Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Miłość i wojna. Jak znaleźć małżeństwo o jakim marzymy? Miłość i wojna. Jak znaleźć małżeństwo o jakim marzymy?
John Eldredge, Stasi Eldredge
"Bóg stwarza Adama i Ewę - mężczyznę i kobietę. Zbliża ich do siebie tak blisko, jak to tylko możliwe. Morderczo blisko. Łączy ich w małżeństwo. A potem żyją już na zawsze szczęśliwie..." Ta historia potoczyła się zupełnie inaczej...... » zobacz więcej
Czystość małżeńska II

     Według danych statystycznych z krajów zachodnich, ponad 50% małżeństw stosujących środki antykoncepcyjne się rozwodzi. Wśród małżeństw stosujących naturalne metody planowania rodziny, które są oparte na okresowej wstrzemięźliwości, współczynnik ten wynosi 2-5%. "Cóż ma wspólnego jedno z drugim?" - zapyta ktoś. Niestety, nie ma tu pomyłki. Nie chcesz uśmiercić swojego małżeństwa, nie stosuj środków antykoncepcyjnych! Uczciwym byłoby umieszczenie takiego ostrzeżenia (zamiast gołej dziewczyny) na opakowaniach prezerwatyw, itp.

     Ośmielę się zauważyć, że współcześni ludzie słabo rozumieją swoją seksualność. Zdaje się nam tylko, że jest inaczej, bo przecież "jesteśmy dorośli", oglądamy telewizję, gdzie stale pokazuje się seks, czytamy "porady sercowe" w czasopismach, a może i podręczniki seksuologii, nie mówiąc już o własnych doświadczeniach. Po takiej edukacji teoretycznej i praktycznej współżycie małżeńskie staje się liche, choć ilościowo przynajmniej na początku małżeństwa może go być dużo. Ilość nie zmienia się jednak najczęściej w jakość. Wprost przeciwnie. Lekarstwem na nudę i pustkę współżycia małżeńskiego ma być -jak twierdzi np. pewne popularne czasopismo - urozmaicenie sobie współżycia według wzorów przedstawianych w pornograficznych filmach. Co będzie, jeśli i one się znudzą?

     Wzrasta liczba rozwodów, zdrad małżeńskich, gwałtów i innych przestępstw na tle seksualnym, zboczeńców, prostytutek, itd. Współżycie seksualne, zamiast być źródłem radości i szczęścia przynosi, rozczarowanie, smutek i życiowe tragedie. Czy nie tkwimy w kryzysie seksualności? Tkwimy! Wynika on, przynajmniej częściowo, z niewiedzy. Ta, którą posiadamy, jest często bardzo jednostronna, dotyczy głównie fizjologii funkcjonowania seksualnego. Ale człowiek to nie tylko fizjologia, biologia. W działanie seksualne zaangażowana jest nie tylko jego sfera fizyczna, ale i psychiczna, wolicjonalna, duchowa. Całą prawdę o człowieku, całą rzeczywistość człowieka trzeba wziąć pod uwagę, jeśli chce się zrozumieć jego seksualność.Ważne, przede wszystkim, aby małżonkowie zrozumieli plan Boga dla nich i starali się dostosować się do niego. Działanie wbrew Stwórcy nigdy nie przynosi szczęścia. Ów plan opisuje między innymi Księga Rodzaju.

     Bóg wpierw stworzył mężczyznę. Nie stworzył go jednak do życia samotnego. Wyrażają to słowa "Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam" (Rdz 10,18). Mężczyzna nie posiadał swej pełni, póki nie było obu płci. Dlatego wyraża on po raz pierwszy radość, kiedy Bóg stworzył kobietę (Rdz 2,23). Może ktoś pomyśleć, że była to radość z perspektywy "poużywania sobie". Nie, nie taki był jej powód. Bóg nie stworzył kobiety w tym celu, by mężczyzna mógł przy jej pomocy zaspokoić swoje pożądanie. Adam zresztą przed upadkiem nie odczuwał pożądania. Rajskie obcowanie obu płci nacechowane było pełną naturalności harmonią. Ciało nie opierało się duchowi. Symbolem tego był brak uczucia wstydu: "Chociaż mężczyzna i jego żona byli nadzy, nie odczuwali wobec siebie wstydu" (Rdz 2,25). I znowu trzeba zaznaczyć, że ów brak odczucia wstydu nie ma nic wspólnego z powszechnym obecnie bezwstydem.

     Mężczyzna wyraża swą radość dlatego, że kończy się. jego samotność, bolesna, ponieważ Bóg stworzył go do wspólnoty miłości z jego żoną. W takiej wspólnocie obie płcie znajdują swoje dopełnienie. Nie polega ona tylko na byciu z drugą osobą, ale na byciu dla drugiej osoby. To bycie "dla" wyrażało się także cieleśnie. W tej sferze pierwsi rodzice obdarowywali siebie ciałem (a nie eksploatowali je). Ich seksualność dopełniała i tworzyła wspólnotę dwóch miłujących się osób.

     Istniejącą harmonię zburzył grzech pierworodny. Wraz z nim bowiem pojawiło się pożądanie. Człowiek inaczej zaczyna przeżywać swoją nagość, a więc ciało. Adam mówi do Boga: "Usłyszałem Twój głos w ogrodzie, przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się" (Rdz 3,10). Innymi słowy, sumienie mężczyzny stało się niespokojne wobec pożądania. Dlaczego? Dlatego, że pożądanie burzyło dotychczas harmonijną wspólnotę z kobietą. Pożądanie stoi w opozycji do jedności kobiety i mężczyzny ponieważ egoistycznie bierze dla siebie... Miłość chce dawać, pożądanie brać. Pożądanie zmieniło radykalnie styl wzajemnego obcowania kobiety i mężczyzny. Zredukowało je do wymiaru, w którym jedna osoba używa drugiej i na odwrót, aby zaspokoić własne namiętności.

     Człowiek ma obecnie "upadłą naturę", skażoną przez grzech pierworodny, chociaż nie utracił swego zakorzenienia w pierwotnej naturze sprzed upadku. Tej świadomości upadku i jego konsekwencji potrzeba do zrozumienia, kim człowiek jest obecnie, oraz dlaczego odczuwa i działa często w bezładny sposób, szkodliwy dla siebie i swojego związku ze współmałżonkiem. Jest to również potrzebne do zrozumienia pierwotnego, rajskiego sposobu obcowania kobiety i mężczyzny. Ten pierwotny stan można bowiem odzyskać. Odkupienie jest rzeczywistością, której możemy doświadczyć. "Dobra nowina" dotyczy także sfery seksualnej. Z pomocą łaski Bożej człowiek może przywrócić w sobie pierwotną harmonię duchowo-cielesną. Jego odpowiedzią na niepohamowane egoistyczne pożądanie jest samoopanowanie czyli cnota czystości.

     Zdobywając cnotę czystości człowiek uczy się równocześnie przezwyciężać własny egoizm i stawać się darem dla drugiej osoby czyli miłować ją. Miłości trzeba się uczyć. Ta nauka to - można powiedzieć - najważniejszy nasz życiowy cel. Chrystus mówi przecież: "Ktokolwiek chce zachować swoje życie, straci je" (Łk 17,33).

     Konstytucja Soboru Watykańskiego II Gaudium et Spes mówi wielokrotnie o małżeństwie jako wzajemnym darze z siebie małżonków. Człowiek realizuje się, spełnia się przez życie dla kogoś. Nie może inaczej osiągnąć swojej doskonałości i szczęścia: "człowiek... nie może odnaleźć się w pełni inaczej, jak tylko poprzez bezinteresowny dar z siebie " (GS 24).

     Komunia małżeńska jest głęboko osadzona w cielesnej naturze człowieka. Małżonkowie zostali tak stworzeni, że mogą na tej właśnie płaszczyźnie oddawać się sobie wzajemnie. Tak mogą przeżywać swoje współżycie, ale stanie się to tylko wtedy, jeśli dążyć będą do przezwyciężenia skutków grzechu pierworodnego, jeśli uda się im zrekonstruować znaczenie bezinteresownego daru z siebie, jeśli odzyskają na nowo zdolność dawania siebie. To stać się może z kolei tylko wtedy, jeśli nauczą się samoopanowania czyli zachowywania dłuższych czy krótszych okresów wstrzemięźliwości.

     Pożądanie stoi w opozycji do miłości, ponieważ chce brać, miłość zaś dawać.

     Pożądanie uśmierca, niszczy miłość. Dlatego właśnie Pismo Św. wzywa: "Nie idź za twymi namiętnościami, powstrzymaj się od pożądania" (Syr 18,30). "Umiłowani! Proszę, abyście powstrzymywali się od cielesnych pożądań..." (1 P 2,11). "Albowiem wolą Bożą jest wasze uświęcenie... aby każdy umiał utrzymać ciało własne w świętości i czci, a nie w pożądliwej namiętności, jak to czynią nie znający Boga poganie" (1 Tes 4,3-5). "A Ci, którzy należą do Chrystusa Jezusa, ukrzyżowali ciało swoje z jego namiętnościami i pożądaniami" (Gal 5,24).

     Antykoncepcja służy temu, aby nie trzeba było "powstrzymywać się od cielesnych pożądań". Płodność bowiem jest traktowana jako przeszkoda w uzyskaniu przyjemności. W ten prosty sposób rozrasta się egoistyczne pożądanie, które w końcu uśmierca małżeński związek.

     Obecnie w Polsce orzeka się więcej rozwodów niż zawiera nowych małżeństw. Jaki wpływ ma na to antykoncepcja? Poważny! Z pewnością nie mniejszy niż na Zachodzie. Jaki wpływ ma na to wszechobecna pornografia "utrzymująca w pożądliwej namiętności" i upodobniająca "wierzących w Chrystusie" do "nie znających Boga pogan"? Coraz więcej w naszych mediach i naszym życiu seksu (albo może trzeba powiedzieć "kopulacji"), coraz mniej zaś miłości.

     Na pytanie "Czy chcesz być szczęśliwy?" każdy zapewne odpowie twierdząco. To najgłębsze nasze pragnienie, do którego dążymy ze wszystkich sił. A jednak rzadko zadajemy sobie w sposób jasny i uczciwy pytania: "Co to właściwie znaczy - być szczęśliwym?" "Jak osiągnąć szczęście?" "Czy to, co robię, prowadzi do niego?" Tak ważna sprawa, a tak mało poświęcamy jej refleksji! Otaczający świat reklamuje różne recepty na szczęście. Prawdziwe?

     Na pytanie "Co to znaczy być szczęśliwym?" większość ludzi prawdopodobnie odpowie, że znaczy to doświadczać różnego rodzaju przyjemności. Szczęście identyfikuje się z przyjemnością. Jakże często zdaje się nam, że będziemy tym szczęśliwsi, im więcej będziemy mieli przyjemności, im bardziej intensywnej.

     Przyjemność zaś wiąże się nierozerwalnie z konsumpcją. Konsumować można nie tylko jedzenie i picie, ale i piękne widoki, filmy, dobra materialne, nawet swoje ciało czy ciało drugiego człowieka wykorzystując je seksualnie. W konsumpcyjnej kulturze cały świat staje się przedmiotem apetytów człowieka - wielką butelką, wielką piersią, a my ssącymi, biorącymi, zawsze czegoś oczekującymi... I zawsze także rozczarowanymi, bo jak można nie być rozczarowanym, jeśli stale występuje się w roli dziecka mimo swoich 20, 30 czy 50 lat. Dziecko bowiem bierze, osoba dojrzała zaś pragnie dawać i w dawaniu znajduje radość.

     Szczęście to nie suma przyjemnych chwil. Przyjemność może zmieniać się w niesmak, smutek, ból, nawet kończyć się jakąś tragedią. Można mieć dużo przyjemności i być głęboko nieszczęśliwym. Można też mieć mało przyjemności (w pojęciu świata), albo nie mieć ich wcale, a być głęboko szczęśliwym! Przyjemność to tylko dłuższa czy krótsza chwila, szczęście zaś trwa.

     Czy chrześcijanin może być szczęśliwy? Czy Pan Bóg daje nam jakąś receptę na ziemskie szczęście? Bezustannie! Jemu zależy na naszym szczęściu, tym prawdziwym, nie pozornym. Jaka jest owa recepta? "Szczęśliwi... którzy postępują według Prawa Pańskiego... którzy zachowują Jego napomnienia, całym sercem Go szukają" (Ps 119, 1-3), "Znajdzie szczęście, kto zważa na przykazania; kto zaufał Panu, szczęśliwy" (Prz 16,20).

     No właśnie - komu zaufaliśmy? "Światu" czy Bogu? Tego prawdziwego Bożego szczęścia nie da się osiągnąć łatwo. Nie łudźmy się. Powiedzmy wprost: do prawdziwej radości idzie się drogą samozaparcia, ofiary, zmagania z samym sobą.

     Na różne sposoby każdy z nas może podejść do swojej seksualności. Człowiek nastawiony konsumpcyjnie widzi w niej nieograniczone źródło łatwo dostępnej, a przy tym intensywnej przyjemności i chce to źródło maksymalnie wyeksploatować, nie licząc się z prawami Bożymi. Taka przyjemność zmienia się nieuchronnie w smutek. A można też potraktować swoją seksualność jako zadanie, wymagające sporo pracy, ofiary, walki z całym dziedzictwem pierwotnego grzechu i na tej trudnej drodze zdobyć cnotę czystości czyli samoopanowania. Cnota czystości jest kluczem do zupełnie nowego świata, gdzie na ciało nie patrzy się już z podnieceniem, ale z szacunkiem i miłością, gdzie współżycie małżonków nie jest już uśmierzaniem nieopanowanego pożądania, ale obdarowywaniem, dawaniem siebie współmałżonkowi i przyjmowaniem jego daru, gdzie ciąża jest stanem błogosławionym, gdzie relacje małżeńskie pełne są miłości, pokoju, harmonii.


J.B.


Publikacja za zgodą redakcji

nr 3-4/1999



Nieporadnik małżeński Nieporadnik małżeński
Jerzy Grzybowski
"NIEPORADNIK" – dlatego, że na ogół jesteśmy bardzo nieporadni w naszym codziennym życiu małżeńskim. Nie potrafimy kochać, nie potrafimy rozmawiać ze sobą, nie rozumiemy siebie nawzajem, jesteśmy nieprzygotowani do małżeństwa...... » zobacz więcej

Wasze komentarze:
 WMA: 09.08.2013, 20:31
 komentarz do wypowiedzi - matematyka - Ja mieszkam na tym zgnilym zachodzi i wychowuje tu dzieci - jest to taj jakby dzwigal ciezkie kamienie pod gore. To co tu pisza tylko moge potwierdzic. Nie znam tu osob czy z Polski czy tubylcow ktorzy prowadzili by takie zycie jak ja, wszyscy sa juz po przejsciach i to sporych. Nie sa wcale protestantami tylko katolikami, ktorzy stosuja srodki antykoncepcyjne. Ja sobie z tego nie zdawalam wprawy do momentu kiedy ten artykul przeczytalam ile tu prawdy, jak wzielam pod uwage jednych znaajomych gdzie stosowala wkladke hormonalna a druga pastylki - sztuczne hormony - chemia to dostala raka piersi, potem jak wyzdowiala maz od niej odszedl, ....Nastepni - stosowali stosunki przerywane - jak wiadomo doprowadzaja do nerwicy czesto ukrytej, - maz po latach zostawil ja z kilkorgiem dzieci .... nastepna lykala hormony tyla i wpadala w depresje - malzenstwo smutne bez milosci ...milosc wygasla - za duzo seksu za malo milosci prawdziwej, milosc uczy sie wyrzeczen a przerwa we wszystkim robi dobrze, i poprawia nawet przyjemnosc bycia po chocby kilku dniach... Jesli mezczyzni uwazaja ze piguly hormonalne odbieraja im stres to sie myla ten stres przychodzi czesto po latach z choroba lub ...znudzeniem partnerka spowodowanym przesytem sexu ale to pojawia sie po latach..... ze mnie wszyscy Ci znajomi drwili , dlaczego czekam do slubu ? Dlaczego studiuje swoje cialo i do perfekcji opanowalam dni plone i nieplodne i nawet to ze z perfidia : ) zaplanowalam dzieci i urodzily sie tak jak chcialam ... ze moj maz mnie kocha i szanije ? To nie byly z mojej strony wcale wyrzeczenia, zachec swoja zone do obserwacji swego ciala, ja zrobilam to po swietnych zajeciach w szkole - przygotowanie do zycia w rodzinie - i juz wtedy sie obserwowalam co pomoglo mi w wieku 25 lat pefekcyjnie odgadnac kiedy jestem plodna. Mialam szczescie na swojej drodze zyciowej spotkac osobe duchowna, ktora wykladala w katedrze psychologi religii w Wiedniu oraz Lublinie i ten wspanialy duchowny powiedzial mi . .kieruj sie natura ludzka a jak nie wytrzymacie jako mlodzi malzonkowie i zdazy sie czasem zgrzeszyc to sie wyspowiadaj, ale pamietaj Twoja milosc bedzie tym piekniejsza i czysta jak postapisz ---- mowil dokladnie to Co tu na tej wspanialej stronie pisza ---- rozpoczynajac od tematu czystosci , czystego malzenstwa itp. Uwiez mi nawet najwspanialczy tort ktory lubisz, jedzac go codziennie znudzi Ci sie . Pozdrawiam i zycze powodzenia w stosowaniu naturalnej metody poczec lub -- Persony ___mozna dostac w aptece...szanuj swoja zone i niech ona sie szanuje. Szczesc Boze ; )
 Karol: 26.06.2013, 09:40
 Nasza płodność zagraża życiu żony. Nie powinna ze względów zdrowotnych zajść w kolejną ciążę. Obserwacja cyklu jest zawodna w przypadku jej choroby. Może to się sprawdza w przypadku zdrowej sooby. U nas nie - wiemy to z doświadczenia. Czy w naszym przypadku antykoncepcja jest grzechem? A może koniecznością?
 paniprawnik: 03.02.2013, 22:55
 Zgadzam się z matematykiem, ale po części. W miejscu gdzie pisał "protestanci" napisałabym "osoby niereligijne, nieuznające zasady nierozerwalności małżeństwa, nie-katolicy". Środki antykoncepcyjne co do zasady stosują małżeństwa, które nie uznają katolickiego systemu wartości, dopuszczają rozwody i gdy uważają że nie warto już naprawiać małżeństwa to się rozstają (nie oceniam czy słusznie). Naturalne metody stosują natomiast głównie katolicy, Ci natomiast nie dopuszczają rozwodów, nawet w sytuacji całkowitego rozpadu więzi łączącej małżonków, stąd ten niski współczynnik. I jeszcze podkreślę, że fakt iż do rozwodu nie dochodzi nie zawsze oznacza że takie małżeństwo jest szczęśliwe. Czasami ktoś po prostu nie uznaje rozwodów (np katolicy), nawet gdy np współmałżonek zdradza, maltretuje, jest alkoholikiem znęcającym się nad rodziną czy gdy małżonkowie od lat "drą ze sobą koty" i się nienawidzą. I ładnie obrazuje to podany przez matematyka przykład dotyczący właścicieli BMW i Citroenów. Pozdrawiam.
 rowniez matematyczna: 07.06.2011, 22:02
 zgadzam sie z poprzednia matematyczka - a nie zgadzam z matematykiem (w kwestii protestantyzmu). nie chce mi sie wiecej pisac. to, ze logiczne wnioski wyciagnales, nie ma znaczenia, jezeli zalozenie jest bledne.
 Muzyk: 22.10.2009, 21:12
 A ja uważam, że dla prawdziwej kobiety - żony, kochającej swojego męża, 10 dni bez seksu powinno być już problemem... Do Programisty: "Dla prawdziwego mężczyzny seks jest tylko dodatkiem do życia, który zresztą mu się w małżeństwie naturalnie należy..." Seks się należy nie tylko mężczyźnie, ale też kobiecie! Z Twojej wypowiedzi wynika właśnie, że chcesz tylko brać, a nie dawać...
 Programista: 09.10.2009, 12:56
 Jeśli ktoś stawia w małżeństwie i w seksualności swoją przyjemność za rzecz najważniejszą - wtedy miłość która jest dawaniem upada na rzecz egoizmu - który jest braniem. Antykoncepcja sprzyja takiemu odbiorowi seksualności, gdzie najważniejsza jest przyjemność za wszelką cenę i o każdej porze - z wykluczeniem możliwości przekazywania miłości swoim dzieciom, które się poczną. 10 dni bez seksu - dla prawdziwego mężczyzny to nie problem. Dla prawdziwego mężczyzny seks jest tylko dodatkiem do życia, który zresztą mu się w małżeństwie naturalnie należy - dlaczego więc ma postępować, jakby się stresował, że przez 10 dni mu ten seks gdzieś ucieknie. Prawdziwy mężczyzna jest pewny siebie i tego co posiada.
 matematyczka :P: 17.08.2009, 20:36
 "Tak samo rozwody są skutkiem protestantyzmu a nie stosowania antykoncepcji."- toś palnął! A co ma wyznanie do rozwodów?!? Jeśli ktoś żyje wiarą i Bogiem - nieważne jaką religie reprezentuje - to bedzie walczył o miłość!
 matematyk : 06.09.2008, 00:18
 Fakt, że 50% stosujących antykoncepcje się rozwodzi nie dowodzi szkodliwości antykoncepcji. Naturalne metody stosują katolicy, którzy rzadko się rozwodzą. Protestanci stosują antykoncepcję i rozwodzą się często. A zatem korelacja między stosowaniem antykoncepcji a częstością rozwodów nie wykazuje szkodliwości antykoncepcji. By łatwiej to zrozumieć podam przykład pozornie poprawnego rozumowania: Powiedzmy, że w Jeleniej Górze urodził się murzyn. Jak wiadomo oczekiwana długość życia murzyna wynosi około 45 lat. Czy czarnoskóry jeleniogórzanin będzie żył krócej niż jego biali koledzy? Nie, ponieważ średnią oczekiwaną dł życia dla murzyna zaniżają murzyni mieszkający w głodującej i dziesiątkowanej przez wojny i epidemie Afryce. Nasz murzyn mieszkając w Jeleniej Górze ma takie same szanse na długie życie jak ja. Inny przykład: 20% posiadaczy BMW miało poważny wypadek. Właścicieli Citroenów tylko 5%. Czy to znaczy, że nie powinienem kupować BMW bo będę miał wypadek? Nie, po prostu szpanerzy są nie ostrożni i lubią BMW. Wypadki są skutkiem szpanerstwa a nie BMW. Tak samo rozwody są skutkiem protestantyzmu a nie stosowania antykoncepcji.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej