Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Miłość i wojna. Jak znaleźć małżeństwo o jakim marzymy? Miłość i wojna. Jak znaleźć małżeństwo o jakim marzymy?
John Eldredge, Stasi Eldredge
"Bóg stwarza Adama i Ewę - mężczyznę i kobietę. Zbliża ich do siebie tak blisko, jak to tylko możliwe. Morderczo blisko. Łączy ich w małżeństwo. A potem żyją już na zawsze szczęśliwie..." Ta historia potoczyła się zupełnie inaczej...... » zobacz więcej
"Nie uchylajcie się od współżycia..." cz. III

     Szukając odpowiedzi na pytanie o najlepszy czas zbliżenia małżonków, dotąd nie mówiliśmy o sytuacji, gdy nie ma zgody w tej kwestii między mężem i żoną. A przecież dzieje się tak wcale nierzadko - jedno z małżonków pragnie współżycia, a drugie się na nie nie zgadza, bądź tez zgadza się niechętnie, po dłuższych namowach, dla świętego spokoju. Akt seksualny ma mieć miejsce, gdy pragną tego sami małżonkowie - powiedzieliśmy. Co jednak zrobić, gdy o zbliżeniu myśli tylko jedno z małżonków, drugie zaś ma w tej kwestii zdanie całkowicie odmienne?

     To, że pragnienia małżonków w tej kwestii bywają różne, jest całkowicie naturalne. Trzeba pamiętać, że akt małżeński ma wielkie znaczenie dla każdego męża, a zarazem pragnienie współżycia budzi się u niego bardzo łatwo, niemal automatycznie. Natomiast obudzenie tego pragnienia u żony wymaga z reguły spełnienia naprawdę złożonych warunków. Miłość nie likwiduje tych różnic. Nic więc dziwnego, że małżonkowie się tutaj różnią - najczęściej jest tak, że to mąż pragnie zbliżenia i musi namawiać do tego żonę (sytuacje odwrotne również się zdarzają, ale znacznie rzadziej).

     Nie można w tym momencie nie przytoczyć znanego tekstu św. Pawła na temat współżycia: "Niech mąż oddaje powinność małżeńską żonie, a żona mężowi. Żona nie może swobodnie dysponować własnym ciałem, lecz jej mąż. Podobnie i mąż nie może swobodnie dysponować własnym ciałem, lecz jego żona. Nie uchylajcie się od współżycia małżeńskiego, chyba za wspólną zgodą i tylko na pewien czas, aby poświęcić się modlitwie. Potem znowu podejmijcie współżycie, aby nie kusił was szatan, wykorzystując waszą niepowściągliwość" (1 Kor 7,3-5).

     Akt małżeński nie jest ewentualną możliwością, nie jest jakimś luksusem. Bóg nakazuje regularność w pożyciu, wzajemną dyspozycyjność seksualną. Zarówno mąż jak i żona tracą w małżeństwie prawo do swobodnego rozporządzania swoim ciałem. Mają sobie nawzajem służyć aktem małżeńskim.

     Myliłby się jednak ten, kto by sądził, że w tym miejscu dyskusja się kończy. Nie, ona się tutaj dopiero rozpoczyna.

     Wokół pojęcia "obowiązek małżeński" narosły pewne nieporozumienia. Tak, współżycie seksualne jest w małżeństwie obowiązkiem. Jasno to wynika z przytoczonego cytatu. Jednak tego tekstu nie można czytać w oderwaniu od całego biblijnego przekazu o małżeństwie. Nigdy nie wolno wyrywać z kontekstu cytatów biblijnych (zresztą innych cytatów również). Pozbawiając teksty biblijne kontekstu i swobodnie nimi operując można by uzasadnić praktycznie wszystko - pamiętamy, że szatan kusząc Jezusa na pustyni też cytował Biblię, aby uzasadnić swe niegodziwości.

     Mówimy o tym z takim naciskiem, gdyż właśnie przez oderwane od kontekstu cytowanie zupełnie wypaczono sens pojęcia małżeńskiego obowiązku. Co bowiem jest fundamentem małżeństwa i fundamentem pożycia seksualnego? Miłość. Życzy ktoś sobie jakiegoś cytatu biblijnego na ten temat? Proszę bardzo: "Mężowie miłujcie żony i nie bądźcie dla nich przykrymi" (Kol 3,19), "Mężowie, miłujcie żony, jak Chrystus umiłował Kościół i wydał zań samego siebie" (Ef 5,25).

     Pojęcia obowiązku małżeńskiego nie wolno odrywać od miłości. "Dysponowanie" ciałem współmałżonka musi być przepojone miłością, pełne prawdziwej troski o niego.

     Bardzo wiele z tego wynika. Przede wszystkim to, że prawdziwa miłość znosi pojęcie praw i obowiązków. W miłości nikt nie odwołuje się do takich kategorii, tylko po prostu obdarowuje sobą współmałżonka i przyjmuje dar z jego strony. Czyż można mówić o prawach i obowiązkach tam, gdzie chodzi o dar?

     Obowiązek małżeński możemy tu przyrównać do obowiązków rodzicielskich. Rodzice mają obowiązek troszczyć się o swoje dzieci, jednak należy głęboko współczuć dzieciom, którymi rodzice zajmują się tylko z tego powodu. Podobnie jest z obowiązkiem małżeńskim - oczywiście istnieje, ale chodzi o to, by małżonkowie tak się troszczyli o swoją wspólnotę małżeńską, żeby nie trzeba się było do niego odwoływać.

     I tak by było najprościej i najlepiej. Tam gdzie właściwie rozwija się miłość, mówienie o obowiązkach jest niepotrzebne. Jednak miłość małżeńska bywa chora, przechodzi większe i mniejsze kryzysy. Grzech pierworodny dotknął tej sfery bardzo mocno. Dlatego niekiedy jest konieczne odwołanie się do praw i obowiązków. Refleksja nad nimi pomaga zrobić rachunek sumienia, służy odnowieniu miłości, przezwyciężaniu kryzysów i pokus.

     Rozważmy więc, jak pojęcie obowiązku małżeńskiego odczytywane w świetle miłości każe udzielać odpowiedzi na pytanie o to kiedy mąż i żona mają się jednoczyć w akcie małżeńskim.

     W miłości na pierwszym planie jest dobro kochanego człowieka. Miłość "nie szuka swego" (1 Kor 13,5), zarówno na płaszczyźnie duchowej jak i cielesnej. Zawsze szuka dobra kochanej osoby.

     Skoro więc z reguły jest tak, iż to mąż pragnie zjednoczenia seksualnego znacznie częściej niż żona, to kochająca żona będzie starała się z radością odpowiadać na jego zaproszenie, kiedy to tylko możliwe. Kiedy to tylko możliwe - a więc nie tylko wówczas, gdy w niej samej obudzi się pragnienie współżycia. Gdyby żona czekała na taką chwilę, na pewno by nie wyszła naprzeciw pragnieniom męża.

     Kochająca żona będzie się więc zgadzać na seksualne spotkanie z mężem, choćby sama nie odczuwała w tym momencie żadnych pragnień czy uniesień. Przeżyty przez nią wówczas akt małżeński, mimo braku emocjonalnego odczuwania miłości, będzie aktem miłosnym w najgłębszym tego słowa znaczeniu, będzie bowiem prawdziwym darem z siebie. Prawdziwa miłość, aby uszczęśliwić kochaną osobę gotowa jest zdobyć się na wiele poświęceń.

     Ważne jest przy tym, by żona na zaproszenie męża odpowiadała chętnie i radością. Odpowiedzi w rodzaju: "W porządku, wiem że to mój obowiązek. Możesz zaczynać" są zniechęcające, deprymujące i nie mają wiele wspólnego z miłością. Zgoda naprawdę wynikająca z miłości jest zawsze zgodą chętną, pełną radości, że czyni się dobro ukochanemu człowiekowi. Oddanie się z radością jest jedną z najważniejszych rzeczy, którą żona może zrobić, by mąż czuł się kochany.

     Kiedy zaś żona będzie musiała odmówić, uczyni to z ogromną delikatnością i taktem. Mówiliśmy już o tym, że mężczyźni są w tej dziedzinie przewrażliwieni. Ich poczucie własnej wartości jest głęboko zakorzenione w sferze seksualnej. Odmowę współżycia bardzo łatwo mogą więc potraktować jako odrzucenie w ogóle.

     Dlatego, jeśli żona nie może zgodzić się na zbliżenie, powinna szczególnie okazać mężowi swą miłość. Może to być przytulenie, jakiś inny gest, zapowiedź że na pewno będą mogli współżyć następnego dnia. Kobieta ma wiele sposobów, by osłodzić mężowi swą odmowę. Warto też pamiętać, że jeśli żona często mówi i okazuje mężowi, że lubi ich zbliżenia, jednorazowa odmowa nie będzie powodem problemów.

     Trzeba też pamiętać, że nieuzasadniona odmowa może narażać męża na pokusy seksualne. Każdy z małżonków, szczególnie zaś mężczyzna, powinien umieć kierować sobą w dziedzinie płciowości. Nic nie usprawiedliwia popełniania grzechów w tej sferze (jak i zresztą w każdej innej). Pamiętając o tym, nie można jednak nie zauważać, że pokusy jakich doświadczają niektórzy mężowie są bardzo silne. Każdy człowiek ma swoją pokusę, swój grzech z którym musi się zmagać. Dla niektórych są to właśnie pokusy w sferze seksualnej. Chodzi więc o to, by żona przez swe postępowanie nie narażała męża na pokusy, a przeciwnie - pomagała mu właściwie kierować poruszeniami w dziedzinie seksualności. Jeśli współżycie jest potrzebne dla wyciszenia budzących się poruszeń, może bardzo wyraźnie stawać się obowiązkiem.

     Podobnie jest, gdy akt seksualny jest potrzebny dla podtrzymania miłości między małżonkami. Również wtedy staje się obowiązkiem. Bardzo złożone bywają trudne sytuacje życia małżeńskiego. Niekiedy współżycie może odegrać taką właśnie rolę.

     Wydaje się, że dosyć dużo powiedzieliśmy już o tym, w jaki sposób żona ma możliwość okazania miłości swemu mężowi. Wypada więc teraz zastanowić się, w jaki sposób mąż może dać wyraz temu, że kocha swoją żonę.

     Przede wszystkim - nigdy nie wymuszając współżycia. To powinna być oczywista sprawa - przecież wszelki przymus, zwłaszcza w sferze tak delikatnej, jest dokładnym zaprzeczeniem miłości. Niestety, w bardzo wielu rodzinach, i to tzw. porządnych rodzinach, mamy tu do czynienia z poważnymi zaburzeniami. Powiedzmy więc wyraźnie: wymuszony akt małżeński czynem niegodziwym, jest grzechem. Takie współżycie niszczy miłość, burzy więź między mężem i żoną, może doprowadzić do rozpadu małżeństwa.

     "Współżycie płciowe narzucone współmałżonkowi, bez liczenia się z jego stanem oraz z uzasadnionymi jego życzeniami, nie jest prawdziwym aktem miłości i sprzeciwia się temu, czego słusznie domaga się ład moralny między małżonkami" - naucza papież Paweł VI (Humanae vitae, n. 13). W pewnych sytuacjach narzucenie współżycia będzie ciężkim naruszeniem miłości bliźniego - ciężkim grzechem (na przykład wtedy, gdy lekkomyślnie naraża żonę na ciążę zagrażającą jej ciężką chorobą).

     Zwrócimy jeszcze uwagę na to, że przymus może mieć charakter nie tylko fizyczny. Także presja psychiczna stwarza sytuację przymusu, który bywa równie dotkliwy jak przymus fizyczny.

     Ale przecież miłość ze strony męża nie może ograniczać się do tego, że nie będzie wymuszał na swej żonie współżycia. To byłoby bardzo mało.

     "Mężowie we wspólnym pożyciu z żonami pamiętajcie o tym, że są one słabsze i darzcie je szacunkiem jako współuczestniczące w łasce życia" - mówi św. Piotr (1 P 3,7). Jak to przełożyć na codzienność życia małżeńskiego?

     Kochający mąż wiedząc, że żona nie będzie miała ochoty na zbliżenie, w ogóle jej tego nie zaproponuje. Zmęczenie żony, jej złe samopoczucie, przygnębienie z jakiegoś powodu, niesprzyjające warunki zewnętrzne - te i wszystkie inne podobne sytuacje będą dla męża sygnałem, żeby zrezygnować z planów intymnego zbliżenia. Jeśli zaś mąż złoży taką propozycję, uczyni to w taki sposób, by żona nie musiała obawiać się odmowy.

     Właśnie. Mówiliśmy o tym, że każdą odmowę współżycia powinna cechować delikatność i takt. Oczywiście, ale przecież propozycja spotkania w akcie małżeńskim również powinna być złożona w sposób pełen miłości. To nie może być tak, że żona boi się odmówić mężowi, że zgadza się tylko dla świętego spokoju - żeby nie znosić niezadowolenia męża czy jego złych humorów.

     Tak, tak, wiemy, że żony nierzadko odmawiają mężom współżycia bez powodów. Ale naprawdę to nie usprawiedliwia stwarzania atmosfery, w której żona boi się odmowy.

     Podobnie nie ma sensu unoszenie się fałszywą ambicją, obrażanie się, bunt: "nie będę się prosił..." To wszystko godzi w jedność między mężem i żoną, niczego nie rozwiązuje, potęguje trudności.

     Mówiliśmy więc o tym, w jaki sposób powinna postępować żona oraz o tym, jak ma zachować się mąż. Czy dałoby się znaleźć tutaj jakąś ogólną zasadę postępowania, wspólną dla męża i żony?

     Tak. Tą zasadą jest wychodzenie sobie naprzeciw. Zarówno kochający mąż jak i kochająca żona będą myśleć przede wszystkim o współmałżonku, będą starać się odpowiedzieć na jego oczekiwania. Na pewno nieraz będą musieli przezwyciężać niechęć lub też pragnienie małżeńskiego zbliżenia. Czyniąc to jednak z miłości i z miłością będą chętnie (chętnie! - bo z miłości) rezygnować ze zbliżenia lub też zgadzać się na nie, po to by wyjść naprzeciw swemu współmałżonkowi.

     "Moja żona wracała kiedyś z zagranicznej delegacji. - wspomina Paweł - Wiedziałem, że na pewno będzie zmęczona i zupełnie nie myślałem o tym, byśmy w dniu jej powrotu mieli współżyć. Okazało się jednak, że ona myślała zupełnie przeciwnie. Pamiętała, że nasza rozłąka trwała dość długo i wiedziała, że bardzo jestem spragniony naszych intymnych spotkań. I właśnie ona wyszła w tym dniu z inicjatywą zbliżenia".


Agata i Krzysztof Jankowiakowie


Tekst pochodzi z pisma formacyjnego
Ruchu Światło-Życie "Wieczernik"



Być rodzicami pozostać zakochanymi Być rodzicami pozostać zakochanymi
Helen Maja Heinemann
Satysfakcjonujący związek małżeński zajmuje w marzeniach młodych ludzi pierwsze miejsce, obok kariery zawodowej i spełnienia w sferze rodzicielskiej. Zarazem jednak te nadzieje bywają tak wygórowane, że aż nierealistyczne. Jak tego uniknąć?... » zobacz więcej

Wasze komentarze:
 kobieta: 20.09.2017, 09:11
 Witam!Co mnie otworzyło na miłość ,na bliskość między mną a mężem?Nasze małżeństwo borykało się z tym problemem ponad 10 lat,to z mojej winy(żony)tak było! Czytałam wnikliwie książkę Ojca Augustyna Pelanowskiego"Umieranie ożywiające",modliłam się też do Ducha Świętego!to wyjątkowa książka,nie napiszę w którym rozdziale odnalazłam w sobie biblijną Sarę,dotarłam do swojej duszy,rozpoznałam co mnie niszczyło,rozpaczałam ,wyrzucałam z siebie wszystko w modlitwie,trzeba to przeżyć ,pomaga!Módlcie się za Ojca Augustyna !Ja dziękuję za tę książkę i pomodlę się za Was !
 masakra: 19.09.2017, 17:44
 trzy lata po ślubie mam totalnie dość,nie potrafię normalnie z żoną rozmawiać bo jestem tak sfrustrowany ta sytuacją...zerowa inicjatywa z jej strony odnośnie aktu seksualnego.jakies półtora miesiąca temu ruszyłem ten temat, choć wcześniej juz tez mówiłem jej ze potrzebuje dostrzegać jaką kolwiek iskrę pożądliwości seksualnej...przez dwa tyg bylo mozna powiedzieć dobrze a teraz tak jak by wróciło ze zdwojoną siła...nie mam juz pomysłu co z tym robic ja mam 27 lat zona 3 lata młodsza.mamy wspaniałego synka .nie chce tak zyc i nie wiem co robic bo naprawdę jak dla mnie seks to podstawa małżeństwa tym bardziej ze jesteśmy młodzi.
 nn: 14.09.2017, 14:43
 żarty na bok. Napiszcie ile dzieci powinno mieć małżeństwo z 50-letnim stażem. Wg KK bez antykoncepcji. 20-cioro... 30-ścioro... A kobieta to do pracy nigdy nie pójdzie. Alternatywa to zakończenie współżycia przy ukończeniu 40 lat. Tak chce Bóg wg KK. A ja nie uważam, by tak chciał. pozdrawiam
 Aw: 17.08.2017, 07:35
 Oazowy tekst pełen pustych frazesow i uproszczen, które niewiele maja wspólnego z rzeczywistością.. Smutne, że te tematy są tak słabo opracowane u Nas w Kościele!
 Piękny kwiat: 23.07.2017, 23:26
 Nie tylko mężowie mają pokusy,nie tylko mężów poczucie wartości jest zakorzenione w sferze seksualnej,nie tylko mężowie czują się odtrąceni gdy do niczego nie dojdzie...To jakiś banał. Kobieta również chce być spełniona w tej sferze,chce czuć bliskość swego męża-kochanka,chce być dla niego atrakcyjną,pociągającą istotą.Inaczej nie rozkwita,a wręcz usycha.Wiele rzeczy staje jej się obojętne,nic ją nie zachwyca,a świat,otoczenie wzbudza gorycz.Życie staje się udręką,a niekiedy nawet porażką.Często kobiety w takiej sytuacji zamykają się w sobie,bo nie chcą zdradzać,ranić mężów,a to przecież oni je ranią odtrącając je,mając gdzieś ich uczucia.Potem się często tłumaczą,że mieli oziębłą emocjonalnie matkę i że nie potrafią... Ilu jest takich mężczyzn? Zapewne tylu samo co tych z popędem,tylko lepiej przylepiać etykietki i tyle...
 eewa33: 02.07.2017, 23:04
 Gdzie jakas pomoc, gdzie pomoc kościoła...co robic w takiej sytuacji a nie strraszyc tylko ze masturbacja to grzech? może i grzech, nie wiem Boze dlaczego tak mnie stworzyłeś...pójde i zdradzę męża, zgodnie z tym tekstem będę usprawiedliwiona jak mężczyzni. Boże ratuj nasze małżeństwo
 eewa33: 02.07.2017, 22:53
 U mnie mąż nie przepada za sexem i ja mam problem bo bierze mnie już nerwica pomału. Dla mnie raz na 2, 3 tygodnie to za mało. Dlaczego więc masturbacja jest grzechem się pytam. Co ja jestem winna że tak stworzył mnie Bóg? to niesprawiedliwe!!
 prawda: 23.06.2017, 11:27
 anna napisała: Nie mam ochoty na sex i nic tego nie zmieni!!!!!!!!!!, to trzeba było nie wychodzić za mąż, a jak wyszłaś to rozkładaj nogi i zadowalaj męża, a jak jesteś oziębła seksualnie to proś Boga o uzdrowienie. Małżeństwo to nie zabawa, nie ma seksu nie ma małżeństwa i puknij się w głowę kobieto!
 Masa: 23.06.2017, 11:14
 Ewa napisała: Jesteśmy z mężem 10 lat po ślubie. Niestety różnimy się od siebie temperamentami. On raczej spokojny, zrównoważony-moje zupełne przeciwieństwo. Nie chcę tu lamentować, a jedynie napisać, że często muszę prosić go o seks. Ja potrzebuję tego częściej, on zdecydowanie rzadziej. Mam potem wyrzuty sumienia, że niejako zmuszam go do tego. Oczywiście, gdyby nie chciał odmówiłby mi, ale mimo to mam w głowie przeświadczenie, że kocha się ze mną z obowiązku. Kilka razy rozmawialiśmy o tym, ale nic to nie dało. Zaczęłam się zastanawiać, czy może ze mną jest coś nie tak, może powinnam się leczyć lub powstrzymywać swoje popędy. Ale ilekroć je powstrzymuję, czuję, że mąż staje mi się daleki, a tego nie chcę. ja mam to samo z moją żoną, ja mógłbym codziennie, moje nastawienie jest takie, że ile ona by chciała tyle razy bym ją zaspokajał, ale jej nastawienie jest seks 4 razy w miesiącu i to z łaską wielką, dla mnie to za mało i muszę ją na siłę brać;) Właśnie też stwierdziłem że nie będę się powstrzymywał dla dobra małżeństwa żeby się od niej nie oddalić. Uważam że jest to obowiązek i żona ma dać kiedy mąż chce chociaż 1 dziennie, ewentualnie co 2 dzień.
 Masa: 23.06.2017, 11:05
 Aga napisała: Witam,niedługo będzie u mnie cztery lata po ślubie mamy kochanego brzdąca ale coś zaczyna się psuć juz od dłuższego czasu.Kocham mojego meza ale czuje się upokorzona prosic o sex tym bardziej,ze odpowiedz jest "zmeczony jestem" albo zasypia w drugim pokoju i przychodzi nad ranem do łóżka powiedziałam sobie pas nie chcesz to nie juz nie wspomne ani słowa o seksie zobaczymy co będzie dalej. Jak ja bym chciał żeby moja żona taka była, a to ja muszę walczyć żeby się do niej dobrać, porażka;)
 Michał: 21.06.2017, 01:40
 Ale masakra co tu czytam. To jest proste: bez seksu małżeństwo umrze i koniec kropka. Jak żona nie chce to trzeba jej wytłumaczyć że to jej obowiązek i że nie może odmawiać. Jak dalej nie chce to trzeba dla dobra małżeństwa trochę na siłę ją wziąć, oczywiście bez przemocy tylko z miłością. Ludzie jak chcecie żyć w celibacie (zwłaszcza kobiety) to nie wychodźcie za mąż. Jakbyście miały męża muzłumanina to byście musiały kilka razy dziennie i tak jak on chce a nie jak Biblia nakazuje. Doceńcie swoich mężów, jak wam sie nie chce to na 5 minut chociaż przełamcie się, dla męża to dużo znaczy.
 Sfrustrowana: 15.06.2017, 22:34
 Ja również szukam odpowiedzi jak zyc z mezem ktorego nie interesuje wspolzycie.. 10lat po slubie jestesmy ale od kilku dobrych lat przechodze dramat. Co wieczor ze dwa lata plakalam prosilam. Od wielkiego dzwonu zrobi to byle jak skupiajac sie na sobie.. Gleboko wierzymy. Nalezymy do wspolnoty. On ucieka w zmeczenie prace modlitwy o milosc ktorej nie ma pojecia jak okazac az czasem ja nie moge sie modlic ze zlosci. Boze kto mi pomoze. Czy jest na to rada skoro rozmowy prosby nic nie pomaga. Jak mam sobie radzic i godzic to z wiara ktora zostala mi tylko w zyciu.. On wiecznie smierdzi nie dba o siebie i czeka az pojde spac wtedy siedzi pr, y kompie.. Niech ktos sie pomodli o nas bo zwariuje.. Czuje sie jak nie kobieta. Jak powietrze..
 ddt : 26.05.2017, 10:25
 JA TEZ DUPCI NIE DOSTAJE I ZYJE BO MI SIE NIE NALEZY NIE LUBIE SWOJEJ ZONY I TYLE I NIGDY JA ZA TO NIE BENDE LUBIAŁ
 Emeryt : 25.01.2017, 13:07
 Jesteśmy małżeństwem z długoletnim stażem. Ja potrzebuję seksu, a żona nie. Żona odmawia współżycia ponieważ w naszym przypadku pełne stosunki są niemożliwe a pieszczoty doprowadzające do wytrysku nasienia (wg KK) są grzeszne, a żona nie chce grzeszyć. W takim przypadku muszę sobie radzić sam i przez to grzeszyć. Żona się jednak tym nie przejmuje, ponieważ uważa że ona jest czysta, a to jest mój problem!
 Emeryt : 24.01.2017, 23:48
 Jesteśmy małżeństwem z długoletnim stażem. Ja potrzebuję seksu, a żona nie. Żona odmawia współżycia ponieważ w naszym przypadku pełne stosunki są niemożliwe a pieszczoty doprowadzające do wytrysku nasienia (wg KK) są grzeszne, a żona nie chce grzeszyć. W takim przypadku muszę sobie radzić sam i przez to grzeszyć. Żona się jednak tym nie przejmuje, ponieważ uważa że ona jest czysta, a to jest mój problem!
 Emeryt : 24.01.2017, 18:03
 Jesteśmy małżeństwem z długoletnim stażem. Ja potrzebuję seksu, a żona nie. Żona odmawia współżycia ponieważ w naszym przypadku pełne stosunki są niemożliwe a pieszczoty doprowadzające do wytrysku nasienia (wg KK) są grzeszne, a żona nie chce grzeszyć. W takim przypadku muszę sobie radzić sam i przez to grzeszyć. Żona się jednak tym nie przejmuje, ponieważ uważa że ona jest czysta, a to jest mój problem!
 Emeryt : 24.01.2017, 12:57
 Jesteśmy małżeństwem z długoletnim stażem. Ja potrzebuję seksu, a żona nie. Żona odmawia współżycia ponieważ w naszym przypadku pełne stosunki są niemożliwe a pieszczoty doprowadzające do wytrysku nasienia (wg KK) są grzeszne, a żona nie chce grzeszyć. W takim przypadku muszę sobie radzić sam i przez to grzeszyć. Żona się jednak tym nie przejmuje, ponieważ uważa że ona jest czysta, a to jest mój problem!
 Emeryt : 24.01.2017, 01:32
 Przecież głównym celem zbliżenia płciowego dla mężczyzny jest orgazm i wytrysk nasienia. Problem tkwi w tym, że z powodu niemożności odbywania pełnych stosunków żona odmawia zbliżenia aby uniknąć grzechu ( wg KK) tym bardziej, że jej już seks nie jest potrzebny, tak więc mąż musi sobie radzić sam, no i oczywiście grzeszyć - ale ona jest czysta!
 ADAM: 15.01.2017, 22:28
 U mnie zadziałało zero sexu latami musiałem żebrać aż zacząłem inaczej się ubierać perfumy 10 kg mniej wychodzić wieczorami niby do znajomych i zmieniło się nastawienie. Jak żona nie czuje że cie może stracić to może szantażować sobie sexem
 ijo: 28.12.2016, 19:28
 u nas sytuacja wygląda tak: po urodzeniu drugiego dziecka mąż postawił sprawę jasno: albo npr albo nici z seksu. Nie pasowało mi to (i od razu żeby była jasność- nigdy nie zażywałam żadnych pigułek), ale się zgodziłam. Bylismy na kursach, zakupiliśmy odpowiednią literaturę. Zaczęłam badać swój cykl itd. Niestety wychodzi na to, że leki, które przyjmuję wpływają na obserwacje. Krótko mówiąc- nigdy nie mam pewności, czy akurat mam dni płodne czy nie. Zajść w ciążę z przyczyn zdrowotnych też nie powinnam, więc po prostu nie uprawiamy seksu. Mąż stwierdził, że skoro aż tak bardzo potrzebuję zbliżeń, to ok- ale grzechem to ja będę obciążona a nie on. Cóż- odechciało mi się i siłą rzeczy zaczęłam traktować go chłodniej. Teraz on się wyprowadza a ja mam 32 lata i zostaję sama z dwójką małych dzieci, ale hej- przynajmniej było po katolicku...
 
(1) [2] [3] [4] [5] [6] [7]


Autor

Treść




[ Powrót ]
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej