Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Sztuka planowania rodziny Sztuka planowania rodziny
Josef Rötzer
Książka prof. med. J. Rötzera na temat metody objawowo-termicznej miała już ponad trzydzieści wydań w krajach niemieckojęzycznych. Została również przetłumaczona na kilkanaście języków. W przystępny sposób przedstawia ona, na podstawie solidnych badań naukowych, zasady jednej z najskuteczniejszych metod rozpoznawania płodności... » zobacz więcej
Najważniejsze jest przebaczenie

     Karen Cross jest członkiem organizacji American Victims of Abortion (Amerykańskie Ofiary Aborcji), zrzeszającej osoby cierpiące na skutek aborcji. W ciągu ostatnich 20 lat na forum publicznym popularyzuje informacje dotyczące pomocy kobietom doświadczającym syndromu poaborcyjnego. Publikujemy obszerne fragmenty wystąpienia Karen Cross podczas konferencji na temat syndromu poaborcyjnego, która odbyła się w Warszawie w dniach 20-22 czerwca br.

     W ostatnich latach szkoły średniej nieoczekiwanie zaszłam w ciążę. Kiedy powiedziałam o tym mojej mamie, po rozważeniu wszystkich "za" i "przeciw", zaprowadziła mnie do kliniki aborcyjnej. Myślałam, że to takie proste, niczym usunięcie zęba. Tymczasem po poddaniu się przeze mnie aborcji mój świat rozpadł się na dwoje. Nic się już dla mnie nie liczyło, zaczęłam pić, używać narkotyków, prowadziłam intensywną aktywność seksualną z moim chłopakiem. Skończyło się to rychłym, ponownym zajściem w ciążę. Ale tym razem - wybrałam życie mojego dziecka. Urodziłam córeczkę.

     Na jakiś czas odeszła pustka, która mi dotychczas towarzyszyła. Desperacko chciałam zastąpić dziecko, które wcześniej straciłam, którego pozbyłam się niemal jak pyłku, strzepniętego z ubrania. Kilka lat później ponownie zaszłam w ciążę. Tym razem z różnych powodów wydawało mi się, że nie mam właściwie innego wyboru i zdecydowałam, że muszę znowu poddać się aborcji. Pamiętam swój płacz podczas aborcji. Pielęgniarki zapewniały mnie, że to tylko procedura medyczna, zwykły "zabieg", ale ja już wówczas byłam pewna, że to nie żaden zabieg, bo moje dziecko ma właśnie umrzeć.

     Przez kolejnych 9 lat czułam, i tak jest do dnia dzisiejszego, że aborcje, którym się poddałam, były - nawet biorąc pod uwagę moje skomplikowane sytuacje, najgorszymi z możliwych decyzji. Wywarły one ogromny wpływ na moje życie. Jeszcze bardziej piłam, miałam jeszcze głębsze poczucie żalu i bólu. Potrafiłam ignorować moją córkę, zaniedbywać ją nie dając dostatecznej ilości jedzenia i ubrania, coraz dotkliwiej towarzyszyły mi myśli samobójcze. W końcu doszłam do wniosku, że potrzebuję pomocy. Postanowiłam zgłosić się do ośrodka leczenia syndromów poaborcyjnych, w którym kobiety znajdujące się w takiej sytuacji, dzieliły ze sobą swoje historie, wszystkie zastraszająco do siebie podobne... Uczyłyśmy się na swoich doświadczeniach, że jest coś takiego jak syndrom poaborcyjny, że skazane jesteśmy na to, aby z nim żyć. Okazało się, że jest to uraz emocjonalny, przy czym możliwe fizyczne komplikacje, o których się tam dowiedziałyśmy, przestały nas dziwić. Należały do nich m.in. infekcje, bezpłodność, perforacja macicy, możliwość poronienia samoistnego kolejnej ciąży i inne.

     Osoby, które doświadczyły aborcji często czują, że nie mają prawa do okazywania żalu. Wyciszają pamięć, nie mają żadnych fotografii, dzięki którym mogłyby tego kogoś wspominać; żadnych zewnętrznych znaków, przesłanek. Zaczęliśmy na podstawie doświadczeń tego rodzaju zbierać materiał do pracy w naszych grupach, bliżej studiować to zagadnienie. Okazało się, że jest mnóstwo kobiet wymagających współczucia i pomocy, ale wstydzą się o nią zwrócić.

     Chodzi przede wszystkim o uzyskanie przebaczenia wobec samej siebie i wobec dziecka. Bardzo istotne jest, oprócz samoprzebaczenia i przebaczenia innym, także pojednanie z Bogrem. To ważne doświadczenie, gdyż często myślenie, że On nie przebaczy, utwierdza w przekonaniu, że w ogóle nie zasługuje się na przebaczenie. Z tego powodu wiele osób po doświadczeniu aborcji jakby zamroziło swoją wiarę, swoją przynależność do Kościoła. Terapia zaczyna się najczęściej od tego, że najpierw sama sobie muszę przebaczyć, aby uwierzyć w przebaczające miłosierdzie Boże.

     Gdy chodzi o relację z abortowanym dzieckiem, to wielokrotnie kobiety uczestniczyły w tzw. "wspomnieniowych", spotkaniach uzdrawiających, podczas których nadawano mu imię, próbowano z nim rozmawiać, aby przeżyć relację bardzo personalną. Ja sama odczuwałam wielki żal i gorycz w stosunku do mojej matki, która nakłoniła mnie do aborcji. Jak ona mogła to zrobić?! Jednak na przestrzeni mijających lat zaczęłam odczuwać także jej własny ból. Zaczęłam być zdolna do przebaczenia jej. Matka przyznała, że również bardzo z tego powodu cierpiała i nie było to dla niej wcale łatwe. Pragnęła mojego dobra, chciała ochronić moje młode życie.

     Przebaczyłam mojej matce, przebaczyłam sobie i proszę o przebaczenie tych, których skrzywdziłam swoimi czynami.

     Moje własne dzieci różnie sobie radzą z moim doświadczeniem aborcji. Brendi, moja córka, bardzo się angażuje w działalność środowisk pro-life. Kiedy miała 9 lat, po raz pierwszy usłyszała, jak mówię o aborcji. Zdecydowałam się w tym momencie, kiedy ona już dojrzała, otwarcie porozmawiać z nią na ten temat. Obejmowałyśmy się wzajemnie i płakałyśmy. Po łzach nastąpiły pytania, a pierwszym, jakie mi zadała, było: Mamo, czy kiedykolwiek chciałaś mnie wyabortować, mnie się pozbyć? Tak bardzo byłam wdzięczna Bogu, że mogłam, patrząc głęboko w jej szeroko otwarte, błękitne, piękne oczy powiedzieć: Nie! Z całą świadomością i odpowiedzialnością za te słowa - nie! Nigdy w życiu nie miałam tego zamiaru!

     Przerażająca była świadomość, że z moich pięciu dzieci którekolwiek mogło podzielić los tych dwojga zamordowanych. Mój syn Eryk po wspomnieniu słowa na "a" - czyli "aborcja", zaczął doświadczać koszmarów sennych, był nieprawdopodobnie wyczulonym dzieckiem. W ten sposób jego psychika odpowiadała na moje doświadczenie aborcji, które okazało się wspólnym doświadczeniem. Michael, mój najmłodszy syn, o tym jeszcze nie wie, ale pewnego dnia będę musiała mu o tym powiedzieć.

     Jedna z członkiń naszej grupy, o imieniu Kirstin, której matka poddała się aborcji, przyznała: Kiedy miałam 14 czy 15 lat, mama wspomniała na temat aborcji, że miała taki zamiar może w stosunku do mnie, może w stosunku do mojego rodzeństwa. Wówczas, w tym młodzieńczym wieku, wszystko było dla mnie czarno-białe i aborcja nie różniła się od jakiegokolwiek innego zła. Na wieść o tym, że mama myślała o wyabortowaniu także mnie, że takie myśli rzeczywiście przychodziły jej do głowy, dostawałam istnego szału! Potrafiło mnie to kompletnie załamać psychicznie, doprowadzało do rozpaczy, wręcz do wycia z rozpaczy! Próbowałam się do tej myśli przyzwyczaić, ale przez wiele lat się to nie udawało. Matka opowiadała mi o swoich żalach i okolicznościach, które towarzyszyły jej decyzji, próbowała się tłumaczyć i usprawiedliwiać...

     Najcudowniejszym momentem jest objęcie się, przytulenie, wylanie łez i powiedzenie: w porządku, już ci przebaczam.

     Organizacja Amerykańskie Ofiary Aborcji podejmuje aktywne działania nie tylko na rzecz kobiet, które doświadczyły aborcji, ale również ojców, rodzeństwa, dziadków oraz innych członków rodziny, którzy pragną tego rodzaju zranienia uleczyć.

     Jak się oblicza, około 50% dzieci na zachodzie to ocaleni z aborcji, co oznacza, że drugie tyle to zabite podczas aborcji ich rodzeństwo. Przecież wszyscy byliśmy poczęci, ale my, żyjący, narodziliśmy się, aby zastąpić niejako wyabortowane dzieci. Można powiedzieć, że to tylko statystyka, ale jakże silnie działa ona na wyobraźnię.

     Przez aborcję matka nie uczy się miłości, lecz zabija własne dziecko, żeby rozwiązać swoje problemy - powiedziała jedna z matek. Ludzie w każdej kulturze, pod każdą szerokością geograficzną, uczeni są miłości i pokoju, a równocześnie nieodłącznie towarzyszy nam poczucie przynależności do kultury przemocy... Żyjemy w dualistycznej kulturze. Dlatego tak istotne jest poczucie przebaczenia. Wszyscy tego przebaczenia poszukujemy i potrzebujemy.

     Chcę podzielić się jeszcze dwoma cytatami:

     Terry z naszej organizacji, dzieląc się doświadczeniem aborcji, powiedziała: Najcudowniej byłoby, gdyby któregoś dnia to nieżyjące dziecko powiedziało: "Mamusiu, jaki dobry obiad ugotowałaś", albo: "Jak wspaniale jest mi z wami, kochani rodzice". To są niesamowicie poruszające momenty, zdarzające się w rzeczywistości z udziałem tych żyjących dzieci. Jak bardzo na naszym życiu kładzie się cień dzieci wyabortowanych! Obserwujemy dzieci z sąsiedztwa, obserwujemy nasze dzieci, wnuki, kuzynów - zawsze czegoś jednak brakuje: brakujący jeden talerz czy krzesło przy stole, jedna mniej para butów, jedne mniej odciski stóp na piasku...

     Trudno siebie samą pocieszyć, nawet tym faktem, który jako osoba wierząca przyjmuję bez dyskusji - kiedyś usiądziemy razem przy Stole Pańskim i będziemy się wspólnie cieszyć wieczystą ucztą radości.

     Loretta mieszająca w stanie Tennesse, podzieliła się następującym doświadczeniem: Gdzie mam opłakiwać moje dziecko..? Nie ma grobu, nie ma tego miejsca, gdzie mogę przynieść kwiaty, pluszowe misie, ronić swoje łzy... Od 20 lat, od czasu tego dotkliwego uświadomienia sobie poniesionej straty, do której się przyczyniłam, próbowałam opłakiwać moje dziecko. Tak strasznie za nim tęsknię i bardzo je kocham! Byłam taka samotna przez 20 lat w moim gniewie i żalu do siebie samej. Gdyby nie to miejsce, w którym spotykają się kobiety z naszej organizacji, byłoby rzeczywiście ciężko.

     Ja też przychodzę na spotkania dzielić się swoim żalem. Zdecydowałam się iść z tym przez życie sama, ale cały czas pamiętałam, gdy w kwietniu 1976 roku pewnego poranka poszłam do kliniki aborcyjnej i zabiłam moje nienarodzone dziecko. Odtąd wzrastał we mnie żal. Do tego stopnia, że próbowałam popełnić samobójstwo. Pamiętam strach, pamiętam rozwód. Pamiętam...

     Pan Bóg na szczęście nie pamięta.... Alleluja! Cieszę się z tego powodu nieprawdopodobnie. Pan Bóg nie może tej części mojego życia pamiętać. Mam to przeświadczenie. Wybaczono mi. Koniec z tym.


Karen Cross

GŁOS DLA ŻYCIA
nr 5(70) wrzesień/październik 2004



Eutanazja - śmierć z wyboru? Eutanazja - śmierć z wyboru?
Ryszard Fenigsen
Książka profesora medycyny, który przez kilkadziesiąt lat pracował w Holandii, gdzie eutanazja jest otwarcie praktykowana i aprobowana społecznie... » zobacz więcej

Wasze komentarze:
 Syrena: 10.08.2011, 16:05
 Witam, jak mam pomóc 22 letniej kobiice, po aborcji!?duchowo przebudzona, spowiedź ,psycholog , c o dalej, jak i gdzie znależć grupę w Warszawie, prosimy o pomoc, niech ktos co nakieruje ,na coś , na kogoś, dziekuje !!!
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
[ Strona główna ]
Aborcja. Przyczyny, następstwa, terapia Aborcja. Przyczyny, następstwa, terapia
Bogdan Chazan, Witold Simon (red.)
Procedura medyczna, której celem jest przerwanie życia zarodka ludzkiego lub płodu, dotyka istoty naszego sensu istnienia i podstawowych praw ludzkich. Temu właśnie poświęcona jest książka będąca zbiorem prac naukowych dotyczących badań nad zagadnieniem wzbudzającym wielkie emocje, a tak słabo rzetelnie rozpoznanym.... » zobacz więcej
Eutanazja nie jest alternatywą Eutanazja nie jest alternatywą
Władysław Ochmański
Problem eutanazji znajduje się obecnie w centrum zainteresowania wielu społeczeństw. Jest ona jednym z najbardziej niepokojących znamion tak zwanej "kultury śmierci". Cechuje się tendencją do zakończenia życia w takim momencie i w takich okolicznościach, w jakich zadecyduje o tym wolna wola człowieka... » zobacz więcej
 Partnerzy medialni:

ABC | Modlitwy | Psalmy | Perełki | Miłość | Czystość | RCS | Szczęście | Opowiadania | Zamyślenia | Anioły | Ludzie | Jezus | Aforyzmy | Jan Paweł II | Sakramenty |
Dewocjonalia | Ciekawe | Cuda | Maryja | Miłosierdzie | Mp3 | Czytelnia | Poezja | miłość czy Miłość? | Rozważania | Świadectwa | Pro-Life | Niepłodność | Małżeństwo |
Powołanie | Wieczność | Zagrożenia | Czytania | Skrzynka Intencji | Download | Relaks | Gry on-line | Galeria | Rodzina | Muzyka | Turystyka | Narzeczeństwo | Linki |

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2015 Pomoc Duchowa