Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Miłość i wojna. Jak znaleźć małżeństwo o jakim marzymy? Miłość i wojna. Jak znaleźć małżeństwo o jakim marzymy?
John Eldredge, Stasi Eldredge
"Bóg stwarza Adama i Ewę - mężczyznę i kobietę. Zbliża ich do siebie tak blisko, jak to tylko możliwe. Morderczo blisko. Łączy ich w małżeństwo. A potem żyją już na zawsze szczęśliwie..." Ta historia potoczyła się zupełnie inaczej...... » zobacz więcej
DOM - Drzwi Otwiera Miłość

     "Każdy więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcze, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony." Mt 7, 24-25

     Fundament

     Powyższy cytat jest fragmentem Ewangelii, który był czytany podczas naszego ślubu. Długo zastanawialiśmy się, który fragment Pisma Świętego będzie najbardziej odpowiedni na naszą uroczystość. Chcieliśmy, aby odzwierciedlał on naszą relację z Bogiem i jednocześnie był dla nas drogowskazem na nasze wspólne małżeńskie życie. Wybraliśmy fragment o budowaniu domu, ponieważ w naszych sercach było (i nadal jest) pragnienie, aby Bóg błogosławił naszemu życiu. U progu nowej drogi życiowej bardzo chcieliśmy zbudować trwałą, prawdziwie piękną relację, która przetrwa wszelkie przeciwności losu, wytrzyma napotkane problemy i trudności, nie ugnie się pod ciężarem codziennego życia. Bóg dał nam w tym fragmencie konkretną wskazówkę, drogowskaz, w jaki sposób zrealizować nasze pragnienie. Odpowiedzią okazał się On sam. W dniu naszego ślubu prosiliśmy Boga, aby stał się fundamentem naszego małżeństwa, aby to On nas prowadził i nauczył prawdziwie kochać.

     Poznaliśmy się w Ruchu Światło - Życie. Oboje należeliśmy do tej samej wspólnoty. W obojgu z nas rodziło się pragnienie bycia blisko Pana Boga. Szukaliśmy więc go we wspólnocie. Gdy dzisiaj patrzymy na tamten czas, widzimy, że w życiu nie ma przypadków. Bóg nie przypadkowo zaprowadził nas do tej samej wspólnoty. Mieszkaliśmy przecież po dwóch różnych stronach naszego miasta. Moglibyśmy się nigdy nie spotkać. A jednak On chciał inaczej. Jednocześnie rozwijał w nas dwa pragnienia: pragnienie relacji z Nim i pragnienie miłości. Znał nas i doskonale wiedział, jak bardzo chcemy być kochani, jak szukamy miłości drugiego człowieka. Ja, jako kobieta mogę powiedzieć, że w moim sercu w tamtym czasie zrodziło się ogromne pragnienie bycia kochanym. Nie wiedziałam tylko, jak te pragnienie zrealizować. Dlatego pewnego dnia powiedziałam Bogu: "Ty sam działaj. Wierzę, że gdzieś czeka na mnie prawdziwy książę i że to Ty przygotowałeś go dla mnie." Nie minęły dosłownie dwa miesiące od tej spontanicznej modlitwy, a w moim życiu pojawił się Sylwek. On w tym czasie zastanawiał się nad swoim powołaniem. Jako młody człowiek, rozważał kilka opcji. Jednak najbliższe jego sercu było małżeństwo. "I wtedy pojawiła się Kasia"- z tym samym pragnieniem w sercu, pragnieniem miłości.

     Kiedy poznawaliśmy się, byliśmy nastolatkami, chodzącymi do liceum. Poważne wybory życiowe były jeszcze przed nami. Również ten najważniejszy wybór - wybór powołania. Właśnie w tym czasie głębokiego zastanawiania się, jaka jest nasza życiowa droga, poznaliśmy się. I w miarę poznawania siebie, odkryliśmy, że zostaliśmy powołani do małżeństwa. To nie była prosta decyzja. Długo do niej dojrzewaliśmy. Stawaliśmy się coraz bardziej pewni, w miarę poznawania siebie nawzajem. Na początku naszej znajomości postawiliśmy sobie jeden warunek: nie będziemy bawić się sobą nawzajem, tzn. zakończymy nasz związek, jeżeli uznamy, że nie prowadzi do małżeństwa. Był to bardzo trudny warunek. Ale dla obojga z nas małżeństwo było czymś bardzo ważnym, czym nie można się bawić. Po dwóch latach znajomości, zaręczyliśmy się. Mieliśmy wtedy po dwadzieścia lat. Młodzi, świeżo upieczeni studenci. Nie mieliśmy pracy, mieszkania, tylko ogromne pragnienie w sercu, żeby być małżeństwem. Bóg wszystkim pokierował, zatroszczył się o sprawy materialne (oczywiście z naszą pomocą). Po czterech latach znajomości, 18 września 2010 roku, w piękny dzień, odbył się nasz ślub. Kiedy z perspektywy czasu patrzymy nasz związek, kiedy byliśmy parą, potem na okres narze-czeństwa, widzimy, jak Bóg powoli spełniał nasze wielkie pragnienie: pragnienie miłości. Opłacało się zaufać Mu, powierzyć ten cały ciężki okres dorastania do wyboru powołania. On wiedział najlepiej, co jest dla nas najlepsze. I pokierował nas do realizacji.

     Ściany

     Po dwóch latach małżeństwa widzimy, że budowanie naszego małżeństwa zaczęliśmy już na początku naszej relacji. Chyba nawet nie uświadamialiśmy sobie, jak ważne są nawet te najmniejsze wybory, których wtedy dokonywaliśmy. One wszystkie mają dzisiaj ogromne konsekwencje. Jednym z takich wyborów, była decyzja nie mieszkania ze sobą przed ślubem. Niby błaha sprawa, a jednak zaważyła na wielu aspektach naszego życia. Z finansowego punktu widzenia bardziej "opłacało się" nam wspólnie zamieszkać: mniejsze rachunki, razem zarabialibyśmy na nasze wspólne wydatki. Czekaliśmy jednak z zamieszkaniem do ślubu. I widzimy bardzo pozytywne tego konsekwencje. Przede wszystkich uchroniło nas to przed współżyciem przed ślubem. Wiedzieliśmy, że gdy będziemy razem mieszkali, ciężej nam będzie wytrwać w czystości. Czekanie jednak się opłacało. Najpiękniejszym prezentem ślubnym, jaki otrzymaliśmy, było nasze ofiarowanie siebie tej drugiej osobie. Pięknie podkreśliliśmy te nasze czekanie i ofiarowanie siebie, podczas naszego wesela. W pewnym momencie poprosiliśmy naszych gości, aby ustali w szpalerze, tworząc z siebie tunel. My, małżonkowie, przeszliśmy przez niego, trzymając w ręku symbole kobiecości i męskości: welon i krawat i ofiarowaliśmy je sobie nawzajem na znak naszego oddania i na znak tego, że watro było czekać ze współżyciem do ślubu.

     Tak naprawdę budowę domu, jakim jest małżeństwo, zaczyna się już samym wyborem drogi. I dążeniem do niego. Samemu jednak człowiek może zbudować tylko coś pozornie trwałego, ponieważ opartego na jego własnych siłach. Dlatego tak ważne jest budowanie na Bogu i z Nim. Myślimy, że gdyby nie Bóg, nasza relacja wyglądała by dziś zupełnie inaczej. Pogubilibyśmy się w tej naszej miłości. Zbyt dużo było by w niej egoizmu, własnych racji i pragnień. Dlatego zamiast życia we dwójkę, wybraliśmy życie we TRÓJKĘ: Bóg, Mąż i Żona. W myśl idei trójkąta małżeńskiego: im bliżej Boga, tym bliżej siebie. I ta idea sprawdza się w naszym życiu. Kiedy byliśmy parą, później narzeczonymi, aż do dzisiaj, modlimy się za siebie. Wiemy, że sami nic nie możemy uczynić, że własnymi siłami nie uda nam się zbudować trwałej relacji. Jeżeli nie będzie w naszej miłości Boga, to skończymy jak wiele innych małżeństw: nieszczęśliwi, wzajemnie poranieni.

     Dach

     Małżeństwo jest powołaniem do kliku wymiarów życia: przede wszystkim jest wspólnym powołaniem do wieczności. Bóg wybrał nas, abyśmy razem i wspólnie doszli do nieba: mąż ma zaprowadzić tam żonę, a żona męża. Mamy żyć tak, aby nasze życie zbliżało nas do nieba, tak kochać, aby nasza miłość zbliżała nas do nieba, tak codziennie ofiarowywać siebie, aby ta wzajemna ofiara zbliżała nas do nieba. Jest to trudne powołanie, szczególnie, że wiąże się w codziennym trudem wspólnego życia, często ciężkiego, pełnego przeciwności. Nie jest nam wcale łatwo budować naszą relację, pośród trosk dnia codziennego. Młodzieńcze zakochanie minęło, ustąpiło miejsca miłości, która nie jest już tylko zauroczeniem, ale również wiąże się z cierpieniem, z wyzbyciem się egoizmu. Każdego dnia budujemy na nowo dom naszej miłości. Jednak pomimo trudów, trwamy przy sobie. Wiemy że złożona sobie nawzajem przysięga zobowiązuje nas do ciągłego pogłębiania naszej relacji. Wierzymy też, że Bóg każdego dnia na nowo wzmacnia nas Swoją mocą na drodze naszego powołania, że pomaga nam budować nasz dom: ten materialny i ten duchowy. Dom, w którym miejsce znajdziemy nie tylko my i nasze dzieci, ale przede wszystkim On.


Kasia i Sylwek

Tekst pochodzi z Pisma Alumnów
Wyższego Seminarium Duchowanwg Księży Pallottynków
Numer Spacjalny - Pallotyńskie Spotkanie Młodych 2012




   


Małżeństwo o jakim marzysz Małżeństwo o jakim marzysz
Gary Chapman
Niezależnie od tego, czy jesteście nowożeńcami, czy też weteranami, mającymi już za sobą wiele wyzwań, powinniście zdawać sobie jasno sprawę, że tak naprawdę jedynym celem małżeństwa jest osiągnięcie prawdziwej jedności we wszystkich dziedzinach życia. Bez osiągnięcia tego celu nie ma szansy, aby małżeństwo mogło być udane... » zobacz więcej

Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej