Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Miłość i wojna. Jak znaleźć małżeństwo o jakim marzymy? Miłość i wojna. Jak znaleźć małżeństwo o jakim marzymy?
John Eldredge, Stasi Eldredge
"Bóg stwarza Adama i Ewę - mężczyznę i kobietę. Zbliża ich do siebie tak blisko, jak to tylko możliwe. Morderczo blisko. Łączy ich w małżeństwo. A potem żyją już na zawsze szczęśliwie..." Ta historia potoczyła się zupełnie inaczej...... » zobacz więcej
"Nie uchylajcie się od współżycia..." cz. I

     Jaki jest najlepszy czas, najlepszy moment na spotkanie w akcie małżeńskim? Wydaje nam się, że małżonkowie specjalnie się nad tym nie zastanawiają.

     Wyjątkiem są tylko zdarzające się czasem kontrowersje między mężem i żoną, czy współżyć w danym dniu czy nie. Ale że tego rodzaju kontrowersjom zazwyczaj towarzyszą emocje, trudno uznać padające wtedy argumenty za rzeczową refleksję.

     Do zbliżenia seksualnego najczęściej dochodzi spontanicznie. Tak, brzmi to bardzo zachęcająco. Tyle że owa spontaniczność potrafi odbić się na jakości przeżyć, bywa też przyczyną nieporozumień między małżonkami. Warto więc chyba być nieco mniej spontanicznym, jeśli dzięki temu mąż i żona będą mogli się jednoczyć w naprawdę najlepszym czasie.

     Ważne też jest, by małżeńskie życie seksualne było regularne i ustabilizowane. Umożliwia to rozwój seksualny, stopniowe osiąganie coraz większych doznań i przeżyć. Regularne pożycie zaspokaja potrzeby seksualne małżonków. Ktoś słusznie powiedział, że łatwiej jest żyć w zupełnej wstrzemięźliwości niż prowadzić życie płciowe, które nie jest w dostatecznym stopniu regularne.

     Z tych wszystkich powodów chcielibyśmy zastanowić się nad tym, kiedy właściwie małżeństwo powinno podejmować zbliżenie seksualne. Nie chodzi nam przy tym o obiektywne okoliczności, które z góry przesądzają o możliwości współżycia. Wiadomo na przykład że małżonkowie nie będą współżyć, jeśli jedno z nich jest poważnie chore, czy też gdy nie ma po temu warunków zewnętrznych - np. na jakiejś wycieczce kilka małżeństw śpi w jednym pokoju. Takim czynnikiem obiektywnym jest też rytm płodności - małżonkowie nie planujący poczęcia podejmą zbliżenie w niepłodnej fazie cyklu, a planujący poczęcie w określonych dniach w fazie płodnej. Jednak nie o takich sytuacjach chcemy w tym miejscu mówić. Pragniemy zastanowić się nad tym, jak znaleźć najlepszy czas na zbliżenie wówczas, gdy wszystkie obiektywne okoliczności na to zbliżenie pozwalają.

     Jak często więc mąż i żona powinni ze sobą współżyć? Od czego to zależy?

     Tylko i wyłącznie od nich samych. Nie od tego, jak często robią to sąsiedzi i przyjaciele, nie od tego, jaka jest średnia częstotliwość współżycia małżeństw w tym wieku, na tym obszarze kraju czy kontynentu.

     Popularne publikacje czy filmy kreują obraz świata, w którym współżycie seksualne należy do czynności tak powszednich jak mycie zębów czy jedzenie śniadania. Kobieta tam zawsze chce, a mężczyzna zawsze może i wygląda na to, że życie małżeńskie prawie że z niczego innego się nie składa. Gdy ktoś podda się temu obrazowi może bardzo łatwo wpaść we frustrację, jeśli u niego akurat zbliżenia seksualne nie odbywają się codziennie.

     Tymczasem nie ma żadnej "normy", która określałaby, jak często para małżeńska powinna ze sobą współżyć. Jest to sprawa całkowicie indywidualna, zależna od potrzeb obojga małżonków. Każde małżeństwo kształtuje swój własny styl życia seksualnego, ustalając m.in. odpowiedni dla siebie rytm zbliżeń. Niektóre małżeństwa współżyją codziennie, inne raz czy dwa razy w miesiącu, bywają też i takie, które współżyją kilka razy dziennie. Rytm zbliżeń nie jest przy tym ustalony raz na zawsze. Małżonkowie mogą w jakimś okresie współżyć częściej niż zwykle, kiedy indziej natomiast mogą mieć dłuższą przerwę w zbliżeniach. Ich dotychczasowa częstotliwość współżycia może też na stałe się zwiększyć lub zmniejszyć. Każda z tych sytuacji jest całkowicie normalna i naturalna, jeśli tylko im obojgu odpowiada.

     Swego czasu prowadzono badania ankietowe, próbując ustalić częstotliwość współżycia różnych małżeństw i znaleźć w tym zakresie jakieś prawidłowości. Okazało się jednak, że takich prawidłowości praktycznie nie da się wskazać. Owszem, można było podać jakąś statystykę, lecz wynikała ona z bardzo dużych uśrednień. Jeśli jedno małżeństwo współżyje raz w miesiącu, a drugie trzydzieści razy, to niewątpliwie średnio współżyją po piętnaście razy w miesiącu. Czy jednak z takiej statystyki cokolwiek wynika?

     Tak właśnie mniej więcej wyglądały wyniki wspomnianych badań. Badano oczywiście reprezentatywne grupy, lecz rozrzut między poszczególnymi małżeństwami w danej grupie był bardzo duży. Potwierdziło to bardzo zdecydowanie, że częstotliwość zbliżeń jest sprawą wybitnie indywidualną.

     Małżonkowie mogą oczywiście zastanawiać się nad tym, czy ich życie płciowe jest dostatecznie regularne. Lecz powinni kierować się tutaj wyłącznie swoimi własnymi potrzebami i odczuciami, bardzo zdecydowanie odrzucając jakiekolwiek odniesienia statystyczne, a także wszelkie mity i stereotypy na temat podejmowania współżycia. Mitów jest tutaj całkiem sporo. Choćby taki, że "prawdziwy mężczyzna powinien codziennie". Albo też taki, że "w małżeństwie trzeba współżyć" - małżeństwo jest miejscem pożycia seksualnego, ale przecież powinno się je podejmować nie dlatego, że "trzeba".

     W zjednoczeniu małżeńskim mąż i żona mają wyrażać siebie, a nie żadne konwencje czy stereotypy. Ich aktywność seksualna powinna wynikać z rzeczywistej potrzeby. Dlatego zastanawiając się nad regularnością swojego życia płciowego, winni pytać o to, czy zbliżenia są na tyle częste, by więź seksualna przynosiła satysfakcję, czy ta więź się rozwija, czy zaspokaja ich potrzeby seksualne.

     Trzeba też przypomnieć, że akt małżeński ma służyć pogłębieniu więzi między mężem i żoną. Pragnienie budowania tej więzi, chęć okazania i wyrażenia miłości ma być pierwszą i najważniejszą przyczyną małżeńskiego spotkania. Zwracamy na to uwagę, choć powinna być to oczywista sprawa. Jednak zdarza się, że przyczyna, dla której ktoś pragnie współżycia nie ma wiele wspólnego z miłością. Czasem ktoś dąży do aktu seksualnego, aby podbudować samego siebie - pokonać kompleks niższości (dotyczy przede wszystkim mężczyzn), uciec od napięć i lęków czy też uzyskać powód do chwalenia się przed innymi. Kiedy indziej współżycie podejmowane jest w nadziei uzyskania czegoś w zamian - zdobycia przychylności małżonka, zyskania jego miłości (taka sytuacji świadczy, rzecz jasna, o zaburzeniach w małżeńskich relacjach). Bywa że absolutnie dominującym powodem zbliżenia staje się chęć zaspokojenia popędu seksualnego.

     Chcemy być dobrze zrozumiani - akt seksualny oczywiście dowartościowuje małżonków, zaspokaja ich potrzeby seksualne, jest dla nich źródłem przyjemności. Nie ma w tym nic niewłaściwego, naturalną rzeczą jest też że małżonkowie oczekują od współżycia zaspokojenia takich właśnie pragnień. Problem pojawia się natomiast wtedy, gdy akt małżeński przestaje być wyrazem i znakiem miłości, dlatego że wszystkie inne związane z nim dążenia i oczekiwania całkowicie dominują jego przeżywanie. I tylko o takie sytuacje nam tutaj chodzi.

     Gdy więc pytamy o to, kiedy ma mieć miejsce akt seksualny, odpowiedź brzmi: wtedy gdy pragną tego sami małżonkowie i pragną dlatego, że chcą wyrazić łączącą ich miłość.

     Jednak nie jest to cała odpowiedź.


Agata i Krzysztof Jankowiakowie


Tekst pochodzi z pisma formacyjnego
Ruchu Światło-Życie "Wieczernik"



Spowiedź przedślubna Spowiedź przedślubna
Ks. Marek Ferra
Jak się wyspowiadać przed ślubem – takie pytanie zadają sobie chyba wszyscy narzeczeni. Autor w prosty i przejrzysty sposób opisuje, jaki jest sens tej spowiedzi, jak się do niej przygotować, na co zwrócić uwagę. Rachunek sumienia, przygotowany według Dziesięciu przykazań, pozwala bardzo konkretnie rozpoznać, z czego należy się wyspowiadać... » zobacz więcej

Wasze komentarze:
 Mateusz: 23.12.2014, 22:22
 Przerażające jest dla mnie to, że przez niezrozumienie pewnych kwestii rodzą się spory nawet w takich miejscach. Proponuję wczytać się w tekst i zrozumieć go, a wtedy wszelkie sprzeczności znikną stając się uzupełnieniem poszczególnych fragmentów.
 nie uchylajcie się: 31.07.2014, 09:04
 A co powiecie na to : czekaliśmy z seksem 5 lat, bo do ślubu. NIe żałuję. teraz jest 2 miesiące po ślubie i mój mąż po pracy zawsze jest zmęczony. Jestem zła na niego, ale staram się go zrozumieć. Ale nawet nie było pożądnej nocy poślubnej :/ smutno mi
 xxxx1234: 16.09.2013, 17:37
 Ale bzdura piszą od regularności a jak uprawiam sex z żoną raz na dwa miesiące to też regularność takie głupoty niszczą małżeństwo. BZDURRRA
 Emilia: 18.02.2012, 23:07
 Nie mogę zgodzić się z Darkiem. To nieprawda, że zażywanie doznań genitalnych jest jednym z najważniejszych celów współżycia. Wręcz przeciwnie, coś takiego nie ma nic wspólnego z miłością i spycha ją na dalszy plan... - bądź co najwyżej jest jej najmniejszą namiastką... Dlatego też mnie również bardzo razi pewien nieprzemyślany (jak sądzę) fragment tekstu autorów... Nie da się jednocześnie koncentrować na zażywaniu doznań genitalnych, czyli na uprawianiu "seksu dla seksu" i jednocześnie na miłości - to dwa zupełnie inne przeżycia... Jak czytam takie wypowiedzi, to zaczynam wątpić, że ta "czynność" ma cokolwiek wspólnego z autentyczną miłością... :-/
 marek: 06.02.2012, 19:07
 wiedz to jedno a zmiana mentalności z" ja" na "my " to drugie. Wiele napisano na ten temat. uważam ,że trzeba nsjpierw wsłuchać się w drugą osobe usłyszeć jej potrzeby , rozmawiać ,rozmawiać na ten temat o seksualności aż stanie sie przed sobą bez barier . Wtedy to co Pan dał jest wolne od lęku i fałszywej pobożności . W takej atmosferze można -według mnie - oddawać się sobie nawzajem i cieszyć si ę sobą
 Darek: 03.02.2012, 09:51
 Jestem wdzięczny autorom za ten artykuł. Natomiast gdy czytam wyjątkowo pruderyjny, wręcz "zgorszony" komentarz Artura, to zastanawiam się, dlaczego nam katolikom przychodzi tak łatwo zapominać o tym, że jednym z najważniejszych zadań współżycia małżeńskiego jest właśnie dawanie małżonkom rozkoszy i zaspokajanie ich potrzeb seksualnych. Nie bójmy się użyć takich właśnie słów. Przecież nie można o tej intymnej relacji między małżonkami mówić tylko i wyłącznie w sposób wybitnie uwznioślony. Owszem, zjednoczenie małżeńskie ma być wyrazem miłości, jest święte bo potencjalnie może począć się z niego nowy człowiek. Ale oprócz tego wszystkiego, seks jest też zwyczajną potrzebą fizjologiczną i według zgodnych opinii lekarzy w miarę regularne współżycie jest konieczne dla zachowania dobrego zdrowia (zwłaszcza układu sercowo-naczyniowego, układu odpornościowego, a także dla zachowania sprawności seksualnej do w miarę późnego wieku). Nie bez powodu Święty Paweł apeluje: "Nie uchylajcie się od współżycia małżeńskiego, chyba za wspólną zgodą i tylko na pewien czas, aby poświęcić się modlitwie. Potem znowu podejmijcie współżycie, aby nie kusił was szatan, wykorzystując waszą niepowściągliwość" (1 Kor 7,3-5).
 Artur: 25.09.2011, 03:20
 Kompletny brak logiki i konsekwencji to mało powiedziane. Mamy tu niestety również do czynienia z zupełnym brakiem wartości... I naprawdę aż serce boli, że na tym wspaniałym portalu, w którym tak wiele mówi się na temat czystej miłości oraz czystego współżycia jako wyrazu tej miłości, umieszczono coś takiego... Co gorsza, publikacja ta całkowicie przeczy niemalże wszystkim innym na tej stronie... Ludzie, przecież to dobre, czyste współżycie ma być czułym wyrazem miłości i bliskości, a nie prymitywną kopulacją dla podniecania się doznaniami i zaspokajania! Seksualną gorączkę polegająca na robieniu sobie nawzajem jak największych doznań w celu zaspokajania popędu Wy nazywacie "miłością"?! Przecież jedno nie ma z drugim kompletnie NIC wspólnego! A jeśli ktoś tego nie rozumie, to zwyczajnie nie potrafi współżyć z miłością... Mam wrażenie, że niektóre osoby naprawdę nie powinny pisać artykułów na tego typu wartościowe portale, powołując się fałszywie na wartości chrześcijańskie. Czy Chrystus naprawdę przyszedł głosić zaspokajanie popędów i namiętności?! Czy mawiał: "uprawiajcie regularnie seks dla zaspokajania się, bo to Wasza misja, małżonkowie?!" Nie ma to jak niszczenie sumienia katolickich małżeństw i wmawianie im, że "seks" z pogranicza (niestety to trzeba przyznać) filmów erotycznych jest "jak najbardziej w porządku i zgodny z wolą Bożą" - i że właśnie coś takiego nazywa się "wyrażaniem miłości"... "Niepodobna, aby nie przyszły zgorszenia na świat, lecz biada temu, przez którego one przyjdą" - i tym wymownym akcentem pragnę zakończyć swoją opinię.
 Magdalena: 29.04.2011, 17:24
 Nie rozumiem... Raz piszecie, że współżycie ma być bezinteresownym darem z siebie kochanej osobie, a za chwilę, że ma ono służyć wzajemnemu zaspokajaniu się i przeżywaniu doznań... Przecież jedno się z drugim wyklucza! Co to za "dar z siebie", kiedy głównym jego motywem jest "zaspokajanie swoich potrzeb", bez którego to nie ma sensu? Bardzo wątpliwy i egoistyczny ten "dar z siebie". Ech... :(
 Wiola: 22.11.2009, 12:41
 Ja tego tak nie odebrałam. Może i artykuł nie radzi za bardzo, raczej informuje, ale od doradzania są profesjonaliści zajmujący się takimi problemami, a nie artykuły na jakiś temat. Badania zawsze uśredniają i do rzeczywistości ma się to właściwie nijak, bo nie przedstawia faktycznego stanu - więc tu racja. Artykuł nie przedstawia problemu, tylko odpowiada na pytanie zadane w tytule. Odpowiedź nie jest prosta, bo nie ma jednej odpowiedzi. A nie ma jej dlatego, że małżeństw jest więcej, niż jedno, które to małżeństwa tworzą ludzie odmienni od siebie. Jeżeli związek jest zdrowy, nietoksyczny w żaden sposób (nie mówię o codziennych problemach i różnicach zdań), a maż i żona się kochają (inne określenie, trafniejsze w tym kontekście w dzisiejszych czasach: miłują), to faktycznie współżyją wtedy, kiedy uwazają, że jest to dla nich najlepsze czy najkorzystniejsze i sami potrafią o tym decydować. Jeśli ktoś szuka odpowiedzi na to pytanie: jak czesto ma współżyć ze swoją żoną lub mężem, a sam tego nie wie, to coś - moim zdaniem - jest nie tak. To moja opinia. Pozdrawiam ciepło.
 Tomek: 29.10.2009, 14:29
 Niestety ten artykuł wydaje mi się całkowicie "jałowy". Najpierw autorzy sugerują, że należy wprowadzić regularność, co zapewnia rozwój, a następnie piszą, że można raz częściej, a raz zrobić sobie dłuższą przerwę według własnego widzi-mi-się. Sprzeczność. Potem mamy informację, że badania praktycznie na nic nie wskazują, bo są uśrednione - przecież na tym właśnie polegają badania przy użyciu próby reprezentatywnej, że wynikiem jest jakieś procentowe przedstawienie średniej wśród badanych - czyli średnia nie z dwóch przypadków, gdzie 1 - raz w miesiącu, a 2 - 30 razy, tylko np. kilka tysięcy respondentów i wtedy ta średnia może coś sugerować. Artykuł generalnie kojarzy się z radami typu: tak się powinno, ale jak się chce to można tak, a można też zupełnie inaczej, w sumie to wszystko jedno, jak kto woli - to radzimy w tym temacie. Czyli nic nie radzicie. Artykuł, który może pomóc w odpowiedzi na pytania z nim związane podaje, żebyście sami sobie pomogli według własnych odczuć. Bez sensu.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej