Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Sztuka planowania rodziny Sztuka planowania rodziny
Josef Rötzer
Książka prof. med. J. Rötzera na temat metody objawowo-termicznej miała już ponad trzydzieści wydań w krajach niemieckojęzycznych. Została również przetłumaczona na kilkanaście języków. W przystępny sposób przedstawia ona, na podstawie solidnych badań naukowych, zasady jednej z najskuteczniejszych metod rozpoznawania płodności... » zobacz więcej
Nie opuszcza mnie poczucie winy

     Pragnę podzielić się swoimi uwagami na temat aborcji. Może moje doświadczenie pomoże komuś w podjęciu ostatecznej decyzji.

     Pod koniec studiów, a były to lata 70-te, przeżyłam bardzo boleśnie rozstanie z moim chłopakiem, który był moją pierwszą miłością, i z którym chodziłam prawie 5 lat. Pewnego dnia oświadczył mi, że się zakochał, nic na to nie poradzi, że musi odejść. Zostałam sama, a był to czas kiedy wszystkie moje koleżanki wychodziły za mąż.

     Po wyjściu z depresji zaczęłam "żyć na nowo", ale czyniłam to bardzo naiwnie i nieroztropnie – akademickie imprezy zakrapiane alkoholem, nieodpowiednie towarzystwo. Bardzo chciałam, aby ktoś mnie znów pokochał.

     Związałam się z człowiekiem, który o mnie nie dbał. Kiedy zaszłam w ciążę, powiedział,że nic go to nie obchodzi. Znalazłam się w sytuacji (w ówczesnym moim przekonaniu) bez wyjścia. Dziś już wiem, że Bóg zawsze pomaga tym, którzy Mu zaufają i powierzą swój los. Wtedy jednak wiara moja była jeszcze bardzo słaba, wydawało mi się, że nie ma innego wyjścia, jak tylko aborcja. Na rodziców nie mogłam liczyć, choć byli w separacji, żyli w jednym mieszkaniu. Stwarzało to, nawet bez dodatkowych czynników, ciężką atmosferę. Nie było wtedy jeszcze domów samotnych matek, w każdym razie ja o nich nie słyszałam. W latach 70-tych aborcja była na porządku dziennym. Uznawano ją za oznakę nowoczesności i postępu. Moje wyrzuty sumienia zagłuszyła ostatecznie panująca wtedy ustawa (z 1956 r.) o dopuszczalności aborcji. Skoro obowiązuje takie prawo, to widocznie moje postępowanie nie jest takie złe, jest prawe... Nie dostrzegałam wtedy tego, że prawo Boże stoi ponad wszelkim innym prawem i tyko ono obowiązuje chrześcijanina. Niemniej jednak ta właśnie obowiązująca ustawa o aborcji była tą przysłowiową kropką nad "i", która wpłynęła na moją decyzję.

     Z przerwaniem ciąży nie miałam żadnych trudności, lekarz nawet nie starał się mnie odwieść od tego zamiaru, od razu dał skierowanie do szpitala. Po zabiegu czułam się bardzo źle psychicznie i przed nikim nie mogłam się wypłakać. Przez 3 lata nie chodziłam do spowiedzi, ze strachu. Bałam się, że nie zostanę rozgrzeszona.

     Ale Bóg miłosierny nie pozostawił mnie samej sobie. Dziś rozumiem, że tylko dzięki Niemu poznałam uczciwego chłopaka. Po 2 latach pobraliśmy się. Na spowiedzi przedślubnej wszystko wyznałam w konfesjonale i nie spotkało mnie potępienie.

     Jak każde małżeństwo chcieliśmy mieć dzieci. Przez ponad 3 lata cierpiałam psychiczne męki, nie mogąc zajść w ciążę. Coraz bardziej dotkliwie uświadamiałam sobie, co zrobiłam i jakie niesie to za sobą skutki. Ale i tym razem Bóg miłosierny wysłuchał moich modlitw i obdarzył mnie dziećmi. Urodziłam dwóch synów, ale kosztowało mnie to bardzo dużo trudu. Pierwszą ciążę donosiłam tylko dlatego, że leżałam, a i tak codziennie wydawało mi się, że nie doniosę ciąży. Po dziś dzień mój syn jest nieśmiały, zalękniony, ma kłopoty emocjonalne. Drugi syn urodził się już jako wcześniak, nie zdołałam go donosić, dużo chorował, ale obecnie jest zdrowy.

     Choć minęły lata i znam już smak macierzyństwa, poczucie winy nie osłabło, wręcz się nasiliło. Kiedy patrzę na rozkoszne małe dzieciaczki, wyobrażam sobie, że nagle stają się martwe i robi mi się słabo. Myślę, że po dokonaniu aborcji poczucie winy nigdy nie opuszcza kobiety. Chociaż wierzę, że Bóg, który wszystkim skruszonym i pokornym przebacza, "grzech mój zawsze jest przede mną".

     Nadchodzące wybory, mogą zrodzić ustawę o dopuszczalności aborcji. Mówi się, że i tak istnieje podziemie aborcyjne, i kto chce i tak z niego skorzysta, ale według mnie, prawne zezwolenie wywołuje u kobiet dużo łatwiejszą decyzję o zabiciu dziecka.

     Pragnęłabym, aby wszystkie kobiety zrozumiały, że aborcja jest wielkim złem, że każde życie ludzkie jest święte i nikt nie ma prawa go niszczyć. Modlę się codziennie do Miłosierdzia Bożego i odmawiam różaniec za dzieci nienarodzone. Może kogoś to uratuje.


Małgorzata


Publikacja za zgodą redakcji

nr 9-10/2001



Wybierajmy życie! Wybierajmy życie!
Jacek Salij OP
Książka dotyka problemów z zakresu bioetyki, takich m.in. jak: eutanazja, aborcja, klonowanie, zapłodnienie in vitro, eksperymenty genetyczne. Przede wszystkim jednak skłania do refleksji nad tymi dziedzinami współczesnego życia, które - według autora - "stały się szczególnie wyraźnym terenem starcia humanizmu relatywistycznego z humanizmem chrześcijańskim"... » zobacz więcej

Wasze komentarze:
 hrabis: 14.12.2010, 04:53
 zrodlo tekstu w linku http://www.rozwojduchowy.net/artykuly-111_…o_manipulacji_poczuciem_winy.html Uwielbiam życie. Podróż, wchodzę na górę, przyspieszona akcja serca, pot na plecach i radośnie oddycham pełną piersią. Czuję wiatr i deszcz na twarzy – tylko po to, aby chwilę później zlizały to pomruki słońca. I tak dalej... Setki życiowych doświadczeń związanych z ciałem, tak dobrze każdemu znanych. Czasami jednak zamykam się w sobie – po to, aby się lepiej poznać. Świat zewnętrzny przestaje mieć znaczenie, schodzi na drugi plan, a cała moja istota skupia się na wnętrzu i jego, hmm, „skarbach". Owe skarby to nie zawsze „złoto" niestety. Tym razem w swoim wnętrzu odkrywam podatność na manipulacje. Temat manipulacji emocjonalnych, a zwłaszcza manipulacji poczuciem winy (zwanej przeze mnie dalej MPW), od dawna wywoływał we mnie irytację i agresję – do zupełnie niedawna byłem jego niewolnikiem. Czułem wewnętrznie, że coś jest nie tak, niemniej, nie potrafiłem tego dokładnie zdefiniować i poznać – dlatego też, pozwalałem, aby otoczenie miało na mnie wpływ, poprzez mechanizmy tak niezwykle perwersyjne, głęboko zakorzenione i powszechnie akceptowalne, że aż... uznawane przeze mnie za niemalże naturalne. Pozostawało jednak niezrozumiałe rozdrażnienie. W końcu się temu bliżej przyjrzałem – i oto co zauważam. Podstawa: cały mechanizm MPW zasadza się na fundamencie ludzkiej tożsamości. Rodząc się na tym świecie, nie do końca wiemy i rozumiemy, kim jesteśmy – w naturalny zatem sposób dążymy zatem do samookreślenia się. Ramy dualnego świata dopuszczają dwa zasadnicze bieguny egzystencji – „dobry" i „zły". Oczywiście, nikt z nas nie chce być „zły", każdy pragnie być „dobry", więc dążymy do realizacji i przejawiania tego, co dobre. I niekoniecznie tego, co dobre w naszych własnych oczach, początkowo – wykorzystując system wartości najbliższego otoczenia w którym dorastamy – czyli rodziny. Przykładów nie trzeba daleko szukać – wystarczy moment pobyć z matką zajmującą się kilkuletnim dzieckiem, aby doskonale zauważyć, jak jest ono przez nią kodowane w celu uzyskania „pożądanych" zachowań. Jesteś „dobry" kiedy wykonujesz rzeczy aprobowane i „zły" kiedy robisz coś, co nie podoba się Twoim opiekunom. Oczywiście, ten mechanizm nie dotyczy tylko dzieci – nagminnie stosowany jest także przez dorosłych ludzi. Tutaj zauważam dwie klasyczne strategie, stosowane zwykle przez manipulantów. W pierwszej – manipulant odgyrwa rolę „pozytywnego", „dobrego" bohatera, przypisując Ci wprost negatywne zachowania i postawy. Kilka typowych przykładów: 1) „Tak Cię mocno kocham a Ty nawet nie chcesz dla mnie (...)" i tu w miejsce kropek wstawiamy nazwę dowolnego zachowania, jakie oczekuje od nas manipulant. Oczywiście, aby nie być tym „złym", wypełniamy wolę „dobrego". Niezwykle często spotykane w stosunku do dzieci – oferowanie „miłości" w zamian za spełnienie określonych warunków. Nie ma to jak uderzać w najsłabszy punkt, nieprawdaż? Jak dla mnie to chyba najbardziej brutalna forma manipulacji jaką można stosować wobec dzieci. 2) Bardzo podobne do powyższego, i równie często spotykane, choć już mniej perfidne – „Tyle dla Ciebie zrobiłem, mogłabyś chociaż dla mnie (...)". Z poczucia winy, wykonujemy co nam kazano. 3) „Mamusia cały dzień spędziła w kuchni przygotowując jedzenie, a Ty teraz nie chcesz jeść?" – ktoś się dla Ciebie napracował, a Ty to odrzucasz, podły niewdzięczniku? Przecież powinieneś być akurat głodny i mieć ochotę na to, co Ci właśnie przygotowano. Często ta manipulacja wiąże się z mniej więcej takim szantażem: „Jeśli nie zjesz, to..." i tu lista gróźb. Jak widać na załączonym obrazku, strategia w swojej formie bardzo prosta, niemniej, często bardzo skuteczna, zwłaszcza w przypadku najmłodszych. Mam jednak silne wrażenie, że wraz z wiekiem ludzie jakby rzadziej się na nią nabierają. Druga strategia jest bardziej wyrafinowana. Pozornie, nie jest ona kierowana w naszą stronę, gdyż obiekt manipulujący sprytnie się kamufluje... kierując ku sobie całą uwagę, zamiast na cel manipulacji, jak to było w powyższych przykładach. Ciekawe jest również to, że w tej strategii to obiekt manipulowany gra rolę tego „lepszego"! 1) „Jestem taka zmęczona, czy mógłbyś (...)" – ponieważ jesteśmy silniejsi, bardziej wypoczęci, itd. – manipulant zmusza nas do określonej aktywności 2) „Przecież masz tyle pieniędzy i dobrze zarabiasz, powinieneś Ty zapłacić/pomóc mi finansowo" – manipulant stawia się w roli biednej sierotki Marysi, jakby zapominając, że drugiemu człowiekowi pieniądze z nieba nie spadają. Będziemy „gorsi" jak nie zapłacimy, bo czyż nie należy się dzielić? Tylko, czy naprawdę będzie to słuszne i sprawiedliwe? 3) Bardziej wyrafinowana manipulacja z punktu 2 wygląda tak: „Ja gdybym miała tyle pieniędzy co Ty... (i tutaj lista jak można wg manipulanta lepiej wykorzystać pieniądze)". Za tym kryje się ukryte przesłanie – „jesteś skąpym zgredem, powinieneś wykorzystać swoje pieniądze w sposób jaki mówię". Pięknie zamaskowane i przebiegłe podejście do tematu. 4) Równie inteligentna manipulacja „Jesteś taki mądry, pomóż mi proszę z (...)" albo „Znasz tak dobrze język angielski, pomóż mi przetłumaczyć...". Inteligentna dlatego, że przyjemnie łaskocze i rozpieszcza nasze ego, stawiając obiekt manipulowany w uprzywilejowanej pozycji... tylko po to, aby spełnił żądania manipulanta. 5) Manipulacje mogą dotyczyć nie tylko działań, ale także słów czy sposobu myślenia, jaki stosujemy. „Nie powinieneś tak o niej mówić" – niby dlaczego nie? Jeśli nie mam wyrażać w danej sprawie/sytuacji swojego zdania, to przepraszam, czyje zdanie mam wyrazić? Manipulanta oczywiście. Podobnie bywa z myśleniem – przykładowo, spotykałem nawiedzone duchowo indywidua, które przekonują, że wszystkie złoto się świeci – dlatego mamy obowiązek kochać i miłować wszystkich i wszędzie. Zdumiewające jednakże, że pewne niewątpliwe duchowe autorytety postępowały jednakże inaczej - Jezus bez oporów nazywał faryzeuszy „obłudnikami" czy rzucał określenia typu „plemię żmijowe", zaś w przypisywanej Buddzie Dhammapadzie jest cały rozdział pt. „Głupiec"... Kto ma serce, niech kocha... ale kto ma rozum, niech myśli. Manipulacje w tej kategorii często cechują się użyciem dwóch kluczowych słów – pierwsze to „powinieneś" drugie zaś... to „proszę". O ile znowu w pierwszym przypadku manipulacja jest zauważalna, to druga zaś już znacznie mniej, sprytnie chowając się pod płaszczykiem miłej i uprzejmej prośby. Problem tylko, że prośba nie zakładająca możliwości odmowy niczym tak naprawdę nie różni się od rozkazu... Na szczęście, w miarę łatwo takie prośby rozpoznać – przede wszystkim, ich realizacja uzależnia od nas innych ludzi i zamiast pomagać dusi ich potencjał, utwierdzając w słabości, niemocy, bezsilności, itp; dwa – odmowa prośby spotyka się często z agresją pod naszym adresem – zostałem kiedyś nazwany „skurwielem" gdyż odmówiłem pomocy osobie, która w zupełnie nieodpowiedzialny sposób wpakowała się na własne życzenie w kłopoty i zupełnie nie chciała wziąć za to na siebie odpowiedzialności... Obiektywnie rzecz ujmując, nie ma co wpadać w skrajności – nie każda prośba jest manipulacją. Manipulacja występuje wówczas, kiedy działania jakie podejmujesz pod wpływem innej osoby są sprzeczne z Twoim interesem, Twoją nie zawsze jasno wyrażoną wolą, poglądami czy systemem wartości albo zwyczajnie są to dla Ciebie działania szkodliwe. Oczywiście, wspomnieć należy o genialnym manipulancie, jakim jest Kościół Katolicki. Paradoksalnie instytucja ta ostrzega w rozmaitych publikacjach przed manipulacjami ze strony sekt, gdy tymczasem manipulacja poczuciem winy to piewsze i zasadnicze narzędzie, które stosuje do sprawowania kontroli nad swoimi wyznawcami! Jego dwa główne narzędzia to te oto dwa fundamentalne przekonania: - wiara w Zbawienie, największa obietnica... i manipulacja Kościoła – dostąpisz Nieba tylko wówczas, jeśli przez całe życie będziesz postępował wg naszych oczekiwań i standardów; w przeciwnym wypadku czeka Cię wieczne potępienie; - wiara w grzech pierworodny – od urodzenia jesteś „zły" i „skażony", my zaś poprzez chrzest przynosimy Ci uwolnienie – oczywiście, nie za darmo, od dzisiaj masz obowiązek postępować wg naszych nakazów. Rozmaitych mechanizmów MPW w kościele jest znacznie więcej, niemniej nie jest celem tego artykułu rozpisywać się na ten temat. Na koniec, ważna informacja - jeśli znaleźliśmy się w pozycji osoby manipulowanej, warto zastanowić się nad wzorcami, które nas w takiej pozycji postawiły: poczuciem winy przede wszystkim, poczuciem wartości, samooceną i zachłannością na cudze opinie, poczuciem bycia pokrzywdzonym i wykorzystywanym przez innych (oraz prowokowaniem innych do takich działań), także przyjrzeć się wzorcom związanym z DDA. Pozdrawiam, Elijah
 zosia: 21.02.2007, 21:42
 "Mój grzech zawsze jest przede mną" mój też
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
[ Strona główna ]
Aborcja. Przyczyny, następstwa, terapia Aborcja. Przyczyny, następstwa, terapia
Bogdan Chazan, Witold Simon (red.)
Procedura medyczna, której celem jest przerwanie życia zarodka ludzkiego lub płodu, dotyka istoty naszego sensu istnienia i podstawowych praw ludzkich. Temu właśnie poświęcona jest książka będąca zbiorem prac naukowych dotyczących badań nad zagadnieniem wzbudzającym wielkie emocje, a tak słabo rzetelnie rozpoznanym.... » zobacz więcej
Eutanazja nie jest alternatywą Eutanazja nie jest alternatywą
Władysław Ochmański
Problem eutanazji znajduje się obecnie w centrum zainteresowania wielu społeczeństw. Jest ona jednym z najbardziej niepokojących znamion tak zwanej "kultury śmierci". Cechuje się tendencją do zakończenia życia w takim momencie i w takich okolicznościach, w jakich zadecyduje o tym wolna wola człowieka... » zobacz więcej
 Partnerzy medialni:

ABC | Modlitwy | Psalmy | Perełki | Miłość | Czystość | RCS | Szczęście | Opowiadania | Zamyślenia | Anioły | Ludzie | Jezus | Aforyzmy | Jan Paweł II | Sakramenty |
Dewocjonalia | Ciekawe | Cuda | Maryja | Miłosierdzie | Mp3 | Czytelnia | Poezja | miłość czy Miłość? | Rozważania | Świadectwa | Pro-Life | Niepłodność | Małżeństwo |
Powołanie | Wieczność | Zagrożenia | Czytania | Skrzynka Intencji | Download | Relaks | Gry on-line | Galeria | Rodzina | Muzyka | Turystyka | Narzeczeństwo | Linki |

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2015 Pomoc Duchowa