Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Miłość i wojna. Jak znaleźć małżeństwo o jakim marzymy? Miłość i wojna. Jak znaleźć małżeństwo o jakim marzymy?
John Eldredge, Stasi Eldredge
"Bóg stwarza Adama i Ewę - mężczyznę i kobietę. Zbliża ich do siebie tak blisko, jak to tylko możliwe. Morderczo blisko. Łączy ich w małżeństwo. A potem żyją już na zawsze szczęśliwie..." Ta historia potoczyła się zupełnie inaczej...... » zobacz więcej
Mąż, ona i ja

     Piszę do Was, droga Redakcjo, w odpowiedzi na list Czytelnika (z przypadku), którego treść przytoczyliście w numerze 2/2006 Miłujcie się!. [ zobacz ] Piszę, ponieważ słowa Czytelnika poruszyły mnie do głębi i przywołały wspomnienia. Niedawne i wciąż bolesne. Pozwólcie, że stanę w opozycji do niego i, pomimo Waszej odpowiedzi na Jego list, jakże przekonującej i mądrej, pozwolę sobie opisać własne przeżycia. Być może - jeśli taka będzie wola Pana - pozwolą one komuś ustrzec się przed szatanem ukrytym pod postacią nagiej kobiety spoglądającej pożądliwym wzrokiem z okładki kolorowego magazynu "dla panów".

     Od dziewięciu lat współtworzę rodzinę, od niemal ośmiu jestem matką - dziś już trojga - dzieci, a od ponad dwóch dźwigam na barkach potężny balast: jarzmo pornografii. Przyszła niepostrzeżenie. Wdarła się do naszej rodziny podstępnie, jak złodziej. Skradła marzenia, czystość serc, pewność miłości i szczerość zapewnień. Zniszczyła to, co najważniejsze. Zadała cios, po którym rana nadal krwawi i nie chce się zabliźnić. Ona - pornografia. Szatan w ludzkiej skórze. Od pierwszego dnia naszego małżeństwa miałam niezachwianą pewność, że oto spotkało mnie coś cudownego, niepowtarzalnego, wspaniałego, świętego. Mojego męża kochałam (i kocham, dzięki Bogu) miłością tak gorącą, jak tylko to było możliwe. Ufałam mu równie mocno. Nic (i nikt) nie mogło podważyć mojego zaufania, bo ono wynikało z miłości. Było fundamentem, na którym budowaliśmy nasz dom. Naszą rodzinę.

     Pierwsze problemy pojawiły się, kiedy po kilku miesiącach od ślubu zaszłam w upragnioną ciążę. Życie dziecka było zagrożone, musiałam więc ściśle stosować się do wskazówek lekarza. Jednym z zaleceń była wstrzemięźliwość seksualna. Mąż stanął na wysokości zadania - od tego momentu moje ciało stało się nietykalne. Najważniejsze było dziecko: jego dobro, zdrowie, życie. Po siedmiu miesiącach na świat przyszło nasze upragnione maleństwo. Poród, który przeżyliśmy razem, był długi i trudny. Dość powiedzieć, że przez następne kilka miesięcy goiłam rany: i fizyczne, i psychiczne. Mój mąż czekał; mnie sama myśl o współżyciu napawała lękiem. Aż nadszedł wreszcie "ten" dzień. Strach, ból, łzy, ale i radość, że mogę oddać siebie ukochanemu człowiekowi. Człowiekowi, który mnie nie ponaglał, rozumiał moje rozterki, który mnie wspierał. Po prostu był. Ten nasz "pierwszy raz" stał się jednak niemal ostatnim, bo oto od tej chwili ta delikatna sfera naszego życia zaczęła obumierać. Aż umarła niemal całkiem. Setki nocy spędziłam, wpatrując się w twarz najdroższego mi człowieka i zastanawiając się, gdzie popełniam błąd? Co robię nie tak? Dlaczego mnie nie chce? Wolą Bożą było, aby nasza córka nie była jedynaczką. W kolejnych latach jeszcze dwukrotnie dane mi było nosić w łonie nowe życie i przeżywać trudy macierzyństwa. Mój mąż wciąż "był". Ale już nie taki jak kiedyś. Wciąż niby bliski, niby kochający, niby wyrozumiały. Niby taki sam - a jednak inny. Oddaliliśmy się od siebie w sferze intymnej, mimo iż nieraz podejmowałam próby rozwiązania tego problemu. Tak naprawdę nasze życie seksualne nie istniało. Po każdym zbliżeniu, jeśli już do niego doszło, czułam się zbrukana i uprzedmiotowiona w najgorszy sposób. A przecież mój mąż nie robił niczego niewłaściwego. Z drugiej strony nie robił też nic, bym czuła się tą kochaną dziewczyną, jaką byłam kilka lat temu. W mojej głowie zaczęły się lęgnąć podejrzenia. Szukałam dowodów zdrady. Byłam podejrzliwa i nieufna, stałam się też nerwowa. Krzyk na stałe zamieszkał w naszym domu. Cierpiały dzieci. Cierpieliśmy my. Nie podejmowałam już prób rozwiązania problemu. Zamknęłam się w sobie i jedynym celem, do jakiego dążyłam, było wykrycie zdrady i udowodnienie jej mojemu mężowi, bo on zaprzeczała jawciążniemiałamdowodów. Taka sytuacja trwała kilka lat.

     Wreszcie, tuż przed narodzeniem trzeciego dziecka, znalazłam "dowód". Nakryłam mojego męża... przed ekranem komputera. Z wypiekami, rozgorączkowanego, z ekstazą małującą się na twarzy. Jeszcze zaprzeczał, chciał się tłumaczyć, obrócić wszystko w żart. Nagłe wszystko stało się jasne. Wszystkie wcześniejsze sygnały, które dostrzegałam, zaczęły układać się w logiczną całość. Puzzle doskonale do siebie pasowały. Tak poniżona i zbrukana nie czułam się jeszcze nigdy. Najbardziej bolało to, że wołał wizerunki obcych nagich kobiet i własną rękę niż kochaną, jak twierdził, żonę. Wiele kosztowało mnie przebaczenie. Zapomnieć jeszcze nie potrafię. Bywam podejrzliwa i nie potrafię zaufać. Fundament runął. Dziś, mimo młodego wieku, jestem psychicznym wrakiem. Nerwica lękowa, depresja, problemy somatyczne na tle psychicznym - to wszystko jest moim udziałem. A przyczyniła się do tego... No, kto zgadnie? Tak, ona - pornografia! Walczę o moje małżeństwo sama ze sobą. Walczę i walczyć nie przestanę. Słowa przysięgi zobowiązują. Ale Bóg jedyny wie, jak ciężka jest to walka. Gdyby nie Jego siła i miłość, sądzę, że poddałabym się już dawno. I pogrążyła jeszcze bardziej. Muszę dodać, że podczas tych lat, kiedy nasze małżeństwo było trójkątem (mąż - pornografia - ja; kolejność nieprzypadkowa), szatanowi, pomimo mojej niewiedzy, doskonale udało się zagnieździć się w naszym domu. Bóg został zepchnięty na margines życia - również mojego - co miało opłakane skutki. Ale był z nami - i chwała Mu za to! Dziękuję Mu, że nie zostawił nas samych na pastwę losu i szatańskich zakusów. Drogi Czytelniku (z przypadku)! Nie twierdź, że pornografią wyrządzasz krzywdę jedynie sam sobie. To bzdura. Jest jeszcze ktoś, kogo ranisz o wiele bardziej - Twoja żona. I Ktoś o wiele ważniejszy - Twój Zbawiciel. Jest i córeczka, małe, bezbronne stworzenie, którego delikatna psychika może zostać trwale zniszczona. A wszystko to dla chwili przyjemności. Warto? Walka z pornografią, mój drogi, to nie jest donkiszoteria. To Wielkie Dzieło w Wielkiej Sprawie. Nie wszyscy ją lubią i nie wszyscy oglądają, a Boża moc większa jest od najlepszego biznesu. Nie mów więc, że nic się nie da zrobić. Da się! Każdy człowiek, czy to wyleczony "z", czy uratowany "przed" - jest na wagę złota.


Wioletta


Publikacja za zgodą redakcji

nr 3-2006



Mówić czy milczeć? Mówić czy milczeć?
Ruth Heil
"MÓWIĆ CZY MILCZEĆ. O trudnej sztuce porozumiewania się w małżeństwie" to książka, w której autorka obszernie, praktycznie i w sposób bliski rzeczywistości prezentuje temat komunikacji w związku dwojga osób.... » zobacz więcej

Wasze komentarze:
 Maria: 15.05.2013, 22:39
 Tez tak myslalam ,ze wszystko mi wolno.Masturbacja,romanse ,pornografia,krodke spodniczki.Wygladalo niewinnie ,a to wsysalo mnie jak w bagno.A Bog powiedzial -nie wolno -bo bedzie placz rozpacz i lzy.A juz mi sie wydawalo ze jestem madrzejsza od Niego,po co mam Boga sluchac?Mam wszystko -meza,dwoje madrych dzieci.Nie wiedzialam ,ze BOG mi to wszystko dal.A ja myslalam ,ze mi wszystko sie nalezy.A Boga moge odsunac na kiedys tam.No i odsunelam,bo tak chcialam. I nie wiedzialam ,ze od tej chwili za reke mnie prowadzil szatan -klamca i morderca .Prowadzi mnie do piekla-a przedsmak daje mi poznac juz tu na ziemi,nie mam juz nic.I nadzieja umiera.
 Agnieszka : 18.04.2012, 23:47
 czytam to i płacze. mam ten sam problem. Mój mąż twierdzi, że kocha tylko mnie a ciągle ogląda filmy w sieci i dostaje reklamy do stron na komórkę, chociaż tyle razy obiecywał, że z tym skończy. Nasze życie seksualne układa i zawsze układało się bardzo dobrze, nie traci mną zainteresowania ale we mnie powoli coś się łamie - mam tysiące mysli, jestem kłębkiem nerwów, boję się wyjść z domu, zostawić go samego bo wiem, że będzie znów tam siedział i oglądał. Gdy się kochamy dopadają mnie myśli, czy w jego głowie jestem ja czy te dziewczyny z filmów, czy kocha mnie i mysli o mnie czy tez spełnia tylko swoje seksualne fantazje. Chcę się z nim kochac, bo myślę że w ten sposób być może odwrócę jego uwagę od internetu ale te myśli mnie dobijają. Codziennie po tysiąc razy na dobę pytam siebie samą czy nadal go kocham i sama już nie wiem. Mamy 2 letnią córeczkę, oczko w jego głowie, do niedawna wydawało mi się, że nasz związek jest wyjątkowy, że taka miłość zdarza się tylko w filmach ale teraz już nie mam takiej pewności. Czuję się zdradzona, to zdrada taka sama jak romans na boku, bo dla mnie miłość wiąże się z uwielbieniem jednej osoby i szukanie w niej podniety a nie w innych, nawet anonimowych. nie mówiąc o tym, że psychika wyczynia mi figle i podsuwa myśli o tym, że on mógł lub może zdradzić mnie z ''żywą'' a nie tylko wirtualną kobietą. Modlę się codzień za niego i o niego i za nas, bo widzę że nasze małżeństwo powoli coś niszczy. mąż ze mną o tym rozmawia ale widzę, że staje się to dla niego powoli nudne, a ja zrzędzę bo on nie widzi w tym co robi nic złego. Mnie kocha, a to tylko internet i patrzy sobie, bo jest. Modle się co dzień i wierzę że dobry Bóg pomoże mi to znieść a może sprawi, że mój mąż wygra z samym sobą.
 piti: 13.03.2012, 19:06
 A co jest nie takt,gdy wszystko jest ok w rodzinie i jest 2jka dzieci i sex jest ponad moją miarę,czyli żony.Ulegam co tylko mąż chce,a mąż jeszcze więcej.Może jeszcze jedna laska do łóżka.
 only me: 04.01.2012, 10:42
 co to znaczy zaniedbywany?jak mozecie tak pisac!czy ktoras z was urodzila troje dzieci,prala,gotowala,sprzatala a potem miala jeszcze sile skakac po Panu Mezu co wieczor zeby przypadkiem nie odszedl do innej?!macie pojecie o pornografi wogole??im wiecej jej bierzesz,tym wiecej potrzebujesz i zona,chocby najwieksza lwica w lozku,najzwyczajniej sie nudzi!pasowalyby ze dwie albo trzy naraz i czlowiek mysli tylko o tym,zeby bylo lepiej,mocniej!i to nie jest wina kobiety,latwo sie tak usprawiedliwic!swiatem rzadzi dupa i pieniadz,wiec najlepiej byc samemu bo nikomu nie mozna ufac!
 mcia: 31.12.2011, 04:01
 Nie zgodze się z tym że tylko mezatki cierpią, ja jestem zaręczona z facetem starszym o 7 lat od siebie, (wiem łamie przykazanie) ale współzyjemy, ba! - raczej ja potrzebuje więcej niż on, ale też oglada porno... choć wie jakie mam podejście do tego. Nie mam wątpliwości, że po ślubie to juz w ogóle, Więc zasnatawiam się czy nie lepiej w ogóle być samej i nie wiązac się z żadnym mężczyzną.. po co komu cierpieć. >>/???
 lur: 04.02.2010, 19:50
 A co do pani Marty to twojemu mężowi współczuje że ma taką żonę która nie dba o jego potrzeby sexualne . Pani siebie niech obwinia ., a nie męża lub pornografi żeby pani zaspokoiła męża sexualnie to do tego by nie doszło . A co do Boga to proszę nie mieszać . Wina leży do kobiety która nie zaspokaja swego męża .
 lur: 04.02.2010, 19:38
 Moim zdaniem autorka po prostu przesadzała z tą wstrzemięźliwością po urodzeniu dziecka. I niby z jakiego to powodu tak bardzo bała się zbliżnia ze swoim, jak twierdzi ukochanym mężem? Zrobił jej jakąś krzywdę? Ona uciekała od współżycia a facet to facet, jakiś czas wytrzyma ale nie będzie czekał w nieskończoność. Moja ocena: ta pani sama wpędziła się w tę chorą sytuację i zbiera teraz żniwo. TO PRAWDA !!!!!
 mysza: 28.01.2010, 15:50
 KBIETY TEŻ LUBIĄ POPATRZEĆ . To przecież naturalne.Nie róbcie potworów z facetów. Jestem kobietą i się masturbuję kiedy mam ochotę . nie uważam, żebym była nienorma. oglądam pornografię rzadko, gdy mam taką potrzebę i to też nic złego. jestem szczęśliwą mężatką, mam wspaniałego męża i 2 córeczki. jesteśmy dobrą parą, kochamy się i szanujemy.
 mirka: 10.09.2009, 18:04
 Faceci mysla,ze maja przwo do zdrady, pornografii, prostytutek, jezeli ich wlasna zona nie zaspokoi ich porzeb, a w zasadzie potrzeb , tego co "wyroslo im miedzy nogami".Bardzo duzy procent mezczyzn to egoisci myslacy zadzami nie uczuciami.Przezylam zdrady, bo moj maz czul sie zanidbany, kochanki nie piora, sprzataja, wychowuja dzieci, zdradzajacy nie musza dyskutowac z nimi problemow codziennych. Dyskutuja z nimi tylko ich wlasny problem" zaniedbania seksualnego przez zony". Biedne stworzenia! Ja ledwo wykaraskalam sie z mojego raka, ledwo wlosy odrosly mi po chemii, a moj zaniedbany maz pojechal leczyc sie do sanatorium ze swja zaniedbana rowniez kolezanka. Gdy dowiedzialam sie o tym moje cialo umarlo, moja dusz wyla z bolu, prosilam Boga by ten rak ktorego udalo mi sie pokonac wrocil i zezarl mnie cala, i to bolalo by mniej niz zdrada. Jestesmy razem, wybaczylam, powoli zapominam, ale to wlecze sie za nami.Zminilo sie na wiele lat, ale nie raz widze znow twarz zaniedbanego seksualnie egoisty. Kocham go, ale bardziej tego dawnego czlowieka w ktorym sie zakochalm 32 lata temu. Mysle ze dotrwamy do konca razem liczac i skladajac razem w calosc te drobne iskierki milosci, ktore czasem przeblyskuja jeszcze od czsu do czasu. Zycie jest ciezkie, ale sklada sie rowniez z chwilek i iskierek szczescia, lapmy je i oswietlajmy te ciemne momenty. Bog jest z nami!
 kora: 31.05.2009, 17:57
 Moim zdaniem autorka po prostu przesadzała z tą wstrzemięźliwością po urodzeniu dziecka. I niby z jakiego to powodu tak bardzo bała się zbliżnia ze swoim, jak twierdzi ukochanym mężem? Zrobił jej jakąś krzywdę? Ona uciekała od współżycia a facet to facet, jakiś czas wytrzyma ale nie będzie czekał w nieskończoność. Moja ocena: ta pani sama wpędziła się w tę chorą sytuację i zbiera teraz żniwo.
 ola: 27.10.2008, 14:58
 Zastanawiam się czy w czasie swojej pierwszej trudnej ciąży, wymagającej wstrzemięźliwości autorka tego artykułu trochę nie zaniedbała swego męża. Sfera seksualna dla mężczyzn ma dużo większe znaczenie, niż dla kobiet, albo inaczej kobiecie łatwiej jest wytrzymać brak seksu niż mężczyźnie. Pytanie brzmi kiedy jej mąż zaczął szukać pocieszenia w pornografii i jak można było tego uniknąć. Czy rozmawiała z mężem podczas ciąży o tym jak znosi tą próbę braku bliskości seksualnej. Może warto było wtedy zasięgnąć porad jakiegoś specjalisty. Jestem młodą osobą z dwuletnim stażem małżeńskim, dlatego tyle pytań z mojej strony. Pozdrawiam.
 Calineczka: 19.10.2008, 15:57
 Jeszcze raz ja... Bardzo istotne jest mówienie O TYM... nie przemilczanie "tych spraw" i udawanie, ze nia ma problemu...bo wstyd ...Wioletto - Dziękuję za Twoje świadectwo .... szukania ... i walki o PRAWDĘ i MIŁOŚĆ!!! " Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą" (Mt 10.28) Szczęść Boże!
 Calineczka: 19.10.2008, 12:07
 Jakie to bolesne dla kobiety .... jakie poniżajace ... jakie ....!!!! Gdy czytam takie arykuły... świadedztwa uprzedmiotowionych i zdradzanych kobiet czuję ich cierpienie i bezsilność ....i GŁÓD MIŁOŚCI...!!! DZIĘKUJĘ BOGU, że pomimo mojej słabości - ON UCHRONIŁ MNIE ... I ŻE DZISIAJ JESTEM TYLKO JEGO!!! Nie opuszczej mnie, Panie Boże - MIŁOŚCI ... i miej w Swojej czułej opiece wszystkie KOBIETY i tych, ktorzy poszukują i pragną prawdziwej MIŁOŚCI...!!!
 Patryk: 19.10.2008, 10:09
 Zbawicielu przebacz...
 Marta: 18.10.2008, 20:07
 Przeżyłam dokładnie to samo co Ty Wioleta z tą róznicą,że Twój mąż pomimo ogladania pornografii współzył z Tobą-mój zupełnie stracił zainteresowanie mną. To było straszne,czułam się jak niekobieta,jak coś gorszego. Wiedzialam że mąż zamyka się w osobnym pokoju i oglada a ja czułam się zdradzana przez niego. Teraz jesteśmy w trakcie rozwodu bo od 6 lat nie zblizyliśmy się do siebie. Pornografia to piekło ale dlaczego mężczyźni wolą panie z telewizora od własnej żony?
 pata: 18.10.2008, 09:25
 Mądre i piekne słowa poparte doświadczeniem! Tak bardzo bym chciała żeby dotarły do wielu ludzi młodych i starszych. Chwała Panu! :)
 adam-1-*/: 17.10.2008, 17:17
 ja tez dziękuje:) życze powodzenia:)z Bogiem
 wiatr: 17.10.2008, 16:01
  Miłość ...ZWYCIĘŻA ...Śmierć ... wszystko przetrzyma ... o sobie ...zapomina ... Wiara w Jej ...Zwycięstwo ...Jest " niezbędna " ... ona rodzi ...Iskrę Nadziei ... na Powrót ...Piękna ...Dobra ...na POWRÓT do Źródła !!
 Ja: 17.10.2008, 14:57
 Czytałem o niej wiele, ale tego nie wiedziałem. Nie miałem pojęcia, że można w ten sposób aż tak bardzo skrzywdzić drugiego człowieka. Chociaż pisano o tym w wielu artykułach, wyglądało to bardziej na puste hasła, a to żywe świadectwo ma dużo większą siłę. Wioletto bardzo Ci za to dziękuję. Pozdrawiam serdecznie.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej