Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Miłość i wojna. Jak znaleźć małżeństwo o jakim marzymy? Miłość i wojna. Jak znaleźć małżeństwo o jakim marzymy?
John Eldredge, Stasi Eldredge
"Bóg stwarza Adama i Ewę - mężczyznę i kobietę. Zbliża ich do siebie tak blisko, jak to tylko możliwe. Morderczo blisko. Łączy ich w małżeństwo. A potem żyją już na zawsze szczęśliwie..." Ta historia potoczyła się zupełnie inaczej...... » zobacz więcej
Zestarzeć się we dwoje

     Z Jadwigą i Jackiem Pulikowskimi rozmawia Irena Świerdzewska

     Czy żałowali Państwo kiedyś, że się spotkali?

     Jacek: Nigdy nie mieliśmy takiego pomysłu, żeby się rozwodzić. Chociaż zdarzało mi się być wściekłym na żonę, czasem oczywiście bez powodu. Zgadzamy się w najważniejszych kwestiach, i o nich rozmawialiśmy już przed ślubem, pozostałe sprawy są tylko "kosmetyką". Żona jest wspaniałą kobietą i gdybym miał się ożenić powtórnie, wybrałbym właśnie ją.

     Z perspektywy małżeństwa z 33-letnim stażem, co by Państwo doradzali osobom poszukującym kandydata na małżonka? Jak dobrze wybierać?

     Jadwiga: Mieć ustaloną hierarchię wartości. Na pewno warto na taką osobę czekać, ale jednocześnie dobrze się wokół siebie rozglądać, bo Pan Bóg podpowiada, pokazuje i pomaga szukać najróżniejszymi sposobami. Warto szukać w środowisku, gdzie jest większe prawdopodobieństwo znalezienia wartościowej osoby.

     Jacek: Trzeba bywać w towarzystwie, gdzie są dobrzy ludzie. Niekoniecznie tylko w kręgach kościelnych. Nie udawać kogoś innego. Być sobą, żeby ta druga osoba zobaczyła mnie takiego, jakim jestem naprawdę.

     Na jakie cechy zwracać uwagę?

     Jacek: Często młodzi ludzie chcą, żebym pomógł im podjąć decyzję: "czy to ten, czy to ta?". Łatwo jest pobudzić cielesną bliskością chęć bycia ze sobą. Nie należy jednak za podstawowe kryterium uznawać myśli "bo on mi się podoba, jest mi z nim przyjemnie, koledzy mi zazdroszczą". Podpowiadam inne kryterium: "czy chciałbyś mieć taką córkę jak ona, czy chciałabyś mieć takiego syna jak on". Nie jest najważniejsze czy jest ładna, zgrabna, powabna na dziś, raczej - czy nie jest nieznośna, kapryśna.

     Jadwiga: Ważne, by patrzeć na siebie w perspektywie życia, że ma to być osoba nie na dzień, miesiąc, ale do końca. Ma to być najlepszy dla mnie mąż i najlepszy ojciec dla moich dzieci, a wtedy zwraca się uwagę na zupełnie inne cechy.

     Ale w dużym stopniu wybory zdeterminowane są nie zawsze pozytywnymi wzorcami, jakie przekazali dzieciom ich rodzice. Co wtedy?

     Jadwiga: Zawsze dom rodzinny będzie wpływał na nasze wybory. Ale łatwiej dostrzegamy negatywne rzeczy i przecież mówimy często: "Nie chcę, żeby w mojej rodzinie to się powtórzyło". Może uwzględniając to, warto spojrzeć na drugą osobę, żeby podjąć decyzję: "To nie jest dla mnie kandydat na męża".

     Łatwiej takie decyzje przychodzą mężczyznom. Dziewczyny częściej jako kryterium wyboru przyjmują element zakochania się?

     Jadwiga: Kobiecie rzeczywiście trudniej jest opanować emocje, dlatego warto nazywać po imieniu wartości, które są dla niej najważniejsze. Zanim wpadnie w sidła zakochania, warto je sobie przypominać.

     Jacek: Ogromną szkodę wyrządzają dzisiaj media, lansowanie piosenek, w których mówi się, że między chłopakiem i dziewczyną musi być "coś niesamowitego, coś co ma zagrać między nimi". I wiele par zmierzających do małżeństwa, takich które znają się od dłuższego czasu, są ze sobą zaprzyjaźnione, rozstają się. Bo już nie ma tego błysku, tego wzruszenia przy dotknięciu ręki. Natomiast pojawił się ktoś nowy, kto się zupełnie nie nadaje do małżeństwa, ale zauroczy, bo w relacjach z nim przeżywa się taką świeżość. Ostatnio klasycznym przykładem rozwodów są małżeństwa z kilkunastoletnim stażem, mające dorosłe już dzieci. Mąż wszedł na portal Nasza Klasa, przypomniał sobie koleżankę z dawnych lat, porozmawiali, było fajnie. Zostawia żonę i odchodzi, bo zadziałała "chemia". Wspominanie zwłaszcza sympatycznych, beztroskich czasów zawsze jest miłe. Temu błyskowi, tej chwili zauroczenia nadaje się dzisiaj nadmierne znaczenie. Mity o wzajemnym oddziaływaniu należy łagodzić. "Chemia" zawsze zadziała, przynajmniej na faceta, wystarczy mu tylko podsunąć, powiem brutalnie, odpowiednio rozebraną dziewczynę. Czy w tej sytuacji jego reakcja ma być dowodem, że jest to odpowiednia dla niego kandydatka na żonę? Gdyby poprzestać przy wyborze tylko na tej "chemii", to nie wiem, jaki procent małżeństw by się w ogóle ostał.

     Co dla Państwa było ważne przy wyborze przyszłego współmałżonka?

     Jacek: Poznaliśmy się w czasach studenckich na obozie wędrownym. Kiedy pytano mnie później, kim jest moja narzeczona, mówiłem, że jest z porządnej katolickiej, wielodzietnej rodziny. To określało moje priorytety.

     Z tej wielodzietności, a była najstarsza w rodzinie, wynikała odpowiedzialność, gospodarność, troskliwość o innych. Pamiętam, że na obozie nocleg wypadł daleko od najbliższego sklepu, żona ze słoika dżemu i resztki makaronu zrobiła pyszną potrawę dla ponad 20 osób. To był jeden z wielu elementów, który zdecydował o moim wyborze. Poznawaliśmy się na wyprawach studenckich, gdzie przyglądaliśmy się sobie: jak reagujemy na trud, zmęczenie, relacje z innymi.

     Jadwiga: Jacek prowadził wtedy obozy. Podobała mi się jego umiejętność organizacji, altruizm. Ważne było, że mogłam wtedy przyglądać się mu bez emocjonalnych obciążeń, bo był kolegą mojej koleżanki. W czasie rozmów przy ognisku okazywało się, że mamy wspólny punkt widzenia na najważniejsze życiowe sprawy. Dopiero później stał się moim bliskim kolegą.

     Czy we wszystkich kwestiach trzeba być zgodnym?

     Jacek: Sądzę, że nie. Ważna jest gotowość do ustąpienia na rzecz rodziny, którą mamy wspólnie założyć. Mężczyzna dojrzały do ślubu powinien być także gotów zrezygnować z całej swej wolności, ze swoich przyjemności. Kobieta w całej swej wspaniałomyślności powinna być gotowa zwrócić mu wolność, z wyjątkiem tych obszarów, które zagrażają małżeństwu. Na przykład przed małżeństwem jeździłem jak wariat na nartach, ale gotów byłem zrezygnować z tej przyjemności dla dobra małżeństwa. Okazało się jednak, że żona sama mi proponowała wyjazdy na 2—3-dniowy wypoczynek. Dostałem od niej w prezencie to, co jej oddałem. Ale wcześniej nie robiłem jej zastrzeżenia, że będę wyjeżdżał na narty z kolegami i nie będzie mogła mi tego zabronić.

     Co było u Państwa na początku wspólnej drogi przyczyną małżeńskich trudności?

     Jacek: Żona długo przebywała w pracy na uczelni. Było to dla mnie bolesne, ale nie rozwiązaliśmy tego problemu dopóki nie skończyła doktoratu. Nie mieliśmy wtedy jeszcze dzieci, więc dało się ten okres wytrzymać.

     Jadwiga: Mieliśmy trudną sytuację mieszkaniową. Wynajmowaliśmy pokój przy rodzinie, której trzeba się było opowiadać, o której wracamy, Cztery lata czekaliśmy na mieszkanie, chociaż dla osób z tzw. dyplomami z wyróżnieniem ustawa obiecywała przydział mieszkania w ciągu roku.

     Zdarzały się małżeńskie konflikty?

     Jacek: Nie pamiętam konfliktów takich, w których mielibyśmy przeciwne zdanie w ważnych tematach. Różnimy się między sobą temperamentami. Żona jest spokojna, stateczna, zrównoważona. Ja szybki i afektywny. Kiedy wybieramy się gdzieś razem, ja mógłbym być już daleko poza domem, a żona jeszcze podlewa kwiaty. W danej chwili emocjonalnie jest to sytuacja trudna do przejścia, ale ogólnie bardzo błaha. Nie są to sytuacje konfliktowe, mogące wpływać na osłabienie małżeństwa.

     Jadwiga: Trudności i konflikty są sprawą naturalną. Najważniejsza jest jednak umiejętność godzenia się i wychodzenia z nich bogatszymi i coraz bliższymi sobie.

     "Ciche dni" Państwa nie dotyczą?

     Jacek: Nie praktykujemy takich rozwiązań. To strata czasu. Lepiej wyjść do drugiego pokoju, żeby nie powiedzieć niczego niepotrzebnego, pobiegać wokół domu, włożyć głowę pod zimną wodę.

     Jadwiga: Zdarzało mi się głośne trzaśniecie drzwiami, kilka minut ciszy. W takich chwilach muszę ochłonąć, ale nie zamykam się w sobie na kilka dni. Małżeństwa, z którymi pracuję, mówią, że z każdym "cichym dniem" coraz trudniej jest rozwiązać konflikt.

     Czym jest oczekiwanie na dzieci?

     Jacek: Przez 11 lat nie mieliśmy dzieci. Szturmowaliśmy modlitwami niebo. Przeprowadziliśmy wszystkie możliwe badania, natomiast nigdy nie sięgnęliśmy po niegodziwe sposoby uzyskania potomstwa. In vitro w ogóle nie wchodziło w rachubę.

     Jadwiga: To był dla nas trudny czas. Zadawaliśmy sobie pytanie: "dlaczego?". Widać Pan Bóg miał takie plany dla nas. Wtedy mieliśmy dużo wolnego czasu i mogliśmy pomagać innym w przygotowaniu się do małżeństwa, a potem i małżeństwom z różnym stażem. Dojrzewaliśmy z trudem, powoli do decyzji, że jeżeli Pan Bóg nie zechce nas obdarzyć własnymi dziećmi, to po prostu dzieci zaadoptujemy.

     Jacek: Kiedy dojrzeliśmy do adopcji, to poczęły się nasze dzieci. Dzisiaj Maria ma 22 lata, Jan 20, Ula 18.

     Jak radzili sobie Państwo w różnych trudnych sytuacjach w małżeństwie?

     Jadwiga: Podstawową sprawą było założenie, że chcemy być ze sobą do końca życia, a wtedy przed nami istniało jedno zadanie: próbować rozwiązywać problem i naprawiać sytuację. Nigdy nie myśleliśmy o rozstaniu. Dzisiaj wśród małżeństw, także tych katolickich, które ślubowały wierność aż do śmierci, często nie ma jasnego opowiedzenia się za dozgonnością małżeństwa.

     Małżeństwo to także zaproszenie do wspólnoty Pana Boga?

     Jacek: Startowaliśmy z dobrej pozycji: pochodzimy z rodzin religijnych. Od początku małżeństwa razem pielgrzymowaliśmy, razem się modlimy, razem chodzimy do kościoła. Teraz mówię młodym ludziom: wasze małżeństwo się nie rozpadnie, jeśli będziecie razem wieczorem wypowiadać słowa: "Odpuść nam nasze winy, jako i my im odpuszczamy". By było tak, jak powiedział św. Paweł: "Niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce". Nie chcę sprowadzić tu wspólnej modlitwy do "ubezpieczalni na małżeństwo", ale kiedy klękamy obok siebie, działa również element psychologiczny: odstępuje od nas złość, niechęć, niezadowolenie.

     Jadwiga: Mamy to szczęście, że dostrzegamy Bożą obecność w naszym życiu. Ale wiele małżeństw, w których Bóg działa, nie zauważa, że przecież On jest tak blisko nich.

     A recepta na udane małżeństwo?

     Jadwiga: Trzymać się Pana Boga i cieszyć się sobą nawzajem.

     Jacek: Jan Paweł II mówił, by małżonkowie budowali komunię z Bogiem i ze sobą. Nieustannie próbuję zmieniać siebie i pomagać żonie, by zmieniała siebie w taką stronę, żebyśmy stawali się lepsi i żeby nam ze sobą było lepiej. Żebyśmy mogli się ze sobą szczęśliwie zestarzeć.

     Zobacz książki w Tolle et lege, których autorem jest Jacek Pulikowski

     Jadwiga Pulikowska, dr biochemii, diecezjalna doradczyni życia rodzinnego archidiecezji poznańskiej, wykładowca na Podyplomowym Studium Rodziny Wydziału Teologicznego UAM w Poznaniu, nauczyciel NPR. Autorka dwóch książek i wielu artykułów i wypowiedzi o rodzinie. Szczęśliwa żona i matka.

     Jacek Pulikowski, doc. dr inż., nauczyciel akademicki na Politechnice Poznańskiej, wykładowca na Podyplomowym Studium Rodziny Wydziału Teologicznego UAM w Poznaniu. Prezes Stowarzyszenia Rodzin Katolickich Archidiecezji Poznańskiej, doradca małżeński w Archidiecezjalnej Poradni Rodzinnej w Poznaniu, nauczyciel NPR. Autor wielu książek, artykułów i wypowiedzi o rodzinie. Szczęśliwy mąż i ojciec.


Tekst pochodzi z Tygodnika

14 luty 2010




   


Najpiękniejsza historia miłości Najpiękniejsza historia miłości
ks. Marek Dziewiecki
Niniejsza książka przedstawia najbardziej niezwykłego mężczyznę i najbardziej niezwykłą kobietę w historii - Józefa i Maryję. Tych niezwykłych małżonków rzadko postrzega się jako bohaterów najpiękniejszej i najszlachetniejszej historii miłości... » zobacz więcej

Wasze komentarze:
 nn: 19.11.2012, 15:20
 ćzemu zadaje pani takie pyt. czasami trzeba dać szansę temu z niższych sfer,a pani będzie przebierała zostamie pani starą panną.
 Karola: 10.09.2011, 00:02
 Bardzo ciekawa i życiowa rozmowa. Dziękuję :)
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej