Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Miłość i wojna. Jak znaleźć małżeństwo o jakim marzymy? Miłość i wojna. Jak znaleźć małżeństwo o jakim marzymy?
John Eldredge, Stasi Eldredge
"Bóg stwarza Adama i Ewę - mężczyznę i kobietę. Zbliża ich do siebie tak blisko, jak to tylko możliwe. Morderczo blisko. Łączy ich w małżeństwo. A potem żyją już na zawsze szczęśliwie..." Ta historia potoczyła się zupełnie inaczej...... » zobacz więcej
Wybaczenie w małżeństwie

     Jednym z najpoważniejszych problemów bardzo nam komplikującym życie duchowe, ale też znacznie utrudniającym funkcjonowanie w wielu innych sferach jest stan niewybaczenia. My, małżonkowie, wiemy doskonale, jak trudno radzić sobie z takim stanem w naszych związkach.

     Zranienia przez słowa lub postawę mogąnastępować nawet wiele razy w ciągu dnia. Jak sobie radzić z takimi sytuacjami? Gdzie szukać wsparcia? Myślę, że najprościej jest sięgnąć do natchnionych słów i zobaczyć, co na ten temat chce nam powiedzieć Jezus: "Wtedy Piotr zbliżył się do Niego i zapytał: »Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy?«. Jezus mu odrzekł: »Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy«" (Mt 18,21-22).

     We wszystkich kulturach starożytnych liczba siedem powszechnie traktowana była jako święta. Stary Testament pojęcia "pełnia" i "siedem" nazywa tym samym słowem. Pełnia siódemki wynika także z jej niepodzielności. W Biblii siedem to głównie akt stworzenia - dzieło stworzenia jest zrealizowane w pełni, jako doskonałe, nie wymagające poprawek. Przed człowiekiem stoi jedynie zadanie odkrywania tego dzieła i korzystania z niego.

     Zgodnie z tym znaczeniem wybaczyć siedem razy to wybaczyć doskonale, to znaczy: zawsze, ciągle, nieustannie, ale przede wszystkim do końca, całkowicie, w pełni - tak, aby po zranieniu, a następnie właśnie takim wybaczeniu nie pozostał żaden uraz, by nic nie zostało w pamięci. Wybaczyć całkowicie to zapomnieć, to nigdy do czegoś nie wracać (w przypadku popełnienia przestępstwa takie wybaczenie nie wyklucza konieczności egzekwowania kary wobec krzywdziciela). Ale to także pokochać na nowo, nie oczekiwać przeprosin i zadośćuczynienia, lecz wyjść naprzeciw z miłością ofiarną, która: "Nie pamięta złego, wszystko znosi, wszystko przetrzyma" (por. 1 Kor 13). Jest to postawa bardzo trudna, wręcz nieosiągalna po ludzku, ale zawsze osiągalna z Jezusem, w całkowitym otwarciu się na Jego łaskę, może nawet przez cud, w sposób nadprzyrodzony. Pytanie Piotra jest bardzo dojrzałe. Niewątpliwie zna on znaczenie symboliki liczby siedem, więc zadaje pytanie, jak to zrobić, aby wybaczyć w pełni, doskonale, zgodnie ze znaczeniem tego symbolu. Z pewnością wyraża też swoją wątpliwość, czy takie wybaczenie jest w ogóle możliwe. Ma obok siebie Mistrza i wykorzystuje okazję. Dużo się już nauczył, wiele rozumie, ale ma jeszcze pewne niejasności. Wcześniej usłyszał, że nie wolno odpłacać złem za zło, lecz trzeba nadstawiać drugi policzek. Dowiedział się także, że początkiem wybaczenia jest modlitwa za tego, który krzywdzi. Takie nastawienie wydaje się nie do osiągnięcia. Postawa odwetu i szukania sprawiedliwości jest bardzo ludzka. Chrystus powiedział jeszcze, że prawdziwe szczęście osiąga się wówczas, kiedy wszelkie przeciwności przyjmie się z pokorą: "Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. (...) Błogosławieni jesteście, gdy [ludzie] wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was" (Mt 5, 6.11). Piotr czuje, że prawie mu się to udaje, lecz zauważa w sobie zwykłe wyczerpanie i brak odporności na wrogość innych. Zastanawia się, czy jest granica kompromisów, ustępstw i modlitwy za krzywdzicieli. Być może tak trzeba czynić tylko do jakiegoś momentu.

     Jezus pochwala Piotra za dojrzałe pytanie, ale w odpowiedzi poucza zatroskanego ucznia, że w zakresie problemu krzywd i wybaczenia trzeba najpierw odsunąć logikę. Przenosi rozmowę na inną płaszczyznę. "Siedemdziesiąt siedem" to przebaczenie bez liczenia, bez kalkulacji, wbrew logice. Jeszcze wcześniej w pytaniu Piotra była racjonalność. Prosił o łatwą receptę, o przepis, który można by zapamiętać i realizować. Reguły najczęściej są logiczne i zwarte. Jezus pozostawia tę płaszczyznę, nie dotykając jej. Mówi, że przebaczyć siedemdziesiąt siedem razy to nie przebaczyć, lecz oddać życie za tego, który krzywdzi. Nie zaryzykować oddania życia, lecz zrobić tak bez zastanowienia.

     Zapewne taka odpowiedź nie mogła być w tym momencie zrozumiana, ale inne słowa Mistrza, np.: "Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje!" (Mk 8, 34), a następnie ofiara na krzyżu i wybaczenie Piotrowi jego zdrady pozwoliły po czasie zro zumieć istotę usłyszanego pouczenia.

     Jaka z tej rozmowy płynie lekcja dla małżonków? Zapewne już można ją dostrzec. W małżeństwie nie może być miejsca na liczenie, ile się sobie już wybaczyło, ani tym bardziej wypominania, że się ciągle wybacza. Nie może być miejsca na zastanawianie się, czy nieustannym wybaczaniem nie deprawuje się współmałżonka, który po pewnym czasie może zacząć wykorzystywać naiwność i nadużywać bezgranicznej uległości żony czy męża. Są to ludzkie kalkulacje i obawy. Mądre, uzasadnione i logiczne. A tymczasem Jezus mówi: "Nie licz, nie rozważaj, nie zastanawiaj się nad efektem swojego wybaczenia, nad skutecznością i siłą oddziaływania na współmałżonka". W przypadku wszelkich krzywd w małżeństwie, stawiając sobie pytanie o granice kompromisu i kres uległości, małżonkowie słyszą: "Miłuj męża, żonę, mimo doznawanych przykrości nieustannie módl się za niego (za nią), ale szczególnie wtedy, kiedy cię rani, nie myśl o odwecie, lecz przyjmuj z pokorą dalsze zranienia. Jeżeli czujesz, że już sił ci brakuje, i pytasz się, jak długo masz jeszcze znosić te bóle, powiedz sobie, że wytrwasz do końca, do oddania życia za niego (za nią), że jesteś gotów (gotowa) przyjąć wszystko, co najgorsze, umrzeć dla siebie, nie czuć urazy, wszelkie cierpienia ofiarować za niego (za nią), mimo tego wszystkiego, co on (ona) tobie robi". Usłyszysz wówczas słowa, że właśnie przez taką postawę dochodzi się do pełni szczęścia w małżeństwie, gdyż właśnie ci są błogosławieni, szczęśliwi, którzy znoszą wszelkie prześladowania. Im są one większe i dotkliwszy wywołują ból, tym większe szczęście. Szokujący paradoks! A przecież nie ma większego cierpienia, jak krzywda wyrządzona przez współmałżonka, przez osobę ukochaną, jedyną.

     Jest to propozycja całkowicie nie mieszcząca się w jakichkolwiek granicach logiki i racjonalności. Często słyszymy słowa: "zostaw go (ją), po co się z nim (nią) męczysz?". Często tak robimy i zostawiamy, odchodzimy, wyrzucamy... Tak po ludzku. Jezus natomiast proponuje rozwiązanie, które jest rozwiązaniem nie po ludzku, które jest niemądre według mądrości tego świata. Proponuje rozwiązanie - ale i deklaruje pomoc. Piotr także nie od razu to zrozumiał, dopiero perspektywa paschalna dopełniła tego jego nierozumienia. A "może nie tyle dopełniła, ile tylko pokazała inne rozwiązanie, którego nie trzeba rozważać, lecz należy je realizować. Jezus nie powiedział: "Bierzcie, jedzcie i zrozumcie, co Ja czynię". Powiedział: "Bierzcie, to jest Ciało moje" (Mk 14, 22), "tak postępujcie i nie próbujcie zrozumieć". Pokazał bardzo konkretny sposób realizacji wszelkich ideałów ewangelicznych, na których małżonkowie powinni budować swój związek. Przypomniał, że bez Niego nic nie jest się w stanie uczynić. Nie "zrozumieć", lecz "uczynić". Powiedział, że nie powinno się próbować rozumieć, gdyż czy to z Nim, czy bez Niego zrozumieć się nie da, ponieważ nie o to chodzi. Chodzi o realizację tych zasad, a nie o ich pojmowanie.

     Nie można także zapominać, że w perspektywie życia wiecznego - a taką perspektywę ludzie wierzący muszą brać pod uwagę - bezwarunkowe wybaczenie każdej krzywdy wyrządzonej przez drugiego człowieka, w małżeństwie szczególnie przez współmałżonka, jest warunkiem spodziewanego miłosierdzia Bożego: "Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, i Ojciec wasz nie przebaczy wam waszych przewinień" (Mt 6, 14-15).

     Źródłem siły do życia postawą ofiary w wybaczaniu, ofiary przez wybaczanie - albo po prostu ofiary zamiast wybaczania - jest tylko Eucharystia. To w niej właśnie znajduje się sedno stwierdzenia: "Beze Mnie nic nie możecie uczynić" (J 15, 5). Bez Ciała Pańskiego nie jest się w stanie podjąć i zrealizować postawy "siedemdziesiąt siedem" - czyli oddania życia za krzywdzącego współmałżonka. Nie jest się w stanie zrealizować żadnego z elementów przysięgi małżeńskiej.


Mieczysław Guzewicz


Publikacja za zgodą redakcji

nr 5-2006




   


Sztuka porozumiewania się Sztuka porozumiewania się
H. Norman Wright
H. Norman Wright w lekki i często dowcipny sposób pokazuje, dlaczego mimo szczerych wysiłków wiele osób nie jest w stanie pokonać bariery zrozumienia ukochanej osoby. Miłość i oddanie, choć mają fundamentalne znaczenie, jednak nie wystarczają do zbudowania dobrego małżeństwa. Brakującym spoiwem jest umiejętność porozumiewania się, której trzeba się po prostu nauczyć... » zobacz więcej

Wasze komentarze:
 zona: 13.01.2016, 01:42
 Proszę męża o wybaczenie, choć on pierwszy mnie bardzo zranil
 zona: 13.01.2016, 01:40
 Proszę męża o wybaczenie, choć on pierwszy mnie bardzo zranil
 zasmucona żona: 27.07.2015, 01:37
 Ja staram się wybaczać, ale czasem mam wrażenie, że już dłużej nie dam rady. Co zrobić, gdy mąż ciągle przeklina, bez powodu wpada w furię, swoje frystracje przelewa na najbliższych. Wyśmiewa i piętnuje nawet swoje dziecko (starszego synka) bo wg niego bardziej podobny do matki, bardziej wrażliwy. Co robić?
 x: 17.11.2014, 13:13
 Wybaczyć 77 razy można, ale ten kto zranił musi naprawdę żałować najpierw, a nie przychodzić do pokrzywdzonego z nastawienie, ze jemu wybaczenie się należy.
 ewka: 29.07.2013, 00:03
 moj partner to inteligentny psychol ,sadysta i niebezpieczny manipulant ,po 5 latach własnie dzis czuje ,ze moge nie wytrzymac
 braga: 30.04.2013, 20:28
 bił mnie tyle razy i wybaczyłam, przepraszał i posuchałam, robiła awantury po pijaku i na trzeźwo - błagałam , żeby sie położył , ile mam jeszcze brać wszystko na klatę i wybaczać , nadstawiać się do bicia i narażać dzieci na jego pijane , skrzywione gadki o jego Bogu ?????
 alicja- 40 lat po ślubie : 23.08.2010, 16:42
 pragnę pocieszyć -"żonę " - wpis z 01.04.2010r- miałam taka samą sytuację w roku 2006 z przyjaciółką domu od ponad 20 lat , jej mąż nic nie widział ,bo spał po obiedzie w moim domu w fotelu,a ta stara wywłoka wchodziła na mojego męża podczas gdy wyszłam z pokoju i w takiej sytuacji ją zastałam - ale mój mąż wszystkiego się wyparł i powiedział,że on nie ponosi odpowiedzailności za jej zachowanie - piekło w domu trwa już 5lat , nie mogę tego zapomnieć - była to kobieta bliska kościołowi i " głęboko "wierząca - przeklełam ją na wieki
 GOSIA: 14.07.2010, 16:40
 NAUCZMY SIĘ WYBACZAĆ SWOIM MAŁŻONKOM ZŁO KTOREGO DOŚWIADCZAMY WTEDY BÓG NAM PRZYJDZIE Z POMOCĄ ! ZAPRASZAJMY BOGA DO NASZEGO ŻYCIA WTEDY DOZNAMY CUDU PRZEMIANY NASZEGO MAŁŻEŃSTWA .A KRYZYS ZNIKNIE Z NASZEGO ŻYCIA! JA TEGO DOŚWIADCZAM PO ROCZNYM KRYZYSIE ! MODLE SIE ZA WSZYSTKIE MAŁŻEŃSTWA BĘDĄCE W ZAGROŻENIU NIECH BÓG ZAMIESZKA MIĘDZY WAMI!
 GOSIA: 10.07.2010, 18:28
 JEŚLI KOCHAMY BOGA MUSIMY NAUCZYĆ SIE WYBACZAĆ ZŁO KTÓREGO DOŚWIADCZAMY WTEDY BEDZIEMY ŚWIADKAMI ZMIAN W NASZYM ŻYCIU DOŚWIADCZYMY OBECNOŚCI BOGA KTORY NIGDY NAS NIE OPUSZCZA UWIERZCIE ! JA TEGO DOŚWIADCZYŁAM KIEDY WYBACZYŁAM MĘŻOWI JEGO ZDRADE I OSOBIE Z KTÓRĄ MNIE ZDRADZAŁ .OBECNIE JESTEŚMY RAZEM SZCZEŚLIWI ! MIĘDZY NAMI NIE MA ZŁA TYLKO JEST BÓG! NAUCZMY SIE PRZEBACZAĆ I ZAPRASZAĆ BOGA DO SWOJEGO ŻYCIA TO POMAGA!
 Anna: 27.05.2010, 13:45
 facet który raz dopuścił się haniebnego czynu, nie zawaha się dopuścić sie go ponownie. Takie są realia. moim zdaniem Pismo Św. ma tylko pomóc zrozumieć i uwrażliwić nas na pewne zachowania. Jednak mimo tego trzeba zachować rozsądek!Pozostaje z Wami w modlitwie...
 żona: 01.04.2010, 13:40
 Trochę się jednak gubię w tych zasadach, może jestem za głupia... Jestem mężatką od 30 lat, było różnie- wiele bólu psychicznego i fizycznego też mimo zapewnień że to ostatni raz...były następne, było też wybaczenie trochę spokoju i tak w koło. Jakoś to ciągniemy dalej wspólnym staraniem. Tymczasem zaobserwowałam, że od kilku miesięcy mój mąż bardzo zaczął adorować naszą koleżankę- zaprzyjaźnine z nami od 20 lat małżeństwo! Początkowo myślałam -efekt wieloletniej zażyłości, aż tu na ostatniej uroczystości rodzinnej mój mąż stojąc blisko tej pani ( oglądaliśmy w czwórkę zdjęcia) zaczął ją głaskać czule po ręce a następnie zatopił swoją dłoń pod jej bluzką gdzieś między plecami a biodrem. Pani miała rozanielony uśmiech. Trwało to do momentu aż spostrzegła że ja na to patrzę w osłupieniu, wtedy...zmieniła pozycję zasłaniając swą sylwetką całą akcję.Jak widać nie protestoweła - nie odsunęła się nie wyszła nie oburzała nie krzyczała- po prostu chciała.Nie wiedziałam co robić po prostu wstałam i odeszłamod tych zdjęć. Mój ruch spowodował przyjęcie grzecznych postaw. Nasz przyjaciel czyli mąż tej pani nic nie widział.Ja nie powiedziałam nic na ten temat do samego wyjścia. Po drodze do domu zaczęłam rozmowę co ich łączy itd.Mąż wypierał się wszyskiego dopóki nie powiedziałam wprost, że widziałam całą tą akcję. Były wymówki żal konsternacja. Były też przeprosiny i prośba o wybaczenie- bo przecież gorsze rzeczy się ludzom wybacza... No właśnie- WYBACZENIE, męczę się z tym od miesiąca mimo że chcę i powoli zaczęłam ulegać przeprosinom.Między nami wygląda już pozornie dobrze, ale nie ma dnia by w mej głowie nie kotłowały się myśli o szacunku dla partnera, o czułości, miłości, pytania dlaczego ona, dlaczego nam ( mnie i jej mężowi naszemu przyjacielowi) to zrobili, jak długo to trwa,czy się nie powtórzy w tej lub innej konfiguracji( bo nie była to jego pierwsza taka akcja w naszym małżeństwie, tyle że z obcymi mi kobietami- wtedy przeprosiny przyjęłam z dnia na dzień).Teraz znowu postanowiłam przyjąć rękę do zgody, skłonna jestem "nadstawiać drugi policzek" ale mam wątpliwości czy zbyt łatwe osiągnięcie wybaczenia nie jest akceptacją złych postaw czy wręcz zachętą na dalsze. Przecie jako katolicy powinniśmy złe czyny jawnie ganić to nasza powinność taka sama jak wybaczanie 77 razy.Więc może wybaczenie nie oznacza zapomnienia krzywdyjak to przeczytałam ,ale pogodzenia się z nią i miłości do krzywdzącego mimo wszystko i pracy aby zrozumiał zło jakie popełnił.Jeśli kogoś kochamy powinniśmy pomóc mu wydobywać się z grzechu a nie biernie nań pozwalać.Poza tymważna jest też postawa krzywdzącego czy on na prawdę żałuje czynu czy tego że został złapanyi pragnie mieć spokój.. Trudne to dla mnie okropnie dwie bliskie osoby którym bardzo ufałam zawiodły. Wybaczyłam ale już nie ufam.Pani poprosiła o wybaczenie w imę długoletniej przyjaźni.. Jest wielki tydzień - Bóg zgotował mi zajęcia praktyczne z rekolekcji wielkopostnych. Wszyskim którzy tego potrzebują życzę wielkiej siły i miłości mimo wszystko.
 Hania: 09.05.2009, 15:04
 W związku jestem od 23 lat,poraz pierwszy i ostatni maż podniósł na mnie rękę.Wybaczyłam ,ale pamiętam ,wiem ale nie można przekreślac całości wydaje mi się że to co sie stało dało na dużo do myślenia wstrzasneło nami Mam nadzieje ,wierzę że wiara w drógiego człowieka i w miłośc da nam siłę.Pozdrawiam.
 jedyna7: 20.11.2008, 22:46
 ja wciąż wybaczam.... i wciąż cierpię.. nie mam już siły...
 jacek: 04.08.2008, 23:01
 Przebaczenie - moja Żona nie rozmawia ze mną już 5 lat, a jesli to tylko płonie nienawiścią. Jak żyć - nie wiem - być cały czas deptanym i poniżanym i trwanie przy Małżonce, której ślubowałem na dobre i na złe. Boże dopomóź, daj trochę więcej siły.
 : 25.03.2007, 21:51
  Dlugie lata mam problem alkoholizmu u siebie w domu,ale dopiero po latach terapii zrozumiałam ,ze tak wiele zalezy ode mnie,az nie do wiary jak to wiele znaczy i ile daje mi sił.Dokładnie trzeba oddac wszystko Jezusowi-a wtedy to samo cierpienie juz nie bedzie tak bolało,musze zmieniac siebie a nie drugiego człowieka,ja nie mam władzy by kierowac drugim człowiekiem ,on ma prawo robic co mu sie podoba,musze uszanowac wole ,ktora dał mu Bóg.Moge zmieniac tylko siebie.I z Bogiem dokonywac trafnych wyborow.I przede szystkim musze myslec pozytywnie,chce myslec dobrze-to rodzi spokoj ducha i daje mi siły i energie ,by działac. I wiem ,że z Bogiem mozna uczynic wiele dobrego.Dobrze jest kazda decyzje poddac Bozej terapii-ona jest najlepsza-oto co mysle.Bog moim Przyjecielem i Lekiem na kazde zło.
 Beata: 19.03.2007, 11:51
 Bardzo piękny jest ten tekst, ale jak zastosować to przykazanie Pana Jezusa do sytuacji, kiedy małżonek, którego kocham jest uzależniony od alkoholu? Nie znęca się nade mną i synem, ale robi długi, nie uczestniczy kompletnie w życiu rodziny, nie chce ponosić żadnej odpowiedzialności ani za siebie ani za naszą rodzinę. Nie czuję nienawiści do męża. Od roku nie mieszkamy ze sobą, zaczęłam wymagać, żeby chociaż finansowo uczestniczył w wychowaniu syna, ale bardzo trudno mi to przychodzi. Czasami mam poczucie, że gdybym nie zaczęła stawiać wymagań mężowi, to nie rozstalibyśmy się.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej