Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Udany związek, udane wychowanie...

     Pewne afrykańskie przysłowie mówi: "Kiedy biją się dwa słonie, kto będzie za nich zjadał trawę". Tam, gdzie mama i tata walczą ze sobą, tam pokonane będzie dziecko. To nie jest uczciwe!

     A jednak...

     A jednak zdarza się to bardzo często. Pewna dwunastoletnia dziewczynka zwraca się z prośbą do młodzieżowego czasopisma: "Kochani, mam bardzo wielki problem, moi rodzice kłócą się bardzo często na różne tematy: wczoraj przez cały dzień nie patrzyli sobie w twarz! Kiedy się tak na siebie wydzierają, ja nie wiem, dlaczego jestem cała wystraszona. Jak mam się zachowywać w takich sytuacjach? Mam milczeć, wyjść jak najszybciej z domu, wtrącić się do awantury, czy zostawić ich, aby mogli sami załatwić swoje porachunki? Jeżeli jednak pewnego dnia nie dadzą sobie rady? Co się stanie ze mną? Bardzo się boję, że może to kiedyś nastąpić. Błagam was, pomóżcie mi!"

     12-letnia Krystyna na postawione jej pytanie: "Jaki moment swojego życia uważasz za najpiękniejszy, a jaki za najstraszniejszy?" odpowiada: "Najstraszniejszym dniem w moim życiu był dzień, w którym rozstali się moi rodzice. Najpiękniejszy byłby natomiast dzień, w którym zaczęliby się ponownie kochać. Teraz mieszkam u babci. Widuję często moich rodziców, ale wszystko jest zupełnie inaczej niż przedtem. Wieczorem, kiedy jestem sama, marzę o tym, jakby to było pięknie znów być razem. Wtedy mogłabym płakać z radości!"

     Mąż i żona mają wolny wybór, czy chcą zostać rodzicami; jednakże kiedy się na to decydują, zaciągają u dziecka wielki dług: muszą je nauczyć nie tylko smaku mleka, ale również smaku życia. Jeszcze raz powtarzamy, że to nieuczciwe, aby nasze dziecko budziło się w nocy z biciem serca tylko dlatego, że przez cały dzień było świadkiem awantury rodziców; nieuczciwe jest, aby inne dziecko z tego samego powodu straciło apetyt albo miało nerwowy "tik". Znany psychiatra Marcello Bernardi zaświadcza: "Połowa moich małych pacjentów pochodzi z rozbitych małżeństw lub z małżeństw, które żyją w niezgodzie i zamierzają się rozwieść". Co więc należy robić, aby małżeństwo mogło przetrwać?

     Co nam może pomóc w wychowaniu?

     Każda burza jest zazwyczaj poprzedzona błyskami i piorunami. Podobnie jest ze wszystkimi kryzysami w małżeństwie. Żadne załamanie nie następuje znienacka, ale jest zawsze konsekwencją wielu znaków, które mąż i żona powinni wcześnie rozpoznać.

     Przyjrzyjmy się im wspólnie.

     1. Czy zwierzacie się bardziej sobie, czy swoim przyjaciołom?

     Istnieją małżeństwa, które w miarę upływu czasu przestają ze sobą rozmawiać. Ograniczają się jedynie do: "podaj mi chleb" (on) lub "potrzebuję pieniędzy na książki dla Marka" (ona). Taka "głuchoniemość" to rak, który potrafi stoczyć każde małżeństwo.

     Kiedy dwie osoby nie rozmawiają ze sobą, ich związek jest skończony. Mogą być nawet blisko fizycznie, ale psychicznie dzieli ich cały wszechświat: został zerwany pomiędzy nimi pomost, który wszystko łączy. Tym pomostem jest słowo. Tak więc rozmawiajcie, krzyczcie, mówcie cokolwiek; niech to przynajmniej będzie znakiem, że się jeszcze zauważacie.

     Jeszcze lepszy pomysł to poddać się "próbie prawdy".

     Ćwiczenie to jest bardzo proste do wytłumaczenia (o wiele trudniejsze do wykonania): żona powinna usiąść przy stole naprzeciwko swojego męża, by powiedzieć mu wszystko, co myśli o nim jako o mężczyźnie, kochanku, ojcu, współpracowniku, człowieku, z którym spędza wolny czas... Kiedy się już wyżali, przychodzi kolej na męża. Ważne jest, żeby tylko jedno mówiło, a drugie słuchało... Po odbyciu tej "rozmowy" powinna nastąpić cisza. Nawet jeśli oboje nie rozumieją do końca wszystkiego, co zostało powiedziane, to fakt, że udzielili sobie głosu jest już sam w sobie ważny. To pierwszy krok do zgody.

     Myślę, że ćwiczenie to, wykonywane choćby raz w miesiącu, mogłoby stać się cudowną kuracją leczącą choroby każdego małżeństwa.

     2. Oziębiło się życie seksualne

     Życie seksualne jest bardzo ważne dla waszego związku. Oczywiście, nie jest ono jeszcze wszystkim, ale na pewno może pomóc w podtrzymaniu waszego uczucia. I nawet jeśli przeżywacie okresy zmęczenia, nie powinniście całkowicie rezygnować z tej formy zbliżenia. Może ona bowiem być niespodziewanie dla was źródłem intensywnych, pogłębiających więź emocji.

     3. Nie macie chęci, by wracać do domu i znów się spotkać

     To także sygnał, że coś jest nie w porządku. Przyczyną takich odczuć są najczęściej nieporozumienia wynikające z alkoholizmu męża, z oziębłości żony, z wzajemnej niechęci, z rozbieżności zdań na temat wychowania dzieci...

     Taki stan rzeczy jest dowodem na to, że mąż i żona zaczynają się wzajemnie nie znosić. To bardzo poważny alarm. Zaproponujemy wam kilka sposobów, które mogą pomóc w uzdrowieniu tej sytuacji.

     4. Brak porozumienia wyładuje się zawsze w awanturze

     Każda rodzina napotyka na jakieś nieoczekiwane przykrości. Każdej rodzinie zdarza się mieć lepsze i gorsze chwile. Rodzina, w której panuje zawsze idealny spokój i porządek, jest nudna, w niej brakuje życia.

     Znaczy to, że odrobina nieporozumień i różnic zdań jest zupełnie naturalna i konieczna. Co więcej - możliwość wypowiedzenia się, nawet w sposób bardzo zdecydowany, jest dowodem na to, że związek jest trwały i mocny.

     Anegdota opowiada o pewnym mędrcu, któremu zadano kiedyś pytanie: "Kiedy można powiedzieć, że jakaś rodzina jest naprawdę szczęśliwa?" On odpowiedział: "Wtedy, kiedy mogą w niej krzyczeć na zmianę ojciec, matka i dzieci!"

     Do tego momentu wszystko jest jeszcze w porządku. Niebezpieczeństwo zaczyna się wtedy, kiedy pretekstem do awantury zaczyna być każda, choćby najmniejsza sprawa.

     Wystarczy bzdura, aby wszcząć wielką kłótnię: niedomknięte drzwi, jakiś niedopałek znaleziony w łazience... Zwykłe drobiazgi, które mogą mieć straszne konsekwencje.

     5. Nie dbacie więcej o wasz wygląd

     Również tutaj, jak w przypadku życia seksualnego, można powiedzieć, że choć wygląd zewnętrzny nie jest wszystkim, bywa jednak bardzo istotny.

     Jeśli mąż się kąpie i goli jedynie na przyjście gości, a żona czesze się tylko wtedy, kiedy musi wyjść z domu, to sygnał, że jedno nie interesuje się drugim. Co więcej, oznacza, to brak uszanowania, wzajemną obojętność. Właśnie dlatego nie dbanie o wygląd zewnętrzny jest również dowodem braku wzajemnego zainteresowania. Walczmy z tym.

     6. Przestrasza was myśl bycia ze sobą przez cale życie

     Ktoś powiedział, że miłość, która się kończy, nie była prawdziwą miłością. To święta prawda! Ci bowiem, którzy rzeczywiście się kochają, pragną być wspólnie przez całe życie.

     I jeśli męża lub żonę przestrasza myśl, że będą musieli przebywać ze sobą jeszcze przez co najmniej pięć lat, to znaczy, że ich małżeństwo potrzebuje pomocy.

     Małżeństwo "nie do zdarcia"

     Znaleźliśmy się w centralnym punkcie. Oto najwyższa pora, by odpowiedzieć na pytanie, co robić, aby stać się małżeństwem "nie do zdarcia".

     Tak jak zawsze, moje propozycje są bardzo konkretne.

     Rozmawiajcie! Rozmawiajcie! Rozmawiajcie! Coś z tego na pewno zostanie!

    Dopokąd ludzie potrafią jeszcze ze sobą rozmawiać, jest nadzieja; kiedy przestają, tam kończy się wszystko.

     Rozmawiajcie więc ze sobą!

     Słowo może uczynić cuda.

     Rozmawiajcie jednak w sposób odpowiedni. Byłoby na przykład błędem powiedzieć mężowi: "Ostatnimi czasy działasz mi po prostu na nerwy, zaczynasz się robić coraz bardziej nudny".

     O wiele lepiej jest powiedzieć: "Wiesz, kochanie, wydaje mi się, że nie jesteśmy ze sobą tak związani jak dawniej, przykro mi z tego powodu. Czy ty też zwróciłeś na to uwagę? Czy nie powinniśmy zrobić czegoś, aby było znów jak przedtem?"

     Warto także czasem pochwalić za coś współmałżonka. Dlaczego mężowie natychmiast podnoszą głos, kiedy zupa jest przesolona, a tak rzadko chwalą udane potrawy?

     Miłe słowo bardzo pomaga dobremu samopoczuciu, jest wyrazem zainteresowania, pomaga "dźwignąć się" w trudnych chwilach.

     Wielki pisarz angielski Mark Twain powiedział kiedyś, że każda pochwała pomagała mu wierzyć w siebie przez kolejne dwa miesiące!

     Rozmawiajcie więc!

     Osoby, które zdecydowały pozostać ze sobą przez cale życie, zdecydowały się również, że będą ze sobą rozmawiać; mieć dla siebie czas na rozmowę.

     Niektóre pary lubią wieczorem wyjść na spacer, by trochę ze sobą pobyć. W ten sposób unikają "konieczności" rozciągania bielizny czy gapienia się w telewizor.

     Inne małżeństwa czekają, aż dzieci pójdą spać, by pobyć ze sobą przy filiżance herbaty i poopowiadać sobie, co się wydarzyło w ciągu dnia, jak poszło w pracy, o dzieciach, ale także o czymś miłym, o wspólnych planach lub o tym, co ostatnio przeczytali lub zobaczyli w telewizji. Rozmawiać należy nawet wtedy, kiedy danego dnia nie wydarzyło się nic szczególnego, bowiem rozmawianie samo przez się jest już ważne.

     Bardzo trafne wydają mi się słowa włoskiego pisarza Luciano De Crescenzo, który powiedział: "Posłuchajcie mnie: słowo jest prawdziwym darem Boga, to alternatywa, jaką mają nieprzyjaciele, aby uniknąć wojny. Błogosławieni ci, którzy rozmawiają, nawet jeśli mówią zbyt dużo!"

     Ocalcie waszą odrębność

     Inny, nie mniej ważny sposób, który może ocalić waszą jedność, to respektowanie odrębności drugiej osoby.

     Być "jednym ciałem" to wcale nie znaczy wyrzec się samego siebie, zmienić własny gust, swoją opinię, swój sposób myślenia, swoją osobowość. To prawda, że między mężem, a żoną musi istnieć głębokie porozumienie na temat najistotniejszych spraw, takich na przykład jak wychowanie dzieci, ale małżonkowie nie powinni od siebie oczewikać, a co więcej, nie powinni do tego dopuścić, aby jego z nich zdominowało drugie. Stać się parą to znaczy "spleść się" ze sobą, ale nie "poplątać się".

Miłość rozpoczyna się od pełnego uszanowania dla wewnętrzego bogactwa drugiej osoby, od wrażliwości na swoją odrębność, której nie można pogwałcić.

 &nbs   "Obdaruj swoim sercem swojego kochanka ale nie przywłaszczaj go sobie"..., bo możecie mieć takie problemy, jak 35-letnia Dorota, która opowiada nam swoją historię: "Kiedy się kocha, można dla drugiego człowieka uczynić bardzo wiele. Schudnąć 20 kilogramów, obciąć sobie włosy, nauczyć się gotować chińskie dania... Można próbować się przekształcić w «idealną kobietę», w jego «idealną kobietę», w taką, którą sobie wymarzył. Ja to zrobiłam. Wyrzekłam się siebie na wiele lat, zapomniałam o sobie, dusiłam się, wszystko po to, by przekształcić się taką Dorotę, jaka podobała się jemu. W porządku, dla miłości trzeba się zmieniać: ale trzeba się zmieniać razem. U nas tą, która się zmieniała, byłam ja... aż do momentu, w którym spojrzałam w lustro i zobaczyłam jakąś nie znaną mi osobę. Musiałam go zostawić, by móc odnaleźć resztki siebie i resztki swojej godności".

     Nauczcie się kochać

     Tam, gdzie jest miłość, tam małżeństwo jest zbudowane na skale, tak jak dom, o którym mówi Ewangelia: "Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony" (Mt 7,25). Skała miłości.

     Ale czym jest miłość

     Miłość to zaakceptowanie drugiej osoby. Człowiek nie jest rzeczą, którą można dysponować, jak chce.

     Doświadczenia mówią nam, że głównym powodem tego, że małżeństwa się rozpadają, jest właśnie brak respektowania tej zasady. Mąż traktuje żonę jak swoją własność: nie ma ona wręcz prawa do swoich moralnych ani religijnych przekonań, wymaga się od niej zadośćuczynienia wszystkich podniet seksualnych, nawet tych najniższych i najbardziej wulgarnych.

     To na pewno nie jest miłość

     Miłość to skupienie się na drugiej osobie. "Dlatego mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swoją żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem" (Wj 2,24).

     Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że taki rodzaj miłości małżeńskiej jest w dzisiejszych czasach łatwiejszy do zrealizowania aniżeli dawniej. W przeszłości obowiązywał wzorzec rodziny patriarchalnej, w której młode małżeństwo bardzo rzadko opuszczało rodzinny dom; w dzisiejszych czasach takie wynalazki jak samochód czy telefon, uniemożliwiają bardzo często takie rozstanie się z rodziną.

     Młodzi małżonkowie w każdej potrzebie wykręcają numer swoich rodziców; rodzice czynią to samo i odwiedzając swoje dzieci nieustannie sprawują nad nimi kontrolę.

     Te nazbyt częste kontakty ze swoimi rodzinami mogą stać się niebezpieczne.

     Z dwóch powodów: po pierwsze dlatego, że mogą osłabiać więź emocjonalną między małżonkami; po drugie dlatego, że taka sytuacja przeszkadza w dojrzewaniu własnej rodziny.

     Miłość to znaczy życie we dwoje

     Jeżeli małżeństwo decyduje się na życie "ze sobą", a nie "blisko siebie", wtedy wszystko zaczyna nabierać odpowiednich wymiarów i proporcji, a życie małżeńskie staje się przyczyną radości.

     Mąż myśli sobie: moja żona nie lubi, jak pozostawiam po kąpieli "zalaną łazienkę", wiem, że nie znosi zostawionych tu i ówdzie niedopałków papierosów...: muszę zmienić te przyzwyczajenia. Ona natomiast wie, że mąż nie lubi być zarzucany tysiącami słów niezwłocznie po swoim przyjściu z pracy, nie lubi czekać na nią przez godzinę, kiedy muszą wspólnie wyjść z domu...; tak samo więc i ona, od momentu, w którym zapragnęła żyć "we dwoje", musi się starać siebie kontrolować, nie myśleć jedynie o sobie i swoich upodobaniach, ale również i o jego. I w ten sposób atmosfera całego domu zmienia się: wspólne życie zaczyna się stawać wspaniałym i jedynym w swoim rodzaju doświadczeniem. To tak, jakby opalać się słońcem z dwóch stron naraz!

     Miłość...

     Bardzo trafnie mówi o niej pewna francuska poetka: "Istnieje czas, kiedy kobieta powinna być piękna, by być kochana. Potem następuje wiek, w którym musi być kochana, aby była piękna" (Francoise Sagan).

     Tak, to prawda: miłość upiększa twarze, co więcej - upiększa serca!

     Oprócz wspomnianych już w tej książce Ideałów (uczciwość, uwaga, delikatność...) miłość, aby mogła wzrastać, potrzebuje również pewnych cnót, takich jak cierpliwość, wyrozumiałość, przebaczenie, miłosierdzie.

     Te niezwykłe cnoty wygładzają nasze serca i czynią je ludzkimi.

     Przypatrzmy się, na przykład, przebaczaniu. Przebaczenie jest jedyną drogą, która może nam zapewnić powrót do szczęścia. Umiejętność przebaczania nie jest słabością, ale dowodem wielkiej odwagi, która powoduje ponowne zapalenie się ognia dobroci ukrytego w każdym człowieku.


Pino Pellegrino



   


O małżeństwie ... bez zacierania prawdy cz. 3 O małżeństwie ... bez zacierania prawdy cz. 3
Ks. Stanisław Orzechowski
Trzeci tom "Rozmów o małżeństwie" to kolejny zbiór nauk Orzecha, dotyczących tym razem tematów ważnych dla małżonków z dłuższym małżeńskim stażem. Kiedy mija bowiem pierwszy zachwyt i przychodzi czas na dojrzałość, bywa że prócz niewątpliwej radości jaką jest życie we dwoje...... » zobacz więcej

Wasze komentarze:
 Kropka: 18.11.2016, 06:23
 Należy rozmawiać. A mój maz nie rozmawia. Ja mowię- dyplomatycznie, a tu cisza. Mowię dobitniej- to sie obraza. Moja mama jak przyjedzie i obiad mu poda to nawet dziękuje nie powie. O pogodzie nie pogada- je w milczeniu i przed komputer. U niego w domu jest brak kultury, wiec go broniłam ze nie umie, starałam sie taktownie nauczyć. Ale po 7 latach małżeństwa i braku poprawy, nie wiem jak to nazwać. Nie chce zeby córka dorosla w przekonaniu, ze tak ma być. Do tego teściowa utwierdza go w przekonaniu, ze żona ma mu usługiwać. Pracuje cieżko jako lekarz, zajmuje sie dzieckiem, chciałabym mieć kolejne, sprzątam itp. Po porodzie nawet mi kwiatka nie kupił, bo on tak samo sie napracował.
 anna: 06.11.2016, 13:52
 moge powiedziec po 33 latach malzenstwa trudnego zycia pelnego cierpien i upokorzen od meza alkoholika jak ciezko jest kobiecie ,jedynie tylko bog mi pomagal i dawal sily nie pracowalam przez 20 lat i dopiero w wieku 40lat w cudowny sposob dostalam dobra prace , nie zbadane sa sciezki pana
 angi: 05.10.2014, 15:48
 Piekny artykul! moglby byc czytany wszedzie, kazdemu! czy Autor pisal takze jakies ksiazki?
 Adam M : 18.02.2014, 08:43
 Witam wszystkim moje malozenstwo juz nie istnieje czekam wlasnie na pozew rozodowy ktory zlozyla zona. Bylismy tylko rok malozenstwem mamy 3 letnia corke. Ale jak w artykule napisane zona zbyt czesto siegala po telefon do rodzicow i oni do niej. Nie pozwolili dorosna. Co spowodowało ze sie od siebie oddalilismy sprzeczki przegadywania o to i tamto. Ciezko bo czasem czulem ze jesli zwracam na to uwage to znaczy ze kocham zone ale widocznie ja myslalem tak a zona inaczej.i teraz juz po wszystkim poszla z corks do rodzicow.mimo ze chce.cos napisac nie tylko odnosnie corki to nie pisze bo slysze ze to nie moj interes. Zrozumialem to w momencie kiedy powiedziala ze mnie nie kocha. Trzymam za was kciuki i prosze trzymajcie za mnie w modlitwie. Bo z wiara u mojej zony to zawsze byl problem
 renia: 24.01.2014, 09:24
 ja przezywam kryzys w małżeństwie mąż się rozpił i w dzień dzień pijany śpi śpi i śpi nasza córcia się boi .Mamy własne mieszkanie pięknie urządzone ,ale to też go nie cieszy ja nie pracuje ale on tak.Co robić?POMÓŻCIE
 joanna: 05.11.2013, 16:07
 Do maleznstwa trzeba dojrzec, umiec kochac, albo obdarzac miloscia...zapisalam sie na terapie, bo moj maz mi powiedzial, ze nie umiem kochac. Bardzo sie tym przejelam. Staram sie jak moge, zmienilam sie, chco nie za wiele, obdarzona jestem wdziekiem i dziecieca mlodoscia mimo 40 stki. Czuje sie samotna, ale nie potrafie go nie kochac. Brakuje mi jego w domu, wspolnych rozmow, wyjsc. Brakuje mi czulosci z jego strony, ale on powiedzial, ze wiedzialam kogo biore itp. Wiec pozostaje mi nadzieja, ze kiedys sie znow spotkamy na drodze marzen i moze kiedys pokocha mnie moj maz, ktory powiedzial mi w mlodosci na slubnym kobiercu"tak". Pokocha...calym sercem, bo Milosc rodzi Milosc:)
 pawel: 26.10.2013, 02:42
 ile jest w tym prawdy,wlasnie wyszedlem z domu aby nie klucic sie z zona ,przysla pijana i .... az 8 letni syn sie obudzil i w placz. coz samo zycie ... mam 43 lata i brak checi na wszystko ona wiecej zarabia i niestety mnie czesto pakuje w torby ... dzis wyszedlem ale co bedzie rano?? sam nie wiem ...czesto mysle ze ma kogos wszak jest piekna kaobieta a ja ...
 Ewa: 20.04.2013, 10:16
 uchylam glowe dla autorki pieknie napisala I chociaz mozna tak lekko przeczytac a jest tak ciezko samemu to zrobic mile pozdrawiam
 Ewka: 02.10.2012, 08:59
 Tak, to prawda. W rzeczywistości nie jest łatwo to stosować...GDy przychodza na swiat dzieci i kosmiczne zmęczenie, to człowiek nie ma czasu nawet prysznica wziąć i ma ochotę uciec gdzie pieprz rośnie, byle dalej od tego kieratu.. Dlaczego o tym ten tekst nie wspomina? Dlaczego na naukach przedmałżeńskich nie przedstawia się również tej trudnej ciemnej strony małżeństwa: niemożliwe rozpoznanie płodności po porodzie, brak seksu miesiącami itd.itp.Jak wtedy dbać o relację gdy marzy się tylko aby przespać od jesieni do wiosny.
 Ola: 08.04.2012, 22:48
 piękne, nic dodać nic ująć... :)
 Małgorzata: 06.01.2012, 23:30
 tak to nie są małżenstwa zawarte w formie kontraktu ,kontrakt dawniej był nie dla ludzi tylko dla zierząt
 ania : 07.07.2010, 23:12
 to bardzo prawdziwe słowa i takie oczywiste szkoda , że w swym egocentryźmie o tym zapominamy.
 basia: 06.08.2009, 01:43
 cos przepieknego!!!!!!!!!!!
 Sylwia: 01.01.2009, 21:05
 DZIEKUJE!!!!
 Ewa: 12.11.2008, 11:30
 Jakie to piękne!
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej