Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Miłość i wojna. Jak znaleźć małżeństwo o jakim marzymy? Miłość i wojna. Jak znaleźć małżeństwo o jakim marzymy?
John Eldredge, Stasi Eldredge
"Bóg stwarza Adama i Ewę - mężczyznę i kobietę. Zbliża ich do siebie tak blisko, jak to tylko możliwe. Morderczo blisko. Łączy ich w małżeństwo. A potem żyją już na zawsze szczęśliwie..." Ta historia potoczyła się zupełnie inaczej...... » zobacz więcej
Trzeba rozmawiać

     Janek urodził się w bardzo biednej, wielodzietnej rodzinie. W dzieciństwie nigdy nie zaznał ciepła ani miłości. Jako jedyny z rodzeństwa został - z biedy - zabrany przez opiekę społeczną do domu dziecka.

     Przeżył to traumatycznie. Te przeżycia ciągnęły się za nim przez wiele lat, bo nawet jako dorosły był wrażliwy na sygnały kojarzące się z tamtym miejscem. Przetrwał tam do 18 roku życia. Wyróżniał się wyjątkowymi zdolnościami, ale nikt tego nie dostrzegał. Skończył szkołę zawodową i średnią z wyróżnieniem. Miał wielkie ambicje i pragnął otrzymać mieszkanie, dlatego starał się z całych sił o sukcesy. Ale te spływały tylko na dyrektora domu, a Janka mijały. Widać nie były mu" pisane.

     Po zakończonym pobycie w domu dziecka wrócił na wieś do rodzinnego domu. Była to mała wieś na obrzeżach Polski. Tu zrozumiał, że to nie dla niego miejsce, ale jak wszyscy pracował i kontynuował naukę. Zwyczajem na wsi było piwo. On nie chciał tak żyć, od piwa do piwa, nie miał jednak sposobu na inne życie. Niemalże na siłę chodził po dyskotekach, by znaleźć jakąś dziewczynę. Znalazł Marysię, ta jednak nim pogardzała - do chwili, kiedy okazało się, że jest w ciąży.

     Wzięli ślub. Mieszkali w różnych miejscach, bo nie mieli swojego mieszkania. Trójka dzieci narodziła się w tym "zimnym uczuciowo związku". Już jako pięcioosobowa rodzina nie mieli pieniędzy na podstawowe potrzeby. On zabiegał jak mógł, dorabiał gdzie się dało, choć z pracą było ciężko. Ale nie chciał, by dzieci trafiły do domu dziecka. Nie miał żadnego wsparcia ani zrozumienia w żonie. Wyzywała go od "biednych głupków". Cierpiał z pokorą, bo chciał utrzymać rodzinę. Między nimi były tylko kłótnie i obwinianie go o brak pieniędzy. Nigdy nie było ciepłego słowa, nie było wzajemnej troski o siebie, nie było rozmowy o problemach. Żona i dzieci traktowali go przedmiotowo.

     Po 25 latach małżeństwa Janek wyjechał do odległego miasta. Jakiś czas pracował na kilku etatach, wysyłał pieniądze do domu. Wreszcie i żona, z dorosłymi już dziećmi, przyjechała do niego. Wynajmowali mieszkania. On pracował zawsze dalej od domu. Nie chcąc płacić za bilety do domu, byle tylko zaoszczędzić, nie wracał na noce i pilnował obiektów, za co miał płacone. Wtedy poznał kobietę.

     To była miłość od pierwszego wejrzenia. Oboje byli już po pięćdziesiątce, on trzy lata młodszy. Ona szukała pomocy w gospodarstwie, bo była samotna. Tak trafiła na budowę. Była psychologiem. On o tym nie wiedział. Wiele czasu spędzili razem na rozmowach. Janek opowiadał jej całą historię życia, to były jego pierwsze zwierzenia niemalże od urodzenia.

     Zaczął odkrywać siebie. Rozumiał swoje, kompleksy, niską samoocenę. Zrozumiał, dlaczego tak żył, zrozumiał obojętność żony. Ta kobieta tchnęła w niego, można powiedzieć, "nowe życie". Żona zauważała w nim zmiany i chcąe znaleźć ich źródło, zaczęła czytać jego SMS-y. Miała już dowody na jego zainteresowanie kimś innym. Zazdrość sprawiła, że teraz ona szukała z nim kontaktu. Ale to już nie to samo. On już nie miał do niej zaufania.

     Ich więzi nigdy nie były mocne, a teraz zanikły zupełnie. Ale Janek był lojalny wobec żony. Nie chciał zostawić ani rodziny, ani swojej nowej miłości. Stat jakby na rozdrożu. Miał żonę, do której nic nie czuł i "swoją psycholożkę" - tak ją nazywał - z którą darzyli się uczuciem, rozumieli się. Jego "psycholożka" bała się go zranić, odrzucając jego wyznanie miłości. Ta miłość powstawała przez długie, szczere rozmowy.

     Dlaczego nie czynili tego z żoną? Dlaczego nie mieli czasu dla siebie i wzajemnego zaufania? Ich związek ulegał powolnemu rozkładowi, ale miłości zabrakło już na początku ich drogi. Nowa -właściwie jedyna - miłość Jana nie chciała być przyczyną rozpadu małżeństwa, a w małżeństwie Jana już trudno było cokolwiek naprawić, już teraz z obu stron nie było żadnego uczucia. I zostały trzy niespełnione i zranione przez los osoby.

     Zabrakło nie tylko serca. Zabrakło rozmowy. Zwyczajnej, bez aluzji, przytyków i złośliwości. Codziennej rozmowy męża i żony. Po prostu serdecznej.


Hanna Wójcicka


Tekst pochodzi z Tygodnika

28 lutego 2010




   


Jak być teściową? Jak być teściową?
Marek Warecki, Wojciech Warecki
To rzeczywiście poradnik wyjątkowy. Choć dla teściowych i o nich głównie, to bez dowcipów. Tych, które w roli „szwarccharakteru” osadzają teściowe.... » zobacz więcej

Wasze komentarze:
 iwona: 06.03.2010, 21:36
 cięzko jest rozmawiac
 Hania: 04.03.2010, 11:37
 Tak,czesto jest tak ze ludzie nie potrafia ze soba rozmawiac a kiedy brak szczerych rozmow to nie ma miejsca na szczerosc a jak nie ma zufania a przedewszystkim Boga w zyciu rodziny to nie ma Nic ,jest tylko niepotrzebny bal;agan z ktorego nic dobrego nie wynika.
 Ania: 03.03.2010, 21:17
 ludzie błądzą, ja czasami też.....
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej