Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Miłość i wojna. Jak znaleźć małżeństwo o jakim marzymy? Miłość i wojna. Jak znaleźć małżeństwo o jakim marzymy?
John Eldredge, Stasi Eldredge
"Bóg stwarza Adama i Ewę - mężczyznę i kobietę. Zbliża ich do siebie tak blisko, jak to tylko możliwe. Morderczo blisko. Łączy ich w małżeństwo. A potem żyją już na zawsze szczęśliwie..." Ta historia potoczyła się zupełnie inaczej...... » zobacz więcej
"Nie uchylajcie się od współżycia..." cz. III

     Szukając odpowiedzi na pytanie o najlepszy czas zbliżenia małżonków, dotąd nie mówiliśmy o sytuacji, gdy nie ma zgody w tej kwestii między mężem i żoną. A przecież dzieje się tak wcale nierzadko - jedno z małżonków pragnie współżycia, a drugie się na nie nie zgadza, bądź tez zgadza się niechętnie, po dłuższych namowach, dla świętego spokoju. Akt seksualny ma mieć miejsce, gdy pragną tego sami małżonkowie - powiedzieliśmy. Co jednak zrobić, gdy o zbliżeniu myśli tylko jedno z małżonków, drugie zaś ma w tej kwestii zdanie całkowicie odmienne?

     To, że pragnienia małżonków w tej kwestii bywają różne, jest całkowicie naturalne. Trzeba pamiętać, że akt małżeński ma wielkie znaczenie dla każdego męża, a zarazem pragnienie współżycia budzi się u niego bardzo łatwo, niemal automatycznie. Natomiast obudzenie tego pragnienia u żony wymaga z reguły spełnienia naprawdę złożonych warunków. Miłość nie likwiduje tych różnic. Nic więc dziwnego, że małżonkowie się tutaj różnią - najczęściej jest tak, że to mąż pragnie zbliżenia i musi namawiać do tego żonę (sytuacje odwrotne również się zdarzają, ale znacznie rzadziej).

     Nie można w tym momencie nie przytoczyć znanego tekstu św. Pawła na temat współżycia: "Niech mąż oddaje powinność małżeńską żonie, a żona mężowi. Żona nie może swobodnie dysponować własnym ciałem, lecz jej mąż. Podobnie i mąż nie może swobodnie dysponować własnym ciałem, lecz jego żona. Nie uchylajcie się od współżycia małżeńskiego, chyba za wspólną zgodą i tylko na pewien czas, aby poświęcić się modlitwie. Potem znowu podejmijcie współżycie, aby nie kusił was szatan, wykorzystując waszą niepowściągliwość" (1 Kor 7,3-5).

     Akt małżeński nie jest ewentualną możliwością, nie jest jakimś luksusem. Bóg nakazuje regularność w pożyciu, wzajemną dyspozycyjność seksualną. Zarówno mąż jak i żona tracą w małżeństwie prawo do swobodnego rozporządzania swoim ciałem. Mają sobie nawzajem służyć aktem małżeńskim.

     Myliłby się jednak ten, kto by sądził, że w tym miejscu dyskusja się kończy. Nie, ona się tutaj dopiero rozpoczyna.

     Wokół pojęcia "obowiązek małżeński" narosły pewne nieporozumienia. Tak, współżycie seksualne jest w małżeństwie obowiązkiem. Jasno to wynika z przytoczonego cytatu. Jednak tego tekstu nie można czytać w oderwaniu od całego biblijnego przekazu o małżeństwie. Nigdy nie wolno wyrywać z kontekstu cytatów biblijnych (zresztą innych cytatów również). Pozbawiając teksty biblijne kontekstu i swobodnie nimi operując można by uzasadnić praktycznie wszystko - pamiętamy, że szatan kusząc Jezusa na pustyni też cytował Biblię, aby uzasadnić swe niegodziwości.

     Mówimy o tym z takim naciskiem, gdyż właśnie przez oderwane od kontekstu cytowanie zupełnie wypaczono sens pojęcia małżeńskiego obowiązku. Co bowiem jest fundamentem małżeństwa i fundamentem pożycia seksualnego? Miłość. Życzy ktoś sobie jakiegoś cytatu biblijnego na ten temat? Proszę bardzo: "Mężowie miłujcie żony i nie bądźcie dla nich przykrymi" (Kol 3,19), "Mężowie, miłujcie żony, jak Chrystus umiłował Kościół i wydał zań samego siebie" (Ef 5,25).

     Pojęcia obowiązku małżeńskiego nie wolno odrywać od miłości. "Dysponowanie" ciałem współmałżonka musi być przepojone miłością, pełne prawdziwej troski o niego.

     Bardzo wiele z tego wynika. Przede wszystkim to, że prawdziwa miłość znosi pojęcie praw i obowiązków. W miłości nikt nie odwołuje się do takich kategorii, tylko po prostu obdarowuje sobą współmałżonka i przyjmuje dar z jego strony. Czyż można mówić o prawach i obowiązkach tam, gdzie chodzi o dar?

     Obowiązek małżeński możemy tu przyrównać do obowiązków rodzicielskich. Rodzice mają obowiązek troszczyć się o swoje dzieci, jednak należy głęboko współczuć dzieciom, którymi rodzice zajmują się tylko z tego powodu. Podobnie jest z obowiązkiem małżeńskim - oczywiście istnieje, ale chodzi o to, by małżonkowie tak się troszczyli o swoją wspólnotę małżeńską, żeby nie trzeba się było do niego odwoływać.

     I tak by było najprościej i najlepiej. Tam gdzie właściwie rozwija się miłość, mówienie o obowiązkach jest niepotrzebne. Jednak miłość małżeńska bywa chora, przechodzi większe i mniejsze kryzysy. Grzech pierworodny dotknął tej sfery bardzo mocno. Dlatego niekiedy jest konieczne odwołanie się do praw i obowiązków. Refleksja nad nimi pomaga zrobić rachunek sumienia, służy odnowieniu miłości, przezwyciężaniu kryzysów i pokus.

     Rozważmy więc, jak pojęcie obowiązku małżeńskiego odczytywane w świetle miłości każe udzielać odpowiedzi na pytanie o to kiedy mąż i żona mają się jednoczyć w akcie małżeńskim.

     W miłości na pierwszym planie jest dobro kochanego człowieka. Miłość "nie szuka swego" (1 Kor 13,5), zarówno na płaszczyźnie duchowej jak i cielesnej. Zawsze szuka dobra kochanej osoby.

     Skoro więc z reguły jest tak, iż to mąż pragnie zjednoczenia seksualnego znacznie częściej niż żona, to kochająca żona będzie starała się z radością odpowiadać na jego zaproszenie, kiedy to tylko możliwe. Kiedy to tylko możliwe - a więc nie tylko wówczas, gdy w niej samej obudzi się pragnienie współżycia. Gdyby żona czekała na taką chwilę, na pewno by nie wyszła naprzeciw pragnieniom męża.

     Kochająca żona będzie się więc zgadzać na seksualne spotkanie z mężem, choćby sama nie odczuwała w tym momencie żadnych pragnień czy uniesień. Przeżyty przez nią wówczas akt małżeński, mimo braku emocjonalnego odczuwania miłości, będzie aktem miłosnym w najgłębszym tego słowa znaczeniu, będzie bowiem prawdziwym darem z siebie. Prawdziwa miłość, aby uszczęśliwić kochaną osobę gotowa jest zdobyć się na wiele poświęceń.

     Ważne jest przy tym, by żona na zaproszenie męża odpowiadała chętnie i radością. Odpowiedzi w rodzaju: "W porządku, wiem że to mój obowiązek. Możesz zaczynać" są zniechęcające, deprymujące i nie mają wiele wspólnego z miłością. Zgoda naprawdę wynikająca z miłości jest zawsze zgodą chętną, pełną radości, że czyni się dobro ukochanemu człowiekowi. Oddanie się z radością jest jedną z najważniejszych rzeczy, którą żona może zrobić, by mąż czuł się kochany.

     Kiedy zaś żona będzie musiała odmówić, uczyni to z ogromną delikatnością i taktem. Mówiliśmy już o tym, że mężczyźni są w tej dziedzinie przewrażliwieni. Ich poczucie własnej wartości jest głęboko zakorzenione w sferze seksualnej. Odmowę współżycia bardzo łatwo mogą więc potraktować jako odrzucenie w ogóle.

     Dlatego, jeśli żona nie może zgodzić się na zbliżenie, powinna szczególnie okazać mężowi swą miłość. Może to być przytulenie, jakiś inny gest, zapowiedź że na pewno będą mogli współżyć następnego dnia. Kobieta ma wiele sposobów, by osłodzić mężowi swą odmowę. Warto też pamiętać, że jeśli żona często mówi i okazuje mężowi, że lubi ich zbliżenia, jednorazowa odmowa nie będzie powodem problemów.

     Trzeba też pamiętać, że nieuzasadniona odmowa może narażać męża na pokusy seksualne. Każdy z małżonków, szczególnie zaś mężczyzna, powinien umieć kierować sobą w dziedzinie płciowości. Nic nie usprawiedliwia popełniania grzechów w tej sferze (jak i zresztą w każdej innej). Pamiętając o tym, nie można jednak nie zauważać, że pokusy jakich doświadczają niektórzy mężowie są bardzo silne. Każdy człowiek ma swoją pokusę, swój grzech z którym musi się zmagać. Dla niektórych są to właśnie pokusy w sferze seksualnej. Chodzi więc o to, by żona przez swe postępowanie nie narażała męża na pokusy, a przeciwnie - pomagała mu właściwie kierować poruszeniami w dziedzinie seksualności. Jeśli współżycie jest potrzebne dla wyciszenia budzących się poruszeń, może bardzo wyraźnie stawać się obowiązkiem.

     Podobnie jest, gdy akt seksualny jest potrzebny dla podtrzymania miłości między małżonkami. Również wtedy staje się obowiązkiem. Bardzo złożone bywają trudne sytuacje życia małżeńskiego. Niekiedy współżycie może odegrać taką właśnie rolę.

     Wydaje się, że dosyć dużo powiedzieliśmy już o tym, w jaki sposób żona ma możliwość okazania miłości swemu mężowi. Wypada więc teraz zastanowić się, w jaki sposób mąż może dać wyraz temu, że kocha swoją żonę.

     Przede wszystkim - nigdy nie wymuszając współżycia. To powinna być oczywista sprawa - przecież wszelki przymus, zwłaszcza w sferze tak delikatnej, jest dokładnym zaprzeczeniem miłości. Niestety, w bardzo wielu rodzinach, i to tzw. porządnych rodzinach, mamy tu do czynienia z poważnymi zaburzeniami. Powiedzmy więc wyraźnie: wymuszony akt małżeński czynem niegodziwym, jest grzechem. Takie współżycie niszczy miłość, burzy więź między mężem i żoną, może doprowadzić do rozpadu małżeństwa.

     "Współżycie płciowe narzucone współmałżonkowi, bez liczenia się z jego stanem oraz z uzasadnionymi jego życzeniami, nie jest prawdziwym aktem miłości i sprzeciwia się temu, czego słusznie domaga się ład moralny między małżonkami" - naucza papież Paweł VI (Humanae vitae, n. 13). W pewnych sytuacjach narzucenie współżycia będzie ciężkim naruszeniem miłości bliźniego - ciężkim grzechem (na przykład wtedy, gdy lekkomyślnie naraża żonę na ciążę zagrażającą jej ciężką chorobą).

     Zwrócimy jeszcze uwagę na to, że przymus może mieć charakter nie tylko fizyczny. Także presja psychiczna stwarza sytuację przymusu, który bywa równie dotkliwy jak przymus fizyczny.

     Ale przecież miłość ze strony męża nie może ograniczać się do tego, że nie będzie wymuszał na swej żonie współżycia. To byłoby bardzo mało.

     "Mężowie we wspólnym pożyciu z żonami pamiętajcie o tym, że są one słabsze i darzcie je szacunkiem jako współuczestniczące w łasce życia" - mówi św. Piotr (1 P 3,7). Jak to przełożyć na codzienność życia małżeńskiego?

     Kochający mąż wiedząc, że żona nie będzie miała ochoty na zbliżenie, w ogóle jej tego nie zaproponuje. Zmęczenie żony, jej złe samopoczucie, przygnębienie z jakiegoś powodu, niesprzyjające warunki zewnętrzne - te i wszystkie inne podobne sytuacje będą dla męża sygnałem, żeby zrezygnować z planów intymnego zbliżenia. Jeśli zaś mąż złoży taką propozycję, uczyni to w taki sposób, by żona nie musiała obawiać się odmowy.

     Właśnie. Mówiliśmy o tym, że każdą odmowę współżycia powinna cechować delikatność i takt. Oczywiście, ale przecież propozycja spotkania w akcie małżeńskim również powinna być złożona w sposób pełen miłości. To nie może być tak, że żona boi się odmówić mężowi, że zgadza się tylko dla świętego spokoju - żeby nie znosić niezadowolenia męża czy jego złych humorów.

     Tak, tak, wiemy, że żony nierzadko odmawiają mężom współżycia bez powodów. Ale naprawdę to nie usprawiedliwia stwarzania atmosfery, w której żona boi się odmowy.

     Podobnie nie ma sensu unoszenie się fałszywą ambicją, obrażanie się, bunt: "nie będę się prosił..." To wszystko godzi w jedność między mężem i żoną, niczego nie rozwiązuje, potęguje trudności.

     Mówiliśmy więc o tym, w jaki sposób powinna postępować żona oraz o tym, jak ma zachować się mąż. Czy dałoby się znaleźć tutaj jakąś ogólną zasadę postępowania, wspólną dla męża i żony?

     Tak. Tą zasadą jest wychodzenie sobie naprzeciw. Zarówno kochający mąż jak i kochająca żona będą myśleć przede wszystkim o współmałżonku, będą starać się odpowiedzieć na jego oczekiwania. Na pewno nieraz będą musieli przezwyciężać niechęć lub też pragnienie małżeńskiego zbliżenia. Czyniąc to jednak z miłości i z miłością będą chętnie (chętnie! - bo z miłości) rezygnować ze zbliżenia lub też zgadzać się na nie, po to by wyjść naprzeciw swemu współmałżonkowi.

     "Moja żona wracała kiedyś z zagranicznej delegacji. - wspomina Paweł - Wiedziałem, że na pewno będzie zmęczona i zupełnie nie myślałem o tym, byśmy w dniu jej powrotu mieli współżyć. Okazało się jednak, że ona myślała zupełnie przeciwnie. Pamiętała, że nasza rozłąka trwała dość długo i wiedziała, że bardzo jestem spragniony naszych intymnych spotkań. I właśnie ona wyszła w tym dniu z inicjatywą zbliżenia".


Agata i Krzysztof Jankowiakowie


Tekst pochodzi z pisma formacyjnego
Ruchu Światło-Życie "Wieczernik"



Drzwi otwiera miłość. Album dla małżonków Drzwi otwiera miłość. Album dla małżonków
Małgorzata Wilk
Książka jest zbiorem rozważań, sentencji, modlitw, wspomnień związanych z różnymi aspektami życia małżeństwa. Myśli, czasami poważne, czasami dowcipne będą towarzyszyły małżonkom w różnych chwilach ich wspólnego bycia. Doskonały prezent w dniu ślubu, rocznic oraz na wszelkie inne "małżeńskie" okazje... » zobacz więcej

Wasze komentarze:
 ddt : 26.05.2017, 10:25
 JA TEZ DUPCI NIE DOSTAJE I ZYJE BO MI SIE NIE NALEZY NIE LUBIE SWOJEJ ZONY I TYLE I NIGDY JA ZA TO NIE BENDE LUBIAŁ
 Emeryt : 25.01.2017, 13:07
 Jesteśmy małżeństwem z długoletnim stażem. Ja potrzebuję seksu, a żona nie. Żona odmawia współżycia ponieważ w naszym przypadku pełne stosunki są niemożliwe a pieszczoty doprowadzające do wytrysku nasienia (wg KK) są grzeszne, a żona nie chce grzeszyć. W takim przypadku muszę sobie radzić sam i przez to grzeszyć. Żona się jednak tym nie przejmuje, ponieważ uważa że ona jest czysta, a to jest mój problem!
 Emeryt : 24.01.2017, 23:48
 Jesteśmy małżeństwem z długoletnim stażem. Ja potrzebuję seksu, a żona nie. Żona odmawia współżycia ponieważ w naszym przypadku pełne stosunki są niemożliwe a pieszczoty doprowadzające do wytrysku nasienia (wg KK) są grzeszne, a żona nie chce grzeszyć. W takim przypadku muszę sobie radzić sam i przez to grzeszyć. Żona się jednak tym nie przejmuje, ponieważ uważa że ona jest czysta, a to jest mój problem!
 Emeryt : 24.01.2017, 18:03
 Jesteśmy małżeństwem z długoletnim stażem. Ja potrzebuję seksu, a żona nie. Żona odmawia współżycia ponieważ w naszym przypadku pełne stosunki są niemożliwe a pieszczoty doprowadzające do wytrysku nasienia (wg KK) są grzeszne, a żona nie chce grzeszyć. W takim przypadku muszę sobie radzić sam i przez to grzeszyć. Żona się jednak tym nie przejmuje, ponieważ uważa że ona jest czysta, a to jest mój problem!
 Emeryt : 24.01.2017, 12:57
 Jesteśmy małżeństwem z długoletnim stażem. Ja potrzebuję seksu, a żona nie. Żona odmawia współżycia ponieważ w naszym przypadku pełne stosunki są niemożliwe a pieszczoty doprowadzające do wytrysku nasienia (wg KK) są grzeszne, a żona nie chce grzeszyć. W takim przypadku muszę sobie radzić sam i przez to grzeszyć. Żona się jednak tym nie przejmuje, ponieważ uważa że ona jest czysta, a to jest mój problem!
 Emeryt : 24.01.2017, 01:32
 Przecież głównym celem zbliżenia płciowego dla mężczyzny jest orgazm i wytrysk nasienia. Problem tkwi w tym, że z powodu niemożności odbywania pełnych stosunków żona odmawia zbliżenia aby uniknąć grzechu ( wg KK) tym bardziej, że jej już seks nie jest potrzebny, tak więc mąż musi sobie radzić sam, no i oczywiście grzeszyć - ale ona jest czysta!
 ADAM: 15.01.2017, 22:28
 U mnie zadziałało zero sexu latami musiałem żebrać aż zacząłem inaczej się ubierać perfumy 10 kg mniej wychodzić wieczorami niby do znajomych i zmieniło się nastawienie. Jak żona nie czuje że cie może stracić to może szantażować sobie sexem
 ijo: 28.12.2016, 19:28
 u nas sytuacja wygląda tak: po urodzeniu drugiego dziecka mąż postawił sprawę jasno: albo npr albo nici z seksu. Nie pasowało mi to (i od razu żeby była jasność- nigdy nie zażywałam żadnych pigułek), ale się zgodziłam. Bylismy na kursach, zakupiliśmy odpowiednią literaturę. Zaczęłam badać swój cykl itd. Niestety wychodzi na to, że leki, które przyjmuję wpływają na obserwacje. Krótko mówiąc- nigdy nie mam pewności, czy akurat mam dni płodne czy nie. Zajść w ciążę z przyczyn zdrowotnych też nie powinnam, więc po prostu nie uprawiamy seksu. Mąż stwierdził, że skoro aż tak bardzo potrzebuję zbliżeń, to ok- ale grzechem to ja będę obciążona a nie on. Cóż- odechciało mi się i siłą rzeczy zaczęłam traktować go chłodniej. Teraz on się wyprowadza a ja mam 32 lata i zostaję sama z dwójką małych dzieci, ale hej- przynajmniej było po katolicku...
 Joanna: 23.11.2016, 14:56
 Do bbaaccaa: My też jesteśmy w wieku 40 lat i mamy dwoje dzieci. Ja Ciebie nie rozumiem. Przecież KK wybór liczby dzieci pozostawia samym małżonkom, skąd wziąłeś te brednie o tym, że Jesli nie chcecie już dzieci, to cieszcie się seksem w fazie niepłodnej, w czym jest problem? Poza tym są jeszcze pieszczoty w małżeństwie, nie musi być zawsze stosunku. Poczytaj książkę O.Ksawery Knotz "Seks jakiego nie znacie" oraz artykuły: "Ile dzieci w katolickiej rodzinie", tu link: http://www.oaza.pl/cdz/index.php/pl/odpowiedzialne-rodzicielstwo/252-ile-dzieci-w-katolickiej-rodzinie.html "Rodzina katolicka rodzina wielodzietną?" tu link: http://www.niedziela.pl/artykul/58795/nd/Rodzina-katolicka---rodzina-wielodzietna
 Ewa: 15.11.2016, 21:57
 Jesteśmy z mężem 10 lat po ślubie. Niestety różnimy się od siebie temperamentami. On raczej spokojny, zrównoważony-moje zupełne przeciwieństwo. Nie chcę tu lamentować, a jedynie napisać, że często muszę prosić go o seks. Ja potrzebuję tego częściej, on zdecydowanie rzadziej. Mam potem wyrzuty sumienia, że niejako zmuszam go do tego. Oczywiście, gdyby nie chciał odmówiłby mi, ale mimo to mam w głowie przeświadczenie, że kocha się ze mną z obowiązku. Kilka razy rozmawialiśmy o tym, ale nic to nie dało. Zaczęłam się zastanawiać, czy może ze mną jest coś nie tak, może powinnam się leczyć lub powstrzymywać swoje popędy. Ale ilekroć je powstrzymuję, czuję, że mąż staje mi się daleki, a tego nie chcę.
 Dudi: 09.11.2016, 22:05
 Ludzie, pamiętajcie że najważniejsze jest przykazanie miłości. A 6 przykazanie w dekalogu jest dopiero szóste i brzmi "nie cudzołóż" a nie "nie pożądaj swojej żony/męża i bądź wstrzemięźliwy w małżeństwie". Zabezpieczcie się więc (w sposób nie powodujący poronienia) i kochajcie ratując wasze małżeństwa. Pamiętajcie, że Bóg jest dobry i miłosierny. Jak myślicie, czy te małżeńskie katusze są Mu naprawdę miłe, czy raczej kochający małżonkowie umacniający/realizujący swoją miłość w łóżku? Niech wstrzemięźliwość zachowują Ci, co się do niej zobowiązali, zresztą nawet oni jak upadną to nie zasługują na potępienie bo to rzecz ludzka. Zwróćcie też uwagę, że nawet księżą ślubując celibat ślubują bezżeństwo a nie wstrzemięźliwość seksualną. Najważniejsze to wierzyć w zmartwychwstanie i miłować bliźniego jak siebie samego. A interpretacja seksualności zmieniała się już nie raz w ciągu 2000 lat kościoła. Ile ludzi tyle dróg do Boga. Podążajcie swoją a nie szukajcie dziury w całym rozwalając swoje związki i życie. Nie liczcie, że Wasze problemy zrozumieją Ci, którzy ich nie mają i są zagorzałymi tradycjonalistami. A Wy chcecie przecież zbliżyć się do siebie a nie czynić zło. Wyluzujcie. Bóg jest dobry i miłosierny. Amen.
 Jacek: 24.10.2016, 00:25
 Jak osoby duchowe mogą mieszać w mózgach! 21 wiek.
 Do: Koniec już bliski: 29.09.2016, 10:27
 Bardzo zmartwiły mnie Pana słowa. Widzę wartościowego człowieka, który kocha swoją rodzinę i kocha żonę choć tak mało dostaje w zamian.. Może jest jeszcze nadzieja, szansa dla Was... Czasami takie zachowanie żony o jakim Pan pisze może wynikać z różnych problemów i nie świadczy o braku miłości.. Może żona z jakiegoś powodu niezwiązanego z Panem sama czuła się niekochana i nie szanowana chociaż Pan zrobił Wszystko żeby ją zadowolić!! Proszę nie tracić nadziei proponuję byście porozmawiali z psychologiem rodzinnym, terapeutą. Może najlepiej z chrześcijańskim. Jeśli żonę nie da się narazie do tego przekonać to może Pan sam spróbuje pójść, może to Panu pomoże zrozumieć lepiej całą sytuację i być szczęśliwym. Z doświadczenia wiem że ludzie zawsze mają jakiś powód dlaczego zachowują się tak a nie inaczej i czasem jest to powód który nie jest oczywisty i o którym wcale byśmy nie pomyśleli. A późnej okazuje się że Ci których podejrzewaliśmy o brak miłości tak naprawdę nas kochają ale oddalają się od nas z powodu ran z przeszłości, z powodu tego co ich boli. Niech Pan się nie poddaje i może ostatni raz zawalczy o rodzinę lub przynajmniej o siebie!! Warto. A Pan jest bardzo silną i wartościową osobą! Wszystkiego dobrego!
  : 29.09.2016, 10:12
 Bardzo zmartwiły mnie Pana słowa. Widzę wartościowego człowieka, który kocha swoją rodzinę i kocha żonę choć tak mało dostaje w zamian.. Może jest jeszcze nadzieja, szansa dla Was... Czasami takie zachowanie żony o jakim Pan pisze może wynikać z różnych problemów i nie świadczy o braku miłości.. Może żona z jakiegoś powodu niezwiązanego z Panem sama czuła się niekochana i nie szanowana chociaż Pan zrobił Wszystko żeby ją zadowolić!!
 zona : 24.09.2016, 10:40
 posłuchajcie szustaka temat o seksie w małżęnstwie ,seks jest czymś idywidualnym i wara księżom od tego o. aDAM szustak dominikanin -polecam
 smutna: 17.09.2016, 18:08
 W moim małżeństwie to mąż jest tym który nie potrzebuje współżycia. Uważa że nie jest mu to potrzebne. Nie liczy się że może ja mam inne zdanie czy potrzeby. Dlatego też nie mamy dzieci. No bo jak współżycie jest co jakiś czas to też ciężko trafić na te dni. Ale on twierdzi że skoro nie ma dzieci to tak Pan Bóg chce. Nawet już nie zaczynam tego tematu, bo to ja mam problem. A tak to tylko się kłócimy w tym temacie. Jestem z tym sama, ale wierzę że Pan Bóg pomoże mi się z tym pogodzić, bo inaczej zwariuję.
 26: 06.09.2016, 04:34
 Czytając ten tekst mój mózg wychamowal z poślizgiem i stanął w poprzek,a następnie odmówił przyjecia przeczytanej informacji z powodu jej absurdalnosci i durnoty
 kobieta to też człowiek: 05.09.2016, 16:04
 Denerwuje mnie bardzo takie stereotypowe stawianie sprawy - że to kobiety częsciej nie chcą, uchylają się od seksu, wymyślają wymówki, traktują seks jako narzędzie wymuszania itd. Raz, że to niesprawiedliwe dla kobiet, dwa, że niesprawiedliwe dla mężczyzn. Jeśli relacja między małżonkami jest dobra i jakość ich pożycia jest dobra, to kobiety mają taką samą ochotę jak mężczyźni! Jeśli kobieta ciągle nie ma ochoty, to może seks jest marnej jakości? Uwierzcie, kobiety chcą i mogą czerpać przyjemność z KAŻDEGO zbliżenia. I nie chodzi tu o 6 godzin gry wstępnej, tysiąc świec i płatki róż, ale zwykłą komunikację i badanie, co jest dla Was wzajemnie satysfakcjonujące. W obronie mężczyzn zaś: nie róbmy z nich napalonych i bezmózgich szympansów, którym kształtna pupa żony odbiera zmysły. Im też się czasem nie chce, nie mają siły, nastroju. Dajmy spokój ze stereotypami, bo obie płcie są w nich krzywdzone, a wyrastanie w nich powoduje potem wiele nieporozumień między małżonkami. Szanujmy nawzajem swoje potrzeby i zwyczajnie się starajmy, a naprawdę problemów będzie mniej.
 jjjj: 05.09.2016, 15:19
 Witam, Żyję 10 lat w małżeństwie. Nie pamiętam kiedy mąż wyszedł z inicjatywą nawet jak daję mu wyraźnie znać ze potrzebuje bliskości. Ciągle jest zmęczony, niewyspany, a ja już mam dość i wyprowadzać się z sypialni a mam 38 lat😕
 do Jonasza: 31.08.2016, 11:42
 trochę nie na temat, bo tu nie chodzi o odmawianie, tylko o świadome rodzicielstwo. Sytuacja, gdy dwoje dorosłych ludzi - Małżonków postanawia, że np. w wieku 40. lat nie chcą już mieć kolejnych dzieci. Przyczyny takich decyzji są różne, często jest to choroba. Wg KK nawet 60-letnia kobieta powinna zostać matką, nieważne czy ma siły fizyczne, psychiczne, czy ma środki do życia. pozdrawiam
 
(1) [2] [3] [4] [5] [6] [7]


Autor

Treść




[ Powrót ]
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej