Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Szał na Spidermana

     W tramwaju przysłuchiwałam się rozmowie wnuczka z babcią, która właśnie odebrała go z przedszkola. - A dzisiaj to się bawiliśmy w gwałt - relacjonował kilkulatek z coraz większymi szczegółami. Skąd znał to pojęcie, skąd wiedział, jak wygląda gwałt?

     Z telewizji oczywiście. W czasie nagłośnionej sprawy samobójstwa Ani z Gdańska mógł się do woli naoglądać scen symulowanego gwałtu na gimnazjalistce. Ten przykład pokazuje, jaki na zachowanie dzieci wpływa telewizja, jak w wyniku jej przekazów kształtuje się światopogląd małego człowieka. Dzieci mają doskonałą pamięć oraz mniej "filtrów" niż dorośli, więc to, co zobaczą na ekranie, wryje im się w świadomość na długo.

     I jeszcze jeden przykład: 3-letnia Marysia oglądała z mamą "Calineczkę". Nagle dziewczynka się rozpłakała, bo myślała, że kret zjadł bohaterkę. Mimo że mama tłumaczyła, że wcale tak nie było i że Calineczka dożyła szczęśliwie ślubu, dziewczynka płakała przez trzy dni, kiedy tylko przypominała sobie scenę z kretem! - Skoro niewinna bajka budzi w dziecku tyle emocji, co dopiero najeżone przemocą kreskówki, od których w telewizji się kłębi - pyta retorycznie mama Marysi.

     Majtki Spidermana

     Przed emisją popularnej bajki "Sąsiedzi" - o dwóch nieudacznych majsterkowiczach - oraz po emisji lektor przestrzega dzieci, by nie naśladowały bohaterów wieczorynki. Kiedy 20 lat temu sama oglądałam tę bajkę, do głowy mi nie przyszło, żeby próbować sił w majsterkowaniu na wzór Pata i Mata. Ale to, co dla mnie kiedyś było śmieszną fikcją , dzisiejsze dzieci niejednokrotnie odbierają jako rzeczywistość. Pamiętamy przypadek kilkulatka, który naoglądawszy się "Człowieka-Muchy", założył kostium swego bohatera, wdrapał się na 10. piętro i skoczył. Niestety to, co wychodziło herosowi, jemu się nie udało.

     Przedszkolanka z Żoliborza wspomina, że kiedy zapanował "szał na Spidermana", miała w grupie trzylatków chłopczyka, który przez jakiś czas przychodził do grupy w takim stroju. Potem ograniczył się do majteczek z wizerunkiem swego idola, o noszeniu innych nie chciał słyszeć. - W momencie, kiedy nastaje moda na jakąś kreskówkę, dzieci bawią się: czy to w Pokemony, czy w Supermana. Ale jakież było moje zdumienie, kiedy z piaskownicy doszedł mnie dialog "To ja teraz będę prezesem, a wy pracownikami; Krzyś będzie księgowym i będzie fałszował księgi, a Tomek będzie molestował Izę". Oto, co dzieci wynoszą z pospolitych wiadomości telewizyjnych. Nie od dziś wiadomo, że informacje nacechowane negatywnymi emocjami łatwiej zapamiętujemy. Sądząc po informacjach serwowanych w telewizji dzieci muszą mieć katastroficzny obraz świata: tylko wojny, machloje, kłamstwa, morderstwa - podsumowuje przedszkolanka.

     Ośmioletnia córka znajomych orientuje się we wszystkich serialach emitowanych w TVP. Kiedy ogląda telewizję, a ja macham jej przed oczami, nie reaguje, jest w innym świecie. Ma zaburzenia koncentracji, nie potrafi skupić się na wykonywanej czynności dłużej niż pięć minut, zapomina o pracach domowych, jest ciągle pobudzona, łatwo się nudzi. Kiedy zwracam uwagę rodzicom, że dziecko nie powinno spędzać przed ekranem 40 godzin tygodniowo odpowiadają, że tylko w ten sposób mogą mieć dziecko "z głowy" i wreszcie zająć się sobą.

     - Rodzice cały ciężar wychowania przerzucają na nauczycieli, bo sami zajęci są walką o dobry byt rodziny - mówi Anna Cieleń, nauczycielka z gimnazjum 144 im. Szarych Szeregów, która musiała wrócić z emerytury, bo z jej trudną klasą nikt nie mógł sobie poradzić. Wierzy, że jeśli dziecko będzie wzrastało wśród życzliwości, samo będzie życzliwe. Jej metody są proste: wysłuchać, nie oceniać i pokazać sytuację z drugiej strony medalu. - Przyłapałam kiedyś ucznia na paleniu - wspomina. - Chwyciłam go za rękę i zapytałam, czemu to robi. Usłyszałam: "Niech mnie pani nie dotyka, bo oskarżę panią o molestowanie!". Prawdopodobnie nie zdawał sobie sprawy ze znaczenia tego słowa, tyle że jest ono ostatnio dość "medialne". Kiedy zapytałam, co by zrobił na moim miejscu, zbaraniał - takiego sposobu rozmowy nie znal z gier komputerowych i jednoznacznych przekazów telewizyjnych. I już nie wiedział, jak się zachować.

     Marek Kieniewicz z Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego, gdzie jest odpowiedzialny za pracę z młodymi, którzy zeszli na złą drogę, mówi: - Wychowałem się na "Wejściu Smoka" z Brucem Lee, sam byłem źródłem przemocy, razem ze mną w celi siedziało wielu takich, co trafiło do niej za głupie naśladowanie ekranowego bohatera - tłumaczy. Aż w 97% przyczyną wejścia młodych na ścieżkę przestępczą jest agresja. Kieniewicz wie, czego zabrakło mu w młodości, co musiał rekompensować sobie agresją właśnie, i to proponuje swoim podopiecznym: - Zabieram dzieciaki na mecze, sam z nimi gram - nie dość że dają w ten sposób ujść rozsadzającej je energii, to jeszcze dostaną nagrodę, zobaczą, że są świetne w jakiejś konkurencji, że nie są takie złe.

     Zanim dziecko trafi do przedszkola czy szkoły, już jest ukształtowane - jeśli nie przez rodziców, którzy to zaniedbali, to przez media właśnie. - Dziecko różne treści odbiera nieświadomie - mówi prof. Krystyna Ostrowska z Instytutu Profilaktyki Społecznej i Resocjalizacji UW. - Posługuje się językiem używanym w telewizji, Internecie, grach komputerowych bez rozumienia wielu terminów. Nie przeszkadza to jednak, by ten język wpływał na kształtowanie się emocji i światopoglądu młodego człowieka. Szkoła już później niewiele może - puentuje Ostrowska. - Na pewno nie będzie odgrywał bohatera filmów czy gier komputerowych ten, kto ma silną osobowość ukształtowaną wychowaniem w rodzinie i nie będzie musiał szukać potwierdzenia ani przed sobą, ani przed innymi w akcie przemocy - dodaje Rober Żebrowski, kierownik Referatu. ds. Nieletnich i Patologii. Komendy Rejonowej Policji Praga Północ. - Tymczasem kiedy pytamy młodych przestępców o ich największą potrzebę, wcale nie mówią o dobrach materialnych, za którymi gonią ich rodzice, ale o potrzebie bezpieczeństwa, której w tej gonitwie dorośli im nie zapewniają. Oni więc starają się sami ją sobie dać - poprzez kreowanie się na herosa na przykład.

     Środki masowego rażenia

     Ustawa o radiofonii i telewizji mówi, że "audycje, które mogą zagrażać psychicznemu, uczuciowemu lub fizycznemu rozwojowi dzieci i młodzieży, nie mogą być rozpowszechniane między godziną 6 a 23". W tym czasie emitowane są jednak programy z tzw. żółtym trójkącikiem, czyli dopuszczające młodą widownię, ale tylko "pod okiem" opiekunów. Ilu tak naprawdę jest rodziców, którzy oglądają telewizję z dziećmi, tłumacząc im to, co mogłyby opacznie zrozumieć? Prawdopodobnie, gdyby przy kilkuletnim naśladowcy wyczynów "Człowieka-Muchy" nie zabrakło taty czy mamy, jego "ikaryjskie" próby nie skończyłyby się tragicznie.

     Żółtego trójkącika nie mają wiadomości, nie ma go wiele filmów emitowanych przed godziną 23. Badacze problemu biją na alarm: - Dziecko do ukończenia szkoły podstawowej, czyli w okresie, w którym najsilniej kształtuje się jego tożsamość i światopogląd, ogląda przeciętnie 18 tys. zabójstw i 100 tys. aktów przestępczych - mówi ks. prof. Paweł Mazanka z UKSW. - Telewizja jest jak bomba zegarowa: 14-latek nie złamie prawa pod wpływem jednego programu, ale pod wpływem oglądania takich programów, często przez wiele lat, zmienia się jego świadomość. Spośród 100 tys. aktów przestępczych gros nagłaśnianych jest w programach informacyjnych. - Jeśli zapytać Polaków, czy odczuwają subiektywne - czyli w najbliższym otoczeniu - zagrożenie przestępczością, niewielu odpowie pozytywnie - przekonuje prof. Teodor Szymański z Zakładu Psychologii Dewiacji UW. - Ale jeśli ich zapytać, czy czują taką obawę obiektywnie, czyli w skali kraju, natychmiast potwierdzą. Obawa ta ma swoje źródło w przekazach medialnych, które dotyczą tylko spektakularnych wydarzeń. O przestępczości aż w 70% dowiadujemy się bowiem z mediów, zaledwie w 23% z doświadczenia własnego. Niejednokrotnie na ich nagłaśnianiu zależy politykom, którzy chcą na nich "wypłynąć". Tymczasem stan przestępczości w Polsce nie jest wyższy niż w USA, Niemczech czy Rosji - kontynuuje ks. prof.Mazanka. - Nie chodzi o to, żeby przekazy medialne należy ograniczać, ale trzeba wspierać je informacjami edukacyjnymi.

     Ale przecież telewizyjny "nius" jest dla młodych inspiracją. Statystyki mówią, że kiedy TV mówi o fałszywych alarmach bombowych, narasta fala telefonów z informacjami o podłożonych ładunkach także w szkołach. Po sprawie toruńskich uczniów gnębiących nauczyciela angielskiego, coraz częściej słyszało się o wulgarnych działaniach nastolatków podczas lekcji z traktowaniem kosz do kosza, coraz wulgarniej zwracających się do nauczycieli. Odkąd w mediach nagłaśnia się przypadki napaści dziewcząt na inne dziewczęta, przestępczość wśród nich wzrosła o 60%. - Media nauczyły nas, że choć raz w życiu trzeba zaistnieć - mówi Robert Żebrowski. - Pokazują też coraz częściej, że najłatwiej zaistnieć w negatywnym sensie. Młodzi chcąc poczuć się bohaterami, naśladują tych, których widzieli w wiadomościach - choćby skutych kajdankami. Są jak gąbka - chłoną to, w czym są zanurzeni - ciągnie Żebrowski - w ten sposób nakręca się spirala przemocy: najpierw media dostarczają informacji przesyconych krwią i agresją, w następstwie w odbiorcy wytwarza się zapotrzebowanie na takie właśnie przekazy, a w efekcie jest nastawiony na odbiór tylko i wyłącznie takich. To działa jak adrenalina. Jeśli wprowadzilibyśmy treści, które miałyby na młodych pozytywny wpływ, ci z pewnością swoje zainteresowania skierowaliby w tym właśnie kierunku - tłumaczy policjant.

     Herosi i katolicy

     Co tymczasem TVP proponuje młodym? Na Międzynarodowym Festiwalu Twórczości dla Dzieci "Prix de Jeunesse" nagrodzono: dokument o chłopcu z poprawczaka, programy podważające przekazy reklamowe, etiudę o problemach nastolatka z własną seksualnością, program, w którym dzieci zadają trudne pytania politykom. Obecni na sali pracownicy i współpracownicy redakcji programów dziecięcych z Polski powiedzieli, że takie produkcje nie mogłyby pojawić się w naszej ramówce, bo są… zbyt kontrowersyjne. I dzieci nadal o rówieśnikach z marginesu, o problemach z seksualnością dowiadują się w najgorszy, bo sensacyjny sposób, w jaki serwują je wiadomości, albo koledzy z podwórka.

     - Przyglądając się rodzimym propozycjom programów dla dzieci, mam wrażenie, jakbym obcowała z bohaterami popularnej książeczki dla dzieci - o Koszmarnym Karolku i Doskonałym Damianku - mówi Joanna Olech, publicystka. - Z jednej strony młodym proponuje się programy katolickie, z drugiej - liberalny "89 Plus". I nic dla tych, co po środku. Nie mówiąc o programach dla najmłodszych, które cierpią na fatalną banalizację - dodaje. Programy dla dzieci, według dziennikarki, powinny hołdować tym samym celom, które Bruno Bettelheim określił w stosunku do baśni: objaśniać świat we wszystkich jego aspektach (także dramatycznych), używając języka metafory, symboli i znaków. W literaturze dziecięcej robiła to Astrid Lindgren - pisała o śmiertelnych chorobach, o wojnie, przemocy, nieposłuszeństwie, o dziecięcych lękach i samotności, o niemądrych dorosłych, złodziejach i pijakach - ale z humorem i w sposób, w jaki dziecko powinno te sprawy widzieć. - Tymczasem to, co się proponuje naszym najmłodszym, i tym starszym też, to cukierkowa rzeczywistość ubrana w szmirowatą formę: "Przyjęcie Fiołeczki", "Domisie", a jeśli "Globert przedstawia niezwykły świat natury", to w poniedziałek o 7.35 - podsumowuje Olech. Współczesne dzieci oglądają w TVP kreskówki z czasów Gomułki, które siłą rzeczy nie nadążają za zmieniającymi się z pokolenia na pokolenie upodobaniami i potrzebami dzieci. Kreskówki z tamtych czasów są poczciwe, ale anachroniczne, nic więc dziwnego, że dziecko w porze dobranocki "zipuje" i w efekcie natrafia na strzelaninę na TVN-ie.

     Podobnie jak programy dla dzieci, tak i telewizja dla dorosłych, którą te oglądają, proponuje dwie skrajności. Część amerykańskich produkcji, stanowiących 80% emitowanych w TVP programów, forsuje kult ciała, siły, tężyzny fizycznej, pieniądza i władzy, z którą w parze idzie przemoc; a część, jeśli już pokazuje katolika, to najczęściej jako poczciwego przygłupa, alkoholika i prostaka, nierzadko z polskim nazwiskiem. Nietrudno przewidzieć, który typ wydaje się młodym atrakcyjniejszy.

     Szymon i Agnieszka Grzelakowie, rodzice czterech dziewczynek, zrezygnowali z telewizora. - Wiem, że gdyby telewizor był, nie przepuściłbym ani jednego meczu, ani jednych wiadomości - mówi pan Szymon. - A tak mamy czas na wspólne spacery, filmy oglądamy na dvd, świadomie je wybrawszy, a dzieci na pytanie, czy nie brakuje im telewizora odpowiadają, że mają przecież pianino. - Oglądanie telewizji nie wymaga wysiłku intelektualnego i wywołuje w odbiorcy potrzebę ciągłej stymulacji - mówi mama dziewczynek. - Nasze dzieci potrafią długo się koncentrować na jednej czynności: haftują, czytają książki, rysują.

     Media same w sobie nie są złe, złe się stają w rękach złych ludzi. Nie powinny też rywalizować z rodzicami, szkołą, policją, ale z nimi współpracować. Nie trzeba od razu z nich rezygnować, ale korzystać z nich rozsądnie, świadomie: wybierać to, co ważne i pożyteczne, a odrzucać to, co niebezpieczne.

     Wychowując kogoś, robimy to na swoje podobieństwo. Jeśli wychowanie scedujemy na media, one to zrobią - ale na swój obraz. Czy takie chcemy mieć dzieci?


Monika Sarnacka


Tekst pochodzi z Tygodnika
Warszawsko-Praskiego "Idziemy"

6 maja 2006



Bo piekno na to jest, by zachwycało. Jan Paweł II w kulturze polskiej Bo piekno na to jest, by zachwycało. Jan Paweł II w kulturze polskiej
Praca zbiorowa
Osoba, twórczość i misja Jana Pawła II mają bez wątpienia niebagatelny wpływ na kształtowanie się systemu wartości nie tylko Polaków. Karol Wojtyła odcisnął swój ślad np. w teatrze zanim został papieżem, zaś jego postać zainspirowała wielu filmowców już w czasie jego licznych podróży w charakterze Głowy Kościoła. Nie oparli mu się też malarze i rzeźbiarze, miał swój udział w myśli filozoficznej oraz wpływ na język polski... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej