Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Miłość i wojna. Jak znaleźć małżeństwo o jakim marzymy? Miłość i wojna. Jak znaleźć małżeństwo o jakim marzymy?
John Eldredge, Stasi Eldredge
"Bóg stwarza Adama i Ewę - mężczyznę i kobietę. Zbliża ich do siebie tak blisko, jak to tylko możliwe. Morderczo blisko. Łączy ich w małżeństwo. A potem żyją już na zawsze szczęśliwie..." Ta historia potoczyła się zupełnie inaczej...... » zobacz więcej
Grzech antykoncepcji

     Natychmiast po stworzeniu pierwszego człowieka, mężczyzny i kobiety, Bóg ustanowił małżeństwo: ci dwoje będą jednym ciałem (Rdz 2, 24). Dlaczego więc rozdzielamy nasze ciała prezerwatywami, dlaczego przez swoją postawę antykoncepcyjną niszczymy miłość małżeńską i więzy łączące nas z Bogiem?

     Dzisiejszy świat ciągle nas przekonuje, że zakupiony przez nas towar ma zdolność rozwiązywania naszych problemów. Antykoncepcja jest takim samym towarem i tak samo w zamyśle jej producentów ma rozwiązywać jakiś problem. Chodzi jednak o to, że "problemem", jaki rozwiązuje antykoncepcja, jest miłość małżeńska zakorzeniona w Bogu.

     Popatrzmy na sprawę trzeźwo: kto wymyślił seks? Jak miał wyglądać seks w zamyśle Autora? Każdy wie, że Bóg zaprojektował współżycie małżeńskie jako pełne zjednoczenie cielesne, dopełniające jedność duchową. Napisane jest: "i poznał Adam swoją żonę Ewę, i poczęła (...)" (Rdz 4, 1). Biblia Tysiąclecia oddaje ten werset słowami "zbliżył się do swojej żony". Akt małżeński ma być aktem w którym małżonkowie stają się szczególną jednością w miłości Jezusa.

     Antykoncepcja jest zaprzeczeniem tej jedności, tego wzajemnego poznawania się i zbliżenia. Każdy jest w stanie zrozumieć, dlaczego. Akt małżeński jest święty, a ingerencja w jego naturę jest świętokradztwem. Bóg jest obecny w jedności małżeńskiej poprzez sakrament małżeństwa, nie obrażajmy Go więc stosowaniem środków bezczeszczących świętą jedność dwojga ludzi.

     Zwolennicy antykoncepcji mają odmienną wizję małżeńskiego życia, odartego ze świętości i obecności samego Boga Stwórcy, którą proponują nam wraz z antykoncepcją. I najdziwniejsze jest to, że wielu z nas na to się godzi. Rezygnujemy z tego, co jest naprawdę dobre, na rzecz tego, co stwarza pozory dobra, ale niszczy jedność małżeńską i w konsekwencji burzy nasze szczęście. Tak, nie pomyliłem się: nasze szczęście. Bo jeżeli Bóg zaplanował dla nas szczęściodajną jedność małżeńską, której elementem jest współżycie seksualne i nierozerwalnie związana z nim płodność, to tylko realizacja zamysłu Bożego może dać nam szczęście. Kiedy burzymy zamysł Boga, nie osiągamy szczęścia. Kiedy niszczymy to, co Bóg stworzył, popełniamy grzech ciężki. Kiedy wiedząc, że popełniamy grzech, nadal to czynimy, mamy poważny problem.

     Ojciec Święty Jan Paweł II nauczał, że poprzez naszą seksualność Bóg powołuje nas do "miłości oblubieńczej", która nadaje ostateczny sens "naszemu bytowaniu w świecie" (16.01.1980). Ta miłość zakłada płodność, więc kiedy swoją postawą antykoncepcyjną mówimy płodności "nie!", popełniamy grzech. Bóg pragnie powołać do życia nowego człowieka, a my, małżonkowie, którzy przysięgaliśmy "przyjąć i po katolicku wychować potomstwo", stosujemy środki chemiczne, hormonalne i mechaniczne, by nie dopuścić do poczęcia... Sprzeciwiając się Bogu, popełniamy bardzo poważny grzech. Nie lekceważmy ostrzeżenia: "Jeśli bowiem dobrowolnie grzeszymy po otrzymaniu pełnego poznania prawdy, to już nie ma dla nas ofiary przebłagalnej za grzechy, ale jedynie jakieś przerażające oczekiwanie sądu i żar ognia, który ma trawić przeciwników" (Hbr 10, 26-27).

     Bóg stworzył nas i uznał, że wszystko jest bardzo dobrze zrobione (Rdz 1, 31). Nasi prarodzice zapragnęli jednak poznać "dobro i zło" - ponieważ zła nie znali, a wydawało im się ono równie atrakcyjne, jak dobro, które już znali. Aby naprawić ich błąd, Jezus musiał umrzeć na krzyżu jako ofiara za nasze grzechy, przez co umożliwił nam życie w wolności i świętości. Wybierzmy więc to życie w wolności, świętości, miłości i jedności małżeńskiej. Nic nam to nie zaszkodzi, jeżeli zaczniemy szanować plany Boże i żyć w zgodzie z naszą naturą. Wprost przeciwnie - wiele zyskamy. Przede wszystkim umożliwimy Bogu Jego obecność w naszym życiu, bo jest tylko jedna rzecz, której Wszechmocny Bóg nie może uczynić: nie może być tam, gdzie Go nie chcą i gdzie rozmyślnie niszczą to, co On z miłością stworzył.


Mirosław Rucki


Publikacja za zgodą redakcji

nr 3-2008



Płynąć śmiało przed siebie. Pierwsze lata wspólnego życia młodej pary Płynąć śmiało przed siebie. Pierwsze lata wspólnego życia młodej pary
Paola Bassani
Kotwica podniesiona i rozpoczyna się podróż pary. Dwoje żeglarzy jest zajętych zaokrętowaniem się w codzienności, przy wietrze sprzyjającym lub przeciwnym, na morzu spokojnym lub wzburzonym. Podróż będzie polegała w dużej mierze na zdolności dwojga do przechodzenia przez nieuniknione okresy spokoju i nagłe nawałnice, które cechują jakąkolwiek podróż przez szerokie morze... » zobacz więcej

Wasze komentarze:
 adamjuby: 16.06.2017, 00:54
 Macieju. Moglby tak powiedziec gdyby bog rowniez mogl tak powiedziec. Swoja droga dobra gadka, ale gdzie dowody. Czarno n bialym prosze cytaty, analogie, definicje z NOWEGO TESTAMENTU. Bo to on obowiazuje a nie.ST. Tylko prosze o powiazania, a nie cytat z jana ktory mozna latwo podpasowac pod inne tematy niz ten ktorego faktycznie dpotyczyl. Nie ma cytatow analogii i dowodow? No coz wiem. BO ICH SZUKALEM. Dzieki kosciele za nakladanie wiekszego ciezaru niz ludzie uniesc pptrafia i brawo, bo co Piotr a woec i Jego kosciol na ziemi z niebem zawiaze to stanied sie prawda w oczach boga. Zabiliscie tym wielu na ziemi, no ale nad dusza ma wladze bog. To wasza nauka. Chociaz w moim wypadku to i tak nieistotne. Przeciez nie mam duszy - jestem niewierzacym w milowc boza. Ale sie tylko wymadrzam, prawda? Gdzie byl bog kiedy moja wiara gnila za dziecka? Pozwolil mi upasc bym mogl upasc. Dobrze ze bylem na miejscu gdy dziadek pijany upadl poraz 66 i dobrze ze uspokqjqlem babcie kiedy go wyzywqlq od najgorszych i dobrze ze pozwolil by moi rodzice stracili kupe szmalu NA MIESZKANIU. Dzieki jego PEDAGOGI zrozumialem ze dziadek nikogo nie kocha oprpcz procentow. Babcia nienawidzi samego boga, a dla mnie byla najmilsza intraktowala z chora czczcia. A rodzice zakochani w szmalu probowali odkuc sie za to co stracili przez co stali sie 30 razy bqrdziej nerwowi miedzy 12 a 19 rokiem mojego zycia. ludzie zazwyczaj bedanchcieli cie oszukac. Nie zapominajac o cioci, ktorej odebral jelito. Jedynym dobrem ktore spotkalo moja rodzine z kego stronu to smierc brata ciotki i mamy. Malutki Rafalek przynajmniej nie musiql na to wszystko patrzec. Pewnie popelnilby samobojstwo lub nienawidzil jqk jq. Ale antykoncepcja... A i dzieki za glosy w glowie wielkiemu i Waszym Egzorcystom co nawet na emailowa prosbe o termin lub jakakolwiek pomoc zareagowali podwojnym milczeniem. Przeciez latwo mi bylo sam na sm podejsc i powiedziec - z gardla wydobywa mi sie dziwny glos, czuje diabla w sobie, slysze w glowie glos ktory moi ze mam krzywdzic. I ze wgle nie przecistawilem sie noenawisci w domu. Wgle nie pptrzebowalem sily by to uniesc. Przeciez to byla bulka z maslem. Powiem Wam kedno. Jestescie w wielkiej mierze do dupy. A wiecie dlqczego? Bo ci madrzy nie mqja odwagi by byc publicznie, nie POCHOWANYM w klasztorach. Wasz dom nie rozni sie w tej chwili prawie niczym od sredniowiecznego. Rozplywacie sie w zasadach bozych a zapominacie o milosci jak moja rodzinq o niej zapomniala. Gorzkie ze to akurat jatqka nauke wam sadze. Gorzkie - dla mnie, bo zawsze wmawialiscie mi ze ON mi POmoze :-/
 Anna: 09.06.2016, 23:30
 I właśnie przez takich jak Wy, jest wielodziectwo i kobiety nie mają co włożyć do garnka...
 maciej: 27.12.2015, 13:30
  najgorzej że człowiek chce planować życie drugiego człowieka .. a nie zdaje się na Boże plany .. jeden chce mieć jedno dziecko drugi dwa .. czy nie mógł by ktoś powiedzieć że chce tyle dzieci ile Boża opatrzność mu zechce dać ..i nie należy martwić się o potrzeby materialne ale o przestrzeganie Bożego prawa reszta będzie wam przydana tak jak mówi ewangelia
 maciej: 23.12.2015, 22:02
 najlepiej było by gdyby wszystkie małżęństwa katolickie przyjeły tyle dzieci ile Pan bóg chce im dać wszelkie niegodziwe praktyki mające na celu odrzucić przyjęcie daru życia to ohydztwo .. łącznie z npr któremu niestety wielu dało się zwięść ..wspomnę jeszcze że przez grzech nieczystości człowiek staję się otwarty na opanowanie przez złego..
 29latka: 02.01.2012, 10:09
 Men nie przesadzaj.. omijanie wspolzycia tez powoduje nienarodzenie sie wielu ludzi.. miesiaczki panien to tez strata?! Z tego co napisales wynika, ze "jeszcze daleka droga" przed Toba :) Natomiast dziekuje za interesujacy post Tomaszowi.
 Tomasz: 26.12.2011, 22:17
 NPR nie jest metodą antykonc choć może być jako taka traktowana i wtedy jest grzechem kluczem do zrozumienia nauki KK jest „otwarcie sie na płodność”. Zakłada ona że osoba ma wewnętrzną chęć posiadania potomstwa, oczywiście nie musi mieć go natychmiast… W praktyce taka osoba nie modyfikuje swojego ciała w żaden sposób by do poczęcia nie doszło. Procesy biologiczne w ciele kobiety przebiegają niezależnie od jej woli więc może te procesy kobieta wykorzystać by odłożyć poczęcie bez zamykania sie na płodność(w sensie zarówno fizycznym jak i psychicznym, emocjonalnym etc) KK kładzie nacisk na oba aspekty płodności Fizyczny i Niefizyczny, nie można ich blokować selektywnie lub całościowo, taka nauka i brak tej wiedzy rodzi pozorna sprzeczność a nie relatywizm…
 Men: 26.12.2011, 21:58
 Ależ to proste zakładając prezerwatywę stawiasz się ponad Boga a bez Niego nie było by ani Ciebie ani Wasze Miłości zatem nie warto. Jak ktoś nie umie przyzywać randki bez seksu to jeszcze daleka droga przed nim...
 29latka: 26.12.2011, 21:41
 ja mam myslenie zblizone do Gosi27:naturalnie czy nie Oszukujemy te plodnosc.. Dodatkowo hormony sa po prostu szkodliwe dla zdrowia-nie mamy co sie oszukiwac-to odpada, podobnie jak wszystko wczesnoporonne i wszczepiane machiny. Natomiast prezerwatywa nie wplywa na nic.. nie zmienia swiadomosci, stanu macicy-otwartosci na zycie, nie jest wczesnoporonna.. i tego nie umiem pojac. Dlaczego tez jest "niedobra"?! Wiadomo, ze sex to nie techniki, taktyki i wyliczanie dni! To przede wszystkim emocje, nastroje, ktore lacza malzonkow (oczywiscie mowie o uczciwej relacji,podmiotowej z szacunkiem - jako podstawie zwiazku i dlatego wszelkie tlumaczenia o szacunku-czy braku szacunku przez uzywanie prezerwatywy nie trafiaja do mnie). Jak np mozna odlozyc zblizenie na za 1,5 tygodnia .. bo wtedy "mozna", mimo ze to np. DZIS byla randka, rocznica czy jakis inny niespodziewany impuls bliskosci.. Ja uwazam, ze to prosta droga do jakichs lekow (o poczeciu) albo ozieblosci.. oczywiscie nie kazdy ma takie same nasilenia i potrzeby, ale jesli ma takie szczere odczucia to przeciez w takim npr musimy sobie jakos cos wmowic, zeby sie powstrzymac.. obrzydzic(?) te mysl czy te chec i sie jej wyzbyc.A to nie jest chetka jak na czekolade, ze minie za chwilke i oby nie wrocila przez pol roku... Hormony kumuluja sie,cykl wraca.. Raz czy kilka to moze sie udac, gdy sie pomysli "ok, innym razem", ale jesli mamy tak cale zycie odkladac?? Dodatkowo odpadaja dni "niepewne", dni krwawienia, zwlaszcza, gdy jest bolesne i dreczace zlym humorem.. jestesmy we dwoje-dochodzi zbieznosc lub rozbieznosc nastrojow albo po prostu wolnego czasu, praca, dzieci.. Czyli w sumie ile dni w miesiacu zostaje do wyboru? Nie jestem przeciwko npr,ale szczerze pytam, czy to nie jest metoda dla tych, ktorzy chca jak najczesciej omijac zblizenia? albo sie wyzbyc checi do nich? Czy psychicznie taki trening odmawiania sobie nie daje skutkow zobojetnienia na sex? Wiem, ze z wiekiem i tak rola przyjazni zaczyna gorowac nad rola namietnosci, ale czy nie powinno byc tak, ze na wszystko jest odpowiednia pora i nie powinny mlode malzenstwa wyzbywac sie zdrowej namietnosci tak samo jak starsze nie unikaja przyjacielskich gestow w zamian za namietne? Powtarzam, nie krytykuje stosujacych npr jesli sa z tym 100% szczesliwi, ale jak widac w komentarzach istnieje wiele watpliwosci..strachu..poczucia winy.. i na tym skoncentrowalo sie przezywanie malzenstwa zamiast na rzeczach naprawde wazniejszych. Wiec wracajac do tematu-nie rozumiem czemu prezerwatywa jest niedobra.. Jesli nas fizycznie oddziela (jak wyzej w artykule) to pizama tez nas oddziela..nawet bardziej. Pozdrawiam i jestem ciekawa innych opinii
 Aniula: 09.08.2011, 12:29
 tabletki antykoncepcyjne uznaję tylko w przypadku gdy kobieta wymaga terapii hormonalnej ze względu na różne schorzenia. Jako tylko ochronę przed ciążą - też jestem przeciwna. stosuję npr od wielu lat, teraz z monitorem cyklu - cyclotestem i jakoś nie mam gromadki dzieciaków a dwójkę planowanego potomstwa
 tytan: 06.06.2011, 10:11
 jakże odrażające jest to, że praktykujący katolicy, często sami pracownicy służby zdrowia mówią tak dla śmierci, dla sprzeciwianiu się poczęciu. Tym samym mówią tak dla złego ducha. Więc pytam, jacy są to katolicy?
 Elka29: 16.03.2011, 23:43
 Jasne ze wiem co to jest NPR. Gdy stwierdziliśmy że czwórka nam wystarczy to zaczeliśmy stosować te metody i to dłuższy czas. Ale wszystko mi wychodzi odwrotnie a lekarz mówi że taki już mój urok i nie ma co ryzykować. Poza tym zmęczenie, infekcja, choroba, stres i pomyłka gotowa. Co byście zrobili na moim miejscu? to nie jest takie proste jak się mówi. Bardzo chciałabym zerwać z tabletkami ale się boję
 Elka29: 16.03.2011, 22:17
 Jasne że wiem. Tylko że nie wszyscy mają tak spokojny i poukładany cykl aby ta metoda sie sprawdziła. Kazdy czynnik taki jak zmeczenie, choroba, infekcja, nieregularny tryb powodują że wykres nie wyjdzie tak jak trzeba i o pomyłke nie dużo tyrzeba. A ja nie moge sobie pozwolić na pomyłke. Nie teraz. To nie takie proste jak bym chciała
 Do Elki: 16.03.2011, 21:18
 A wiesz co to są w ogólne metody NPR ?
 Elka29: 16.03.2011, 21:13
 Na miejscu Oli obraziłabym sie. Ona sie tylko martwi o przyszłość dzieci. Nie każdy potrafi bezgranicznie zaufać. Strach jest silniejszy. Sama mam 4 dzieci. Zaufałam Bogu, nie stosowałam nigdy antykoncepcji bo zaufałam. Miałam dzieci rok po roku, najstarsze 7lat-najmłodsze 3,5 roku. 4 cesarki. Teraz ciągle lecze kręgosłup, zapalenia brzucha i endometrioze. Jak mam sobie pozwolić na 5 dziecko? Musze brac tabletki. Mam do wyboru- albo ja albo zagrożona ciąża. A kto sie zajmie dziecmi kiedy mnie zabraknie? A ból niesamowity kiedy widzisz ludzi idacych do komunii. To jest dopiero dylemat i rozterka. Strach jest silniejszy
 Ewa: 15.03.2011, 06:38
 Ola jesteś załosna z takim podejściem nie nadajesz sie w ogole na matkę
 ola: 14.03.2011, 23:14
 Z artykulu wynika, ze Bog sobie juz zaplanowal, ile bedziemy miec dzieci i wszelkie metody sa zabronione. Ja tylko pytam,kto bedzie karmic, ubierac..nasze dzieci, jesli bedzie ich...BOg wie ile...kto zapewni im odpowiednie warunki rozwoju i wykasztalcenie? Ojciec nie zarobi na tak wielka rodzine, a ile matka jest w stanie pracowac przy 7 dzieci? To nie te czasy, zeby sobie pozwolic na taki "luksus", jakim jest posiadanie wielkiej rodziny.
 bliskość ostateczna: 13.03.2011, 13:15
 Jest tak: żona urodziła dwoje dzieci, obydwie ciąże były "zagrożone" więc musiała leżeć by nie "zgubić" dziecka. Każde następne rodziło się większe (waga urodzeniowa). Ostatnie było tak "upakowane", że aż widoczne to było na ciele dzieciaka, że było ściśnięte do granic. Obawy że następne się po prostu poddusi lub urodzi się przed czasem lub upośledzone, są uzasadnione. Czy lepiej "grzeszyć" by podtrzymać bliskość czy lepiej się rozstać cieleśnie by zachować ..., no właśnie co zachować? Pytałem żonę czy woli "gumę" odpowiedziała: "tak"
 Do Betki: 16.02.2011, 22:01
 Słuchaj, to przecież jest unikanie odpowiedzialności za własne działania; to czysty egoizm - zjeść ciastko i dalej mieć ciastko - mieć ten komfort świadomości, że będzie dokładnie tak, jak chcę - mogę sobie ilość urodzonych dzieci oraz czas, w jakim je urodzę, zaplanować. Z drugiej strony zaś, mogę beztrosko spełniać się w fizycznej rozkoszy. Antykoncepcja wynika z naszego konformizmu, bądź jak kto woli, z tchórzostwa. Sama sobie odpowiedz, czy unikanie ponoszenia konsekwencji własnych działań, to słuszna postawa życiowa.
 karolina: 13.02.2011, 17:47
 ten artykuł powinien być poruszany w Kościołach aczkolwiek na naukach przedmałżeńskich , ponieważ młodzi ludzie nie zdają sobie sprawy jaka jest odpowiedzialność jaką osiągać należy . uważam że antykoncepcja odzwierciedla czyli pokazuje że nie jesteśmy odpowiedzialni za swoje poczynania nie jestesmy w stanie podołać zadaniu jakie mamy spełnic jako małżonkowie i przyszli rodzice . ponieważ pokazujemy także że nie dojrzelismy jako odpowiedzialni i świadomi do małżeństwa i rodzicielstwa . pwoinno sie poruszac ten temat i ostzrec jakie konsekwencje przynosi stosowanie antykoncepcji
 karolina: 05.02.2011, 19:13
 tę wypowiedź skierujmy do siebie czyli pary które sa narzeczeństwem żyjącym wg siebie i wg Bogaa takze rodziców . Rodzice ktorzy dla świętego spokoju przed Bogiem składali przysiege sa po prostu hipokrytami. Jak moga chodzić do Kościoła skoro stosują antykoncepcję . dla mnie to Grzech to także jest zerwanie z Bogiem . Myślę że są pokolenia ktore nie ida za przykładem rodzicow ktorzy nie wierza w Boga ale sami wierzą i są religijni.
 
(1) [2]


Autor

Treść




[ Powrót ]
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej