Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
I co czuje, i co żyje, niech razem chwali Maryję!

     >Wśród odradzającej się majowej przyrody rodziny gromadzą się na radosnej modlitwie pod krzyżem, kapliczką czy figurą Matki Boskiej. Jeśli komuś jeszcze się wydaje, że to tylko obrazek sielsko-wiejski, zapraszamy na warszawskie ulice.

     Już w V w. na Wschodzie gromadzono się, by śpiewem czcić Matkę Bożą. W Kościele zachodnim maj jako Jej miesiąc świętowano raczej sporadycznie, aż do przełomu XIII i XIV w. Wtedy król hiszpański Alfons X zaprasza! do udziału w nabożeństwach majowych, a i sam często brał w nich udział, a swoim poddanym zalecał gromadzenie się w porze wieczornej na modlitwy wokół figur Matki Bożej. Nabożeństwo majowe w Polsce publicznie zostało zaprowadzone po raz pierwszy w 1837 r. w kościele św. Krzyża w Warszawie. Potem tradycja zawędrowała do Krakowa, na Jasną Górę i do kilku innych kościołów. Zaledwie 30 lat później zadomowiła się u nas na dobre.

     - W Warszawie zwyczaj gromadzenia się pod kapliczkami jest unikalny - mówi Sławomir Leśniewski, przewodniczący Rycerstwa Niepokalanej z parafii św. Maksymiliana Kolbego na Służewcu. - Może przetrwał jeszcze na Pradze, ale widok grupek wiernych skupionych wokół figury Matki Bożej kojarzy nam się raczej z pejzażem wiejskim. Wyjątkowa jest pod tym względem nasza parafia - nabożeństwa majowe gromadzą kilkadziesiąt do stu kilkudziesięciu osób. Przybywa ich z każdym nabożeństwem.

     Początki "majowego" pod zabytkową kapliczką w parafii św. Maksymiliana Kolbego sięgają 2000 r. Pierwotnie odbywały się tylko w niedziele i początkowo odprawiał je ksiądz. Z czasem parafianie zaczęli upominać się o częstsze spotkania: dziś odbywają się w środy i niedziele, a przewodniczy im pan Sławomir. Niezależnie od pogody, a ta ostatnio nie rozpieszcza! - Nie ma dla nas żadnych przeciwności.

     Przychodzimy i dajemy świadectwo wiary i tego, że jest inny świat - mówi pan Leśniewski, mając na myśli osiedlowe, niezdrowe klimaty. - Kiedy posłucha się, jak mówią do siebie kilkulatki, nastolatki, rodzice do dzieci, ręce opadają z szelestem, bezradni są i nauczyciele, i katecheci. Widzimy, jak naszym modlitwom przyglądają się z okien mieszkańcy, mamy przebywające z dziećmi na pobliskim placu zabaw, przechodnie. Zdarza się, że od takiego przyglądania przechodzi się do nas: dołączają mamy z dziećmi, młode osoby. Czasem modlimy się w konkretnych intencjach: bliskich osób, czyjejś matury, za Rycerzy Niepokalanej i naszych,,założycieli.

     Dzieje kapliczki owiane są tajemnicą. Dostrzec można na niej datę 26 czerwca 1875 r. - Wiadomo, że było to w czasach, gdy teren należał do parafii św. Katarzyny, jednej z najstarszych w Warszawie, a zamieszkiwany był przez potomków jeńców niemieckich spod Grunwaldu - mówi pan Sławomir. - To prawdopodobnie oni ufundowali kapliczkę jako wotum wdzięczności za uratowanie od epidemii cholery, która wtedy wybuchła. Zanim zrodził się tutejszy zwyczaj nabożeństw pod kapliczką, Sławomir Leśniewski własnoręcznie ją odnowił: zagipsował ubytki, odmalował, a figurę Maryi umieścił w widocznym miejscu. Co roku pod koniec kwietnia ją odnawia, a panie dbają o wystrój: o to, by znicze się paliły, a wieżyczkę otaczały świeże kwiaty.


Monika Odrobińska


Tekst pochodzi z Tygodnika

16 maja 2010

   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej