Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Miłość i wojna. Jak znaleźć małżeństwo o jakim marzymy? Miłość i wojna. Jak znaleźć małżeństwo o jakim marzymy?
John Eldredge, Stasi Eldredge
"Bóg stwarza Adama i Ewę - mężczyznę i kobietę. Zbliża ich do siebie tak blisko, jak to tylko możliwe. Morderczo blisko. Łączy ich w małżeństwo. A potem żyją już na zawsze szczęśliwie..." Ta historia potoczyła się zupełnie inaczej...... » zobacz więcej
Moje małżeństwo przynosi mi szczęście

     Jestem mężatką od 5 lat i są to bardzo szczęśliwe lata mojego życia. Myślę, że mąż w pełni podziela mój pogląd na nasze małżeństwo.

     Będąc w szóstej klasie szkoły podstawowej, usłyszałam, że dobrego męża trzeba sobie wymodlić, znalazłam więc w swojej książeczce od pierwszej Komunii św. Modlitwę o dobrego męża i gdy tylko byłam w kościele, sumiennie ją odmawiałam.

     Lata biegły, a ja z podrostka stałam się młodą i dość ładną dziewczyną, o której względy zabiegało równocześnie kilku chłopców. W tym wszystkim nie zapominałam jednak o mojej modlitwie i z jeszcze większą uwagą zaczęłam zwracać uwagę na jej treść. Zaczęłam zastanawiać się, co znaczą słowa: Zachowaj mnie Panie dla niego i jego dla mnie. Choć teraz wiem, że chodziło o czystość przedmałżeńską, to wtedy myślałam, że chodzi tylko o to, byśmy nie chcieli wcześniej, niż to jest zaplanowane przez Boga, "chodzić ze sobą".

     Bardzo przebierałam w chłopakach, często bawiąc się ich uczuciami, myśląc, że z moją urodą, humorem, sposobem bycia, mogę sobie na to pozwolić. A odmawiając moją modlitwę często płakałam, bo nie wiedziałam, jaką podjąć decyzję, którego z nich wybrać - na każdego patrzyłam, jak na potencjalnego kandydata na męża. Wiele razy miałam pretensje do Matki Bożej i w duszy mówiłam do Niej: Dlaczego mi nie powiesz, którego wybrać; kto będzie dobrym ojcem dla moich dzieci i mężem pełnym miłości? A Ona patrzyła na mnie z obrazu spokojnym wzrokiem i wiedziała, że ten, o którego tak się modlę, jest blisko, że jest moim dobrym znajomym, przyjacielem. Kimś, komu można było wiele powiedzieć, iść z nim do kina czy pomodlić się na młodzieżowym nabożeństwie - owszem, ale nie wychodzić za niego za mąż! Ja jestem bardzo energiczna, żywiołowa, witalna, a on spokojny, cierpliwy, opanowany... Mnie imponowały - jak wszystkim dziewczynom wtedy - motory, prezenty i nadskakiwanie mi, a on nie miał nic: ani motoru, ani siły przebicia, ani nawet pracy. Ale zwracał na siebie uwagę tym, że mi się nie narzucał, nie chciał się ze mną przespać, by mieć "dowód miłości", umiał pięknie śpiewać, grać na gitarze i słuchać o tym wszystkim, co w moim życiu się działo, a działo się zawsze bardzo wiele.

     Czekał 4 lata zanim byłam gotowa być jego dziewczyną - nie bez wątpliwości jednak: A może się mylę? A może źle robię? Może zostawię sobie jakąś furtkę w razie pomyłki? Zdecydowanie zadziałała Matka Boża - w Kalwarii Zebrzydowskiej na Drodze Krzyżowej, zgodziłam się na nasze "chodzenie". Zgodziłam się wbrew rodzinie, która uważała, że jest "goły", bez pracy, nie całuje po rękach (jak to robił jego poprzednik) i w ogóle nie takiego zięcia sobie wymarzyliśmy. Zgodziłam się wbrew znajomym, którzy twierdzili, że do siebie nie pasujemy charakterami, że "woda i ogień", że on jest za spokojny dla mnie i na pewno będzie przy mnie nieszczęśliwy, bo go zniszczę uczuciowo. Dzięki Bożej pomocy i opiece Matki z Kalwarii udowodniliśmy wszystkim wokół, że nie temperamenty i zasoby materialne, ale my sami i nasza współpraca z Bogiem sprawiają, że ludzie się dobierają i odnajdują często bardzo niespodziewanie i nawet po latach.

     Teraz już wiem, że moja modlitwa została wysłuchana - mam wspaniałego męża. To także dzięki niemu (ta spokojna wytrwałość mojego męża, który tyle na mnie czekał i modlił się o słuszność swojego wyboru) nauczyłam się cierpliwości i całkowitego zawierzenia naszych obaw, niepewności i lęków Matce Bożej. Bardzo bałam się wychodzić za mąż, choć czułam, że to jest ten jeden jedyny, właśnie dla mnie. Bałam się, że się nie dogadamy, że może nie będę mogła mieć dzieci i mąż mnie nie będzie kochał, że się nie dobierzemy seksualnie (w końcu nie próbowaliśmy się przed ślubem, jak to jest teraz modne)... i tysiąc innych obaw! Ale gdy już to zostawiłam przed ołtarzem i ofiarowałam wszystko w ręce Jezusa, zrobiło mi się lżej i stan ten trwa do dzisiaj. Teraz z naszą 3-miesięczną Izą cieszymy się każdym dniem spędzonym razem i choć życie przynosi czasem ciężkie próby, to o wiele łatwiej znosić je we dwoje, będąc oparciem jedno dla drugiego. Bo fenomen naszego małżeństwa polega na tym, że chcemy ze sobą rozmawiać, pracować nad naszą miłością co dnia, a także, że potrafimy razem zgiąć kolana przed Bożym majestatem, nie wstydząc się swoich słabości i niedociągnięć.

     Trzeba najpierw bardzo chcieć się odnaleźć i Bogu tę sprawę poszukiwania w tłumie zawierzyć. Trzeba Mu ufać i cierpliwie czekać. A później bardzo chcieć trwać w miłości i każdy dzień wspólnie Bogu ofiarować. Ważne jest też, by umieć cieszyć się tym, co otrzymujemy z bycia ze sobą. Czytelniczka


Czytelniczka




   


Co każda żona chciałaby, aby jej mąż wiedział o kobiecie Co każda żona chciałaby, aby jej mąż wiedział o kobiecie
James C. Dobson
Kobiety podatne są na lęki egzystencjalne; potrzebują uczucia, przynależności, afirmacji ich kobiecości. Książka odpowiada na wiele dręczących nas pytań. Zmusi do myślenia i zachęci do działania... » zobacz więcej

Wasze komentarze:
 andrea: 07.07.2017, 08:42
 Będę pracować nad moim małżeństwem ,czytam tu i zaczynam wierzyć w moje małżeństwo, dobrze że tu trafiłam,czułość ,ciepłe słowo , dbanie o małżonka sex który zbliża ,podziwianie i komplement ciepły SMS w ciągu dnia , o to trzeba dbać ,i wszystko z wiarą w Bogai modlitwą, Jest coś takiego że jak żona zostanie zraniona przez męża nie chce już z nim sypiać a sex zbliża małżonków ,i zaczyna się psuć w małżeństwie , kobiety muszą się modlić np tak BOŻE PROSZĘ ABYM ZAWSZE MYŚLAŁA O MOIM MĘŻU DOBRZE ,ABYM PAMIĘTAŁA TYLKO DOBRE RZECZY ,A ZAPOMINAŁA ZŁE,DOPOMÓŻ MI BOŻE ABYM ZAWSZE WSPIERAŁA MOJEGO MĘŻA ,PODZIWIAŁA GO,a miłość fizyczna niech będzie wzmocnieniem miłości w naszym związku ,
 andrea: 07.07.2017, 08:40
 Będę pracować nad moim małżeństwem ,czytam tu i zaczynam wierzyć w moje małżeństwo, dobrze że tu trafiłam,czułość ,ciepłe słowo , dbanie o małżonka sex który zbliża ,podziwianie i komplement ciepły SMS w ciągu dnia , o to trzeba dbać ,i wszystko z wiarą w Bogai modlitwą, Jest coś takiego że jak żona zostanie zraniona przez męża nie chce już z nim sypiać a sex zbliża małżonków ,i zaczyna się psuć w małżeństwie , kobiety muszą się modlić np tak BOŻE PROSZĘ ABYM ZAWSZE MYŚLAŁA O MOIM MĘŻU DOBRZE ,ABYM PAMIĘTAŁA TYLKO DOBRE RZECZY ,A ZAPOMINAŁA ZŁE,DOPOMÓŻ MI BOŻE ABYM ZAWSZE WSPIERAŁA MOJEGO MĘŻA ,PODZIWIAŁA GO,a miłość fizyczna niech będzie wzmocnieniem miłości w naszym związku ,
 andrea: 07.07.2017, 07:24
 Będę pracować nad moim małżeństwem ,czytam tu i zaczynam wierzyć w moje małżeństwo, dobrze że tu trafiłam,czułość ,ciepłe słowo , dbanie o małżonka sex który zbliża ,podziwianie i komplement ciepły SMS w ciągu dnia , o to trzeba dbać ,i wszystko z wiarą w Bogai modlitwą, Jest coś takiego że jak żona zostanie zraniona przez męża nie chce już z nim sypiać a sex zbliża małżonków ,i zaczyna się psuć w małżeństwie , kobiety muszą się modlić np tak BOŻE PROSZĘ ABYM ZAWSZE MYŚLAŁA O MOIM MĘŻU DOBRZE ,ABYM PAMIĘTAŁA TYLKO DOBRE RZECZY ,A ZAPOMINAŁA ZŁE,DOPOMÓŻ MI BOŻE ABYM ZAWSZE WSPIERAŁA MOJEGO MĘŻA ,PODZIWIAŁA GO,a miłość fizyczna niech będzie wzmocnieniem miłości w naszym związku ,
 bercia : 13.04.2012, 12:11
 teraz malzenstwoylko sexsie mysla przyglupawi legalny burdel,nic wiecej tylkoo sexsie,a potem sie dziwia ze facet nawet nie powie nic madrego ciagnie go do swiata,do zdobywania czegos nowego sexto nie milosc,to polacznie sie dla posiadania potomstwa nic wiecej,jesli chcemy zyc jak poganie w zadzy ciala Bog jest mscicielem zadzy ,mamy unikac popedow zyc w czystosci,nawet kaplani gadaja z eto obowiazek i sami ciezko grzesz ,ludzie czytajcie oredzia JEZUSA A BEDZIECIE SZCZESLIWI BO BEDZIECIE SZLI ZA BOGIEM,
 laloonka343: 03.03.2011, 12:30
 A ja jestem bardzo nieszczęśliwa, moze moja wiara jest zbyt słaba a moze tak mi pisane bo chociaz bardzo chciałabym założyć roddzine to jest we mnie tyle lęku że jakos mi to nie idzie - czuję sie takn jkaby Bóg mnie opuścił i nie zwracał uwagi na moje prośby które staja sie coraz bardziej rozpaczliwe. Casami myśle sobie że wole nie życ niż życ bez miłosci i nie widzę sensu w takim życiu singla z przymusu :( moze to juz jest depresja ale myślę sobie że juz jest dla mnie za póxno na to wszystko - na małżeństwo, na dzieci i na to że spotkam kogos dla mnie, mimo iż ładna jestem i zawsze byli jacyś chętni to czułam że to nie to i czekałam na tego jedynego a teraz doszło do mnie że miłość idealna chyba nie istnieje albo nie ma jej dla mnie i ciężko mi sie z tym pogodzić...serio dzisiaj nie chce mi się żyć..
 ja: 27.05.2010, 10:22
 bylabym jednak ostrozna - cicha woda brzegi rwie -teraz modlilabym sie o stabilnosc zwiazku, bo niestety, po sakramencie malzenstwa czesto wychodza niedosciagniecia partnera... Trzeba byc czujnym i modlacym sie w intencji pomyslnosci dla zwiazku. Pozostaje z modlitwa i pozdrawiam.
 gabi: 21.05.2009, 22:40
 wspaniala historia:)
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej