Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Teatr z Powiśla

     Ateneum jest fenomenem długowieczności. Mapa warszawskich teatrów zmieniała się wielokrotnie. Sceny powstawały, znikały, odradzały się w innych miejscach. Ateneum trwa nieprzerwanie w tej samej siedzibie, pod tą samą nazwą od 80 lat.

     Historia tego teatru rozpoczęła się 5 października 1928 r. Powstai z daleka od ekskluzywnych dzielnic Warszawy, na robotniczym Powiślu, tuż obok dymiącej elektrowni. Ateneum, które początkowo nazywało się "Placówką żywego słowa", było realizacją marzeń lewicującej inteligencji pragnącej edukacyjnej pracy u podstaw - kształcenia środowisk robotniczych, niesienia polskiego słowa, najlepszej literatury. Było to w dużej mierze marzenie utopijne, ale teatr przetrwał do dziś.

     Scena przy ulicy Czerwonego Krzyża, dziś Jaracza 2, powstała w oddanym do użytku rok wcześniej gmachu Związku Zawodowego Kolejarzy. Sala widowiskowa, którą w nim zaprojektowano, miała służyć celom kulturalno-oświatowym. Związek Kolejarzy powierzył ją związanemu z PPS Towarzystwu Uniwersytetów Robotniczych, którego sekretarzem generalnym był senator, społecznik, lekarz Stefan Kopciński. Pierwsza własna premiera odbyła się 5 października 1928 r. i była to "Wanda" Norwida. Próba wystawienia wieszcza nie znalazła i nie mogła znaleźć akceptacji "szerokich mas". Utwór jest niezbyt jasny nawet dla przygotowanego widza, a przedstawienie - patetyczne i operowe - rozmijało się z oczekiwaniami. Lud Powiśla chciał rozrywki, chciał się dobrze zabawić. Sprzeczność między ambicjami programowymi a możliwościami funkcjonowania nie została rozwiązana, ale teatr powoli zyskiwał opinię sceny odważnej, solidnie pracującej, przyciągającej dobrych aktorów. Ten kapitał moralny przejął i zwielokrotnił, oczywiście w sensie symbolicznym, Stefan Jaracz, którego działalność miała na trwale określić miejsce Ateneum na mapie teatralnej Warszawy.

     Sukces teatru był nie tylko jego zasługą. Ten wielki aktor zyskał dwoje wspaniałych współpracowników - Stanisławę Perzanowską, znaną później przez lata z roli radiowej Heleny Matysiakowej i Władysława Daszewskiego, jedną z najciekawszych osobowości polskiej scenografii. Dzięki tym artystom pod koniec międzywojnia Ateneum stało się jedną z teatralnych legend Polski. ,P>      Jaracz nieustannie oskarżał nasze sceny o nieróbstwo i marazm. Zwalczał zaciekle wielkości oficjalne, a wołał o teatr narodowy. Wskutek swej gwałtownej natury - co wiązano również z nałogiem alkoholowym - nie mógł nigdzie zagrzać miejsca i nie zdołał spełnić do końca tego, do czego nawoływał. Ale to jego imię nosi dziś teatr, bo to on naprawdę w ten teatr uwierzył i go stworzył.

     Był może najoryginalniejszym z aktorów swojej epoki. Zawsze szedł własną drogą. Niski, krępy, miał głos "potężny, ale chrapliwy". Jego wielki repertuar to przede wszystkim Molier, którego grywał z powodzeniem i upodobaniem. Fundamentem jego popularności były role prostych ludzi odtrąconych przez życie i nawet nie rozumiejących dobrze swojego losu. Arcydziełem była tytułowa rola w "Szczęściu Frania" Perzyńskiego grana przez aktora kilkadziesiąt lat, zresztą w teatrach całego kraju.

     WIELKIE NAZWISKA

     Wróćmy jednak do początków dyrekcji aktora w Ateneum w 1930 r.

     Pierwszą jego premierą była "Zemsta" Fredry, kolejnymi "Ulica" Rice'a i "Dom otwarty" Bałuckiego. To już się zapewne warszawiakom z Dobrej, Tamki i Browarnej bardziej podobało. "Nieoczekiwanie powstał na Powiślu prawdziwy teatr społeczny, żywy, aktualny, bez szumnych manifestów i fałszywych obietnic - pisał Edward Krasiński. - Nie był ani teatrem proletariackim, ani teatrem rewolucyjnym, lecz mocno osiadł w krajobrazie nadwiślańskiego bulwaru, powoli i systematycznie przyciągał publiczność tej dzielnicy, wychowywał ją, nigdy nie tracąc ważnej pozycji na mapie teatrów stołecznych."

     W sezonie 1932/1933 zdarzył się jednak epizod "rewolucyjny". Jaracz przyjął do współpracy wielkiego polskiego inscenizatora Leona Schillera, dzieląc z nim funkcje dyrektorskie, czego konsekwencją stało się zdecydowane upolitycznienie repertuaru i ostry konflikt. W jego wyniku Jaracz na dwa lata opuścił Ateneum. Ostatnią premierą jego drugiej dyrekcji okazały się "Szczęśliwe dni" Pugeta. Do planowanej na 5 września 1939 r. premiery "Żeglarza" Szaniawskiego już jednak nie doszło. Z przyczyn oczywistych.

     W czasie okupacji ZZK przejęli kolejarze niemieccy. W siedzibie Ateneum najpierw był magazyn, później teatrzyk dla niemieckich żołnierzy i policjantów. Spłonął w czasie powstania.

     "W sierpniu 1944 r. Jaracz, chory starzec, patrzył z Otwocka na chmury dymu, jakie szły od Warszawy, i nie czuł nic poza rozpaczą". 14 sierpnia 1945 r. żegnał "Ateneum z wysoka, z trumny na lawecie armatniej, w swej ostatniej, milczącej wędrówce ulicami stolicy. Okaleczony fronton gmachu przechowywał z godnego tytułu cztery wielkie litery: AT-N-M" - tak kończy Edward Krasiński swą książkę o przedwojennych losach teatru na Powiślu.

     Decyzja o odbudowie teatru, podjęta po zakończeniu wojny, została zrealizowana w 1951 r. Moment był fatalny. Minęły dwa lata od zadekretowania estetyki realizmu socjalistycznego, teatry znajdowały się pod ścisłą kontrolą, obowiązywały je plany repertuarowe - sztuki polskie i radzieckie. Nie można się więc dziwić, że powstający jako instytucja państwowa "Teatr Ateneum im. Stefana Jaracza" zainaugurował kolejny rozdział swojej historii premierą utworu Lwa Sławina "Interwencja" w reżyserii Ludwika Renę.

     Spektakl wywołał od razu opinie kontrowersyjne. Z końcem 1951 r. kierownictwo artystyczne objął Janusz Warmiński i to z jego nazwiskiem zrośnie się los tej sceny. Zespół aktorski był stabilny i składał się z wybitnych później aktorów, grali: Mirosława Dubrawska, Wojciech Siemion; wkrótce dołączyli do nich Henryk Bista, Marian Kosiniak. Udało się też pozyskać wielkiego Jacka Woszczerowicza, którego może pamiętają najstarsi czytelnicy "Idziemy". W skład świetnego zespołu wchodzili przez długie lata: Aleksandra Śląska, Hanna Skarżanka, Jan Świderski, Roman Wilhelmi, Edmund Fetting, Bronisław Pawlik, Ignacy Machowski, Stanisław Zaczyk, Edward Dziewoński i wielu innych, znakomitych artystów. Dziś grają Magdalena Schejbal, Artur Barciś czy Piotr Fronczewski.

     HAVEL NA PREMIERZE

     Wystawiano tu utwory nie zawsze najgłośniejsze, ale zawsze skoncentrowane na indywidualnych losach ludzkich, na niekiedy skrajnych przeżyciach jednostki wynikających często z jej uwikłania w historię i politykę. Paradoksalnie, nastroje polityczne może najbardziej bezpośrednio odzwierciedlał szekspirowski "Ryszard III" w inscenizacji Woszczerowicza i z nim w roli tytułowej (1960 r.).

     Warmiński zabiegał też nieustannie o nowe polskie sztuki. Kontakty z autorami miała ułatwić kameralna Scena 61. Nową salę wygospodarowano z części powierzchni przylegającej do szatni. Widownia dla 124 osób otaczała koliście miejsce gry aktorów. Zainaugurowało ją w grudniu 1960 r. przedstawienie Andrzeja Wajdy "Dwoje na huśtawce" Williama Gibsona z Elżbietą Kępińską i Zbigniewem Cybulskim.

     Styl teatru Ateneum wiąże się przede wszystkim z jego repertuarem. Sztuki tzw. aktorskie sąsiadują z widowiskowymi, współczesne z klasyką.

     Janusz Warmiński starał się o sztuki atrakcyjne i dobre ich wykonanie. Teatr zawsze traktował publiczność przyjaźnie, bądź zachęcając ją do refleksji, bądź proponując rozrywkę. Nie propagował wybranych kanonów estetycznych, za co bywał czasem krytykowany. Zawsze liczył na aktorów. W 1989 r. do zespołu dołączył Gustaw Holoubek z wielkimi rolami w "Zemście", "Mazepie", szekspirowskiej "Burzy" i "Kupcu weneckim". Po śmierci Janusza Warmińskiego (1996) kierował teatrem... aż do ubiegłego roku, kiedy sam odszedł.

     Artyści teatru Ateneum zawsze dostarczali nam i dostarczają niezapomnianych wzruszeń. Na jubileusz przygotowali trzy spektakle: pierwsze było "Odejście" Vaclava Havla, który w listopadzie był gościem teatru i wziął udział w uroczystej premierze. Druga to spektakl polskiej autorki Magdaleny Fertacz "Trash Story albo sztuka (nie)pamięci", trzecia jest serbska "Szarańcza" Biljany Sbrlajnović. Wystawiane są przez cały styczeń, a we foyer teatru możemy obejrzeć wielką jubileuszową wystawę fotograficzną,


Kamila Szymańczyk


Tekst pochodzi z Tygodnika
Warszawsko-Praskiego "Idziemy"

25 stycznia 2009



Godziwa obrona sekretu Godziwa obrona sekretu
Ks. Tadeusz Ślipko
Niezwykły temat, bo dotyczący wszystkich ludzi bez względu na wiek, pochodzenie, wykształcenie. Każdy człowiek na dnie swojego serca skrywa tajemnice znane tylko jemu lub najbliższym, czasem przyjacielowi, pedagogowi czy psychologowi.... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej