Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Granice w relacjach małżeńskich Granice w relacjach małżeńskich
Henry Cloud, John Townsend
Książka wskazuje, jak można zmienić relacje małżeńskie na lepsze, nawet jeśli druga osoba nie jest tym zainteresowana. Proces zmian rozpoczyna się jednak zawsze od wzięcia odpowiedzialności za własną część problemu, ponieważ granice można wyznaczyć tylko tej osobie, nad którą ma się władzę - samemu sobie... » zobacz więcej
Pod jednym dachem z teściową

     List Czytelniczki:

     Panie Marcinie,
     Od ponad 2 lat jestem meżatką i matką. Ze względu na niskie zarobki nie mamy własnego mieszkania i musimy mieszkać z teściami. Problem polega na tym, że nie mogę się dogadać z teściową. Jest to nietypowa sytuacja, ponieważ mąż, ja i teściowa pracujemy w jednym przedsiębiorstwie. Mieszkam pod jednym dachem z kobietą, która właściwie ze mną nie rozmawia, chyba że na temat córki, traktuje mnie jak kogoś obcego. Próbowałam to jakoś zmienić, ale widzę, że między nami jest mur. Strasznie męczy mnie ta sytuacja, moja empatia względem teściowej przerodziła się w nienawiść. Modliłam się, aby nasze stosunki się ociepliły, ale nic się nie zmienia. Teściowie odwrócili się od Kościoła. Szczerze powiem, że boję się tej kobiety. Niby jest taka zrównoważona, spokojna, a myślę, że w środku jest zupełnie inna. Zdaję sobie sprawę, że po części jest to też moja wina, ponieważ jej unikam, ale tylko wtedy mogę normalnie żyć i oddychać. Ile można tak wytrzymać? Bardzo proszę o radę, bo już nie wiem, co robić.


Iwona


     Droga Pani Iwono,
     Na początku pragnę napisać, że rozumiem bardzo dobrze, co Pani czuje, widzę wiele Pani wysiłku, dobrej woli i bardzo Pani współczuję - sytuacja bowiem, w której się Pani znalazła, jest bardzo trudna - emocjonalnie i życiowo… Tym bardziej nie można nie zauważyć, że jest Pani bardzo dzielna i uczciwa, opisując swoje trudności!

     Niestety, mam zbyt mało informacji, aby odpowiedzieć dokładnie na Pani pytanie. Nie wiem na przykład, czy mieszkając wspólnie z teściami, macie Państwo osobną kuchnię, łazienkę i wejście do mieszkania - na ile zatem jesteście "skazani" na siebie. Bardzo istotne jest również, jak na to wszystko zapatruje się Pani mąż. Czy jest z Panią solidarny, czy dostrzega problem, czy może w sytuacji konfliktu staje po stronie swojej matki? Czy jest dla Pani "azylem", czy też, tak naprawdę, odczuwa Pani samotność, żyjąc wśród obcych ludzi, w ich domu, na ich warunkach i tym samym nie ma Pani swojego miejsca? W tej sytuacji burza uczuć, które Pani opisuje, nie świadczy o złej woli - raczej jest przejawem właściwej reakcji zdrowej emocjonalnie osoby na skrajnie niekorzystne warunki psychiczne. Życie na dłuższą metę na tych zasadach nie będzie możliwe, stanie się nie do zniesienia. Zresztą w Pani pytaniu pobrzmiewa taka nuta, że mam wrażenie, iż już tak się stało...

     W tej sytuacji można napisać o dwóch podstawowych strategiach - długo- i krótkofalowej, które można i trzeba przyjąć, aby przetrwać i uratować swoją rodzinę.

     Opuścić ojca i matkę

     Doświadczenie życiowe pokazuje, że nie ma takich oszczędności, jakie może poczynić małżeństwo, wybierając mieszkanie z najlepszymi nawet rodzicami, które zrównoważyłyby poniesione straty emocjonalne. Po prostu: lepiej żyć (choćby "kątem") u obcych ludzi, w wynajmowanym mieszkaniu, za opiekę czy na innych zasadach (jakkolwiek byłoby to trudne), niż "osiąść" z rodzicami/teściami, gdzie jedno z małżonków nigdy nie będzie mogło poczuć się do końca "u siebie" - małżeństwo musi się dostosować do zwyczajów i tradycji domowych gospodarzy, czy tego chce, czy nie, bo przecież mieszka tak naprawdę u nich. Czasem istnieje możliwość zorganizowania życia na dwóch piętrach, z osobnymi wejściami, kuchniami, łazienkami, ale to też nie jest komfortowa sytuacja - wystarczy "krzywe" spojrzenie ojca lub matki (seniorów) po sprzeczce "młodych", którą usłyszeli przez ścianę, aby popsuć nastrój zięcia czy synowej na długie godziny. Nie wynika to zawsze ze złej woli rodziców czy dzieci - po prostu jesteśmy ludźmi i pewnych spraw nie da się przeskoczyć - nie bez powodu Pismo Święte mówi o tym, że trzeba opuścić ojca i matkę, aby się połączyć w małżeństwo (por. Mt 19, 5).

     Konieczne zmiany

     Nie mogę zatem Pani łudzić - jeśli chce Pani normalnie żyć, ratować siebie i małżeństwo, trzeba koniecznie wyprowadzić się, i to szybko - tak dalej żyć się nie da. Istnieje tylko jedno "ale" - co na to mąż? Czy będzie w stanie to zrozumieć? Czy zdecyduje się podjąć taką odpowiedzialność i pewne ryzyko? Czy będzie wreszcie zdolny emocjonalnie to uczynić? On przecież ciągle mieszka z rodzicami, mało tego - macie Państwo wspólną firmę. To bardzo wiąże i emocjonalnie, i materialnie. Jednak nie mam wątpliwości: musicie wybierać - albo małżeństwo i rodzina, może nawet życie w biedzie, trudzie i ofierze (dobrze przeżywane tylko Państwa wzmocni!), ale "na swoim", "u siebie", albo przed Panią perspektywa męki emocjonalnej i, kto wie, czy nie kryzys małżeński, bardzo poważny kryzys, który może się zakończyć rozpadem związku. Jeśli mąż okaże się niezdolny do podjęcia decyzji o wyprowadzce, trzeba mu pokazać konsekwencje, stawiając wyraźne granice. Nie jestem jednak w stanie zaręczyć, że nie wybierze matki - trudne to, co piszę, ale niestety zgodne z doświadczeniem życiowym...

     Trudna lekcja miłości

     Strategia krótkofalowa, takie emocjonalne "pogotowie ratunkowe", to: nauczyć się odróżniać to, co jest wynikiem Pani braków w miłości bliźniego, od tego, co wynika z biedy teściowej, i pracować wyłącznie nad sobą, wierząc, że skoro Bóg dopuścił tak trudną osobę w Pani najbliższym otoczeniu, to jest to pewne zadanie dla Pani. To rodzaj pracy wewnętrznej do wykonania. Można zatem nawet podziękować Bogu, że ma Pani codzienną lekcję pokory i miłości.

     Obawiam się jednak, że bez życzliwego wglądu w sprawę kogoś z zewnątrz (spowiednika, kierownika duchowego, terapeuty - chrześcijanina) będzie Pani niezwykle trudno obiektywnie ocenić, co jest problemem Pani, a co problemem teściowej. Prawdziwa miłość jest bezinteresowna, ale to nie oznacza, że nie powinna stawiać wymagań. Jeśli teściowa nie chce podjąć sercem relacji z Panią, nie da się jej zmusić. Należy ją wówczas miłować na tyle, na ile się uda, nie rozpaczając już więcej nad tym, że jest Pani odrzucona. A gdy czuje Pani, że wzbiera w Pani złość, nad którą będzie ciężko zapanować, proponuję... uciec, choćby do łazienki, pod byle pretekstem, aby tam ochłonąć. Gdy widzimy, że zbliża się zbyt liczny oddział nieprzyjaciela, rozsądnym wyjściem jest ucieczka. Może nie wygramy tej jednej potyczki, ale też jej nie przegramy. I mamy ciągle szansę na wygranie całej wojny o miłość!


Marcin Gajda


Tekst pochodzi z Miesiecznika
Formacji Różańcowej "Różaniec"

luty 2009

Warto pokochać teściową Warto pokochać teściową
Jacek Pulikowski
Ten niezwykły poradnik pomoże Ci rozwinąć swoje relacje z teściami i rozwiązać dotychczasowe problemy. Niezwykle żywy język tej książki sprawi, że przeczytasz ją niemal jednym tchem... » zobacz więcej




Wasze komentarze:
 zuza: 26.04.2014, 13:32
 drodzy czytelnicy`ja tez mam tesciowa jest ona dla mnie kula u nogi od 10 lat`wyszlam za maz w wieku nastu lat`w dniu dzisiejszym niemam nawet 30stki`mam dwujke wspanialych dzieci`sa one dla mnie sila by muc zyc w tym chorym domu`o swoim zyciu w malzenstwie napisala bym ksiazke`zanim wyszlam za maz dla tesciowej bylam madra ladno czysta i pozadna dziewczyna wrecz niemogla sie zemna nagadac`wtedy myslalam ze zlapalam pana boga za nogi`ale ta sielanka nietrwala dugo`po 10dniach po naszym slubie tesciowa ze szwagrem wtargneli do mojego pokoju i nawyzywali mnie okropnie`ze jestem wywloka`brudasnica`kazali mi wypierdalac tam z kad przyszlam`plakalam bardzo`zalilam sie do meza`ale stwierdzilam ze co mnie niezabije to mnie wzmocni`takich sytuaci bylo jeszcze wiele`tesciowa powiedziala do meza namnie i na mojego syna ze utrzymuje darmozjadow`jednego z moich synow bardzo wyruznia`a tego drugiego niszczy a to tylko dlatego ze jest podobny do mojej rodziny`maz jest zamna broni mnie`ale oni na to niereaguja`lecze sie na nerwice niewiem ile tu jeszcze wytrzymam`ale nieumiem tak poswiecac zyci`tesciowa to jeszcze mnie przerzyje`ciagle sie czepia`wydaje mi sie ze ona zyje poto by mnie niszczyc `prubowalam juz na nia roznych sposobow`kazdy byl klapa ona jest jak pijawka`ja nieumiem normalnie funkcjonowac w tym domu`pan bog dal mi taki krzyrz ktorego ja niejestem w stanie udzwignac`w tym roku dobudowujemy swoje wejscie`tesciowa jeszcze o tym niewie ale znow bedzie chalas`w tym domu traktuja mnie jak powietrze`tescie zyja jak na ksiezycu do niczego nam sie niedokladaja`utrzymujemy sie z pensij meza`chciala bym z tad odejsc`ale niemam gdzie`mam dosc ponizania mnie`nikt niepowiedzial ze zyci bedzie lekkie`ale niepowiedzial tez ze bedzie tak ciezkie i okrutne`pomozcie
 monia: 14.11.2013, 11:09
 Życie z teściami to horror.Człowiek jest młody,głupi,nie myśli a potem zwala się mu na głowę mnóstwo problemów i zostaje z nimi sam.Kto tego nie przeżył,nigdy się nie dowie,co znaczy teściowa.Co znaczy nie mieć pieniędzy i być poniżanym przez własnego męża.Bo na tym się kończy,od słowa do słowa słyszy się takie rzeczy o sobie,że tylko sobie w głowę strzelić.Dobrzy ludzie mają zawsze przejebane życie.
 madziaroza: 04.09.2013, 18:16
 Wszystkie te przyklady potrochu moge odniesc do mojej sytuacji w malzenstwie.Muj moz ma spory problem z oczyma.mieszkalismy przez poltora roku u mych tesciow na poczoku myslalm ze mnie zaakceptujo z moimi wadami i zaletami ale sie mylilam czeste byly walki slowne na arenie kuchennej bo niestety kuchni nie moglam sie doprosic meza ,czesto to ja zamiast docieac sie z mezem to walczylam za nas obydwojgA o wolnosc i niezaleznosc muj moz byl brdz uzaleznjony od mamy i niepotrFil stanoc w. Obronie swej zony ,duzo zlych slow uslyszAlam na swoj temat i mej mag z mnie nie przhgotowala do malzenstwa.jak rozmawialam o. Tym zmoim mezem mowil ze sie przhzwyczje do tego ale ja wiedzialam z nie/moge tego tak zostawic bo jego mama strasz La mnie ze jesli ja sie nie zmienie to moz odemnie odejdzie .nie moglam do ego dopuscic sama opuscilam ich dom dlA mego meza bhla tez to szaleni trudna sytuacja musial wybierac czy zosac z toskyczngmi rodzciami czy is za zono balam sie brdz 'ale zyczliwi ludzi modlili sie za nas po msc przyjechal do mych rodzicow nadal walcze o meza choc nie mieszkamy z jego rodzicami mam nadzieje ze Dobry Ojciec doda nam sil abysmy znalezli swoj wlasny kot a y esciowie zaakceptowali nas jako malzenswo
 Synowa 2: 02.12.2012, 19:26
 Jam mam problem taki. Teściowa tak jest dla mnie dobra, ale... fakt nie mieszam z nią, ale dom jest jej. I tu jest problem bo przestawia mi to co ustawiłam wg siebie, chciałam mieć psa w domu to nie mogę mimo że z mani nie mieszka, jak rodzeństwa męża nie ma to to jest najważniejszy ale skoro córka się pojawi to tylko ona istnieje i jest święty to co ona mówi, robi wodę z mózgu męża ponieważ jak muszę pojechać do rodziny i go na tydzień zostawić to już jest źle bo chcę go zostawić. Próbuje razem z córką znaleźć mi na siłę pracę (w nie każdej mogę pracować ponieważ choruję). Nie mogę rozmawiać z sąsiadami bo plotkują. A ja nie jestem asertywna. Ale teraz wszystko się skończyło skoro dla niej wszystko źle robię to się wyprowadzam, jeśli nie pasuje jej moje towarzystwo a nie chcę się z nią kłócić. Proszę o pomoc i modlitwę.
 nati: 30.06.2012, 21:37
 witam. tez mam problem gdyż mieszkam z teściami i rodzeństwem mojego męża nie chce z nimi mieszkać! moja Tesciowa jest dobra tylko wtedy gdy daje sie jej pieniadze ona dla wszystkich gotuje ponieważ nie chce nikogo dopuścić do kuchni. mòj mąż nie chce sie od nich wyprowadzić mamy w drodze dziecko nie chce zostawić męża bo go kocham. nie wiem z jakiego powodu chce z nimi mieszkać gdyż sam niekiedy jest przez nią potępiany. co mam zrobic pomocy!
 synowa: 10.05.2012, 11:47
 Witajcie, ja tez mam problem z teściową, ale czasem to myślę że moj mąż ma problem. Prawda jest taka że jesteśmy dopiero 8 miesiecy po slubie i pod namowa meza zgodzilam sie mieszkac z tesciami na jednym podworku bo oni mieli sie wyprowadzic do drugiego domku ktory jest zaledwie 100 m od tego ktorym my mielismy razem z mezem mieszkac. Moi tesciowie bardzo nalgali na to bym tam poszła do nich mimo ze było to wbrew mnie, przez jakies 2 miesiące po slubie maz byl przy mnie nawet bronil mnie przed zarzutami jakie stawiala mi tesciowa, nawet kazał jej wyjsc z domu i isc do swojego, ale to nie dało nic, tesciu nie poszedl z nia tylko zostal z nami, nawet jak znajomi do nas przychodzili to potrafil podsłuchiwać na chodach o czym gadamy, a tesciowa spacerowala po podworku i normalnie atakowala naszych znajomych- straszne. Po nowym roku wszystko zaczeło ulegac zmianie, warto tez wspomniec ze mojemu mezowi nie przeszkadzalo to ze ona miala klucze do naszego domu ze wchodzila i wychodzila kiedy chciala i robila co chciala no bo przecierz cały czas miala tam swoje rzeczy ktorych nie pozabierala, ale w momencie kiedy juz zaczela mnie obrazac i wyzywac to nie wytrzymałam i sie wyprowadzilam, a moj mąż mowi ze on wie jaka ona jest, ze wie ze nie powinna tak do mnie mowic nieładnie, kiedy ja jej nigdy nic nie powiedziałam wrecz przeciwnie wstawialam sie za nia bronilam jej, stałam po jej stronie, no a jak sie wyprowadzilam to moj maz nie poszedl ze mna tylko zostal tam i teraz stawia mi warunki ze albo tam wroce i bede z nimi zyc razem albo sie ze mna rozwiedzie bo on stamtad nie odejdzie, nie wiem co robic probowalam rozmawiac tłumaczyłam prosialm zeby nie zaostrzac sytuacji ale on nie chce slyszec o innej mozliwosci, nie mam pojecia co robic dalej ale wiem ze nie moge tam juz mieszkac bo sie wykoncze :(
 iza: 26.03.2012, 13:05
 mama tez straszną sytuacje tesciowa mnie nienaeidzi obraza mnie i co najgorsze nasze dziecko przy moim mężu a przy jej synu a mąż nawet nie zareaguje mecze sie juz tak prawie osiem lat czasami mam ochote ze soba skonczyc i tylko dziecko mnie przy zyciu trzyma dodam ze meza siostra i brat mnie nie akceptuja kocham meza i nie chce sie z nim rozstawac ale jakie jest wyjscie juz nie mam siły nawet zyc
 nati:(: 24.03.2012, 10:22
 Zgadzam sie mieszkanie z tesciami to tragedia...MI TO SIE WRACAC DO DOMU NIECHCE JAK GDZIES WYCHODZE DO LEKARZA CZY SKLEPU TO CZASAMI PRZEDLUZAM WSZYSTKO ZEBY CZUC SIE WOLNA....JAK NAJDLUZEJ...MEZA CZESTO W DOMU NIEMA DO POZNA TAKA PRACA JA MAM MALE DZIECKO WIEC W DOMU JESTEM JAK WYCHODZE TO PO CO IDZIESZ ALBO ZNOWU IDZIESZ ....DOGRYZAJA MI BEZPRZERWY...MIALAM DEPRESJE JAK NARAZIE JEST DOBRZE ...MAM WSZYSTKO OLEWAC ALE TRUDNO TAK....CIEZKO MI NIE MIESZKAJCIE Z TESCIAMI ZASTANOWCIE SIE DOBRZE PRZED SLUBEM USTALCIE PRZEDE WSZYSTKIM ZE JESLI NIE MACIE WARUNKOW TO PRZEZ 5 LAT ZBIERAMY KASE NA DOM I UCIEKAC....JAK NAJDALEJ....
 wiki: 30.01.2012, 13:56
 jej jak to czytam to normalnie jak bym czytała o sobie tylko z tym gorzej mam ponieważ mój mąż nigdy za mną nie obstał zawsze twierdzi że to nie jest jego sprawa wy się dogadujcie i co z tym fantem zrobic bardzo często mam dość chcę odejść lecz miłość do męża silniejsza więc zawsze zostaję i dalej się męczę
 wera 12.01 2012: 29.01.2012, 22:45
  Tak to wszystko prawda ,każda teściowa udaje że traktuje wszystkich równo ,dzieci i ich partnerów a wgłębi duszy nienawidzi synowe ,zięciów ,pomimo ze co niedzielę chodzi do komunii ,a na innych wszystko widzi ,tylko nie na swoich pupilach .A najgorzej jak nie masz wsparcia albo jeszcze przeciwnika w partnerze ,zostajesz sam ,i co dalej ............
 marcin/łubienia: 27.12.2011, 18:22
 A ja się dziwię, co jest ze mną nie tak... mieszkam od samego początku z teściami, rodzicami mojej żony. Ona twierdzi że jej mama chce dla nas jak najlepiej i robi wszystko żeby nam się udało a że nie mamy wystarczająco pieniędzy na to by postawić dom lub kupić mieszkanie będziemy mieszkać razem. Czyli sytuacja bez wyjścia. Byłem zmuszony na pół roku wyprowadzić się do rodziców na drugi koniec Polski bo przeżyłem załamanie nerwowe. Każde Święta spędzamy u teściów, bo podobno tak jest najlepiej, za każdym razem przeżywam horror jestem spięty w środku jakbym stał przed plutonem egzekucyjnym. Nie potrafię nawet rozmawiać z zoną o tej sytuacji, ona twierdzi że ja jestem temu winien lub że ta sytuacja zależy od nas wszystkich. HORROR!
 MARTYNA: 04.02.2011, 18:06
 JA MIESZKAM 3 LATA Z TESCIOWĄ.I CZUJE ZE ZA CHWILE NA PSYHIKE MI PADNIE.WSZYSTKO CO ROBIE JEST ZŁE!AKTUALNIE NIE PRACUJE ZE WZGLEDU NA MAŁE DZIECKO!TTAKZE MUSZE SIĘ Z NIĄ MIJAC. NIGDY ZŁEGO SŁOWA MI NIE POWIEDZIAŁA ZA TO-DO RODZINY,SĄSIADÓW FRYZJERÓW-GDZIE NIE POJDZIE OPOWIADA TAKIE HISTORIE ZE RECĘ OPADAJĄ. CZUJĘ SIE JAK TRĘDOWATA,WSZYSTKO PRZECIWKO MNIE.NIE MOGE Z NIĄ POGADAC BO SIE NIE DA.ODRAZU W SZAŁ WPADA I TWIERDZI ZE ZMYSLAM!KIEDY JEST ZJAZD RODZINNY-NIEDZIELNY OBIAD Z RODZINĄ -NAWET NAS Z GÓRY NIE ZAWOŁA ZE WZGLEDU NA MNIE!NIE ZYCZE NIKOMU TAKIEJ TESCIOWEJ-KRZYWDY CI NIE ZROBI A KREW WYPIJE!
 bw: 08.04.2010, 22:06
 Ja też mieszkam z teściami. Na początku jeszcze jakoś było ale potem mama męża zaczęła marudzić na wszystko i wszystkich. Staram się ją zrozumieć, wysłuchać a jak to nie wychodzi to i tak robię po swojemu. Czasami się wściekam ale zawsze staram się w duszy roztłumaczać jej zachowanie i póki co dziękuje Panu za to, że ją mam bo wiem, że i mamę wiele wysiłku i samozaparcia kosztuje to wspólne życie.
 darek: 24.01.2010, 16:55
 widze ze wszyscy mamy podobny problem mieszkajac z tesciami tez namawiam zone by isc na swoje ale jej bardziej zalezy na rodzicach i babci niz na mezu a jestesmy dopiero 8 miesiency po slubie.
 kam: 26.06.2009, 15:33
 Radzę nie mieszkać z teściami jeśli jest taka możliwość zwłaszcza w 2 pierwszych latach małżeństwa. W tym czasie małżonkowie powinni się poznawać a w domu rodzinnym nie ma do tego możliwości. Zawsze będą traktowani jak dzieci. Mieszkanie z teściami to zabawa w małżeństwo a nie prawdziwe życie.
 dominika: 25.02.2009, 14:26
 Również przyznaję rację. Mam identyczny problem. Od ślubu minęło już pół roku, a my nadal mieszakamy z teściami. Mój mąż, według mnie, jest bardzo przywiązany do rodziców, którzy dosłownie go wykorzystują. Wiele razy płakałam przez nich, mąż mnie pociesza, ale przy mnie nigdy nie stanie po mojej stronie. Teściowa jest bardzo ciekawa wszystkiego i lubi się wpraszac, narzucac swoje zdanie. Gdy chce mi cos dac, a ja nie wezmę, słyszę pełne wyrzutów komentarze. Teśc jest lepszy, ale od niego też usłyszałam parę gorzkich słów. Mój mąż niby jest za mną, ale przy nich zachowuje się jak potulny synek. Czasami się zastanawiam po co on się ze mną żenił? Mogę tu jeszcze wiele pisac, a tylko pół roku jesteśmy małżeństwem.... Jak tylko będzie możliwosc od razu chcę się przeprowadzic...
 Kaja: 22.01.2009, 15:25
 Bardzo serdecznie współczuję Pani Iwonie. Nie jestem psychologiem i nie będę się tu silić na rady i mądrości. Powiem tylko jedno:wszystko zależy od Pani męża Pani Iwono. Jestem mężatka od 25 lat , od 15 mieszkam z teściową. Jeden dobry Pan Bóg wie co przez ten czas przeszłam. Mój mąż był wychowywany tylko przez matkę więc mimo iż widzi jej wady i sam się nie może z wieloma rzeczami pogodzić to jednak otwarcie nigdy nie stanie przeciwko niej. A jak już próbował z nią rozmawiać to ona zawsze wpadała w histerię. Ogromnym nakładem kosztów , które bedziemy jeszcze wiele lat ponosić rozdzielilismy dom. Mamy osobne wejścia, kuchnie ,łazienki ale moja teściowa jesli nawet w domu udaje poprawne stosunki to obgaduje i knuje poza domem przeciwko nam a własciwie mnie, naszym dzieciom, mojej rodzinie.Mamy dorosłych już synów. Wyrosli na wspaniałych ludzi. Nigdy nie potrafiła albo nie chciała cieszyć sie z ich sukcesów. Ofiarowałam ten krzyż Panu Bogu bo walka doprowadziła mnie do choroby. Moja teściowa ma sie za osobe bardzo wierzącą i co niedzielę pyta czy już byliśmy w kościele albo na którą mszę idziemy. Często też przystepuje do Komunii Św. Ale podobno łatwiej jest dostrzec źbło w oku bliźniego niż belke we własnym. Serdecznie pozdrawiam i życzę siły.
 dwr: 21.01.2009, 18:11
 wszystko to prawda, znam kilka takch małżeństw, które myśląc że oszczędzą trochę na swoją przyszłość pozostało w domu teściów. Teraz bardzo żałują (żony żałują). niestety młodzi mężowie zostający u swoich mam nie są w stanie dorosnąć...
 
(1)


Autor

Treść

Przepisz cyfry 4553                         



[ Powrót ]
Zgłoś błąd [ Strona główna ] Drukuj Wyślij link
Warto naprawić małżeństwo Warto naprawić małżeństwo
Jacek Pulikowski
"Przyszłość świata idzie przez rodzinę" - pisał papież Jan Paweł II. Współcześnie obserwujemy wielki kryzys rodziny. Wniosek nasuwa się sam, że trzeba ratować rodzinę, a najlepiej zacząć od ratowania małżeństwa.... » zobacz więcej
Co każda żona chciałaby, aby jej mąż wiedział o kobiecie Co każda żona chciałaby, aby jej mąż wiedział o kobiecie
James C. Dobson
Kobiety podatne są na lęki egzystencjalne; potrzebują uczucia, przynależności, afirmacji ich kobiecości. Książka odpowiada na wiele dręczących nas pytań. Zmusi do myślenia i zachęci do działania... » zobacz więcej
 Partnerzy medialni:

ABC | Modlitwy | Psalmy | Perełki | Miłość | Czystość | RCS | Szczęście | Opowiadania | Zamyślenia | Anioły | Ludzie | Jezus | Aforyzmy | Jan Paweł II | Sakramenty |
Dewocjonalia | Ciekawe | Cuda | Maryja | Miłosierdzie | Mp3 | Czytelnia | Poezja | miłość czy Miłość? | Rozważania | Świadectwa | Pro-Life | Niepłodność | Małżeństwo |
Powołanie | Wieczność | Zagrożenia | Czytania | Skrzynka Intencji | Download | Relaks | Gry on-line | Galeria | Rodzina | Muzyka | Turystyka | Narzeczeństwo | Linki |

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2013 Pomoc Duchowa