Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Z Ekspresem Licheńskim

     W ramach projektu "Sanktuaria polskie" PKS jako pierwsze uruchomiło wygodne połączenia z Warszawy do Lichenia. Pasażerowie mają możliwość zwiedzenia sanktuarium, uczestniczenia we Mszy św., a w czasie przejazdu mogą przeczytać najnowszy numer tygodnika "Idziemy".

     Pielgrzymkowy autobus rusza o 6 rano w sobotni poranek z Dworca Zachodniego. Trzeba być punktualnym, gdyż autokar odjeżdża według rozkładu. - Autobus jest rejsowy i nie może czekać - mówi kierowca. Mimo jesiennej pory, chłodu i panującej jeszcze nocnej ciemności, chętnych na poranny wyjazd nie brakuje. Niemal wszystkie miejsca są zajęte. Wbrew stereotypom o autokarowych pielgrzymkowiczach, do Lichenia jedzie grupa młodych osób, wśród nich studenci. Skąd się dowiedzieli o Ekspresie Licheńskim? - Przeczytałem artykuł w prasie, więc postanowiliśmy z żonąjechać do Lichenia, tam jeszcze nie byliśmy - mówi Marek z Warszawy. Z kolei pani Iwona z córką dowiedziały się o autokarze od znajomych. Po co jadą? - Z ciekawości, byłem w Licheniu przed 15 laty, ale teraz podobno dużo się zmieniło - śmieje się pan Paweł. - Ja jadę z pewną intencją - odpowiada tajemniczo pani Monika.

     Odwiedzający to miejsce pierwszy raz nie muszą wcześniej szukać przewodników ani informacji o Licheniu. W autobusie oglądamy film, który ze szczegółami opowiada historię miejsca, do którego zmierzamy. Podróż trwa cztery godziny. Na miejscu nie chcą nas wpuścić na teren parkingu tuż przy sanktuarium. - To Ekspres Licheński! - rzuca kierowca do nadzorcy parkingu. - A, to co innego - słyszymy w odpowiedzi. Nasz autokar może liczyć na specjalne traktowanie. Zadaniem PKS-u jest dowieźć wszystkich na miejsce, od tej pory mamy siedem godzin, które dowolnie możemy wykorzystać.

     Pierwsze kroki niemal każdy kieruje do bazyliki przed obraz Matki Bożej Licheńskiej. Historia z nim związana sięga 1813 r. Poważnie ranny w bitwie pod Lipskiem Tomasz Klossowski, żołnierz polski w służbie Napoleona pochodzący z okolic Lichenia, modlił się o śmierć w rodzinnych stronach. Wtedy objawiła mu się Maryja, która w zamian za ocalenie i szczęśliwy powrót nakazała odszukanie wizerunku najwierniej ją przedstawiającego. Dopiero po 23 latach żołnierz odnalazł podobny obraz - wisiał na przydrożnym drzewie. Umieścił go na sośnie w lesie położonym w pobliżu Lichenia. Tam w 1850 r. prostemu staruszkowi Mikołajowi Sikatce również objawiła się kilkakrotnie Matka Boża. Zachęcała do głębokiej pokuty, odmiany życia i modlitwy. Prosiła także, aby obraz przeniesiono w godne miejsce. Opowieści Sikatki miejscowa ludność zignorowała. Dopiero 2 lata później, podczas epidemii cholery, przypomniano sobie o obrazie i objawieniach starca. W lesie gromadziły się na modlitwie tłumy, a kiedy minęło zagrożenie epidemią, nakazem biskupów przeniesiono wizerunek do kościoła w Licheniu. Od tamtej pory obraz zasłynął z licznych uzdrowień i nawróceń. Koronował go 15 sierpnia 1967 Prymas Polski kard. Stefan Wyszyński, a koronę przysłał papież Paweł VI, nadając obrazowi tytuł: Maryja - Bolesna Królowa Polski. 7 czerwca 1999 r. do Lichenia przybył Jan Paweł II. Obecnie obraz jest w głównym ołtarzu niedawno zbudowanej bazyliki. Powstała jedynie z datków wiernych w latach 1994-2004 i jest największą świątynią w kraju, a dwunastą na świecie. - Robi wrażenie - mówi z zachwytem mężczyzna stojący przed wejściem. Rzeczywiście, gmach jest długi na 139 metrów., szeroki na 77. Kopuła sięga prawie 45 metrów wysokości. Okien jest tyle, ile dni w roku, liczba drzwi odpowiada liczbie tygodni. 33 stopnie, po których wchodzi się do świątyni, odpowiadają liczbie lat życia Chrystusa na Ziemi. W 65-metrowej dzwonnicy umieszczono największy w Polsce dzwon. Oprócz imponującej rozmiarami bazyliki, na terenie sanktuarium znajdziemy miejsca modlitwy, liczne kaplice, dom pielgrzyma, centrum pomocy rodzinie i osobom uzależnionym. Chętni obejrzą okolicę ze szczytu 141-metrowej wieży. Na ogromnym terenie zobaczymy także dziesiątki pomników, figurek, miejsc pamięci. Wiele z nich trudno nazwać dziełami sztuki, są raczej dowodami uczuć.

     Jednak na te zarzuty w swych pamiętnikach wieloletni kustosz licheńskiego sanktuarium ks. Eugeniusz Makulski odpowiada: "Licheń nie był, nie jest i nie będzie Wersalem do zwiedzania. Do sanktuarium przybywa się na modlitwę, a nie turystyczną wycieczkę". Msza św., w której uczestniczyliśmy, zgromadziła kilka tysięcy osób z całej Polski. Setki statyw kolejkach do konfesjonału, niemal wszyscy przyjęli komunię. O łaskach, jakie otrzymują wierni, świadczą liczne tablice dziękczynne. Zatem Licheń, tak jak chciała Maryja, jest miejscem nawróceń i modlitwy.

     Ekspres Licheński kursował od 22 sierpnia do polowy października 2009 r. Wróci na trasę z początkiem kwietnia 2010 r.


Piotr Bugajewski


Tekst pochodzi z Tygodnika

25 paździenrik 2009



   


Wasze komentarze:
 irek: 14.11.2010, 11:06
 Licheń jest ostoją dla zagubionych, ale opiekunowie tegoż sanktuariumm muszą dawać prawdziwe świadectwo wiary, same siostry klauzurowe, nie mogą ich od tego zwalniać. Jednak rzeczywiście to mirjsce jest święte.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej