Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Miłość i wojna. Jak znaleźć małżeństwo o jakim marzymy? Miłość i wojna. Jak znaleźć małżeństwo o jakim marzymy?
John Eldredge, Stasi Eldredge
"Bóg stwarza Adama i Ewę - mężczyznę i kobietę. Zbliża ich do siebie tak blisko, jak to tylko możliwe. Morderczo blisko. Łączy ich w małżeństwo. A potem żyją już na zawsze szczęśliwie..." Ta historia potoczyła się zupełnie inaczej...... » zobacz więcej
Dlaczego jest tak wiele nieudanych małżeństw

     Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichiy i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony" (Mt 7, 24-25).

     Czyż nie jest tak, że w wielu nieudanych małżeństwach pojawił się jakiś błąd konstrukcyjny? Ze zbudowano je według błędnego projektu?

     Małżeństwa zbudowane na piasku

     Liczba rozwodów ciągle rośnie, do tego stopnia, że w niektórych miejscach Europy prawie polowa ślubów kończy się rozwodem. Według raportu Rady Europy (Recent demographic developments in Europe, Strasbourg 1998) w latach 1970-1997 procent rozwodów wzrósł w w Holandii od 10% do 33%, we Francji od 12% do 38%, w Szwajcarii od 15% do 39%, w krajach skandynawskich od 15% do niemal 50%. Równie tragicznie wygląda sytuacja w krajach byłego ZSRR, gdzie procent rozwodów utrzymuje się od dawna na wysokim poziomie: Litwa 22-38%, Ukraina 29-40%, Estonia 50-51%, na Łotwie spadek z 50% do 30%: Korzystnie odcinają się od tej statystyki Włochy, gdzie w latach 1970-1997 procent rozwodów wzrósł od 5% do 10%. Także Polska wygląda na tym tle nie najgorzej z procentem rozwodów utrzymującym się na poziomie 14-16%. A jednak nawet ten relatywnie"niski" poziom oznacza, że średnio rozpada się co szóste, siódme małżeństwo.

     Jednak jeśli spytać zainteresowanych, co skłoniło ich do zerwania małżeństwa, nie potrafią podać poważnych motywów, które usprawiedliwiałyby podobny krok, zważywszy, że ponad połowa rozpadających się małżeństw ma jedno lub więcej dzieci.

     Oto najczęściej podawane powody rozwodów:

     "Nie układało się nam".
     "Nie rozumieliśmy się".
     "Mój współmałżonek się zmienił".
     "Nie pozostawiał(a) mi wolnej przestrzeni".
     "Czułem (czułam), że się duszę".
     "Jesteśmy zbyt różni od siebie".
     "Małżeństwo jest dla mnie zbyt monotonne".

     Kto tak mówi, nie potrafi dostrzec prawdziwych powodów swego małżeńskiego niepowodzenia, nie ma też o nich pojęcia, niemal jedna trzecia tych którzy, rozstają się w pierwszych latach małżeństwa. Należałoby tu jeszcze dodać znaczną liczbę małżonków, którzy nie rozwodząc się ani nie decydując na separację, żyją razem w nieustannych konfliktach lub we wzajemnej niewierności.

     Naiwne byłoby usiłowanie określenia zasadniczego powodu obecnego kryzysu małżeństwa przez odwoływanie się do klasycznych już banałów, jak: nowoczesne życie, postęp, emancypacja kobiet itd. Upraszczając - można powiedzieć, że jedną z głównych przyczyn tego kryzysu jest nieodpowiedzialne zawieranie małżeństwa: bez odpowiedniego przygotowania, bez zatrzymania się i zastanowienia nad tym, co oznacza małżeństwo, a zatem bez autentycznej chęci zawarcia go. Oczywiście, cała wina nie leży po stronie małżonków. Wzrastali oni, mając przed oczami wzorce naszego społeczeństwa, które proponuje jedynie prawa do dobrobytu, do posiadania, do niezależności, a odrzuca jakiekolwiek wezwanie do obowiązku, do rezygnacji z siebie czy większego zaangażowania.

     Tym, którzy rozstają się lub rozwodzą po prostu dlatego, że - jak im się wydaje - przestali się kochać, trzeba by przede wszystkim uświadomić, iż węzeł małżeński istnieje nawet wtedy, gdy w jakimś momencie zdaje się, że znikła miłość. Przyjrzyjmy się zatem nieco bliżej niektórym, najczęstszym powodom małżeńskich porażek.

     1. Jednostronne poszukiwanie samorealizacji

     Kto zawiera małżeństwo tylko w perspektywie swego ja, jako samorealizację, myli się już w punkcie wyjścia. Małżeństwo jest bowiem urzeczywistnieniem czegoś nowego, odmiennego i przeciwstawnego jakiejkolwiek formie egoizmu: to ukonstytuowanie pewnego my za sprawą wzajemnego daru małżonków.

     Oczywiście nikt świadomie nie zamierza "wykorzystywać" współmałżonka do samorealizacji. Jednak jeśli taki właśnie jest motyw, który nawet nieświadomie nim kieruje, współmałżonek w końcu to odczuje i odrzuci podobne nadużycie. Także ten, kto podchodzi do małżeństwa z tą nieuświadomioną potrzebą, wkrótce poczuje się oszukany i zacznie postrzegać życie małżeńskie jako nową przeszkodę w obsesyjnie poszukiwanej samorealizacji.

     Prawdopodobnie owa nadwrażliwość na siebie samego jest najczęstszą przyczyną rozwodów i zawsze obecna jest w tych przypadkach, w których bezpośrednie powody rozwodu wydają się odmienne dla każdej ze stron.

     2. Brak autentycznego wzajemnego poznania

     Osobom, które zawierają związek małżeński w młodym wieku lub po krótkim narzeczeństwie, często brakuje miłości wystarczająco zakorzenionej we wzajemnym poznaniu. Uczuciowość, sentyment lub tylko nić sympatii nie może zagwarantować stabilności w życiu małżeńskim. Zauroczenie nierzadko przyczynia się do ukształtowania wyretuszowanego i ocenzurowanego obrazu tej drugiej osoby, pokazuje w niej jedynie cechy pozytywne, biorąc w nawias te mniej korzystne.

     Taka idealizacja, typowa dla wieku młodzieńczego, wzbogaca ukochaną lub ukochanego w zalety, które chciałoby się w nich widzieć, a jeśli jakaś wada jest ewidentna, uważa się ją w końcu za sympatyczną i interesującą. Gdy zaczyna się wspólne życie, tendencja do idealizacji drugiej osoby zmniejsza się nawet do osiągnięcia "realistycznego" poziomu krytyki. Anielski ideał okazuje się zwykłą, a niekiedy uciążliwą osobą; z zaletami, ale i z wadami, które coraz częściej zaczynają być postrzegane jako szczególnie nieprzyjemne, i niszczące, tak iż czujemy się oszukani i dotknięci. Niekiedy rodzące się w ten sposób rozczarowanie może wywołać odwrotną reakcję i ślepa miłość zamieni się w końcu w nienawiść... równie ślepą.

     3. Przesadne oczekiwania

     Źródłem wielu kryzysów małżeńskich są zbyt wygórowane oczekiwania w stosunku do małżeństwa, które powinno być postrzegane przede wszystkim jako dar składany z siebie. Samotność, która trapi dziś tak wiele osób, może sprawiać, że w małżeństwie widzi się sposób na rozwiązanie własnych problemów, pokłada w nim przesadzone i niezbyt realistyczne nadzieje.

     Niektórzy wyobrażają sobie, że szczęście przeżytych w czasie narzeczeństwa chwil ma być automatycznie przedłużone w całym życiu małżeńskim, z tą samą spontanicznością i świeżością, bez żadnego wysiłku, tak jak to było w czasach poprzedzających ślub.

     Inni chcieliby, aby współmałżonek był doskonały; po pierwszej poważnej sprzeczce, rozczarowanie prowadzi ich do przekonania, że istnieje między nimi niemożliwa do przezwyciężenia niezgodność charakterów.

     Inni z kolei ufają, że wraz ze ślubem, bez trudu i samoistnie, znajdą rozwiązanie dla swych osobistych problemów: trudności z integracją w społeczeństwie, złego obrazu siebie samego, dysfunkcji seksualnych itp. Rozczarowanie przychodzi w chwili, gdy okazuje się, że małżeństwo nie tylko nie rozwiązało wspomnianych kwestii, ale dodało jeszcze nowych trudności, co wywołuje smutek i krytykę. Obiekcje przeciw instytucji małżeństwa i współmałżonkowi łatwo doprowadzają do zerwania.

     Chrześcijanin wie, że w tym życiu - a zatem także w małżeństwie - może i powinien spotkać szczęście. Ale wie przy tym, że nigdy nie jest ono doskonałe i że pierwszym warunkiem do jego osiągnięcia jest rezygnacja z postawy obsesyjnego poszukiwania. Kto zawiera małżeństwo jedynie z owym wyolbrzymionym pragnieniem gratyfikacji, w nieunikniony sposób napotka rozczarowania. Pragnienie absolutnej szczęśliwości, które obecne jest w nas wszystkich, będzie mogło być zaspokojone dopiero w królestwie niebieskim.

     4. Brak czasu na bycie razem

     Życie w ciągłym pośpiechu, tak charakterystyczne dla naszych czasów, nie pozwala młodym małżonkom na spokojne bycie razem, na dialog, na słuchanie siebie. Jest to niedostatek pustoszący nasze życie, niszczący wszelkie głębokie relacje ludzkie, a w szczególny sposób relację małżeńską.

     Michael Ende w sugestywny sposób opisał to w książce Momo. Mowa tam o mieście, w którym niezliczeni, ponurzy "szarzy ludzie" kradną czas. Postaci te symbolizują, być może, obsesję związaną z pracą, racjonalizacją, pieniędzmi. "Szarymi ludźmi", złodziejami czasu, może być: komputer, telewizja, sport, hobby, może nawet dbałość o czystość domu czy przesadne zajmowanie się dziećmi, że nie pozostawia się miejsca dla współmałżonka...

     Rezultat jest zawsze taki sam: małżonkowie nie znajdują już czasu, okazji, niezbędnego spokoju, aby być razem, porozmawiać, okazać sobie uczucia i w ten sposób "karmić" miłość małżeńską. Żyją pod jednym dachem, ale są sobie jakby obcy, nie mają sobie nic do powiedzenia, każde z nich jest przecież zaabsorbowane swymi indywidualnymi sprawami.

     5. Raczej syn lub córka niż współmałżonek

     Na kształtowanie się relacji małżeńskiej pary w mniejszym lub większym stopniu wpływają rodzice małżonków. W gruncie rzeczy jest to logiczne i zrozumiałe. Problemy zaczynają się wtedy, gdy obecność teściów staje się autorytarna, narzucająca się i manipulacyjna. Jeśli dzieje się tak nadal po ślubie, wywołuje to napięcia, które poważnie podminowują małżeńską harmonię.

     Ofiarą może być syn-mąż, któremu nie udało się uzyskać niezależności od matki (lub ojca), ale który nie chce utracić żony i stara się zadowolić obydwie strony. Niestety, w rezultacie wszyscy pozostają niezadowoleni: on sam, bo nieustannie znajduje się w przykrej sytuacji; matka, która, narzucając się, wejdzie w końcu w konflikt z synową; żona, ponieważ czuje się kontrolowana i osądzana przez teściową. Napięcia te nie znikną, póki nie zmieni się radykalnie rodzaj relacji. Syn będzie musiał uświadomić sobie, że małżeństwo oznacza "opuścić ojca swego i matkę swoją, i połączyć się ze swą żoną" (Rdz 2, 24). Małżonkowie będą musieli nauczyć się wzajemnie kochać swoich, rodziców, a rodzice - oboje dzieci.

     Inne napięcia mogą rodzić się z powodu córki-żony, pozostającej w swym zachowaniu pod wpływem matki (lub ojca) o silnej osobowości. Mąż będzie wówczas odczuwał odsunięcie, frustrację, a nawet poniżenie. Aby przezwyciężyć tę daleką od harmonii sytuację, mąż musi pomóc swej żonie poczuć się pewną siebie, bardziej atrakcyjną i bardziej cenioną niż jej matka.


Arturo Cattaneo




   


Jak wygrać małżeństwo? Instrukcja obsługi Jak wygrać małżeństwo? Instrukcja obsługi
Mariola i Piotr Wołochowiczowie
Przed każdym zakupem, sprzedażą, zastanawiamy się więcej niż przed ślubem. A przecież małżeństwo jest "aż do śmierci"! Zakochanie przychodzi samo, ale aby stworzyć szczęśliwe małżeństwo, trzeba się napracować. Trzeba też dużo wiedzieć i trzeba jeszcze mieć chęć i siłę wprowadzić to w życie... » zobacz więcej

Wasze komentarze:
 SPat: 17.09.2016, 05:33
 Jestem zona I mam dzieci. Zylam dla siebie przez 30 Lat teraz mam rodzine I zyje glownie dla nich. I choc nie jest latwo to wytrwam I odniose sukces. Nie jestem sama bo jestem zjednoczona z Chrystusem I to On jest Moja sila I pokora I obrona. I On jest wierny swoim slowom, slowo boze to skala na ktorej sie wspieram. To trudne ale my zony mama byc posluszne swoim mezom we wszystkim, jak maz kocha I szanuje to jest to znacznie latwiejsze. Posluszenstwo I szacunek nad tym pracuje. Skup sie na tym czego Chrystus do ciebie wymaga a reszte zostaw w jego rekach I ufaj I obserwuj jak on dziala w twoim zyciu. Nawet jak rzeczy sie potocza inaczej niz pragnelas ufaj! Badz przepelniona pokojem Pana tego Ci zycze i twojej rodzinie niech twoje dzieci beda szczesliwe szczesliwe
 SPat: 17.09.2016, 05:24
 Jestem zona I mam dzieci. Zylam dla siebie przez 30 Lat teraz mam rodzine I zyje glownie dla nich. I choc nie jest latwo to wytrwam I odniose sukces. Nie jestem sama bo jestem zjednoczona z Chrystusem I to On jest Moja sila I pokora I obrona. I On jest wierny swoim slowom, slowo boze to skala na ktorej sie wspieram. To trudne ale my zony mama byc posluszne swoim mezom we wszystkim, jak maz kocha I szanuje to jest to znacznie latwiejsze. Posluszenstwo I szacunek nad tym pracuje. Skup sie na tym czego Chrystus do ciebie wymaga a reszte zostaw w jego rekach I ufaj I obserwuj jak on dziala w twoim zyciu. Nawet jak rzeczy sie potocza inaczej niz pragnelas ufaj! Badz przepelniona pokojem Pana tego Ci zycze i twojej rodzinie niech twoje dzieci beda szczesliwe szczesliwe
 Alan: 30.05.2016, 10:30
 Ja dodam zupełnie coś nowego w co wielu z was pewnie nie uwierzy.Po pierwsze ten materiał to większość bzdura dlaczego?Już wyjaśniam:W większości małżeństw (97%)kobieta dominuje nad mężczyznami wydaje Ci się że u Ciebie mój drogi tak nie jest bo dobrze się dogadujecie itd.W takim razie dlaczego tak jest że musisz zasłużyć na seks np. gotując obiad.Jeśli tego czegoś dla niej nie zrobisz Twoja żona powie że ją boli głowa ,brzuch,źle się czuje.Znajome prawda?Ale o co w tym wszystkim chodzi?Chodzi tu o to że nie możemy przyjmować schematu kochanie ja zrobię coś dla Ciebie a w zamian oczekuje że będzie seks.Jesteś osłem bo robisz co raz więcej i więcej aż w końcu osiągniesz limit próbując zaimponować kobiecie kupując jej obiad kwiaty za 500 zł.Niestety dochodzi do momentu że na więcej Cie nie stać i małżeństwo się rozpada.Dlaczego u mnie tak nie będzie?Ja odwróciłem u siebie role jestem mężczyzną i w moim małżeństwie to kobieta musi się o mnie starać i prosić mnie o seks uprawiam go codziennie tyle ile razy mi się podoba i wiem że takie małżeństwo mi się nie rozpadnie bo jestem górą i żona mnie bardzo szanuje.Można to osiągnąć w bardzo prosty sposób ale broń Boże nie przyjmuj schematu że Ty się musisz starać dla kobiety aby coś osiągnąć idąc tym schematem w dużym stopniu możesz przyczynić się do waszego rozwodu.
 anna: 26.05.2016, 08:52
 Mam staż małżeński 35 lat czekałam aż dzieci dorosną mam 3 ,35 l,29l i najmłodszy 17l mąż od 30 l pije Nie warto było tak długo czekać To że pije to jest jeszcze nie tak duży problem Od zawsze pracujem prywatnie zawsze razem , pracowalam zawsze ciężko teraz jestem po 6 operacjach i nie mogę już tak ciezko pracować i nawet już nie chcę. Aby od niego odpocząć wyjechałam do pracy do Niemiec.Teraz dopiero robi awantury opowiada glupoty ze przeze mnie wszystko się rozwali że mam wracać ze tylko on pracuje wydzwania straszy ze mnie zrujnuje. Boję się ze przez to dostanę jakiegoś zawału Jestem klebkiem nerwów Ale teraz chyba już jest za dużo muszę zrobić z tym porzadek czeka mnie dużo pracy inrrw aby to zakończyć
 Hmm: 15.04.2016, 21:52
 Moja teściowa z mężem ustaliła po naszym ślubie, że mamy mieć osobne konta, ale za to mam dokładać do wykończenia domu męża, zmuszała do kredytu. Przyjeżdżała pod naszą nieobecność do domu, przestawiała, zmieniała. Mąż do niej dzwonił, skarżył na mnie, że nie chce się dokładać, że się źle zachowuje
 jacek: 11.03.2016, 01:37
 Przed slubem sex NIE ! a potem uuuu tylko tyle juz po wszystkim chce liczylam pragne myslalam myslalem chcialem chcialam itp. hahaha ludzie auto sie sprwdza w salonie testuje ludzi NIE ! dalej po 20 latach facet ma ochote ? czy nie ? ma ale na kogo ? a kobiet ma ochote ? ale na kogo ? kijek w zeby zaciskac co nie a jak slubowala ! slubowal malo mu ! chore tescie haha sami ledwo sie toleruja ale rady daja haha rodzice haha pozory normalnosci chory jak caly swiat jest system ! ale kiedys sie zmieni i kobieta i facet beda wolni jak byli kiedys !!! wtedy ona bedzie go szanowac a on bedzie szanowac ja bez papierka bez kosciola bez kontroli nad wszystkimi i wszystkim !
 ONA: 11.01.2016, 22:09
 A ja zastanawiam się którego wieczora zabraknie mi łez i siły na to wszystko , a najgorsze jest to że faworyzujemy syna i każde chce przeciągnąc go na swoją stronę, Coraz częściej chcę odpuścić i jako żona powiedzieć bierz sobie syna i oprzytomnij że to nie przedmiot Codziennie w awanturze chcę na siłę :błagać" przytul mnie" pocałuj Dobrze jest po awanturze a w kolejnych dniach to samo. Tęsknię za przytuleniem, wzajemnych rodzinnych spacerach, przyjacielskich kontaktach i wzajemnym wsparciu a nie jak to bywa w awanturze wysmiewaniu się że opowiadałam to i tamto, Przez to człowiek traci chęć mówienia o czym kolwiek, bo wie że w awanturze zostanie to wypomniane. Mój tata mówił kieruj wzrok do Boga - a ja patrzę w górę i pytam Ojcze jaki masz ku temu cel? To dopiero dwa lata przepychanki .Powiedziałam sobie że poczekam aż syn podrośnie może wtedy odważę się odejść, ale serce woła chcę kochać.Straciłam zaufanie do niego a tęsknota za "przytuleniem" narasta. Nie odejdę bo powiedział żed będzie ciągał mnie po sądach i dziecka tak łatwo nie odda tylko czy ja jestem winna tego że jego ojciec ma raka i czemu jest winna nasza wspólna kruszyna? Chcę kochać, jedną miłość już mam-syna, drugą - jak Bóg da ... Marzę by kochać i płaczę każdego dnia
 luna: 13.09.2015, 13:06
 Dla mojego meza najwazniejsza jest jego matka.Ja i nasz syn sie nie liczymy.Zdanie mamy i jej potrzeby sa na pierwszym miejscu.Tlumaczy mi ze to jest jego matka,a ja jestem nie wyrozumiala.Zerwalam z tesciowa kontakt po tym jak mi i mojemu dziecku naublizala,a moz jeszcze ja broni,czy to jest normalne.?Mysle nad rozwodem niech sobie zyje z mama.
 aga: 17.08.2015, 20:09
 witam. mam podobna sytuacje co duch. moj narzeczony jest tak emocjonwlnie zwiazwny z babcia i rodzicwmi ze czasem ma wyrzuty sumienia jak nie zadzwoni zeby przyjechali*dopiero zdalam sobie z tego sprawe. planuja nam wszystko.myslalam ze to sa dobre rady ale juz mialam dosc. doszlo do tego ze kazali mnie wygonic z naszego domu. gonili mnie zeby zlapac i wywiezc od niego. dluga historia. tlumaczylam mu ze tak sie nie da ze oni min steruja. oni potrafia mu tak w glowie uprac ze raz mowi tak a raz nie. toksyczni rodzice byli tez podswiadomie przyczyna rozpadu innego zwiazku gdzie kazali jej tylko w domu siedziec-planowali wszystko. miala dosc i zdradzila go i jest z innym a on sam cierpial. teraz on jest z rodzicami a ja bez niego. nie wiemco bedzie. bardzo go kocham chcialabym zeby wrocil i jak czlowiek normalny opuscil rodzicow i stworzyl rodzine.
 duch: 28.07.2015, 23:01
 a co z takim problemem,jeżeli żona jest związana z rodzicami tak mocno emocjonalnie że jest w stanie poświęcić swoją rodzinę dla zaspokojenia potrzeb swoich rodziców.Roztrwania pieniądze bez kontroli nad wydatkami a zemnie robi największego drania .mieszkamy z teściami ,choć proponowałem kilka razy żeby się wyprowadzić to co, zaczęła dzieci wraz z teściową przerabiać przeciwko mnie.no i wystąpiła o alimenty żeby nie iść do pracy a przyczyna przemoc ekonomiczna.
 Marcin : 09.05.2015, 19:20
 w moim zyciu zaszło wiele zmian po tym jak zawarłem związek małużenski ze swoja dotychczasowa partnerką. Żonie zaczęła przeszkadzać tylko moja praca w skali roku sa tylko 4 miesiace że tej pracy mam ponad stan.Reaguje gniewem ma napady złości ale nie liczy sie z tym że czesto gesto wracam wcześniej. Pomagam zonoie we wszystkich pracach domowych dzieki mnie polubiła ogród zaszczepiłem w niej miłosc do roślin bardzo ją kocham.Zona chce rozwodu mówi że sie wypaliła lecz ja sie nie zgadzam. Problemu z teściami nie mam od swoich rodziców odłaczyłem sie żelazna ścianą i żyje tylko z żoną . Jestem szczęsliwy.
 monika: 11.04.2015, 22:12
 a moim zdaniem najczestsza przyczyna sa tescie toksyczni tescie
 kinga: 12.02.2015, 15:38
 wyszłam za człowieka, którego znałam długo, jednak dopiero otworzyły mi się oczy na to, że jest alkoholikiem i był nim od lat, choć intensywnie temu zaprzeczał. ja dawałam się na to nabrać, bo przecież to normalne, że faceci czasem sięgają po alkohol, że młodzi ludzie imprezują. teraz wiem kim jest i nie chcę moich przyszłych dzieci narażać na piekło, jakim jest ojciec alkoholik. odejdę od niego wbrew uczuciom i wbrew ślubowi, bo chcę chronić siebie i moje dzieci. chcę też poczuć, jak to jest być w związku z prawdziwym mężczyzną i być jego partnerką, a nie opiekunką. dodam, że nie mieszkaliśmy razem przed ślubem (a szkoda, bo może widziałabym, że pije w samotności, a nie tylko w towarzystwie).
 WiezA: 30.01.2015, 20:39
 Echhh... ludzie, już w antyku ktoś mądry powiedział, że "ludzi najmocniej łączy wspólnota interesów". Znam już trochę małżeństw i jedyne, o których mogę napisać, że są udane, to te, gdzie małżonkowie poza więzią emocjonalną, mają wspólne interesy oraz stabilną sytuację finansową. W innym wypadku awantury i spięcia z małżonkami czy teściami są normą. Wszystkie inne mają permanentne problemy. Najwyższy czas skończyć z komediami romantycznymi i przesłaniem, że "różnice/pieniądze się nie liczą". O ile pieniądze ważne nie są, o tyle ważny jest brak pieniędzy - tego się nie oszuka. Tak samo ważne jest by żona i rodzina żony miała ambicje podobne jak rodzina męża, bo to podstawa, żeby się w rodzinie nie mordować. I powiem szczerze, jak na to nie patrzeć, nawet w Biblii nie spotkałem opinii temu zaprzeczającej.
 z boku: 04.11.2014, 10:19
 A co jeżeli żona nie potrafi zaakceptować rodziny męża. Robi wszystko żeby tylko skłócić ich ze sobą, ciągłe intrygi, wynajdywanie problemów, błahostek, z których robi się wielka awantura, pokazowe wyprowadzanie się z domu, ataki agresji, nawet rękoczyny skierowane w stronę domowników. Problemy z psychiką, nawet psycholog nie pomaga. Jakieś urojenia. Chciałbym podkreślić, że nawet w miejscu pracy potrafi doprowadzać do sytuacji konfliktowych. Zawziętość, bo liczę się tylko ja i moje zdanie, ty masz tańczyć jak Ci zagram. Mamusia żony jest cacy a męża jest nikim. Próby podjęcia jakiejkolwiek rozmowy nie przynoszą skutku, ponieważ żona ma swój honor i z byle kim(z rodziną męża) nie będzie rozmawiać, bo ona ma rację i ma być tak jak ona uważa. Zona pępek świata. Małżeństwo chyba na tym nie polega. Tworzycie nową rodzinę ale to nie znaczy, że trzeba zamknąć się w czterech ścianach i nikogo do siebie nie dopuścić. Jak dla mnie męczarnia i takie małżeństwo powinno się zakończyć, nie widzę przyszłości dla takich ludzi. Są ludzie, którzy naprawdę nie nadają się do założenia nowej rodziny bo liczą się tylko oni i nie potrafią zaakceptować zainteresowań, pracy człowieka, rodziny, którego niby kochają.
 bzzz: 21.07.2014, 02:16
 @Marek Dokladnie...syn musi, maz musi... Wlasnie zlozylem pozew o rozwod bez orzekania o winie...:/ Kiepsko sie czuje z tym i mam wyrzuty sumienia... Moja zona nic nie musi i nic nie musiala - tak uwaza...nie nalezy mi sie zaden szacunek i jeszcze ja "musze" przyjac na siebie wine za rozpad malzenstwa - takie zarzuty ma wobec mnie. Wszystko za sprawa jej matki - samotnej- wpoila tyle nienawisci mojej zonie do mnie i do mojej rodziny ze to wszystko szlag trafil. Mam nadzieje ze moja corka taka nie bedzie. Bede sie staral wpoic jej jak traktowac normalnie ludzi bliskich i innych mezczyzn...bez nienawisci.
 bzzz: 21.07.2014, 02:16
 @Marek Dokladnie...syn musi, maz musi... Wlasnie zlozylem pozew o rozwod bez orzekania o winie...:/ Kiepsko sie czuje z tym i mam wyrzuty sumienia... Moja zona nic nie musi i nic nie musiala - tak uwaza...nie nalezy mi sie zaden szacunek i jeszcze ja "musze" przyjac na siebie wine za rozpad malzenstwa - takie zarzuty ma wobec mnie. Wszystko za sprawa jej matki - samotnej- wpoila tyle nienawisci mojej zonie do mnie i do mojej rodziny ze to wszystko szlag trafil. Mam nadzieje ze moja corka taka nie bedzie. Bede sie staral wpoic jej jak traktowac normalnie ludzi bliskich i innych mezczyzn...bez nienawisci.
 Marek: 29.05.2014, 12:21
 " Ofiarą może być syn-mąż, któremu nie udało się uzyskać niezależności od matki (lub ojca), ... Syn będzie musiał uświadomić sobie, że małżeństwo oznacza "opuścić ojca swego i matkę swoją, i połączyć się ze swą żoną" (Rdz 2, 24). Inne napięcia mogą rodzić się z powodu córki-żony, ... Aby przezwyciężyć tę daleką od harmonii sytuację, mąż musi pomóc swej żonie poczuć się pewną siebie, bardziej atrakcyjną i bardziej cenioną niż jej matka. " Syn będzie musiał, mąż musi.... A żona? Co? Za nic nie odpowiada?! Wybaczcie ale mam taką żonę 'naszą córkę' i już rezygnuję z walki o małżeństwo, cóż już mam 50 lat, niewiele już zostało, jakoś wytrzymam 'bo mamusia i tatusia mi tak pomagają' i swoją samotność.
 Marek: 29.05.2014, 11:41
 " Ofiarą może być syn-mąż, któremu nie udało się uzyskać niezależności od matki (lub ojca), ... Syn będzie musiał uświadomić sobie, że małżeństwo oznacza "opuścić ojca swego i matkę swoją, i połączyć się ze swą żoną" (Rdz 2, 24). Inne napięcia mogą rodzić się z powodu córki-żony, ... Aby przezwyciężyć tę daleką od harmonii sytuację, mąż musi pomóc swej żonie poczuć się pewną siebie, bardziej atrakcyjną i bardziej cenioną niż jej matka. " Syn będzie musiał, mąż musi.... A żona? Co? Za nic nie odpowiada?! Wybaczcie ale mam taką żonę 'naszą córkę' i już rezygnuję z walki o małżeństwo, cóż już mam 50 lat, niewiele już zostało, jakoś wytrzymam 'bo mamusia i tatusia mi tak pomagają' i swoją samotność.
 Marek: 29.05.2014, 11:35
 " Ofiarą może być syn-mąż, któremu nie udało się uzyskać niezależności od matki (lub ojca), ... Syn będzie musiał uświadomić sobie, że małżeństwo oznacza "opuścić ojca swego i matkę swoją, i połączyć się ze swą żoną" (Rdz 2, 24). Inne napięcia mogą rodzić się z powodu córki-żony, ... Aby przezwyciężyć tę daleką od harmonii sytuację, mąż musi pomóc swej żonie poczuć się pewną siebie, bardziej atrakcyjną i bardziej cenioną niż jej matka. " Syn będzie musiał, mąż musi.... A żona? Co? Za nic nie odpowiada?! Wybaczcie ale mam taką żonę 'naszą córkę' i już rezygnuję z walki o małżeństwo, cóż już mam 50 lat, niewiele już zostało, jakoś wytrzymam 'bo mamusia i tatusia mi tak pomagają' i swoją samotność.
 
(1) [2]


Autor

Treść




[ Powrót ]
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej