Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
A może zignorować?

     Me zawsze jest recepta na trudne sprawy. Wiem to, bo choć pracuję jako sekretarka, mam w pracy codziennie do czynienia z psychologami. Niestety taki przypadek ciężki do rozwiązania trafił mi się w domu. Kłócimy się z mężem; ja nie potrafię milczeć, jak widzę coś „nie tak" i zwracam uwagę mężowi. On od razu reaguje ze złością. Czasem chcę być miła, ale i tak na koniec coś zaiskrzy i znowu jest awantura. Często mój mąż się obraża, a potem przez tygodnie albo miesiące się nie odzywa. Ja wtedy wyciągam rękę, ale on jest opomy na wszystkie próby wspólnego pójścia na terapię. Pytałam różnych znajomych specjalistów o radę, czytałam książki. Pytam księdza: czy tak może wyglądać życie dwojga ludzi wierzących?

     Jest taki związek jastrzębi. Kłócą się, dziobią, biją skrzydłami, ale żyć bez siebie nie mogą. Taki typ. Mało to ma wspólnego z wiarą, więcej z temperamentem i wzorcami wyniesionymi z rodziny. Oczywiście, nie jest to idealny model małżeństwa. Bo widać, że kłótnia od lat nic Państwu nie daje. Może poza wypuszczeniem złych emocji.

     Dlatego warto popracować nad sposobem kontaktowania się. Można się tego poduczyć na weekendzie małżeńskim. Kilka sposobów bezpiecznego dialogu małżonków proponują terapeuci rodzinni. To, co może Pani zrobić bez odwiedzania z mężem specjalistów, to spróbować zmienić metodę rozmowy. Seria dialogów poprowadzonych przez Panią w sposób przyjazny, życzliwy, otwarty i wyraźny może czasem odmienić atmosferę w domu. Dobrze uprzednio przygotować - choćby z terapeutą rodzinnym - plan działania, żeby nie doprowadzać do sytuacji obrażenia się. Warto poćwiczyć przebieg podobnej rozmowy. Zwłaszcza, skoro ma Pani takie możliwości w ramach swojej pracy. Zapewne jest tam ktoś, kto zna się na komunikacji czy mediacjach. Tak pomyślany proces kształtowania rozmowy zadowalającej obie strony może trwać nawet do pół roku.

     Oczywiście, może się zdarzyć sytuacja, że druga strona nie zechce rozmawiać. Wtedy trzeba będzie rozważyć inne rozwiązania. Jeśli jednak jest jakaś nadzieja, trzeba dążyć wytrwale do wspomnianych rozmów prowadzonych w przyjaznej, otwartej atmosferze.

     No i jeszcze coś: może nie warto reagować na wszystkie uchybienia męża. Na pewno da się niektóre błędy ignorować. Dobrze jest oszczędzać energię na to, co da się w waszym małżeństwie zmienić. Szkoda tracić siły na to, czego zmienić nie można. Zachęcam, żeby za to, niejako w tym czasie, prowadziła Pani pracę nad sobą, nad swoim pokojem i opanowaniem oraz swoimi nastawieniami roszczeniowymi, gdyby takie miały miejsce.


ks. Marek Kruszewski


Tekst pochodzi z Tygodnika

18 października 2009



   


Będą jednym ciałem... Będą jednym ciałem...
Małgorzata Wrochna
Książka "Będą jednym ciałem..." jest owocem spotkań autorki – matki i żony – z narzeczonymi i małżonkami. Zawiera wiele praktycznych wskazówek, fachowych informacji i porad dotyczących różnych problemów życia małżeńskiego... » zobacz więcej

Wasze komentarze:
 Bartosz: 22.10.2009, 18:57
 Halina , nie mow hop. O relacje trzeba dbać. Na poczatku zawsze jest pięknie.
 asia: 22.10.2009, 14:26
 droga HALINO, WYGRAŁAS LOS NA LOTERII, TO MOJE MARZENIE OD LAT O CZYMS TAKIM MODLE SIE I IWYCIAGAM RECE -BEZSKUTECZNIE ALE FAJNIE ZE SA TACY SZCZESKIWI LUDZIE
 HalinaL: 18.10.2009, 19:57
 Jak!ja sie cieszę,że nie mam takich problemów,Jak cudownie rozmawić oczyma,jak cudownie smakuje kolacja przy świecach,ja cudownie mieć wsparcie w cieżkich momentach zycia.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej