Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Bruno

     BORAT PRZEMIENIA SIĘ W BRUNONA

     Po "Boracie" oglądamy kolejny film Sachy Barona Cohena, amerykańskiego komika, scenarzysty, telewizyjnego showmana i filmowca. Do potrzeb nowych programów telewizyjnych i filmu Cohen wymyślił nową postać. Ekscentryczny Bruno jest austriackim homoseksualistą, prowadzącym w telewizji programy o modzie. Spragniony światowej stawy bohater, niezrażony kompromitującymi skandalami na wytwornych pokazach mody, postanawia pojechać do Los Angeles, aby tam zrobić karierę medialną. Film przypomina ciąg telewizyjnych skeczy, polegających na nieustannym prowokowaniu rozmówców coraz bardziej chamskim zachowaniem Brunona, mówiącego dziwną mieszanką języka angielskiego i niemieckiego. Problem polega na tym, że nie bardzo wiadomo, z czego w istocie szydzi autor filmu. Czy "Bruno" jest satyrą na coraz bardziej wyzywające i absurdalne zachowania gejów (adopcja malutkiego dziecka z Afryki), czy też raczej próbą wykpienia współczesnych mediów, rejestrujących i kreujących w mnożących się programach coraz bardziej idiotyczne ludzkie zachowania i obyczaje? Czy w konsekwencji film jest satyrą na narastające agresywne działania homoseksualistów, czy przeciwnie - przewrotną, a nawet perwersyjną propagandą tych środowisk i krytyką ich przeciwników? Wydaje się, że prawdziwe jest drugie stwierdzenie. Sacha Baron Cohen w wulgarny sposób pragnie oswoić widownię z zachowaniami homo-seksualnymi, szydząc przy tym w swoim kompletnie anarchistycznym filmie ze wszystkiego, także z chrześcijaństwa. Wielokrotnie wymieniana postać Jezusa pojawia się tu wyłącznie w kontekście homoseksualnych dowcipów. Autor tego dziwacznego utworu cierpi chyba na chorobę zwaną kaprofilią, bowiem szczególną przyjemność sprawia mu nieustanne mówienie o czynnościach i zboczeniach fizjologicznych, gastrycznych i seksualnych. Jest rzeczą znamienną, że jego poczucie humoru do złudzenia przypomina język i dowcipy z tygodnika "Nie", zaś sam Cohen doczekał się w Polsce licznych imitatorów w rodzaju Kuby Wojewódzkiego i niejakiego Miśka Koterskiego.

     Podróż dziwacznego Austriaka przez Amerykę i świat kończy się scenami będącymi ordynarną parodią hollywoodzkiej komedii romantycznej. Żądny sławy i prymitywny Bruno przekonuje się nagle, że najważniejszą rzeczą w życiu jest miłość. Na dodatek dostaje z powrotem adoptowane dziecko z Afryki (!?). Swoją drogą wielcy komicy i twórcy amerykańskich komedii (Charlie Chaplin, Buster Keaton, Flip i Flap, Billy Wilder i wielu innych) przewracają się chyba w grobach ze wstydu, że ich wspaniały dorobek kontynuuje ktoś taki jak Sacha Baron Cohen.

     "Bruno", USA 2009. Reżyseria - Larry Charles. Wykonawcy: Sacha Baron Cohen (również autor postaci, współscenarzysta i producent), Gustaf Hammersten i inni. Dystrybucja - Monolith Films


Mirosław Winiarczyk


Tekst pochodzi z Tygodnika

19 lipca 2009


Wychować miłośnika książki, czyli czytelnictwo i okolice Wychować miłośnika książki, czyli czytelnictwo i okolice
Justyna Truskolaska
Najlepsze, co możemy dać dzieciom, to dobre wychowanie, które oznacza rozbudzanie duszy. Jak stwierdziła Maria Dąbrowska, "książka i możność czytania, to największy z cudów ludzkiej cywilizacji". Właśnie dlatego, że inspiruje człowieka, pokazuje świat, stawia pytania i umożliwia szukanie na nie odpowiedzi... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej