Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Miłość i wojna. Jak znaleźć małżeństwo o jakim marzymy? Miłość i wojna. Jak znaleźć małżeństwo o jakim marzymy?
John Eldredge, Stasi Eldredge
"Bóg stwarza Adama i Ewę - mężczyznę i kobietę. Zbliża ich do siebie tak blisko, jak to tylko możliwe. Morderczo blisko. Łączy ich w małżeństwo. A potem żyją już na zawsze szczęśliwie..." Ta historia potoczyła się zupełnie inaczej...... » zobacz więcej
Słońce wschodzi tam gdzie Bóg

     Z Tadeuszem poznaliśmy się siedem lat temu. Ja od trzech lat byłam wdową, on cztery lata po rozwodzie. Po paru miesiącach znajomości wiedzieliśmy, że łączy nas nie tylko przyjaźń, a zaczyna rodzić się wielka miłość. Ja - osoba wolna, on - rozwodnik, wobec Boga człowiek żonaty. Co począć z taką miłością?... Na rozstanie nie mieliśmy siły.

     Tadeusz, mając pewne uzasadnienia, wystąpił do sądu duchownego z wnioskiem o uznanie swego małżeństwa za nieważnie zawarte. Po dwóch latach otrzymał jednak decyzję podtrzymującą ważność związku sakramentalnego. Była to dla mnie jednoznaczna i, nie ukrywam, smutna wiadomość. Kochałam Tadeusza i bardzo chciałam być z nim. Wiedziałam jednocześnie, że ślub cywilny uniemożliwi pełne uczestnictwo we Mszy św. - a to dla nas obojga byłoby wielkim cierpieniem.

     Przypadek sprawił, choć twierdzę, że nie ma przypadków, że od przyjaciela dowiedzieliśmy się o wspólnocie małżeństw niesakramentalnych, działającej w Poznaniu przy klasztorze ojców karmelitów. Uznaliśmy, że chociaż nie jesteśmy małżeństwem niesakramentalnym, powinniśmy przyjrzeć się tej wspólnocie. Trafiliśmy na wspaniałego o. Kazimierza i za jego pośrednictwem, z wielką ufnością, powierzyliśmy siebie i swoje losy Bogu.

     Często braliśmy udział w spotkaniach i Mszach św. wspólnoty. Z radością spostrzegliśmy, że kilka małżeństw regularnie przystępuje do Komunii św. A więc jest szansa na życie z Bogiem w związku niesakramentalnym. Podjęliśmy decyzję wspólnego życia w czystości. Przede wszystkim w imię miłości do Jezusa Chrystusa, ale i miłości wobec siebie, bo cóż to za miłość, która rujnuje wieczność.

     Spotkaliśmy się z o. Karolem Meissnerem - specjalistą od trudnych spraw w małżeństwach. Ojciec wysłuchawszy mnie powiedział: Dziecko, zostaw tego człowieka, nie dasz sobie rady. Nie dam sobie rady? Matko Boża, Panie Jezu, co robić?

     Zaczęliśmy od gorącej wspólnej modlitwy. Oddaliśmy się pod opiekę Matki Bożej, przyjmując z rąk ojca karmelity szkaplerze karmelitańskie. Następnie z wielką ufnością powierzyliśmy się Jezusowi Miłosiernemu, Najświętszemu Sercu Pana Jezusa i Niepokalanemu Sercu Maryi. Wreszcie podjęliśmy decyzję o zawarciu związku niesakramentalnego w sobotę 24 czerwca, w dniu św. Jana Chrzciciela W niedzielę mieliśmy wziąć udział we Mszy św. i złożyć duchową przysięgę pożycia w czystości.

     Boże drogi nie są jednak naszymi. 28 maja Tadeusz miał poważny wypadek. Jadąc rowerem został potrącony i przejechany na wysokości nóg przez samochód ciężarowy. Tadeusz nie rozstawał się ze swoim szkaplerzem. W szpitalu, ku zdumieniu lekarzy okazało się, że ma złamane tylko małe kostki w stopach. Przez 6 tygodni miał obie nogi w gipsie. Pomimo to, tak jak planowaliśmy, nasz ślub cywilny odbył się w zaplanowanym terminie, tyle że w moim mieszkaniu. W niedzielę na wózku inwalidzkim zawiozłam Tadeusza do naszego małego kościółka, gdzie przyjęliśmy Pana Jezusa i w duchu złożyliśmy przyrzeczenie życia w czystości.

     Kochani, chcemy podzielić się z Wami naszą radością. Wspólnie trwamy przy Panu. Taka decyzja i taka postawa daje nam niekłamane szczęście. Wiemy, że wobec Boga nie jesteśmy małżeństwem. Bardzo się kochamy i bierzemy ogromną odpowiedzialność za nasz związek. Razem modlimy się za siebie i za żonę Tadeusza. Zaufanie i "trzymanie się" Jezusa jest nasza drogą i naszą siłą. Pomaga nam wspólnota małżeństw niesakramentalnych i domowa wspólnota Odnowy w Duchu Świętym. Choć obydwoje przekroczyliśmy pięćdziesiątkę, czujemy, że słońce wschodzi tam, gdzie Jezus Chrystus, niezależnie od wieku. Alleluja!


Joanna i Tadeusz




   


Warto zadbać o te sprawy Warto zadbać o te sprawy
Jacek Pulikowski
Jacek Pulikowski mówi, jaką postawę należy przyjąć, aby seks nas nie pokonał, lecz byśmy mogli wygrać dobre życie i szczęście w "tych sprawach". Książkę tworzą krótkie teksty wyjaśniające wiele zjawisk z dziedziny płciowości. ... » zobacz więcej

Wasze komentarze:
 m: 31.10.2015, 17:43
 Co jedziecie na Kościół. W Kościele drugiego ślubu nie zawarli. Mogą przystępować do Komunii bo żyją w czystości. Uwierzcie mi, da się. Na pożądaniu małżeństwo nie stoi.
 Janina: 10.03.2015, 22:03
 Co mają zrobić porzuceni przez małżonków, którzy powinni przy nich trwać? Czy po 25 latach od porzucenia mają prawo do bycia na starość z drugim człowiekiem? Nie wiemy czy Tadeusz nie został porzucony i czekał na żonę 20 lat, a kościół pełen miłości i zrozumienia pochylił się nad Tadeuszem i Jego partnerką. Cieszę się że tak delikatnie zachował się kościół-duchowni.
 Maciej: 04.05.2010, 14:47
 Nie powinien Kościół angażować swojego autorytetu w "legalizowanie" tego typu związków, bo będzie to pretekstem dla innych zagubionych do wchodzenia w podobne relacje. Jeżeli Tadeusz ma dzieci, to przynajmniej ze względu na nie powinien walczyć o swoją prawdziwą żonę.
 zdradzony: 31.12.2009, 00:51
 ja odszedłem od żony , a to dlatego bo normalnie by mnie wykończyła , właściwie to nie była moja żona bo jak tłumaczyć kobietę która ma Cię gdzies jak jesteś chory gdy leżysz w szpitalu, zachodzi w ciązę z innym facetem i jeszcze się tym chełpi ? wolę już być sam niż z takim człowiekiem , wiem że każdy ma swój krzyż ale mnie mój przerósł i nie gadajcie tu frazesów , każdy ma granice wytrzymałości , patrzę się na inne małzeństwa i zazdroszczę im szczęścia - ja żyję w mroku bez szans na szczęśliwe jutro , dobranoc
 beznadzieja: 13.04.2009, 23:51
 zwiazek niesakrameltalny nie przynosci szczescia. niszczy rodziny predzej czy pozniej.... wiem to z doswiadczenia wlasniego.. zastanowcie sie jeszcvze raz! wszystko mozna jeszcze naprawic! Skoro tak bardzo wazny jest dla was BÓG TO NIECH ON BEDZIE W TWOIM ZYCIU NA PIERWSZYM MIEJSCU A NIECH GO NIE ZAJMUJE MAZ INNEJ KOBIETY! BEDE SIE ZA WAS MODLIC!
 beznadzieja: 04.04.2009, 01:34
 powiem tylko jedno... ktoś mądry powiedział mi kiedyś, że nie liczy się to jak potraktuje nas współmałżonek, ale jak my go potraktujemy. Czy będziemy czekać na niego kiedy przyjdzie przeprosić, kiedy będzie chciał wrócić do nas? Dla Boga nie ma rzeczy nie możliwych!!! Jasne jest to, że maż nie czekał na żone, nie dał jej szansy! Szansy mimo wszystko!!! Taka jest bowiem MIŁOŚĆ PRAWDZIWA- BEZWARUNKOWA!! Za 4 miesiace zostanę żoną. Chciałabym przynajmniej od ludzi kosciola widziec dobre swiadectwo.
 beti: 07.01.2009, 09:52
 Tak-to dziwne.Przecież sam Jezus mówi,że nawet jeżeli ktoś w swoim sercu pożąda inną kobietę już grzeszy.Współczuję żonie.
 Maciej: 26.08.2008, 14:27
 Józef i Maryja tak żyli i faktycznie jest to dobre. Ale tu mąż zrezygnował z walki o swą żonę sakramentalną. FIDES: Bóg to raczy ocenić RATIO: Mąż jest nie wporządku!!!!! pozdrowienia M
 agnieszka: 13.06.2007, 16:20
 dla mie to świadectwo jest piękne. Ciesze sie ze trwacie w wielkiej miłosci do Boga. Wspanaiłe jest takze to ze potraficie dzieki naszmu Panu utrzymac czystosc. A taki zwiazek jest akceptowany przez koscioł i słusznie. Różnie układa sie zycie człowieka, niestety takze rozpadaja sie małzenstwa. Zawarcie nowego zwiazku zwykle łaczy sie z odrzuceniem Boga - w waszym przypadku tak sie nie stało. Zycze wam wytrwałości i Bożego błogosławienstwa.Pozdrawiam
 Aleksandra: 22.12.2006, 23:34
 Z calym szacunkiem ,ale takie potraktowanie sprawy przez kosciol wyglada mi na hipokryzje, mam na mysli akceptacje nowego zwiazku rozwodnikow nawet jezeli utrzymuja czystosc.Kosciol kladzie wielki nacisk na czystosc ale nie tylko ona liczy sie w zwiazku.W przysiedze malzenskiej ludzie slubuja sobie milosc wiernosc i ze sie nie opuszcza do smierci.Przysiega ta zostala zlamana.W nowym zwiazku wprawdzie pary powstrzymuja sie od wspolzycia ale nie od milosci quasi malzenskiej do nowego partnera.Czy to ma mniejsze znaczenie?Obdarza sie uczuciem ktore powinno byc zarezerwowane dla malzonka nowego partnera i to przy blogoslawienstwie kosciola.Argument o abstynencji seksualnej nie jest dla mnie przekonujacy,to unik.Podkreslam jednak,ze nie wystepuje z pozycji oskarzyciela,sama nie wiem jakbym zrobila...pozdrawiam
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej