Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Jak promuje się dziś filmy?

     Film "Anioły i demony" wszedł na nasze ekrany w atmosferze wielkiego medialnego zgiełku. Producenci i dystrybutorzy wpisali promocję tego utworu, zrealizowanego przez Rona Howarda na podstawie powieści Dana Browna, w nieustanny i narastający szum informacyjny, podobnie jak to miało miejsce wcześniej z osławionym "Kodem da Vinci". Coraz częściej mamy do czynienia z tego rodzaju strategią: producenci potencjalnych filmowych przebojów przeznaczają ogromne środki na wcześniejszą promocję i reklamę, która ma zastąpić racjonalną ocenę filmu przez dziennikarzy i krytyków, a także pomaga nastawić pozytywnie publiczność. Potencjalna widownia w okresie kilku miesięcy przed premierą filmu, a zwłaszcza przez ostatnie trzy tygodnie - w przypadku "Aniołów i demonów" - była bombardowana rozmaitymi nowinkami z życia gwiazd i pseudosen-sacyjnymi wiadomościami z planu realizacji i produkcji. Pomogło to wytworzyć u widzów nastrój wyczekiwania. Do tego dodać należy podawane bezkrytycznie rozmaite ciekawostki z historii Kościoła i Watykanu, czasami najbardziej bzdurne, serwowane jako święta prawda. Próbowano przy tym sprowokować Watykan do oficjalnych protestów, co pomogłoby nakręcić kolejną spiralę medialnych ataków na Kościół. Dystrybutorzy ukrywali natomiast sam film przed dziennikarzami aż do dnia premiery. W ten sposób przygotowany został grunt pod powodzenie filmu u widzów, którzy przychodzą sprawdzić czy "Anioły i demony" są rzeczywiście tak atrakcyjne. W momencie premiery filmu sytuacja wyglądała więc następująco: merytorycznych recenzji ukazało się niewiele, bo większość recenzentów filmu nie oglądała, natomiast kończył się sztucznie wywołany szum medialny wokół tego utworu. Zaczynały się kampanie reklamowe kolejnych wydarzeń filmowych, a o "Aniołach i demonach" recenzenci powoli zapominają.

     Nie jest to jedyny przykład tego rodzaju działania speców od promocji. Podobne metody stosuje się coraz częściej. Przykładowo - przed premierą wielkiej produkcji "Aleksander" (o podbojach Aleksandra Macedońskiego) historycy i publicyści - nakręcając spiralę oczekiwania na wydarzenie - wypisywali rozmaite rzeczy o tym wybitnym wodzu starożytności, łącznie z domniemanym ho-moseksualizmem Aleksandra. Film okazał się jednak mierny. Trzeba więc bardzo uważać na wiadomości, które podaje prasa, telewizja i Internet przed premierami głośnych filmów i nie ulegać presji. Najlepiej wyrobić sobie własne zdanie, oglądając krytycznie konkretny film.


Mirosław Winiarczyk


Tekst pochodzi z Tygodnika

31 maja 2009


Albo albo Neokultura Albo albo Neokultura
praca zbiorowa
Zenon Waldemar Dudek - Neopsychologia a transformacje kultury, Paweł Czapla - Mistyka jako terapia duchowa, Wasyl W. Rozanow - Chrystus - sędzia świata, Jakub R. Stempień - Kultura zachcianek i nałogów, Tomasz Olchanowski - Kultura a wolność, Ewa Machut-Mendecka - Od pustyni do komórki.... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 Anetta: 08.06.2010, 12:23
 Filmy promuje się tak samo jak i resztę - trzeba mieć forsę i układy...
 Krulik: 03.04.2008, 19:04
 Ja i ty, 2 psy.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej