Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Miłość i wojna. Jak znaleźć małżeństwo o jakim marzymy? Miłość i wojna. Jak znaleźć małżeństwo o jakim marzymy?
John Eldredge, Stasi Eldredge
"Bóg stwarza Adama i Ewę - mężczyznę i kobietę. Zbliża ich do siebie tak blisko, jak to tylko możliwe. Morderczo blisko. Łączy ich w małżeństwo. A potem żyją już na zawsze szczęśliwie..." Ta historia potoczyła się zupełnie inaczej...... » zobacz więcej
Chat'owe uzależnienie

Czułem się bezpiecznie, bo w końcu siedziałem tylko przed monitorem

     Wszystko zaczęło się bardzo niewinnie - zainstalowałem sobie Gadu-Gadu. Służył on mi pomocą w kontaktowaniu się z konkretnym przyjacielem, który często bywał w różnych rejonach kraju ale miał dostęp do internetu. Więc był to tani sposób komunikowania się.

     Pewnego dnia otrzymałem przez GG wiadomość, w której ktoś pytał "co tam u mnie słychać" używając do tego celu tego samego pseudonimu co zwykle mój przyjaciel - więc z początku myślałem, że właśnie z nim rozmawiam. Sprawa wyjaśniła się dopiero po kilkunastu minutach niestety miłej rozmowy. I tak się zaczęło - ja pewny siebie, stabilny emocjonalnie mąż zawarłem internetową znajomość z kobietą. Rozmowy były raczej "górnolotne" i ambitne - na tematy raczej egzystencjalne. Na ich podstawie widziałem znaczną różnicę w poglądach na fundamentalne dla mnie sprawy takie jak wiara, małżeństwo itp. Mimo to rozmawiałem próbując tę osobę do czegoś przekonać. Wspomniałem o tych rozmowach małżonce - ale gdy spotkałem się z jej strony z "bezsensownymi" zarzutami(tak wtedy myślałem) postanowiłem nic więcej na ten temat nie wspominać - i tu był pierwszy podstawowy błąd - coś czego sobie nie uświadamiałem: otwarcie furtki do nieszczerości względem współmałżonki.

     Oczywiście wtedy było to dla mnie zwykłe odcięcie się od niepotrzebnych aluzji i komentarzy. Nawet nie wiem kiedy, ale stało się faktem, że internetowe rozmowy z tematów ogólnych przeszły na bardziej osobiste. Jak się okazało nie potrafiłem przerwać rozmowy, gdy druga strona coraz odważniej zadawała pytania z dziedziny erotycznej. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że byłem wtedy zadufany w sobie - czułem się bezpiecznie, bo w końcu siedziałem tylko przed monitorem - nie ważne, że moje emocje związane z odczuciami erotycznymi były autentyczne. Człowieka faktycznie bardzo pociągają rzeczy zakazane, szczególnie gdy mają pozory nieszkodliwych i czynionych niewinnie w ukryciu przed światem. Dzisiaj mogę powiedzieć, że zacząłem prowadzić podwójne życie - to normalne i internetowe, do którego zacząłem tęsknić. Moment przełomowy nastąpił, gdy tym razem z mojej inicjatywy nawiązałem kontakt telefoniczny - tak się złożyło, że ten nowy (tajemniczy dotąd) głos w słuchawce zniewolił mnie całkowicie. Coraz bardziej rosła we mnie ciekawość jak wygląda ta osoba i z biegiem czasu ciekawość ta przerodziła się w pragnienie spotkania się.

     Nie chcę wnikać w szczegóły ale aranżując spotkanie z przyjacielem doprowadziłem do spotkania z tą osobą. Zresztą z tym przyjacielem się również spotkałem i byłem już tak zaślepiony, że mimo, iż ostrzegał mnie on, że zna osobiście już kilka nieszczęśliwych przypadków zdrad małżeńskich zainicjowanych znajomością internetową - nie docierało to do mnie. Innym to się mogło zdarzyć ale nie mi - ja jadę się tylko spotkać, porozmawiać w cztery oczy o różnych trudnych i wzniosłych tematach.

     Niestety jak się okazało nasze wcześniejsze (choć wcale nie dominujące) rozmowy na tematy erotyczne znalazły w końcu odbicie w tym fizycznym spotkaniu, które wtedy chyba ciągle traktowałem „cyfrowo”. Zaczęło się od niewinnego pocałunku, który jak wszystko co zakazane był bardzo podniecający i wydawał się wyjątkowy. Jak teraz sobie o tym wszystkim myślę, to stwierdzam, że byłem chyba opętany - ale sam do tego dopuści zdrada małżeńska. Żadna rozmowa się już później nie kleiła - byłem jak zupełnie pijany - choć nie było ani kropli alkoholu. To uczucie jest nie do opisania - zasłona spada zaczyna dochodzić do człowieka totalna porażka jaką poniósł. Myślałem o samobójstwie i innych takich rzeczach.

     Na szczęście jest ktoś, kto nie brzydzi się tak zepsutymi i zakłamanymi grzesznikami jak ja. Uratował mnie Sakrament Pojednania. Jednak rana trwa do dziś - choć już minął rok czasu. Tamta znajomość został od tamtego czasu zupełnie zerwana - choć świadomość ciągle pozostaje i nie daje spokoju sumieniu tym bardziej, że współmałżonka nadal nic o tym nie wie, ponieważ nie potrafię sobie wyobrazić jak jej to przekazać i czy w ogóle warto - sam jedynie cierpię, że nie mogę tak jak kiedyś być z nią do końca szczery. Zniszczyłem coś fundamentalnego w małżeństwie i mogę jedynie ufać, że Jezus w mocy Sakramentu Małżeństwa pomoże nam przetrwać i pomoże również kiedyś mojej żonie przebaczyć mi ten cios który zadałem naszej miłości.

     Podejrzewam, że to świadectwo niewielu jest w stanie przekonać o podstępnej działalności złego nawet pod pozorami dobra - ale ja tego osobiście doświadczyłem i straciłem zupełnie zaufanie do siebie. Więc życzę wszystkim korzystającym z różnych form internetowego komunikowania się aby w porę potrafili rozeznawać zło - a na pewno nie jest to możliwe bez działania Ducha Świętego - naprawdę - nam się tylko wydaje, że sami z siebie jesteśmy silni.


XYZ




   


Najpiękniejsza historia miłości Najpiękniejsza historia miłości
ks. Marek Dziewiecki
Niniejsza książka przedstawia najbardziej niezwykłego mężczyznę i najbardziej niezwykłą kobietę w historii - Józefa i Maryję. Tych niezwykłych małżonków rzadko postrzega się jako bohaterów najpiękniejszej i najszlachetniejszej historii miłości... » zobacz więcej

Wasze komentarze:
 kupagowna: 20.04.2013, 17:16
 moj chlopak jest uzalezniony od czata ale nie chce tego przyznac . skoncze z nim jesli nie wezmie tego serio i nie pojdzie na terapie . co do boga to bez komentarza
 Ciłżka sprawa :)))): 28.11.2011, 21:37
 Ja np już nigdy nie będe zawierać znajomości internetowych. Internet nie jest dla wszystkich. Raz w życiu miałem taka znajomość bardzo zawiłą . Z osobą którą znałem ,której dawno nie widziałem i dlatego internetową bo to była jedna z możliwości komunikowania się. Skończyło sie to czymś w rodzaju uzależnienia od tej drugiej osoby, możliwość rozmawiania dała tu duże pole do śmiania sie z siebie i wogóle do przekazywania na bieżąco informacji taka zwykła gadka. Wszystko było ok. ale po zakończeniu tej znajomości internetowej(GG) byłem świadkiem niby znajomości internetowej ale już w bardzo dużych emocjach. Było proszenie żeby nie kończyć itd ale ja to zakończyłem bo szkoda było mi tak naprawde czasu na to. Nie wiem jak to sie skończyło u tamtej osoby fak faktem było tak ze jak dałem jej do zrozumienia ze koniec nie utrzymuje znajomości internetowych była masakra u mnie tętno nie schodziło poniżej 95 serce waliło mi jak dzwon później jakies załamanie ale nie wynikające z moich jakis problemów zebym to ja sie załamał tylko to ta druga osoba sie załamała i mi pisała ze sie załamała (ja to po prostu czułem w sobie) ale po czym po znajomości internetowej ? czułem przez 2 lata brak cząstki siebie była masakra , nawet udałem sie do lekarza bo nigdy czegoś podobnego nie miałem jeszcze bym sie może tym nie przejmował ale to było serce- bałem sie strasznie o swoje zdrowie !!! Sam tak naprawde nie wiedziałem co mi jest , potrafiłem sie budzić o 4 rano zalany potem tętno 90. Lekarz zapytał pan jest uzleżniony od alkoholu? ja mówie nigdy w życiu, od narkotyków ? nie nie nie jestem od niczego uzależniony żadnych używek nie używam. I wtedy dotarło do mnie że uzależniła sie dziewczyna z która rozmawiałem na GG niby smichy chichy a wyszła jakas paranoja z tego ( bo to ona sie uzależniła ale dlaczego ja to czułem co ona? można powiedzieć że tak samo sie nacierpiałem jak ona pomimo tego że mnie to tak naprawdę nie interesowało bo ja nie miałem czasu ani możliwości rozmawiania przez GG czy internet - jakaś chora miłość się tu wkradła ?- ta kwestia nigdy nie została mi wytłumaczona... Jak to jest możliwe żeby rozmawiając przez GG było ok. a kończąc tą znajomość pękło mi serce, żeby czuć dokładnie to samo co inna osoba w tym samym momencie ? wyglądało to tak jakbym sam sobie wbił nóż w serce:))) kończąc zwykłą znajomość internetową Wiem jedno w zyciu już nie będę utrzymywał z kobietami znajomości internetowych
 ...: 02.10.2011, 12:10
 Tez znajomości znacznie bardziej ranią niż rany w realu...mam taką znajomośc, nawet się raz spotkaliśmy ...nie jestem męzatką więc mogłabym powiedzieć że nikogo nie zdradziłam. A jednak zdradziłam Boga i samą siebie...Nie umiem zerwać z tej znajomości chociaż kilka razy próbowałąm i on próbował...miałam kierownika duchowego i spowiednika wszystko skonczylo sie bo nie potrafiłam być z nim do koca szczera. Teraz nawet nie potrafię iść do spowiedzi. Coraz bardziej smutna, coraz bardziej samotna...
 hana: 22.10.2009, 22:43
 Mam taką znajomość od trzech lat z młodym arabem (mam słabość do arabów). Czuję się opętana, nic mi się nie chce robić, nie mam apetytu, zaczęłam palić papierosy, ciągle coś mnie gniecie w środku. Byłam na rekolekcjach ignacjańskich, mam stałego spowiednika i kierownika duchowego a mimo to nie mogę się z tego wyzwolić. Czuję się opętana, potrzebuję pomocy. Byłam na psychoterapii 5 lat i zakończyłam to bo wychodziłam z niej rozbita, czułam, ze zły duch i tam był. Nie wiem co mam zrobić, czuję się jak w czarnej dziurze, nie widzę nic, co dalej, z wielką trudnością pracuję. Myślę, że autor tej historii nie powiedział nam wszystkiego ale pewnie się wstydził. Historie, które tak bardzo wciągają, nie kończą się tak prosto i szybko. Tak jak szybko wciągają tak bardzo długo się z nich wychodzi. Może ktoś mi pomoże, oto mój skype: hana_210 Pozdrawiam
 Hmmm... :): 03.09.2009, 09:33
 Ja tylko pragnę zauwazyć, że aby ta opowieść mogła byc wiarygodna autor powinien nieco bardziej rozeznać się w internecie.... pseudonimy są na chatach a nie na gg ;)
 aguu: 01.01.2009, 20:32
 konczyc znajomosc bo wciąga? bezsensu zupełnie niedojrzałe pozdrawiam ;)
 Kasia: 04.09.2007, 21:38
 zgadzam sie z bohaterem tego opowiadania, mam taka znajomosc ale narazie tylko wirtualna ale planuje ja zakonczyc poniewaz wciaga mnie coraz bardziej i tego sie wlasnie boje. Trzymajcie kciuki.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej