Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Z dystansem do mediów

     Media nie są złe, ale nie są też idealne. Mogą służyć dobrym sprawom, rozwijać nas, uczyć i bawić, ale mogą też nami sterować, narzucać obce nam przekonania i wewnętrznie niszczyć. Ich wpływ na nas - budujący bądź destrukcyjny - zależy od treści, jakie dobierają, celów, jakie sobie stawiają oraz środków i metod, jakimi się posługują. Zależy też od naszej postawy. Ta, czy zwycięża uległość, bierność i ślepe zaufanie, czy też krytycyzm, ostrożność i stawianie wymagań - zależy od naszej świade-mości mechanizmów i praw, jakie rządzą w świecie mediów. Warte zapeznać się z niektórymi.

     Widz, słuchacz, czytelnik na pierwszy rzut oka bardziej zanurzony jest w rzeczywistość, a media odbiera z dystansem, jako pośredniczące w poznawaniu świata. Tymczasem, mimo iż telewizor, radio, komputer czy gazeta są narzędziami (tak jak inne, którymi się posługuje na co dzień), media traktowane są inaczej. Bardziej serio i bardziej personalnie. Z mediami się niemal "rozmawia", dorzuca własne komentarze (np. oglądając jakiś program publicystyczny), wydaje się okrzyki (np. słuchając transmisji meczu), przeżywa los bohatera (filmy). Media wywołują w nas uśmiech, oburzenie, strach; lubimy czyjś glos, przywiązujemy się do autora... Odbieramy świat mediów jak rzeczywistość, jak człowieka obok. Oglądając telewizję mamy np. do czynienia z obrazem osoby (ze światłem fluorescencyjnym rzutowanym na szklany ekran), ale tak przekonującym, że aż imponuje... Zanim "włączymy" świadomość, zachodzą już w nas bardziej pierwotne reakcje, przez które utożsamiamy media z rzeczywistością. Dlatego tak łatwo im zaufać, uwierzyć i ulec.

Wycinek rzeczywistości

     Ktoś decyduje, by cały naród dowiedział się dziś o tym, a nie o czymś innym. Naświetlane są takie, a nie inne fakty, opatrzane takim, a nie innym komentarzem... Spośród tysięcy wiadomości, tematów ludzie mediów wybierają dla nas niektóre. Nie mogą - rzecz jasna - podać wszystkiego, co dzieje się na całym świecie. Codziennie stają przed trudnym wyborem. Efekt ich pracy - choć zaczerpnięty z rzeczywistości - to tylko jej wycinek. Z konieczności narażony na słabość, subiektywizm. Mimo to panuje przekonanie o wszechwiedzy mediów, o tym, że docierają wszędzie, podają to, co rzeczywiście najważniejsze. Kto choć raz był świadkiem ważnego społecznie wydarzenia, które nie zyskało zainteresowania mediów, wie dobrze, jak daleko mediom do tego wzorca i jak potrzebny jest dystans, do ich przekazu. Kto dostrzegł w wiadomościach nieścisłości i przekłamania będzie raczej stosował zasadę ograniczonego zaufania, nie wystarczy mu już sam fakt, że "w telewizji mówili...", "w gazecie napisali...".

Informacja "poprawiona"

     Media przez dobór określonych treści mogą rzetelnie i obiektywnie informować, edukować, wychowywać, zmuszać do myślenia, ale mogą też deprawować, dyktować "jedynie słuszne", modne tematy, a przez to kreować życiowe postawy, tworzyć lub zmieniać ludzkie opinie.

     Jakiś fakt, wydarzenie, zjawisko społeczne to materiał wyjściowy, który podlega redakcyjnej pracy. Do treści zostanie niebawem dołączona forma, która ma uatrakcyjnić, ułatwić jej odbiór. Ale co można zrobić z samą informacją? W najgorszym wypadku - zmyślić lub przekłamać. Doskonale znany mechanizm z czasów komunistycznej propagandy. Społeczeństwa demokratyczne nie są programowo wolne od manipulowania informacją. Dziś narażone są na bardziej zakamuflowane, "inteligentne" formy manipulowania. Informację mało istotną można wyolbrzymić, ważną -zmarginalizować. Niewygodną - przemilczeć, zaciemnić, zagmatwać. Dla odwrócenia uwagi od jednej sprawy można bombardować inną...

     Możliwości jest wiele. Także warsztatowych. O sile przekazu decyduje też forma nadana materiałowi, jej ekspozycja, ilość miejsca (czasu), jaki jej poświęcono, elementy dodatkowe -jak grafika, zdjęcia, dźwięk, muzyka - zależnie od środka przekazu.

Sposób na odbiorcę

     By przykuć uwagę, utrzymać zainteresowanie media sięgają po różne środki. Przede wszystkim bazują na ludziej naturze, psychice, jej skłonnościach, słabościach, oczekiwaniach, potrzebach... Stosują różne chwyty.

     chwyt na negatywną sensację

     Wykorzystywany w programach informacyjnych, częściej przypominających kronikę kryminalną, eksponujących na pierwszym miejscu negatywną sensację. Kto i dlaczego decyduje o tym, że negatywna sensacja trafia do "czołówek"? Według jakich kryteriów decyduje się, które z nieszczęść jest godne przedstawienia np. w telewizji? Oby o jego wyborze decydował głębszy powód niż podnosząca oglądalność sensacja... Faktem jest, że treści negatywne podawane przez media zmuszają do większej koncentracji uwagi ze względu na ich konsekwencje. Dzięki temu skuteczniej się je zapamiętuje. Tak jak w życiu - to co przykre i bolesne przysłania wszystko inne - tak i negatywna informacja koncentruje na sobie, zamazując w pamięci pozytywną treść podaną wcześniej. Przykuwanie uwagi treściami negatywnymi z życia codziennego podnosi oglądalność/zwiększa poczytność, to zaś jest atutem dla reklamodawców. A media żyją z reklam. To nic, że scenariusze wydarzeń negatywnych stwarzają poczucie zagrożenia, niepewności, skłaniają do pesymistycznego postrzegania świata... To się dobrze sprzedaje.

     chwyt na emocje

     Bardzo przekonujący i najczęściej stosowany przez media. Czytelnik, widz, słuchacz lubi przeżywać, lubi zaangażować się wewnętrznie. To, co można przeżywać, jest zawsze ważniejsze od tego, co pozbawione wrażeń i doznań. Można się z tym utożsamić, widząc odbicie własnych spraw, doświadczeń. Można dać upust uczuciom - oburzyć się, współczuć, żałować, cieszyć wraz z bohaterami...

     Zaobserwowano, że to, co zapamiętamy i na czym skupimy uwagę, zależy też od intensywności doznania, stopnia pobudzenia emocjonalnego. Niezależnie czy będzie to zjawisko negatywne czy pozytywne, byleby było silne. Przerażający widok, dramatyczny reportaż, wyjątkowa heroiczna postawa, czyjeś wielkie zwycięstwo z pewnością wbije się w pamięć lepiej niż spokojna, neutralna emocjonalnie opowieść. To co spokojne, normalne-, zwyczajne (choćby nawet miłe, ładne i dobre) ani to co trudne, wymagające czy żmudne nie sprzeda się w mediach łatwo. Nie przyniesie zysku. Bo brak silnego pobudzenia.

     chwyt na instynkt

     Instynkty są czymś pierwotnym, przedrefleksyjnym. odwołują się do podstawowych potrzeb człowieka, których zaspokojenie gwarantuje ciągłość gatunku, przetrwanie. Ich siła jest ogromna, często zupełnie nieuświadomiona i o to chodzi tym, którzy czerpią korzyści z rozbudzania, podsycania instynktów. Człowiekiem łatwo wówczas sterować, podpowiadać mu, co i jak ma wybierać - zareaguje na najprostsze bodźce, nie będzie miał wymagań i aspiracji intelektualnych, nie będzie szukać ani nie doceni wartości wyższych. Jest więc materiałem do formowania.

     Na najniższych instynktach żeruje większość współczesnych filmów oraz reklamy. Reklama przypomina wprost o potrzebie pożywienia - "przebranej" w pyszny batonik czy pożywne płatki kukurydziane... Bazuje na instynkcie nie wprost - kiedy do reklamy samochodu w gazecie dołącza się zmysłowe kobiece ciało, a telefon komórkowy ukazuje się jako szansę nawiązania kontaktu cielesnego...

     Przebiegłość "sprzedaży wiąznej" obserwujemy na każdym kroku.

     chwyt na obiektywizm

     Nowość, którą przyniosła demokracja. Oto pokazuje się dwie strony medalu, dwie przeciwstawne opinie. Zgromadzeni w studiu telewizyjnym ludzie są podzieleni: "za" i "przeciw". Udziela się im głosu... W radiu dopuszcza się na żywo wypowiedzi słuchaczy. Wszystko wygląda bardzo obiektywnie. Już sama konstrukcja programu zdaje się to potwierdzać... A jednak bywa i drugie dno. Bywa, że "strony" nie zostały dobrane na równych zasadach: że jedni maj? większą silę przebicia, a drugim odbiera się wcześniej głos, dyskredytuje się ich wypowiedzi. Na koniec zaś pada zaskakująca pointa, która eksponuje opinię tylko jednej strony... Chwytem na obiektywizm można świetnie urabiać opinię publiczną.

     chwyt na opinię publiczną

     Oberwuje się tu zjawisko spirali, która zniekształca rzeczywisty obraz tego, co sądzą ludzie. Zauważmy, że wyniki badań opinii publicznej podaje się do wiadomości, wskazując dominujące trendy. Słysząca to jednostka podświadomie identyfikuje się z większością (z obawy przed izolacją, byciem w niemodnej mniejszości...). Nawet gdyby uprzednio była innego zdania, teraz zasugerowana wypowie się w sondażu zgodnie z dominującym trendem. Ten zostanie nagłośniony przez media. I koło się zamyka. Psychologiczna potrzeba utożsamiania się z większością może podważać rzetelność argumentu zwanego "opinią publiczną".

     chwyt na czas i częstotliwość

     Wielokrotne powtarzanie tej samej informacji, niezależnie od jej wagi, daje efekt czegoś bardzo ważnego, zapada w pamięć, przekonuje. Tak działa m.in. reklama. Podobnie poświęcenie większej ilości czasu jakiejś tematyce nadaje jej powagi i znaczenia, a krótka migawka czy notka - odbiera. Mechanizm ten pozwala na kreowanie "aktualnych" tematów, przenoszenie akcentów z rzeczy ważnych na nieważne i na odwrót.

     chwyt na autorytet

     Fachowiec, specjalista, ekspert - z dodaniem tytułu naukowego nobilituje człowieka, uwiarygadnia jego przekaz w mediach. Dajemy mu wiarę, bez względu na to, czy jego nazwisko coś nam mówiło czy nie. Zakładamy, że wie więcej od nas, że jest kompetentny. Naszą pierwotną reakcją jest ślepe zaufanie.

     Niestety możliwości manipulowania etykietą "specjalisty" są ogromne. Można się ich doszukiwać np. w zapraszaniu na łamy czy do programów tzw. "dyżurnych" specjalistów - zawsze te same osoby głoszą zawsze te same poglądy (z jakiś względów wygodne dla mediów). Ich opinie urastają do rangi powszechnie uznawanych i naukowych... Media mogą nawet nie dać nam szansy zapoznania się z innymi ekspertami w tej samej dziedzinie... Częstym sposobem manipulowania odbiorcami jest też tzw. przenoszenie autorytetu. Specjalista w jednej dziedzinie (bądź przedstawiciel wpływowego środowiska, artysta) proszony jest o zabranie głosu jako ekspert w dziedzinie całkiem innej. Nagle czyjeś prywatne zdanie ma charakter opiniotwórczy i wiążący dla rzeszy odbiorców!

     chwyt na statystykę i liczby

     Wykresy, procenty, liczby, dane statystyczne opracowywane przez powołane do tych celów ośrodki brzmią wiarygodnie i naukowo. Przekonują. Do czasu... Np. do momentu gdy w bezpośrednich starciach polityków, każdy z nich sięgnie po "swoje" statystyczne dane. To, że często są ze sobą sprzeczne, już nikogo nie dziwi. Choć podejrzewamy nierzetelność badań, skłonności do szukania oparcia w statystykach i tak zwyciężają...

Techniczne sztuczki

     Nie jest tajemnicą, że przy użyciu dzisiejszych technik każdy przekaz można podkoloryzować, "wzmocnić". I tak np. zauważono, że pobudza i wbija się w pamięć: to co większe, wyeksponowane -np. duże twarze, duże zdjęcia, tytuły; to co głośnie, wyraźne - dźwięk, muzyka (zauważmy, że reklama zawsze jest nadawana głosniej); to co bardziej dynamiczne, złożone z różnorodnych ujęć (wszystko co statyczne, nieruchome odbieramy jako mniej przekonujące); to co nietypowe, dziwne.

     Telewizja dla zwiększenia skuteczności przekazu posługuje się dynamicznym ruchem, po którym następuje chwilowy spoczynek, dający oddech (większa dawka ruchu może przeszkadzać). Podobny efekt uzyskuje się w montażu przez stosowanie cięć w odpowiednim miejscu. To, co umieścimy najbliżej cięcia - zostanie zapamiętane lepiej. Najistotniejsze treści przekazuje się tuż przed cięciem.

     Operowanie przestrzenią przez operatora kamery daje możliwość sterowania nami, naszym stosunkiem do przedstawianej osoby. Najazd kamery, zbliżenie stwarza poczucie więzi, bliskości np. z prezenterem (niemal twarzą w twarz) -angażuje naszą uwagę, emocje, nastawia do osoby, a przez to i do treści, jakie przekazuje. To, co oddalone, może ujść uwadze. Reżyser i operator wie, jak pokazywać człowieka, aby mu dodać znaczenia, zdyskredytować go bądź uczynić naszym partnerem. Wykorzystują prosty mechanizm (poczucia wyższości, niższości, równości) występujący w relacjach międzyludzkich. Stąd najazd kamery z góry daje widzowi poczucie dominacji, najazd z dołu - stawia go w pozycji słabszej, mniej znaczącej...

     Świadomi tych mechanizmów obecnych w mediach, zasiądźmy przed telewizorem... włączmy radio... weźmy do rąk gazetę... Czeka nas uczta.


Renata Komurka


Bon Ton Bon Ton
Jasminka Petrović
Możesz zadać sobie pytanie: "Po co mi ta książka? Przecież jestem przyzwoitym, kulturalnym człowiekiem znającym dobre maniery". Jeśli przez dobre maniery rozumiesz tylko zespół zasad bon tonu, wtedy twoje pytanie jest właściwe. Ale jeśli chcesz traktować dobre zachowanie jako filozofię życiową, musisz przeczytać tę książkę... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 Jblazysvx: 13.04.2014, 12:59
 Emocje moga terz bys takie jak okims piszem bo tak naprawde jak tego artykulu naogladamy infrmacji niedajas sobie sprawy ze kogos manipulujem jak kozystamy czegos ogladajas tv lub radia sluchajac gadajas na jedna osobe
 elalia: 06.04.2010, 01:14
 a mnie się przyda do pracy magisterskiej :) Dziękuje za podsumowanie moich myśli!
 Alicja: 04.04.2008, 15:25
 Wspaniały artykuł !!! Tego właśnie było mi trzeba na potwierdzenie słów moich.Dziękuję i pozdrawiam wszystkich czytających :)
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej