Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Miłość i wojna. Jak znaleźć małżeństwo o jakim marzymy? Miłość i wojna. Jak znaleźć małżeństwo o jakim marzymy?
John Eldredge, Stasi Eldredge
"Bóg stwarza Adama i Ewę - mężczyznę i kobietę. Zbliża ich do siebie tak blisko, jak to tylko możliwe. Morderczo blisko. Łączy ich w małżeństwo. A potem żyją już na zawsze szczęśliwie..." Ta historia potoczyła się zupełnie inaczej...... » zobacz więcej
Wartość małżeństwa cz. II

     W pierwszym rozważaniu na temat wartości małżeństwa pozwoliłem sobie użyć wyrażenia, że istnieje złota recepta na zbudowanie udanego małżeństwa. Składa się ona z kilku punktów i jeden z nich już wybrzmiał. Jest to uznanie małżeństwa za najważniejszą sprawę w życiu i podporządkowanie mu wszystkiego, co robimy. Taka hierarchia wartości i celów w naturalny sposób prowadzi do uznania współmałżonka za najważniejszą osobę.

     Aby małżeństwo było przez wszystkich traktowane ze czcią, szacunkiem i uznaniem, aby mogło być "dziełem sztuki", sami małżonkowie muszą siebie nawzajem czcić. Od dnia zawarcia ślubu najważniejszą osobą dla męża staje się żona, a dla żony - mąż! Zdarza się, że tą hierarchią poważnie zachwieją narodziny dziecka. Niejedna kobieta, jeszcze będąc w ciąży, traktuje swojego męża jak najważniejszą osobę w swoim życiu, ale zapomina o tym zaraz po przyjściu na świat maleństwa - wówczas to ono staje się najważniejsze. Nie! Takie postawienie sprawy jest dużym zagrożeniem dla małżeństwa. Pismo Święte w wielu miejscach uzasadnia prawdę o konieczności traktowania siebie nawzajem przez małżonków jako osób najważniejszych. Najistotniejsze wyrażenie to: "Jedno ciało" (Rdz 2, 24; Mt 19, 6; Mk 10, 8; Ef 5, 31). Noszenie dziecka przez matkę pod sercem, wszelkie uciążliwości spowodowane ciążą oraz trud porodu sprawiają, że między dzieckiem a matką powstaje bardzo głęboka więź emocjonalna i psychiczna. Jednak o tej relacji słowo Boże nie mówi, że jest to Jedno ciało". Określenie to, wyrażające nieprzeniknioną tajemnicę, jest uprawnione tylko w stosunku do małżeństwa. Wyraźne potwierdzenie konieczności zachowania takiej hierarchii znajdujemy w słowach: "Anna więc płakała i nie jadła. I rzekł do niej jej mąż, Elkana: Anno, czemu płaczesz? Dlaczego nie jesz? Czemu się twoje serce smuci? Czyż ja nie znaczę dla ciebie więcej niż dziesięciu synów?" (1 Sm 1, 7-8). Pytanie Elkany jest zwróceniem uwagi, że on, jako mąż, jest najważniejszy i prosi, aby Anna o tym nie zapominała. Jest także przypomnieniem, że jeżeli oboje będą dla siebie najważniejsi, to Bóg zatrosz- czy się o potomstwo i o wszystkie sprawy wynikające z właściwych relacji małżeńskich. Małżonkowie mają najpierw koncentrować się na właściwych relacjach między sobą w małżeństwie, a Bóg będzie im przymnażał tego, co jeszcze jest niezbędne do ich pełnego życia. Przypominają się tu słowa Jezusa: "Starajcie się naprzód o królestwo [Boga] i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane" (Mt 6, 33). W tej hierarchii pierwszorzędne znaczenie ma zabieganie o Królestwo Boże, urzeczywistniane na płaszczyźnie małżeńskiej. Dziecko jest kimś ważnym, ale najważniejszy jest współmałżonek. Niestety, często podstawą więzi staje się obecność dziecka, a nie przymierze małżeńskie. W podobny sposób trzeba rozumieć kolejną zależność: najpierw małżeństwo, a następnie rodzicielstwo.

     W Ewangelii czytamy: "Co więc Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela" (Mt 19, 6). Jak wiemy, małżeństwo najskuteczniej rozdzielają... sami małżonkowie. Nierzadko dzieje się tak właśnie dlatego, że lekceważą wskazanie, by od dnia ślubu byli dla siebie najważniejszymi osobami. Innym sposobem przestawiania hierarchii osób jest też stawianie swoich rodziców wyżej od małżonka. Rodzice są ważni i należy im się poszanowanie, wyrażane także przez konkretną postawę, opiekę, pamięć. Ale od dnia ślubu mama i tata schodzą na dalszy plan, z czym sami także muszą się pogodzić, co więcej: powinni często swojemu dziecku przypominać, że najważniejszy dla niego jest współmałżonek. Miłość, wierność, uczciwość małżeńską i bycie ze sobą do śmierci ślubuje się tylko współmałżonkowi - a nie dzieciom ani rodzicom. Rodziców trzeba czcić, dzieci - wychowywać, ale przysięgę, wypowiedzianą przed Bogiem i w obecności świadków, składa się tylko współmałżonkowi. Jestem przekonany, że zapominanie o takiej hierarchii osób w małżeństwie stanowi bardzo częstą przyczynę osłabienia jedności małżeńskiej.

     Aby małżeństwo mogło być przez małżonków traktowane ze czcią, muszą oni sobie tę cześć codziennie wyrażać. Najpierw - jak dostrzegliśmy wcześniej - powinni uznać, że są dla siebie najważniejszymi osobami, a prawdę tę muszą wyrażać nieomal nieprzerwanie. Chodzi o wypowiadanie słów miłości, zapewnień o oddaniu, o potwierdzanie, że jest się dla siebie najważniejszym; chodzi również o pochwały i komplementy. Trzeba otwarcie wypowiedzieć, że żony jak powietrza i wody potrzebują potwierdzeń ich urody, pięknego wyglądu. Mężowie muszą od rana do wieczora mówić: Jesteś śliczna, masz piękną fryzurę, makijaż, jesteś moją księżniczką, moim bóstwem". I nie jest to podsycanie próżności, lecz akceptacja zupełnie naturalnego elementu kobiecości, którym jest przywiązywanie wagi do estetyki, do piękna, a także chęć odczucia i usłyszenia, że jest się ważną dla drugiej osoby, dla męża. Słowa takie są dla kobiety ogromnie ważnym składnikiem stymulującym ich stan wewnętrzny. Często mąż potrafi mówić komplementy swoim koleżankom w pracy, dostrzegać ich nowe fryzury, zmianę wyglądu czy ładną część garderoby, zupełnie nie widząc tego u żony, nie zwracając uwagi na jej wygląd, nie wypowiadając do niej miłych słów po przyjściu z pracy, zapominając o podziękowaniu za przygotowany posiłek. Jest to zarówno duża nieuczciwość wobec niej, jak i początek obumierania związku.

     Natomiast żony nie powinny zapominać o niektórych podobnych potrzebach swoich mężów. Oni zaś nie pragną zapewnień o urodzie, gdyż nie odbierają rzeczywistości w kategoriach estetycznych na takim poziomie jak kobiety, potrzebują jednak ze strony swych małżonek słów wdzięczności za opiekę, a także potwierdzenia własnej mądrości, zaradności, odpowiedzialności, siły, pomysłowości, dbałości o rodzinę; potrzebują pochwał za wykonaną pracę, za odpowiedzialność. Mąż chce słyszeć, że żona czuje się przy nim bezpiecznie, że może na nim polegać i że on jest jej "rycerzem". Często takie słowa są wypowiadane jak gdyby zaliczkowo, ale ich powtarzanie może z czasem pomóc mężowi w uwierzeniu, że taki właśnie jest, w staraniu się o to, aby takim być. Przyczyniają się do podnoszenia jego poczucia własnej wartości, zapobiegają przygnębieniu i ucieczkom w różne zainteresowania pozadomowe czy w alkohol. Są też koniecznym przypomnieniem o roli mężczyzny w małżeństwie i w rodzinie.

     Konieczne staje się dzisiaj pokazanie dzieciom, rodzinie, sąsiadom, że małżonkowie właśnie tak żyją, uznając swój związek za coś najcenniejszego, świętego i nierozerwalnego, uznając siebie nawzajem za najważniejsze osoby. Jest to szczególnie potrzebne dzieciom, którym daje się dobry przykład właściwej hierarchii wartości i osób.


Mieczysław Guzewicz


Publikacja za zgodą redakcji

nr 3-2006




   


Kochajcie jak Bóg aż do przebaczenia Kochajcie jak Bóg aż do przebaczenia
Giovanni Saldarini
Czy małżeństwo można przeżyć jako "dobrą nowinę"? Autor z jasnością, odwagą i realizmem zachęca małżonków, aby nie dali się złapać w pułapkę współczesnej, często ideologicznej, dyskusji na temat rodziny, lecz by powrócili do wyrazistej wizji rodziny chrześcijańskiej... » zobacz więcej

Wasze komentarze:
 p.: 08.02.2017, 13:42
 jedna z najgorszych sytuacji to taka, kiedy nieszczęśliwa w swoim małzeństwie teściowa (a mamusia naszego męża) przerzuca wszystkie uczucia na syneczka, często jedynego i ukochanego. A męża nie szanuje i lekceważy, mężczyzną jej życia jest syneczek. A synowa jest rywalką.
 C...: 16.01.2017, 09:07
 W grudniu urodzil nam sie syn, od tamtej pory nie ma na nic czasu wiadomo, tak to juz przy dziecku bywa ale staram sie, probuje by mąż poświecil mi choc chwilke dzinnie to slysze, ze kiedy, ze nie ma czasu.. Ale gdy jest juz ta chwila bo maly akurat spi to co, mąż siedzi przez ten caly czas na telefonie czy laptopie, a nie daj Boże, że cos powiem, to od razu ze sie czepiam i ze nie pozwalam mu miec chwili dla siebie... ehh.. Z tesciowa tez, co mamusia nie powie to tak ma byc, tak jest dobrze, ale jesli ja wczesniej mowilam to samo to nie sluchal.. Mamusia wie lepiej co i jak dziecku trzeba, a ja juz nie.. Czasem czuje sie niepotrzebna.. Tak gdyby jego mama miala przyjechac tu i sie zajmowac malym bo robi to lepiej, a mnie tu nie musi juz byc.. Urodzilas i czesc.. Nie wiem co dalej bedzie, boje sie ze to sie skonczy.. Czuje, ze sie oddalamy..
 C...: 14.01.2017, 21:42
 W grudniu urodzil nam sie syn, od tamtej pory nie ma na nic czasu wiadomo, tak to juz przy dziecku bywa ale staram sie, probuje by mąż poświecil mi choc chwilke dzinnie to slysze, ze kiedy, ze nie ma czasu.. Ale gdy jest juz ta chwila bo maly akurat spi to co, mąż siedzi przez ten caly czas na telefonie czy laptopie, a nie daj Boże, że cos powiem, to od razu ze sie czepiam i ze nie pozwalam mu miec chwili dla siebie... ehh.. Z tesciowa tez, co mamusia nie powie to tak ma byc, tak jest dobrze, ale jesli ja wczesniej mowilam to samo to nie sluchal.. Mamusia wie lepiej co i jak dziecku trzeba, a ja juz nie.. Czasem czuje sie niepotrzebna.. Tak gdyby jego mama miala przyjechac tu i sie zajmowac malym bo robi to lepiej, a mnie tu nie musi juz byc.. Urodzilas i czesc.. Nie wiem co dalej bedzie, boje sie ze to sie skonczy.. Czuje, ze sie oddalamy..
 L.: 11.10.2016, 21:16
 Mieszkamy z mężem u moich rodziców. Mam napięte stosunki z rodzeństwem ( potrzebowali mnie jak trzebabyło pomóc to itd)Jestem w ciąży, chcę w spokoju oczekiwać na potomka, ale niestety wciąż żyję życiem domowników. Często płaczę i się denerwuję, bo nikogo nie obchodzi, że mam pod sercem dziecko i teraz ja potrzebuję wsparcia. Mąż odwleka sprawę z wyprowadzką ( pracuje jako kierowca i wpada tylko na weekend i albo na 1 dzień) więc nie wie ile muszę tutaj przejść na codzień. Chciałabym spędzić Wigilię tylko z nim, a w 1 dzień jechac do rodziców,ale niestety jak co roku on nie wyobraża sobie świąt bez RODZINKI (a ja to nie wiem kim dla niego jestem?). Co ja sobie zaplanuje, jemu nie pasuje, od razu wytyka mi różne błędy itd. Nasze rozmowy to często mój monolog...muszę o wszystko sama się martwić. Nie stara się już o mnie. NIe liczy się z moim zdaniem. A chyba chociaż teraz w moim stanie ktoś powinien mnie wspierac? Ale niestety. Modlę się gorliwie o spokój.Mam nadzieję, że dożyję do porodu.
 Tina: 23.08.2016, 10:36
 Życzę wam powodzenia. Bardzo dobrze robicie. To mąż jest najważniejszy i żona. Nie dzieci i nie rodzice. Najgorsze jest to Że mąż często nie zauważa jak bardzo żona się Dla niego poświęca i Stara i jest ze wszystkim sama jak palec. Pozdrowienia i trzymam kciuki pa
 Ania: 15.08.2016, 20:43
 Szkoda że u mnie nie może być iskierka nadziei,mój mąż jest niedojrzały i nie potrafi odciąć tej pępowiny.I dla niego najważniejsza jest matka a nie żona.
 Iilia: 11.08.2016, 09:13
 Ja też czekam siedem lat na moją kolej...próbowałam wielu podejść..jestem zmęczona...czuję ze mój związek to agonia, najbardzej martwie sie o dzieci,o ich przyszloś o budowanie zdrowych relacji przez nich...mój mąż nie potrafi odciac pępowiny od swoich rodziców, a oni w tym mu nie pomagają, wręcz przeciwnie, jest on na kazde zawolanie ojca ,w 5 minut rzuca swoje sprawy i jedzie mu pomóc przestawiać, kopać, montować itd itp a u nas odłogiem leża rzeczy od wielu miesięcy jak nie lat...Oprocz rodzicow liczy sie jego siostra i dalsza rodzina, ja nie czuje sie jego rodziną..niestety dzielil sie z nimi naszymi malzenskimi klopotami i patrza na mnie spod byka. Niestety moj maz jest gluchy i slepy na moje proby zwrocenia uwagi na to , na mnie na dzieci.. ...dochodze do wniosku ze on po prostu nas nie kocha...a drugi wniosek ze nie dojrzal do malzenstwa, przyzwyczjony do nadskakujacej matki chce przeniesc te wzorce na nasza rodzine, wielkim prblemem jest komunikacja z nim..tocze monologi...nie mam juz sily probowac,sama ...nie wiem czy chce czekam na cud..czuje sie pusta w srodku, nie chce sie modlic ..nie umiem, najstraszniejsze w tym ze jego rodzice systematycznie w kazda niedziele uczestnicza we mszy, a z drugiej strony podjudzaja go przeciwko mnie, co slyszalam...:(
 baska: 15.06.2016, 17:32
 dla mojego meza najwazniejszymi osobami jest mamusia i jego 50 letni brat kawoler dla mojego meza najwazniejszymi osobami jest mamusia i jego 50 letni brat kawaler mam czasami wrazenie ze laczy ich cos wiecej niz braterstwo to donich dzwoni kilka razy dziennie po pracy o bowiazkowo ich odwiedza codziennie w niedziele po kosciele unich im mowi o wszystkim a mam cieszyc sie jak to mowi tesciowa ze mnie wzial bo bym miala pijaka \
 Benia: 13.06.2016, 23:58
 A dla mojego męża od zawsze najważniejsza jest jego rodzina /rodzeństwo, rodzice/. Od ponad 8 lat czekam na swoją kolej, ale mam już dość.
 Jarek: 11.10.2015, 23:20
 Dla mnie zona jest najważniejsza, ale ona mieszka z rodzicami którzy chcą się mnie pozbyć by mieszkała z nimi.
 marianna: 26.06.2014, 10:30
 ja z mężem mam dobre relacje, ale on jest skłócony z matką, ojcem i bratem oczywiśćie chodzi o majątek wszystko oddali bratu mojego męża jemu nic. no i o to jest problem jest im wygodnie jak mąż się donsa i gniewa na nich. a ja chciała bym ich pogodziś . teść ma 05 lat a teściowa 90 wszystko dla jednego . mąż czuje się odrzucony, a ja dziękuję Bogu że nic od nich w życiu nie chciałam. ale wiem że mąż powinien im to wybaczyć. jest problem.
 EL: 27.03.2012, 16:56
 Ja za to mam okropna tesciowa i szwagra pod tym wzgledem. Oboje uwazaja , ze oni powinni byc najwazniejsi,a zona i dziecko powinni zejsc na dalszy plan. Ku ich nieszczesciu jest odwrotnie. My jestesmy dla siebie najwazniejsi i nasze dziecko. Oni nie potrafia tego zrozumiec. maz rzadko ich odwiedza ,a matke juz bardzo rzadko, gdyz co wizyta u niej spotykaly go nieprzyjemnosci zwiazane z ciaglymi awanturami,zalami i pretensjami. W koncu tesciowa zaczela w rodzinie opowiadac na mnie i na meza rozne dziwne rzeczy. Klamstwa,plotki, chcac tym w szczegolnosci mnie oczernic przed innymi. Po tym wszystkim postanowilam sie odciac, moj maz tez woli tam nie chodzic,choc co kilka miesiecy pojdzie. Jestesmy silnym malzenstwem,kochajacym sie i wyszlismy z tego obronna reka. Umocnieni przejsciami z tym zwiazanymi. tesciowa byla sklonna z zazdrosci o syna zniszczyc nasze malzenstwo. Nieraz powtarzala,ze matka powinna byc najwazniejsza,bo z zona roznie moze byc. nie cieszyl jej fakt , ze syn ma dobra zone (jak sam twierdzi) liczylo sie tylko to, ze nie ona jest najwazniejsza kobieta w jego zyciu. Kopala pod nami dolki, szczegolnie pode mna i sama w te dolki wpadla. Niestety ludzie sa nastawieni przez nia(oprocz tych co ja znaja) Potrafi klamac i owijac ludzi wokol palca. Czaami mysle, ze ma w sobie diabla, bo ma diabelski jezyk i zdolnosci manipulacji. Moj maz na szczescie sie do niej nie przydal, jest po prostu aniolem:) Pozdrawiam i duzo milosci zycze malzenskiej, oraz zrozumienia zycze.
 Anua: 12.09.2011, 20:42
 U nas jest taka sytuacja ze to mąż nie chce się odpczepic od swoich rodziców i rodzeństwa. Onie są na 1 miejscu a ja jestem zaniedbywana. Nażekam na brak czasu męża dla mnie i brak kontaktu poprzez choćby rozmowę. Jest coraz gorzej, bo mąż zaczyna być w domu "gościem". Modle sie gorąco o uzdrowienie naszego małżeństwa.
 Kasia i Jakub: 03.08.2011, 11:39
 Bardzo dobry artykuł. My się to codziennie staramy stosować. Bardzo kochamy naszą Córeczkę, ale to dla siebie wzajemnie jesteśmy bezapelacyjnie najwazniejsi na świecie. Mówimy o tym sobie i naszej Córeczce - a ona się z tego powodu bardzo raduje. Czyli jak człowiek stara się żyć po Bożemu to mimo niedoskonałości i upadków ma cudowne małżeństwo i szczęśliwą rodzinę :))
 do "a": 25.03.2009, 22:18
 Najlepiej maksymalnie ograniczyć kontakty z toksycznymi rodzicami.
 Anna: 06.02.2009, 22:50
 Zgadzam się w pełni z treścią artykułu. Do pewnego czasu nie rozumiałam i mój mąż pewnie też , że mamy być najważniejsi dla siebie. W małżeństwie mi się nie układało i byłam w trudnej sytuacji; między lojalnością względem mamy , która mi pomagała, czy męża, który traktował mnie jak wroga. Po 11 latach, kiedy moje małżeństwo stało nad przepaścią; stanęliśmy na sali rozwodowej a ja byłam w ciężkiej depresji, zwróciłam się całym sercem do Boga z prośbą o pomoc , bo tak dłużej już nie potrafię żyć . I wtedy , nie od razu, ale zaczęły pojawiać się iskierki nadziei. Mąż zaczął zmieniać swoją postawę wobec mnie, kiedy pojawiła się możliwość wynajmu mieszkania i opuszczenia moich rodziców. Wreszcie dojrzałam, pomimo wielkiej obrazy mojej rodziny, do podjęcia odważnej decyzji. Wybrałam męża i małżeństwo zamiast rodziców. Jestem im wdzięczna , ale nie im ślubowałam. Niestety moja siostra mi tego chyba nie wybaczyła, bo nie chce mnie odwiedzić w naszym mieszkaniu. Ma żal, że zostawiłam rodziców. Chciałabym ,żeby ktoś kompetentny, czytając mój komentarz, spróbował wyrazić swój stosunek do mojej decyzji. Pozdrawiam wszystkich, którzy nie tracąc nadziei, w gorącej , ufnej i wytrwałej modlitwie polecają swoje małżeństwo Bogu.
 a.: 29.12.2008, 16:10
 Szkoda że moi rodzice nie chcą lub nie potrafią tego zrozumieć, że teraz to mąż jest dla mnie najważniejszą osobą i wpędzają mnie w poczucie winy, zamiast pogodzić się z faktem że teraz mój mąż jest moją rodziną... Ciągle wynikają z tego jakieś konflikty, ale postanowiliśmy sobie oboje że nie damy się skłócić. Nikomu nie życzę takiej sytuacji w jakiej się teraz znalazłam.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej