Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Miłość i wojna. Jak znaleźć małżeństwo o jakim marzymy? Miłość i wojna. Jak znaleźć małżeństwo o jakim marzymy?
John Eldredge, Stasi Eldredge
"Bóg stwarza Adama i Ewę - mężczyznę i kobietę. Zbliża ich do siebie tak blisko, jak to tylko możliwe. Morderczo blisko. Łączy ich w małżeństwo. A potem żyją już na zawsze szczęśliwie..." Ta historia potoczyła się zupełnie inaczej...... » zobacz więcej
Demon rozwodu

     Mój mąż z dnia na dzień zaczął się zmieniać. Zaczął mówić, że mnie już nie kocha, że się już wypaliło, że to byta pomytka, że nie ma szans dla naszego związku. Zaczął też mówić coraz więcej na temat kulturalnego rozwodu. Moim zdaniem on mnie nie zdradza. Nie chcę rozwodu, bo go kocham, bo łączy nas sakrament, bo mimo pewnych drobiazgów to byi udany i szczęśliwy związek. Ciągle plączę, myślę, co zrobiłam źle, dowalam sobie, dołuję się strasznie. Myślę, że zwariuję. Czy wolno mi zgodzić się na rozwód?

     Trzeba wyczerpać cale sto procent możliwości ocalenia małżeństwa, sto procent i jeszcze trochę. Dopiero jak wyczerpiecie wszystkie możliwości, będzie mogła Pani ze spokojnym sumieniem zgodzić się na separację czy rozwód. Nie chcę też Pani niczego wmawiać ani przesądzać, ale za początkiem trudności stoi w 99,9 proc. wypadków jakaś osoba trzecia.

     Sądzę, że chęć rozwodu często nie wiąże się tylko z racjonalnymi racjami. Jest tam ktoś więcej. Ktoś, kogo nazywam demonem rozwodu. Nie ma co dyskutować z demonami. I nie wolno na nic się zgadzać dla "świętego spokoju", bo po co za łatwo ustępować pomysłom diabła.

     Proszę na tym etapie nie szukać winy po swojej stronie, jeśli Pani mąż spełnia choć połowę kryteriów typowych dla osób -jak to nazywam na własny użytek - będących pod wpływem demona rozwodu.

     Cechy wspólne takich osób: zachowują się jak wyprane z uczuć; męża/żonę mają za największego wroga; odżegnują się od jakichkolwiek dobrych wspólnych wspomnień; wyszukują z drobiazgowością tylko złe wspomnienia; unikają określeń "my, nasze, małżeństwo"; zaczynają używać słów "związek, coś się wypaliło, pomyłka"; nigdy nie przypisują sobie winy; zieją agresją, nienawiścią, również do bliskich zostawianego męża/żony; odsuwają się od Boga; mocno zmieniają wygląd, dietę, przedmioty, pojawiają się nowi znajomi; wyglądają, jakby ich giez ukąsił: szybciej chodzą, mają nerwowe ruchy, często chudną; kłamią, kłamią, kłamią, kłamią; nie rozstają się z komórką czy laptopem; zawsze kreują się na ofiary; "marzą" o kulturalnym rozwodzie i plotą bzdury z cyklu "zostańmy przyjaciółmi"; jak ognia boją się "nie" dla rozwodu.

     Nie neguję psychologicznych uwarunkowań kryzysu w związku. Ale uważam, że warto teraz bardzo mocno trzymać się Boga. Co robić dalej? Trzeba zachować życie sakramentalne, klasę, szacunek dla siebie i tego odchodzącego. I uzbroić się na kilka miesięcy albo lat w cierpliwość i przyjaciół wspierających Panią w dobrym. Niech Bóg, miłość i prawda zwycięży.


ks. Marek Kruszewski

Tekst pochodzi z Tygodnika

19 lutego 2012




   


Płynąć śmiało przed siebie. Pierwsze lata wspólnego życia młodej pary Płynąć śmiało przed siebie. Pierwsze lata wspólnego życia młodej pary
Paola Bassani
Kotwica podniesiona i rozpoczyna się podróż pary. Dwoje żeglarzy jest zajętych zaokrętowaniem się w codzienności, przy wietrze sprzyjającym lub przeciwnym, na morzu spokojnym lub wzburzonym. Podróż będzie polegała w dużej mierze na zdolności dwojga do przechodzenia przez nieuniknione okresy spokoju i nagłe nawałnice, które cechują jakąkolwiek podróż przez szerokie morze... » zobacz więcej

Wasze komentarze:
 Bozena: 18.02.2017, 09:11
 Dokladnie to samo mój mąż postąpił ze mną .Był za granicą i teraz też jest ,z początku było normalnie ,ale z czasem przyjeżdzał taki obojętny ,mślałam ze depresja go dopadła .Pytałam czemu taki jest ,a on ;że wymyślam .I tak było ok rok ,Córka też tam jest za granicą (mieszkają ok 15 km od siebie)pojechała bez zapowiedzi i okazało się ze mąż mieszka z inną kobietą .Tłumaczył że wynajmuje tylko pokój ,przepraszał że mi nie powiedział .Ja uwierzyłam i przebaczyłam .Myślałam że wszystko się ułoży ,ale było coraz gorzej .Po roku nie przyjechał na święta ,mówił ze nie dali mu wolnego .Ale prawda wyszła że dalej mieszka z nią i wyszło ze opłaca jej wycieczki ,razem wszędzie jezdzą ,nie dzwoni ,nie interesuje go rodzina .najgorsze jest to że przeżyliśmy 30 lat małżeństwa ,mamy wnuki ,i zamiast na starośc być podporą dla siebie ,zostałam sama .Ale modlę się za niego o nawrócenie .Proszę Boga aby mi dał siłę wytrwać i cierpliwie znoić krzyż
 Basia: 22.05.2016, 22:19
 Witam ja przechodzę przez to samo ponad rok .Idealne małżeństwo mąż pracował na delegacji żona zajmowała się córkami sprzątała gotowała kosiła trawę gotowała obiadki w słoiki robiła wszystko czego mąż zapragnął . Wszystko gruchnęło kiedy mąż poznał wdowę pomału zaczął odsuwać od kościoła, zaczął kłamać mówił że wyjeżdża do pracy a on jezdził do kochanki .Zdnia na dzień był coraz gorszy przeżyłam szok kiedy przyszedł pozew rozwodowy wkońcu spakowałam mu rzeczy iwystawiłam .Wyprowadził się wynajęli razem mieszkanie też mnie oczernia że to moja wina odciął nam prąd ,chciał odciąć wodę własnym córką mogłabym pisać i pisać codziennie sie modlę i to jest moja siła i mam nadzieje że kiedyś zaświeci słoneczko.Proszę się pomodlić o zdrowie i siłę dla mnie i córek.
 beata: 29.02.2016, 13:34
 jest strasznie ciążko, gdy nie ma rozmowy, ale ublizanie i strach, co mi powie dzisiaj. boje się, prosze o miłość męża do mnie. Jest dumny i ta duma upokarza mnie każdego dnia. Proszę Jezu o pomoc.
 ela: 20.12.2015, 19:18
 mój mąż odwrócił się od Kościoła.Proces ten trwał długo i powoli. W chwili obecnej pała wręcz nienawiścią do wszystkiego co wiąże się z religią. Nie bije ale poniża, nienawidzi, przeklina z roku na rok coraz więcej jakby na złość, wszczyna awantury z byle powodu, nie umie rozmawiać na trudne tematy dotyczące nas, wówczas próbuje mnie zakrzyczeć zagłuszyć, by nie słyszeć tego co mówię do niego, ważne są dla niego tylko jego racje. Staram się z nim nie kłócić, mówię spokojnie, nieraz tym swoim spokojem wyprowadzam go z równowagi. Często podkreśla,że nie mam męża a ja jestem ... mieszkam z nim wciąż i tylko wiara mnie przy nim trzyma. Sprzątam, gotuję, prasuję, robię zakupy, pilnuję rachunków, mam wyższe od niego wynagrodzenie, nauczyłam się być samodzielna we wszystkim i nie oczekiwać na pomoc mężą. Jego dzień sprowadza sie do pracy zawodowej, powrotu do domu, do lodówki i leżenia przed telewizorem oglądając bajki lub programy polityczne szczególnie te emitowane przez Superstację. Prócz wyżej opisanych aktywności najważniejszy dla niego jest seks, którego już dawno nie ma, ponieważ nie potrafię... bo jak można być, współżyć z kimś kto tobą pogardza i pomiata, bez czułości i miłości ? Nie umiem tak się poświęcić. Czekam na odrobinę szacunku i miłości z jego strony. On inaczej rozumie małżeństwo. Dla niego na pierwszym miejscu jest właśnie seks, dla mnie nie. Czasem tracę nadzieję ale nie wiarę w to,że kiedyś spojrzy na wszystko inaczej, że swoim egoizmem, nienawiścią do ludzi ( często to powtarza), nienawiścią do mnie zobaczy,że latami wyrządzał nam krzywdę. Nienawidzi też mojej rodziny mimo, iż nigdy nie zaznał od nich żadnej krzywdy. Czasami myślę, że 17 lat temu bardzo mnie oszukał biorąc ślub ze mną w Kościele choć jeszcze rok czy dwa lata po ślubie nie przejawiał tak jawnej nienawiści do Kościoła. Stan ten pogłębił się natomiast wtedy gdy ja zaczęłam uczęszczać co niedzielę na Mszę. W tej chwili jest "apogeum " :-) Potrafi "strzelić" sobie focha na kilka dni, ostatnio tygodni, nigdy nie potrafił przeprosić, przebaczyć, przyznać do winy, zawsze je pierwsza wyciągałam rękę, mimo fochów odzywam się, mówię do niego jakby nie miała miejsce żadna kłótnia. Nieraz jest to jakiś mój krótki monolog gdyż on całkowicie olewa co mówię,bardzo stara się mnie zranić. Muszę sobie z tą jego nienawiścią radzić i jakoś żyć. Nie jest łatwo ale modlitwa pomaga. Trudno będzie jemu mnie złamać ponieważ mam w sobie dużo cierpliwości choć bywają chwile podłamania jak dziś godzinę temu. Być może nie dane będzie mi żyć w szczęśliwym związku ale świat z tego powodu zawalić się nie może a ja czerpię radość z tego, że swojego smutku nie wynoszę na zewnątrz, nie zarażam nim innych, żyję z uśmiechem na twarzy i cieszę się innymi zwykłymi rzeczami. NIe robię nic co mogłoby prowokować kłótnię a jeszcze kiedyś dyskutowałam, starałam się przekonać ale to indukowało niezdrową atmosferę i przechodziło w kłótnię. Tak więc moje wyciszenie dało efekt taki,że ostrej wymiany słów nie ma lub jest krótki monolog ze strony męża zwykle niepozbawiony wulgaryzmów. Pozdrawiam wszystkich zmagających się z przeciwnościami w swoich związkach. Łatwo jest się rozwieść ale czy to rozwiązanie ? Pokusa na inny niesakramentalny związek... Ja słowa swoje przed ołtarzem traktuję poważnie "razem na dobre i na złe" Teraz jest to "złe" więc też razem :-)
 Adam : 05.04.2015, 23:04
 Mam to samo z żoną modlę się trwa to rok nie mam już tyle siły co na początku powatpiewam nie mieszkamy juz razem żona obwinia prawie wszystkich jak wspomnę o modlitwie Bogu itp to jest już koniec rozmowy nie podjęła żadnej formy pomocy ratowania małżeństwa, unika kościoła a gdy modlilem się mówiła ze za głośno poczym nawet szeptem jej przeszkadzało teraz czekam na rozprawę rozwodowa którą założyła zachowuje się dziwnie jak nie ona
 Justyna: 06.12.2014, 22:11
 U mnie zgadza się wszystko,trwa to już ponad rok,ciągle się modlę,spotykam z egzorcystami.Ciągle mieszkamy razem ale jest bardzo ciężko.
 Ewa: 01.11.2013, 13:14
 Ufam prawdzie, Bogu i miłości. Modlę się, wierzę, że miłość, dobro, modlitwa odpędzi demona. Jezu Ufam Tobie, a Ty się tym zajmij.
 Ewa: 31.10.2013, 21:23
 Czuję tę moc demona. Zrozumiałam swoje błędy. Modlę się o łaskę zrozumienia, opamiętania byłego męża. Jezu Ufam Tobie Ty możesz wszystko
 malgos: 04.08.2013, 23:13
 Przestają mówić do nas po imieniu , odwracają wzrok ,itd ,ale UFAM PANU ,
 Malagos: 04.08.2013, 21:43
 Jakbym czytała o moim męzu ............Ufam Panu ..
 Marka: 17.03.2012, 20:11
 Ja mam wyrzuty sumienia bo to ja wystąpiłam o rozwód 20 lat temu. Mąż "ożenił" się po raz drugi i mam wyrzuty sumienia, że przeze mnie nie ma ślubu kościelnego (powiedział mi, że jego aktualna żona chciałaby mieć sakramentalny ślub). Nie byłam bez winy ale bałam się, że w końcu On zabije mnie i syna (bywał pijany z bronią w domu).... Nie powinniśmy wtedy brać ślubu! wiem! ale nic nie poradzę na to teraz i niczego nie mogę zmienić.....
 magda: 11.03.2012, 20:59
 Ja też niestety dołączyłam do tego kręgu, w którym króluje demon rozwodu, wszystkie aspekty tu wymienione są w sposób przerażający przeze mnie doświadczane. Codziennie modlę się o zrozumienie, opamiętanie się i powrót do rodziny, ze względu na dobro mojego męża,córeczki, moje, rodziców. Nie potrafię przerwać tego "zła". Zrobiłam wszystko co potrafiłam, otworzyłam swoje serce, ale wiem,że sama nie zdziałam nic. Tylko Bóg może z tego zła wyprowadzić dobro. Rozprawa w toku, mąż wystąpił o rozwód, a w nim zdrada, kłamstwo, i ból mój i córeczki. Proszę wszystkich o modlitwę i wstawiennictwo za mojego męża, córeczkę i naszą rozbitą rodzinę.
 joanna: 05.03.2012, 23:05
 mam tak samo. nie jest łatwo. nie potrafię się modlić za to nasze małżeństwo. podjęłam kroki ku terapii.jednak nie widzę przyszłości naszego związku.jedynie ufam.......
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej