Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Tajemnica Maryi

     Objawienia maryjne niezmiennie spotykają się z żywym zainteresowaniem wiernych. Niektóre z nich doczekały się nawet aprobaty ze strony Kościoła. Czy to znaczy, że mamy obowiązek je przyjąć jako uzupełnienie objawienia zapisanego w Biblii?

     Ostatnie z zatwierdzonych przez Kościół katolicki objawień maryjnych miało miejsce stosunkowo niedawno - w latach 1981-1989. W Kibeho w Rwandzie Matka Boża ukazywała się trzem afrykańskim dziewczynom. 28 listopada 1981 r. Alphonsine Mumureke, 16-letnia uczennica szkoły prowadzonej przez siostry zakonne, miała dyżur w stołówce. Wydając posiłki, usłyszała wołanie: "Moja córko!" Kiedy wyszła na korytarz, zobaczyła stojącą przed nią Piękną Panią. - Kim jesteś? - Zapytała. - Ndi Nyina wa Jambo" (Jestem Matką Słowa) - odpowiedziała postać. Także następnego dnia Matka Boża o śniadej cerze i pięknych afrykańskich oczach ukazała się Alphonsine. Potem Maryja ukazywała się jej w kolejne soboty. Po spotkaniach Alphonsine wpadała w trwające około 15 minut odrętwienie.

     Niektórzy zaczęli się modlić, by ukazała się jeszcze innym osobom. 12 stycznia Matkę Bożą ujrzała 17-letnia Anatalie Mukamazimpaka. "Obudźcie się. Wstańcie. Obmyjcie się i rozejrzyjcie uważnie. Musicie oddać się modlitwie. Musicie rozwinąć w sobie cnoty miłości, oddania i pokory" - mówiła do niej Matka Boża - "Okażcie skruchę, żałujcie, żałujcie! Nawróćcie się, kiedy jeszcze czas" - prosiła.

     22 marca Maryję zobaczyła trzecia wizjonerka, 21-letnia Marie-Claire Mukangango, która początkowo z grupą innych osób najbardziej szydziła z Alphonsine. Matka Boża poleciła jej rozważanie Męki Pańskiej, odmawianie różańca i koronki do Siedmiu Boleści Matki Bożej. - Jakby chciała nawiązać do krwawej wojny domowej, która wybuchła w 1994 r. - komentowali to później ludzie.

     W jednym z objawień w Kibeho. 15 sierpnia 1982 r., płacząca Matka Boża odsłoniła przed wizjonerkami szokujące sceny. Trwająca 8 godzin wizja pokazała drastyczne rzezie ludzi, które powiązano potem z mającą wybuchnąć 12 lat później wojną domową w Rwandzie. W ciągu trzech miesięcy zginęło wtedy około miliona ludzi. Czy można przypuszczać, że dałoby się uniknąć wojny w Rwandzie, gdyby wezwanie nawrócenia zostało wypełnione?

     ZACZĘŁO SIĘ W MEKSYKU

     Pierwsze nowożytne objawienie maryjne, które Kościół katolicki uznał za autentyczne, miało miejsce w 1531 r. w meksykańskim Guadalupe. Matka Boża ukazała się tam Indianinowi Juanowi Diego. Nie bez powodu poprosiła, by nazwać ją Matką Bożą z Guadalupe. Nazwa Guadalupe dla meksykańskich Azteków fonetycznie oznacza: "Ta, która depcze węża".

     Aztekowie corocznie oddawali bogom w krwawej ofierze tysiące ludzi. W tym także nowo narodzone dzieci. A w roku, kiedy ukazała się Matka Boża, oczekiwali wysłanników bóstwa Pierzastego Węża, który przyniósłby poznanie prawdziwego Boga. Z zaciekawieniem wysłuchiwali więc opowieści misjonarzy o Bogu, który nie wymaga krwawych ofiar, ale siebie samego zlożyl w ofierze. Jednak trudno im było uwierzyć w dobrego Boga, który byl jednocześnie Bogiem ich najeźdźców. W tym bowiem czasie Meksyk byl podporządkowany Hiszpanii. Dopiero objawienie Maryi ich przekonało. Uznali je za zapowiedź jej zwycięstwa nad Pierzastym Wężem.

     W Święto Bożego Narodzenia płaszcz z cudownym wizerunkiem, który ułożył się z róż zebranych przez Juana Diego, umieszczono w kaplicy, którą wzniesiono na wzgórzu Tepeyac. W tym samym miejscu, gdzie ukazała się Maryja, wcześniej oddawano cześć potężnej bogini matce Pierzastego Węża.

     W latach 1531-38 około 9 milionów Meksykanów przyjęło chrzest.

     WOŁANIE Z EUROPY

     Wśród najbardziej znanych i bogatych w treści objawień maryjnych w Europie wymienia się ukazanie się Matki Bożej w La Salette, Lourdes, Fatimie i w Gietrzwałdzie. W każdym z tych miejsc Maryja przekazywała ludzkości swoje orędzie.

     W położonym we francuskich Alpach La Salette, w okolicach Grenoble, 19 września 1846 r. Matka Boża ukazała się dwojgu pastuszków: Maksyminowi Giraud i Melanii Calvat. Była ubrana w lśniącą suknię, na głowie miata wieniec z róż, z którego wychodziły promienie, na szyi duży krzyż z pasyjką i charakterystycznie przytwierdzonymi po bokach młotkiem i obcęgami. Płakała. Ostrzegała: "Jeżeli mój lud nie zechce się nawrócić, będę zmuszona puścić ramię Mojego Syna. Jest ono tak mocne i tak ciężkie, że nie zdołam go dłużej podtrzymywać. Od jak dawna już cierpię za was. Chcąc, by Mój Syn was nie opuścił, jestem zmuszona ustawicznie Go o to prosić, a wy sobie nic z tego nie robicie. Choćbyście nie wiem jak się modlili i nie wiem co czynili, nigdy nie zdołacie wynagrodzić trudu, którego się dla was podjęłam. Dałam wam sześć dni do pracy, siódmy zastrzegłam sobie i nie chcą mi go przyznać. To właśnie czyni tak ciężkim ramię Mego Syna". Zapowiadała głód i nadchodzącą wojnę. Wzywała do modlitwy i pokuty.

     Kilkanaście lat później, również we Francji, w Lourdes u stóp Pirenejów Maryja ukazała się Bernadetcie Soubirous. 11 lutego 1858 r. czternastoletnia wówczas Bernadetta wyszła z przyjaciółkami zbierać chrust na opał w okolicach groty Massabeille. Tam ujrzała niezwykłą Panią, w białym welonie i białej sukni, przepasanej błękitną szarfą. Podczas trzeciej wizji 18 lutego Pani przemówiła. Prosiła, aby dziewczynka przychodziła w to miejsce odmawiać różaniec przez 15 dni. W kolejne dni Maryja wzywała do pokuty w intencji grzeszników, pobłogosławiła uzdrawiające źródełko i objawiła: "Jestem Niepokalane Poczęcie". Miało to miejsce zaledwie 4 lata po ogłoszeniu przez Piusa IX dogmatu o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny.

     W 1917 r. w Fatimie Matka Boża objawiła się trojgu portugalskim dzieciom: Łucji Santos oraz Franciszkowi i Hiacyncie Marto. Trwała I wojna światowa. Objawienia rozpoczęły się 13 maja. Zakończyły się 13 października. Prześliczna Pani, ubrana w białą szatę, w ręku trzymała różaniec. Oznajmiła, że przychodzi z nieba. Oczekiwała pokuty i modlitwy. Ostrzegała przed zatwardziałością w grzechu, która doprowadzi ludzkość do kolejnej, jeszcze straszliwszej wojny. Powierzyła dzieciom trzy tajemnice. Ostatnia z nich została ujawniona z woli Jana Pawła II dopiero w roku 2000. Na zakończenie objawień miał miejsce cud wirującego słońca oglądany przez prawie 100 tysięcy ludzi zebranych w dolinie objawień oraz przez tysiące innych na całym świecie. Tajemniczo brzmiała obietnica nawrócenia Rosji, co do której dzieci początkowo myślały, że chodzi o jakąś grzeszną kobietę.

     Jedyne uznane w Polsce objawienie, w którym Matka Boża przekazywała ludziom swoje orędzie, miało miejsce na Warmii w Gietrzwałdzie w roku 1877. Wizjonerkami były dwie polskie dziewczynki: Justyna Szafryńska i Barbara Samulowska. Objawienia zaczęły się 27 czerwca i trwały do 16 września. Postać Maryi w białej szacie zasiadała na złocistym tronie. Aniołowie oddawali jej hołd. Na pytanie: "Czego chcesz, Matko Boża?" dziewczynki usłyszały: "Życzę sobie, abyście codziennie odmawiali różaniec". W kolejne dni Maryja wzywała do nawrócenia, pokuty i trzeźwości. Ujawniała sprawy dotyczące przyszłości. W święto Narodzenia NMP pobłogosławiła źródełko.

     DLACZEGO PRZYCHODZI?

     Matka Boża ukazywała się najczęściej w trudnych okresach poprzedzających wojny czy procesy zmierzające do laicyzacji społeczeństwa. - Z pewnością objawienia Maryjne nie są zaporą przeciwko temu, co ma nadejść z woli Opatrzności Bożej czy raczej z winy ludzi. Objawienia są niejako przygotowaniem ludzi do tych wydarzeń. One mają prymat nad wydarzeniami ziemskimi, kształtują postawy chrześcijańskie w stosunku do depozytu wiary, treści wiary w danym czasie - mówi ks. dr Tadeusz Siudy, dogmatyk i mariolog, wykładowca UKSW. - Maryja, ukazując się ludziom, czyni to jako Wysłanniczka Boga. Bardzo konkretnie definiuje cel tych objawień: zerwanie przez ludzi z grzechem, powrót do Boga i do respektowania Bożych przykazań, wezwanie do modlitwy i pokuty. Można więc w skrócie powiedzieć, że Maryja jako duchowa Matka ludzi troszczy się o swe dzieci i kiedy błądzą, przychodzi do nich, by im przypomnieć Orędzie Ewangelii i cel życia, jakim jest wieczne szczęście w obecności Boga - mówi o. Grzegorz Bartosik, franciszkanin, Kierownik Katedry Mariologii UKSW, prezes Polskiego Towarzystwa Mariologicznego. Ksiądz Andrzej Jakacki, pallotyn, misjonarz, który od 11 lat pracuje w Rwandzie, wielokrotnie odwiedzi! Kibeho. Właśnie kończy przygotowanie pracy doktorskiej: "Dogmatyczny wymiar orędzia objawień maryjnych w Kibeho". - Na ile sprawdziło się proroctwo pamiętnego orędzia o wojnie w Rwandzie? Maryja w swej macierzyńskiej miłości do narodu rwandyjskiego uczyniła wszystko, co było możliwe, by ta przerażająca wizja nie spełniła się w dziejach owego kraju - mówi ks. Jakucki. -"Niebo" zaprzestało milczenia i maksymalnie zaangażowało się w historię ludzkiej wolności, pragnąc ją ukierunkować ku pokojowi, dobru i życiu. Obecnie Kibeho stało się centrum pojednania dla Rwandy, Regionu Wielkich Jezior, a może nawet dla całej Afryki Centralnej.

     - Objawienia maryjne, czyli mariofanie, wyrastają na gruncie jej powszechnego macierzyństwa wobec Kościoła. To niewątpliwie znaki dla danego czasu, by przypomnieć o ważnych wydarzeniach w życiu ludzi, religii i Kościoła. Sprawy doczesne łączą się ze sobą w objawieniach maryjnych - mówi ks. dr Tadeusz Siudy.

     Nauczanie Kościota rozróżnia między "objawieniem publicznym" a "objawieniami prywatnymi". Między tymi dwiema rzeczywistościami istnieje różnica nie tylko stopnia, ale także istoty. Określenie "objawienie publiczne" oznacza działanie objawiające Boga, skierowane do catej ludzkości, któremu nadano formę literacką w dwóch częściach Biblii w Starym i Nowym Testamencie. Nazywamy je "objawieniem", ponieważ w nim Bóg stopniowo dał się poznać ludziom, do tego stopnia, że sam stał się człowiekiem, aby przyciągnąć do siebie i ze sobą zjednoczyć cały świat przez swego wcielonego Syna Jezusa Ćhrystusa.(...) W Chrystusie Bóg powiedział wszystko, to znaczy wypowiedział samego siebie, i dlatego objawienie zakończyło się wraz z urzeczywistnieniem tajemnicy Chrystusa, które znalazło wyraz w Nowym Testamencie.

     Autorytet objawień prywatnych różni się zasadniczo od autorytetu jedynego objawienia publicznego: to ostatnie domaga się, byśmy przyjęli je z wiarą, w nim bowiem Bóg sam przemawia do nas ludzkimi słowami i za pośrednictwem żywej wspólnoty Kościoła. Wiara w Boga i w Jego Słowo odróżnia się od jakiejkolwiek innej wiary, ufności czy ludzkiej opinii.

Kard. Joseph Ratzinger,
Komentarz do Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej
     TREŚĆ I FORMA

     Bliższe przyjrzenie się objawieniom maryjnym na przestrzeni kolejnych wieków wskazuje, że ich treść jest bardzo do siebie zbliżona. Zawsze jest to przypominanie orędzia Ewangelii. Zmieniają się tylko okoliczności, w których żyją ludzie i problemy, z którymi się borykają. - Możemy mówić nie tyle o zmianie treści orędzia, które Maryja kieruje do ludzi, ile o zmianie okoliczności, w których przychodzi ludziom realizować ewangeliczne ideały. Maryja jedynie dostosowuje swoje przesłanie do konkretnych ludzi i do konkretnej sytuacji, w której się oni znajdują - mówi o. Grzegorz Bartosik.

     Jak odczytać treść objawień maryjnych, żeby nie popaść w ich błędną interpretację? Czy trzeba je rozumieć dosłownie i tylko w odniesieniu do konkretnych realiów historycznych?

     - Przekaz ewangeliczny posługuje się słowami, obrazami, metaforami. Czy nie należałoby więc szukać metody odczytywania tych przesłań - unikamy stosowania terminu "objawienie", aby zarezerwować je dla Objawienia Boga - podobnie jak w przypadku Biblii? Nie chodzi tylko o to, czy brać dosłownie czy w przenośni przekaz przesłania. Powstaje dużo ważniejsza kwestia - jak umieścić treść danego przesłania w kontekście całego przesłania ewangelicznego? - zastanawia się dr Kazimierz Pek MIC z Katedry Mariologii KUL-u.

     - W interpretacji orędzia z Fatimy, gdzie Maryja zapowiedziała bolesne doświadczenia za sprawą Rosji, dominuje prosta interpretacja wiążąca przesłanie z konkretnym regionem geograficznym.

     - Tymczasem okazuje się, że inaczej należy interpretować słowo "Rosja" - mówi ks. Kazimierz Pek. Kiedy w 1996 r. zakończyła się peregrynacja statuy Matki Bożej Fatimskiej po Rosji i Kazachstanie, pasterze z tamtych Kościołów spotkali się z nieżyjącą już dziś s. Łucją. Przekazali relacje z peregrynacji, sugerując, że wypełniło się jedno z przesłań orędzia fatimskiego. Siostra Łucja w odpowiedzi na tę relację powiedziała, że słowa "Rosja" trzeba rozumieć jako cały świat, bo grzech nie ma narodowości i dlatego nie można interpretować tylko w odniesieniu do konkretnego geograficznego położenia, kraju. Przesłanie fatimskie odnosiło się do grzechu, który ma wymiar ponadczasowy. - Rosja symbolizowała sposób systematycznego organizowania życia bez Boga. Mogła być pewną metaforą, jak Egipt w Starym Testamencie był metaforą niewoli. Takie struktury bez Boga mogą być we Francji, Hiszpanii, Włoszech, Polsce. Co więcej, każdy z nas może nosić w sercu taką swoją Rosję, z miejscami, gdzie Bóg nie ma dostępu. Stąd przesłanie objawione w tajemnicy fatimskiej wiąże się z przesłaniem biblijnym. Choćby ten jeden przykład pokazuje, że przesłanie to i każde inne należy rozumieć w szerszym kontekście i ze szczególnym odniesieniem do słowa Bożego - zauważa ks. Kazimierz Pek.

     Podobnie jest z przesłaniem Matki Bożej z La Salette. Płacząca Madonna wzywa do nawrócenia, wstrzymując ostatkiem sił karzącą rękę swojego Syna. Jak pogodzić tę wizję z Chrystusem, który ukazał się w 1931 r. św. Faustynie, prosząc o głoszenie orędzia miłosierdzia? - Objawienie w La Salette należy odczytywać przez pryzmat Ewangelii, nie odwrotnie - mówi ks. dr Kazimierz Pek. - W Piśmie Świętym czytamy, że Bóg posługuje się formą karcenia. Stary Testament pokazuje niejednokrotnie gniew Boga, ale zawsze za tym stoi ten, kto kocha i nie zachowuje się jak człowiek. Niestety często przenosimy nasze doświadczenia z dzieciństwa: "Skoro karci, to na pewno chce nas zniszczyć" - mówi Kazimierz Pek. - Formy przesłania przystosowane są do percepcji danej osoby i wyrażają się w pojęciach i wyobrażeniach wówczas znanych. Nie wiemy, w jaki okres duchowy wizjonerki trafiła ta wypowiedź. W każdym razie takich słów nie sposób nie czytać w świetle dzieła Jezusa Miłosiernego - zauważa ks. Kazimierz Pek. Objawienia Matki Bożej wpisują się w percepcję wizjonerów i uwarunkowania kulturowe i historyczne. Dwójka pastuszków z La Salette pochodziła z domów obojętnych religijnie, jak większość dzieci z Corps. Żadne z nich nie chodziło ani do szkoły, ani do kościoła. Piękna Pani próbowała tłumaczyć dzieciom konsekwencje trwania w grzechu, stosując porównania do zepsutych zbiorów i panującego głodu.

     Matka Boża, objawiając się, przemawia zwykle w miejscowym języku. W Gietrzwałdzie do 13-letniej Justyny Szafrańskiej i 12-letniej Barbary Samulowskiej mówiła po polsku.

     Często objawieniom towarzyszyły dziwne gesty. W Kibeho na polecenie Maryi wizjonerki wykonywały charakterystyczne gesty "podlewania kwiatów i drzew różnych gatunków". Im więcej było nawróceń, tym bardziej powiększało się pole kwiatów. Te gesty, czytelne dla miejscowej ludności, należy tłumaczyć przez pryzmat kultury afrykańskiej. Zieleń, bujna roślinność dla Afrykańczyka symbolizują nowe życie, błogosławieństwo.

     Bernadetta Soubirous z Lourdes, ku zgorszeniu otoczenia, na znak pokory zjadała trawy i całowała ziemię. - Objawieniom towarzyszą nie zawsze czytelne dla nas znaki - przyznaje ks. Tadeusz Siudy. W tym przypadku na pewno miały pokazać pokorę Bernadetty, jej podobieństwo do Maryi jako służebnicy Pańskiej - interpretuje ks. Tadeusz Siudy.

     WIERZYĆ CZY NIE WIERZYĆ?

     Wiara w objawienia prywatne nie jest konieczna do Zbawienia. Nawet te objawienia Matki Najświętszej, które zostały uznane przez Kościół, nie należą do depozytu wiary. Dlatego każdy ma prawo zdecydować we własnym sumieniu, czy w nie wierzy czy nie. W ten sposób ktoś, kto nie wierzy, że Matka Boża objawiła się w Fatimie, nie dorzuca niczego z prawd wiary głoszonych przez Kościół. Według definicji Karla Rahnera objawieniem prywatnym nazywa się autentyczne objawienie (przez słowo) skierowane do jednostki, które jednakże nie nakłada na wszystkich bezpośredniego obowiązku wiary i które nie jest przez Boga przekazane Urzędowi Nauczycielskiemu Kościoła do strzeżenia i publicznego głoszenia. W Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy: "W historii zdarzały się tak zwane objawienia prywatne; niektóre z nich zostały uznane przez autorytet Kościoła. Nie należą one jednak do depozytu wiary. Ich rolą nie jest "ulepszanie" czy "uzupełnianie" ostatecznego Objawienia Chrystusa, lecz pomoc w pełniejszym przeżywaniu go w jakiejś epoce historycznej (KKK 67).

     Objawienia prywatne okazują swą wiarygodność właśnie przez to, że odsyłają do jedynego objawienia publicznego, którego wypełnieniem jest Chrystus. Dlatego, jak pisał kard. Joseph Ratzinger w komentarzu do Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej: "Kryterium prawdziwości i znaczenia objawienia prywatnego jest zatem jego ukierunkowanie ku samemu Chrystusowi. Jeżeli objawienie oddala się od Niego, jeśli staje się od Niego niezależne albo wręcz chce uchodzić za inny i lepszy zamysł zbawienia, ważniejszy od Ewangelii, wówczas z pewnością nie pochodzi od Ducha Świętego, który prowadzi nas w głębię Ewangelii, a nie poza nią".

     - Jednakże, jeżeli dane wydarzenie zostało uznane przez Kościół za objawienie autentyczne, to znaczy, że jego ostatecznym Autorem jest sam Bóg, a zatem należy je traktować z jak największym szacunkiem, uwagą i posłuszeństwem. Pan Bóg posyła bowiem swych posłańców - Maryję, aniołów, świętych - aby nam przypomnieć rzeczy najważniejsze dla naszego Zbawienia. Te objawienia są więc znakiem czasu, jaki Pan Bóg daje nam w określonym punkcie historii świata i historii Zbawienia. Co więcej, dziś już praktycznie odchodzi się od terminu "objawienia prywatne", bowiem jeżeli jakieś objawienia są naprawdę autentyczne, to są one adresowane nie tylko do jednego człowieka, ale do wielu ludzi, najczęściej do całego Kościoła i całego świata - mówi o. Grzegorz Bartosik.


Irena Świerdzewska


Tekst pochodzi z Tygodnika

17 maja 2009



   


Wasze komentarze:
 Małgosia: 05.10.2014, 08:40
 Prawdziwego pokoju serca, 4 lata po moim nawróceniu doznałam dopiero, kiedy całkowicie zaakceptowałam kult maryjny. Wiele łask, słodyczy, światła przyszło do mnie dopiero wówczas, a nawet dar proroctwa. Serdecznie pokochałam Maryję w dniu beatyfikacji Jana Pawła II, dzięki Traktatowi o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Dziewicy wg św. Ludwika de Montfort, który święty Papież wielokrotnie czytał i na którym oparło się jego życie. Wcześniej pomyślałam sobie, ja mam kochać nawet nieprzyjaciół? To o ileż bardziej na miłość zasługuje Ona - Matka Chrystusa. W sprawach pojmowania tych wszystkich relacji Bóg-dziecko, Matka -dziecko pomaga mi moje macierzyństwo. Bardzo pomaga. Inaczej też kocham teraz swoją rodzinę. Same dobre owoce, a przede wszystkim niezwykła wolność. Potrafię kochać bez zastrzeżeń. To jest tajemnica. Jeżeli ktoś "rozlicza" Maryję, albo tych, którzy Ją kochają, również będzie surowo rozliczony. Proszę cię bracie " Uświęcony"nie szukaj podstępu tam gdzie go nie ma, bo to pochodzi od szatana. Albo jesteś z Kościołem - ciałem Chrystusa, gdzie sakramenty, lud Boży ( 1,5 mld ) , święci, to niepojęte. Kocham i nigdy nie byłabym zdolna sama od siebie do takiej miłości jaką posiadam. Wiem bo kilkanaście lat parodiowałam życie, parodiowałam żonę, parodiowałam matkę, parodiowałam córkę, siostrę, pracownika, itd. itp. Kocham Cię Mateczko, błagam wyjednaj Twoim dzieciom PRAWDZIWĄ Miłość.
 nauczycielka62: 08.02.2014, 18:19
 Kocham Cię Święta Matko i dziękuję Ci za Twojego Syna a naszego Pana, Brata, Ojca, Jezusa Chrystusa, bo On jest Drogą, Prawdą, Życiem, Miłością i Wszystkim, co posiadam
 magda: 31.01.2013, 16:48
 Matko cierpie pomoz niemam juz sil
 magda: 08.04.2012, 18:53
 Maryjo pomoz cierpie nie mam juz sil
  magda: 05.04.2012, 21:01
  Matko Najswietsza pomoz
  magda: 05.04.2012, 21:00
  Matko Najswietsza pomoz
 Uświęcony i pełen bojaźni...: 10.02.2012, 12:18
 Maryjne pogaństwo a nie Chrześcijaństwo/ tak należy to nazwać, nic dodać i nic ująć..!!!/ oraz Ewangelia odwrócona do góry nogami, gdzie Jezus Chrystus - SYN BOŻY jest na dole a matka JEZUSA na samej górze w hierarchii wartości i ważności, to "Wielkie Nieporozumienie" uważam oraz "Zwiedzenie" ludzkości omamionej jej wdziękiem, który jakoś nikogo nie zastanawia z duchowieństwem na czele, że nie ma ten kult potwierdzenia oraz oparcia w BIBLII??!
 Ja: 09.11.2011, 13:25
 Maryja to nie kolezanka wasza ,ze Jej mowisz po imjeniu .TO KROLOWA SWIATA to czlowiek ma sie modilc do Niej zeby sie wstawila za nim bo to czlowiek jest gzeszny , jak by sie modlila za wami gzesznikami to by nigdy z kolan nie wstala ,a Matka nasza bedzie dopiero w Niebie . Dlatego jak sie objawia nieraz widzimy Ja w koronie i podajaca rozaniec .
 Ja: 09.11.2011, 13:22
 Maryja to nie kolezanka wasza ,ze Jej mowisz po imjeniu .TO KROLOWA SWIATA to czlowiek ma sie modilc do Niej zeby sie wstawila za nim bo to czlowiek jest gzeszny , jak by sie modlila za wami gzesznikami to by nigdy z kolan nie wstala ,a Matka nasza bedzie dopiero w Niebie . Dlatego jak sie objawia nieraz widzimy Ja w koronie i podajaca rozaniec .
 wiolka: 07.05.2011, 00:38
 MARYJA MATKA KTÓRA WSZYSTKO ZROZUMIE...OGARNIE TROSKĄ KAŻDEGO Z NAS...DZIĘKUJĘ ZA WSZYSTKO CO DLA MNIE ROBISZ ZA ŻYCIOWĄ POMOC...ZA NADZIEJĘ KTÓRA CZASEM WYGASA...ZA WSZYSTKO...ZA TO O CZYM NIE MAM POJĘCIA ŻE TO DZIĘKI TOBIE...WSPIERAJ I KIERUJ NAS MARYJO
 Rafał: 14.11.2010, 01:08
 Serdecznie polecam powrót do Słowa Bożego, które Bóg kieruje do każdego kto Jego szuka. Tam jest naprawdę wszystko co potrzebne aby człowiek nie błądził i nie dał się omamić objawieniami, zwidamy, wizjami, przepowiedniami. pozdrawiam
 kamik: 11.10.2010, 16:01
 PAnie dziękuje ci zato
 stokrotka: 26.05.2009, 21:09
 Z okazji Dnia Matki kochana nasza Mamo , Mamo Jezusa z wielką wdzięcznością, miłością, szacunkiem całuję Twoje święte dłonie za to, że tak troszczysz się o nas. Jak ogromne masz Serce. Ile miłości do nas...Ile darów przez ręce Twoje na nas spływa. Bądź pozdrowiona, łaski pełna. Dziękuję. KOCHAM CIEBIE. Przepraszam za tych wszystkich, którzy Ciebie zasmucają.
 woyteck: 26.05.2009, 00:06
 JEZU UFAM TOBIE.
 Hh: 20.05.2009, 22:14
 Błogosławiony jest Bóg, który dał nam Maryję za Matkę najwierniejszą, furtę do nieba ... Dziękuję Ci Panie Boże za moc łask, które zesłałeś nam za przyczyną orędownictwa naszej drogiej Matki
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej