Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Miłość i wojna. Jak znaleźć małżeństwo o jakim marzymy? Miłość i wojna. Jak znaleźć małżeństwo o jakim marzymy?
John Eldredge, Stasi Eldredge
"Bóg stwarza Adama i Ewę - mężczyznę i kobietę. Zbliża ich do siebie tak blisko, jak to tylko możliwe. Morderczo blisko. Łączy ich w małżeństwo. A potem żyją już na zawsze szczęśliwie..." Ta historia potoczyła się zupełnie inaczej...... » zobacz więcej
O okazywaniu miłości w małżeństwie

     Być moze zdziwił kogoś temat tego artykułu. Wydaje się przecież, że kłopoty z okazywaniem miłości mają tylko nastolatkowie (dla których głównym problemem jest to, czy pocałunek jest grzechem) albo narzeczeni, którzy nie umieją wytrwać w czystości. W małżeństwie zaś żadnych kłopotów w tej sferze nie ma, wszystko przecież już wolno.

     Czy w małżeństwie nie ma żadnych kłopotów z okazywaniem miłości? I czy "wszystko wolno"?

     Wyrazem, znakiem miłości właściwym dla małżeństwa jest współżycie seksualne. Nie o nim jednak chcę tutaj pisać. Na temat współżycia seksualnego ukazuje się dość sporo różnych, lepszych i gorszych publikacji. Znacznie jednak rzadziej pisze się o innych niż współżycie wyrazach miłości w małżeństwie. A warto na ten temat powiedzieć przynajmniej kilka zdań.

     Pierwsze zdanie, jakie chcę w tej kwestii napisać może się wydać oczywiste i banalne: W małżeństwie istnieją sposoby wyrażania miłości inne niż współżycie seksualne. Wydawałoby się, że jest to stwierdzenie oczywistego faktu A jednak... Istnieje wiele małżeństw, w których akt seksualny jest jedynym gestem więzi między małżonkami. Pisał Antoine de Saint Exupery: "Ten mężczyna i ta kobieta poznali się kiedyś. Mężczyzna uśmiechał się na pewno do kobiety, na pewno przyniósł jej kwiaty po pracy. Nieśmiały, niezręczny, bał się może, że zostanie odtrącony. A kobieta przez wrodzoną kokieterię, kobieta pewna swojego wdzięku z upodobaniem podniecała jego niepokój. I tamten (...) przeżywał rozkoszną udrękę". A potem - a potem były pierwsze słowa miłości, pierwsze dotknięcia ręki, pierwsze pocałunki... Całe ich życie wypełniała wzajemna miłość. Całym sobą, każdym gestem i słowem mówili o tym, że się kochają. "Niepojęte jak mogli stać się tymi bryłami gliny" - kończy Exupery.

     Małżeństwo, czas kiedy nawzajem dla siebie dwoje ludzi staje się jednym ciałem, nie może być czasem końca czułości między nimi. Nie może być tak, że dzień zajmuje spełnianie domowych obowiązków, rozmowy dotyczą spraw czysto zewnętrznych, o tym zaś, że łączy ich coś więcej, małżonkowie przypominają sobie dopiero wieczorem, gdy kładą się do łóżka. A dzieje się tak bynajmniej nie tylko w małżeństwach rozpadających się czy takich, które przeżywają trudności. Zdarza się, że również w dobrym, kochającym się małżeństwie pod nawałem codziennych obowiązków zniknie wzajemna serdeczność i czułość.

     Częściej tymi, którzy zapominają o codziennych gestach miłości są mężowie. Zajęci nieraz cały dzień oglądaniem telewizji, siedzeniem przy komputerze czy naprawianiem samochodu dopiero wieczorem przypominją sobie, że mają żonę. Nieraz jednak bywa i odwrotnie - że to żona zmęczona nawałem obowiązków ucieka od pocałunków męża "przeszkadzającego" jej w wykonaniu tego, co jest do zrobienia (oczywiście mąż nie powinien poprzestawać na całowaniu lecz również mieć swój udział w obowiązkach domowych). Ale uwaga! Zdarza się i tak, że żona unika jakiejkolwiek czułości wobec męża, gdyż ten potrafi odebrać ją tylko w jeden sposób - jako zachętę do współżycia. Trudno się wtedy dziwić reakcji żony.

     Warto więc pamiętać, że akt seksualny nie jest jedynym sposobem wyrażania więzi między małżonkami. Obecne między nimi powinno być również to wszystko, czym obdarzali siebie w czasach narzeczeńskich. Jednak - i to jest druga sprawa, na którą chcę zwrócić uwagę - wyrazy miłości między małżonkami mogą być o wiele głębsze, szersze, pełniejsze niż miało to miejsce przed ślubem. Przez sakrament małżeństwa każde z małżonków stało się dla drugiego jego własnym ciałem. Mogą więc wyrażać sobie wzajemnie miłość w sposób naprawdę intymny, nie tylko w czasie współżycia seksualnego, ale także w innych chwilach.

     Kwestia ta może mieć niekiedy niebagatelne znaczenie. Wiadomo, że mąż i żona nie zawsze mogą jednoczyć się w akcie małżeńskim. Gdy nie planują poczęcia dziecka, muszą powstrzymać się od współżycia w płodnej fazie cyklu. Długi, niekiedy bardzo długi, okres wstrzemięźliwości konieczny jest w czasie przed i po urodzeniu dziecka. W takim czasie dla małżonków duże znaczenie może mieć to, że mogą obdarzyć się wzajemnie pieszczotami, w ten sposób wyrazić swoją miłość (jakkolwiek - o czym szerzej powiem niżej - nigdy żadne pieszczoty nie mogą pełnić funkcji zastępczej wobec aktu seksualnego).

     Oczywiście - mąż i żona powinni w tym okazywać wzajemny szacunek, liczyć się z pragnieniami i nastrojami współmałżonka, i to tym bardziej im bardziej intymne gesty podejmują. Jest to ogromnie ważne, dlatego że potrzeba pieszczot w czasie wstrzemięźliwości seksualnej i sposób reakcji na nie jest sprawą bardzo indywidualną. Dla jednej osoby, jak powiedziałem, będzie miało duże znaczenie to, że w ten sposób wyrazi miłość. Kto inny jednak będzie wolał powstrzymać się od bardziej intymnych gestów wiedząc, że taki gest może wzbudzić w nim pragnienie współżycia, nad którym trudno mu będzie zapanować. Dlatego również w tej sferze (jak i w każdej innej) małżonkowie muszą się do siebie dostosować. Jedni będą mogli obdarzać się nawzajem pieszczotami, inni przeciwnie - w czasie, gdy nie mogą współżyć, będą niekiedy woleli nawet osobno spać. Jest to, jak powiedziałem sprawa bardzo indywidualna, trzeba tu umieć uszanować odrębność przeżywania innych osób.

     W tym miejscu trzeba postawić pytanie o to, czy są jakieś granice pieszczot, którymi mogą obdarzać się małżonkowie, nie podejmując współżycia. Innymi słowy, czy w małżeństwie "wszystko wolno". Otóż nigdy żadne pieszczoty nie mogą zastępować małżonkom współżycia seksualnego. Akt małżeński jest miejscem wykonywania sakramentu małżeństwa, czymś jedynym i niepowtarzalnym. Tylko w akcie małżeńskim może mieć miejsce pełnia przeżywania. Mówiąc dokładniej, tylko w czasie współżycia seksualnego małżonkowie mogą przeżyć orgazm. Doprowadzenie się do orgazmu pieszczotami bez współżycia seksualnego narusza świętość aktu małżeńskiego i jest grzechem ciężkim. (Aby nie było niejasności: współżycie seksualne polega na wprowadzeniu członka do pochwy i wytrysku w pochwie, wszystkie inne "formy" nie są normalnym współżyciem i również są grzechem.)

     Okazując więc sobie czułość, obdarzając się pieszczotami małżonkowie muszą unikać takich pieszczot, które mogą doprowadzić ich do orgazmu, Nie da się wskazać konkretnie czego mają unikać, stworzyć jakiegoś "katalogu pieszczot dozwolonych". To znowu jest bardzo indywidualna sprawa danego małżeństwa, które samo musi wiedzieć, co między nimi może mieć miejsce, a czego powinni unikać. Muszą być tylko w tej kwestii uczciwi, nie okłamywać samych siebie, nie postępować według zasady "może się uda".

     Niekiedy może się zdarzyć, że dojdzie w takiej sytuacji do orgazmu, mimo że małżonkowie wcale go nie pragnęli ani nie dopuszczali. Jeśli rzeczywiście tak było, jeśli orgazm nastąpił wbrew woli małżonków, nie popełniają oni grzechu - grzechem jest to, czego człowiek pragnie lub na co się godzi.

     Na koniec wróćmy do współżycia seksualnego. Po tym wszystkim, co tutaj napisano, może komuś nasunąć się pytanie, jakimi pieszczotami mogą obdarzać się małżonkowie w czasie współżycia. Otóż w czasie współżycia mąż i żona mogą okazywać sobie miłość w każdy sposób, mogą obdarzać się nawet najbardziej wyszukanymi pieszczotami, mogą w szczególności stosować stymulację oralną i manualną. Wszystkie jednak te gesty, pieszczoty muszą towarzyszyć normalnemu współżyciu seksualnemu, którego kulminacją jest wprowadzenie członka do pochwy i wytrysk w pochwie.


Krzysztof Jankowiak


Tekst pochodzi z pisma formacyjnego
Ruchu Światło-Życie "Wieczernik"



Miłość przemienia. Przezwyciężanie trudności małżeńskich i rodzinnych Miłość przemienia. Przezwyciężanie trudności małżeńskich i rodzinnych
Ks. Marek Dziewiecki
Książka jest zapisem doświadczeń i wniosków, będących rezultatem towarzyszenia dziesiątkom małżeństw i rodzin w ich zmaganiach z dramatycznymi nieraz trudnościami oraz w ich poszukiwaniu dojrzałości i szczęścia. Jej lektura da szansę na to, aby kolejne małżeństwa w swych trudnościach mogły skorzystać z doświadczeń i sukcesów innych ludzi... » zobacz więcej

Wasze komentarze:
 Ewa: 20.10.2016, 13:40
 Fajny artykuł.Nie wyobrażam sobie pieścić się z mężem i nie zakończyć tego jednością dwojga ciał! Seks jest piękny! Jeśli tylko malzonkowie potrafią dac z siebie to co najlepsze i najpiękniejsze drugiej osobie. Z czasem seks w małżeństwie jest jak dobre wino bo obydwoje ludzi odkrywa to co piękne i przyjemne dla malzonka. Jeśli coś nie gra trzeba umieć o tym porozmawiać z drugą osoba.
 aga: 07.03.2016, 21:28
 jesli chodzi o ten artykul jest ok. Ale nie rozumie kosciola bo wprowadzil sobie zasady dla malzenstw ktorych nie ma w pismie swietym. Akt malzenski to gdzie ma sie z wstemieźliwoscia w pismie sw. To kosciol stwierdzil ze grzechem jest wszystko to co nie jest aktem malzenskim a nie pismo. A ja sie z kosciolem nie zgadzam i nie uwazam to za grzech jesli sie nie chce miec dzieci. Bo antykoncepcja to tez grzech, dla kosciola to wszystko jest grzechem.
 Marcin: 22.01.2012, 01:00
 Jodo .Skoro przez lata z mężem nie czuliście że popełniacie grzech to są możliwe tylko dwa rozwiązania. Albo to co robiliście nie jest jednak grzechem albo nie istnieje coś takiego jak sumienie dane od Boga. Robiąc cos złego czuje się że to jest złe .Małe dzieci nawet to mają.
 Lukasz: 04.11.2011, 16:59
 Mało tego, ciężko byłoby znaleźć przykład większej obłudy i fałszywości względem Boga jak to co jest napisane w tym artykule. Wynika z niego bowiem, że np przez 30 minut można się pieścić a na ostanie 20 sekund wsunąć penisa do pochwy w celu oddania nasienia. I wszystko gra! Cały aż 1 procent czasu poświęconego na współżycie w pełni usprawiedliwia i oczyszcza z grzechu pozostałe 99 procent czasu poświeconego na pieszczoty. Ludzie, opamiętajcie się, zacznijcie myśleć! Przecież to jest dopiero zakłamanie. Jeśli uważacie, że orgazm osiągniety poza stosunkiem jest grzechem to wyzbądźmy sie całkowicie pieszczot. Co to ma naczyć takie usparwiedliwianie się, że pieścimy sie ale kończymy inaczej. Cały seks opierał się na pieszczotach a to chyba decyduje o formie seksu a nie samo jego zakończenie. A poza tym, kto powiedział, że stosunek jest czymś lepszym w oczach Boga niż małżeńska miłość okazywana podczas pięnych i delikatnych pieszczot prowadzących do orgazmu, czyli pełnego, radosnego uniesienia. Dlaczego to ma być złe. Powiem więcej, dla mnie stosunek to jest taka swojego rodzaju rąbanka (przepraszam ze brzydkie porównanie ale tak to właśnie czuje) i po stosunku czuję się zdecydowanie gorzej niż po pieszczotach. Pieszczoty potrafią być zdecydowanie lepszą formą okazania uczucia i miłośći. Tak więc, proszę nie piszcie już wiecej takich subiektywnych bzdur bo nie mają one nic wspólnego z rozsądnym myśleniem i byciem czystym w oczach Boga.
 Trzezwo myslacy: 04.11.2011, 15:27
 Ostatnie zdanie sugeruje, że można się pieścić i doprowadzić bardzo wysoko a na ostatnią sekundę wprowadzić penisa do pochwy żeby tam nastąpił wytrysk. Przecież to jest dopiero przeogromne oszukiwanie i działanie czysto "biurokracyjne". To nic, że przez 30 minut pieściliśmy się, najważniejsze, że w ostatniej sekundzie zdążyliśmy włożyć członka do pochwy. Można spać spokojnie! Większej bzduryw życiu nie słyszałem. I jeszcze jedno: a jeśli żona nie potrafi dojść do orgazmu podczas stosunków a jedynie podczas pieszczot to czy to oznacza, że orgazm sie jej nie należy? Nawet w małżeństwie? No bo przecież, cytuję: "...małżonkowie muszą unikać takich pieszczot, które mogą doprowadzić ich do orgazmu..." Do czego to prowadzi??? Pytam, do czego?? Własnie do tego co napisał forumowicz tuż pode mną.
 zonaty: 03.11.2011, 01:42
 Moja zona nie ma z tym problemu. Nie sypia ze mną, wiec chyba znajdę sobie kochankę. Przez lata nie doszliśmy porozumienia. Czy mam za każdym razem gdy oczekuje bliskości, seksu, czułości się onanizować? To jest małżeństwo? Po co uszanowałem jej dziewictwo, by dostać kota w worku? W życiu nie pozwolę by moje dzieci zrobiły takie głupstwo jak ja. Najpierw niech się dobrze poznają - w łóżku też. Bo seks buduje więź. Dzięki zachowaniu żony oddaliłem się od kościoła. A ona kupiła beret z moheru i dzielnie przystępuje do komunii. Po co mi było przysięgać przed Bogiem?
 jabol: 08.05.2011, 11:19
 Skąd ta wiedza u wielebnych??? Które pismo o tym mówi??? A może tak postanowił kościół że ma być i już, podobnie jak z czyścem by się wzbogadzać na odpustach... bo w piśmie jasno napisano że za życia możemy zasłużyć na niebo, modlitwy po śmierci nic nie zmienią...
 Anna: 27.05.2010, 11:18
 Spoko,gdyby nie ostatnie zdanie, że kulminacją jest wprowadzenie członka do pochwy i wytrysk w pochwie. Bóg dał wolną wolę, zatem zgodnie z sumieniem małżeństwa powinny same o sobie decydować i Kościół nie powinien się wtrącać, jedynie sugerować, ale nie nauczać! Z tego artykułu wynika, że małżeństwo nie może się masować i pieścić bez wprowadzenia członka na koniec. Jakiś absurd! Wstrzemięźliwość ok, bo jak jedno nie ma ochoty, albo jest jakaś inna przyczyna to rozumiem. Ale jeśli oboje chcą przed snem trochę relaksu sobie wzajemnie dać świadomie, bez aktu seksualnego i bez nieświadomego poczęcia to to już grzech?Zaraz ktoś powie są kalendarzyki i inne, ale to bez sensu, by ktoś pisząc w takiej formie regulował cykl czułości małżonków. Chyba że małżonkowie to akceptują. U nas by to nie przeszło, bo doprowadziłoby do wspomnianej w innych artykułach sztywności i oziębłości. Boże wybacz niektórym ułomnym piszącym artykuły i spraw aby zrezygnowali z kapłaństwa na rzecz związku małżeńskiego, może wówczas odejdą od herezji w imię Twojej Miłości dla człowieka.
 Stanley: 31.01.2009, 14:55
 Joda! Joda, jeśli nie byliście świadomi, że postepujecie niezgodnie z przwem Bozym, to grzechu nie było! Jest tylko żal i smutek, który świadczy że chcieliście być zawsze z Bogiem w przyjaźni. Zaufajcie Bogu i powierzajcie Mu dalsze swoje postepowanie.
 bercia: 13.02.2008, 11:42
 niemartw sie JODA jak sie czegos nie robilo bezmyslnie to nie jest grzech mozesz pojsc do spowiedzi i wyznac grzechy swej mlodosci i narzeczenstwa czy jak uwazasz tez niewiedzialam nawet kiedys o wielu sprawach i sama do wszystkiego doszlam jak zalozylam internet i ksiazke o czystosci malzenskiej poczytalam ,ale jest trudno zrobic dobrze ,najlepiej oddac wszydstko B
 Paula: 26.09.2007, 13:32
 Zgadzam sie z tym tekstem,a co robic kiedy moj maz nie chce czulosci a ja tego potrzebuje.Chcialabym na codzien gestami okazac mu, ze Go potrzebuje kocham itd. ale On mnie odpycha.??????
 joda5@o2pl: 23.09.2007, 10:44
 Przykre jest to, że takiej edukacji nie mieliśmy przed wstąpieniem w związek małżeński. Jest mi bardzo smutno, dlatego, że 24 lata jestem już mężatką, zawsze z mężem staraliśmy sie być blisko Pana Boga, a okazuje się, że ciężko grzeszyliśmy. Kogo za to winić???
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej