęcenie, którym jest zakrycie ramion czy ubranie dłuższej spódnicy. w dodatku w dzisiejszych czasach skąpy strój jest prowokujący i niektórzy nie potrafią się przez nie skupić na tym co n a j w a ż n i e j s z e. odpowiedni strój to ogromny problem i jeśli nie zaczniemy zastanawiać się nad tym, jak się ubieramy to za niedługo doczekamy się strojów kąpielowych w kościele... poza tym wygląd stroju jest jasno określony przez pewne zasady liturgiczne, które ktoś nie wymyślił bez powodu. jest to nasz gest liturgiczny, który ma nam pomagać w przeżywaniu Mszy Świętej.
 magnolia: 15.08.2008, 18:23
 Kiedy jestem na wakacjach i dojeżdżam do kościoła z domku plażowego a na dworze jest 40 stopni Celsjusza to nie zastanawiam się co założyć. Sukienka na ramiączka i odkryte kolana-fakt, ale czy myślę o tym, kiedy idę spotkać się z Bogiem? Powierzam mu swoje troski, bóle, problemy i nie myślę nawet ze ksiądz ma sutannę i ornat. Równie dobrze mógłby mieć czerwone rajstopy i koszulkę na ramiączka. Swoje dzieci będę uczyć, ze należy ubierać się stosownie do sytuacji i pogody oraz ze to co noszą inni w kościele czy też biurze etc. nie powinno je w ogóle interesować. Z calym szacunkiem, ale uważam, że w kościele należy przede wszystkim skupiać się na kazaniu oraz Słowie Bożym. Nie jestem w stanie powiedzieć jak w kościele wyglądają inni, gdyż mnie to nie interesuje. Nie wiem czy noszą koszulki na ramiączka, sukienki czy też zimowe futra. Nie wiem, ponieważ nie mam czasu w ciągu tej krótkiej godziny ogarnąć i rozmowy z Bogiem i wyglądu moich bliźnich. Z całym szacunkiem dla autorki powyższego tekstu...
 Aśka: 14.08.2008, 17:14
 Często jest tak, że rodzice sami ubierają swoje dzieci (zwłaszcza dziewczynki) w skąpe ubranka. Oczywiście później tłumaczą, że "przecież to tylko małe dzieci, więc to nic takiego, że mają odkryte plecy" itp. Nie uświadamiają sobie, że dziecko nie mając dobrego przykładu i przyzwyczajone do skąpego ubioru w kościele będą ubierać się tak także wtedy kiedy zaczną dorastać, a może i później.
 Karolina: 13.08.2008, 22:07
 Ja osobiście wiadomo ze chodze do koscioła ubrana odświętnie bo to nie jest zwykły dzien . Ale aż zal patrzeć na młode matki z dziećmi czy dziewczyny w moim wieku coraz bardziej skąpo ubrane chodzące do koscioła....A jest coraz gorzej . Do czego to dochodzi ? należy zachować trochę rozumu...
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej