Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Śladem Maryi

     Z dr Moniką Waluś, teologiem i mariologiem, rozmawia Monika Florek-Mostowska

     Czym właściwie jest kult maryjny i jak przedstawia się on w Polsce? Jak go Pani postrzega?

     Wielu ludzi i liczne ruchy traktują kult maryjny bardzo poważnie. Przykładem może być Ruch Światło-Życie, neokatechumenat, Opus Dei. Ale nie wszędzie tak jest. Czego nas uczy Jezus? "Nie ten wejdzie do Królestwa niebieskiego, kto wola: Panie, Panie". Nauka Kościoła przypomina nam te stówa także w stosunku do Maryi. Matka Boża chce czegoś więcej niż tylko tego, żeby Ją wzywać. Chce, żebyśmy patrząc na Nią, na Jej drogę, szli za Jezusem, czerpali z Niej to, co nam potrzebne, żebyśmy byli blisko Boga. Chce zmieniać nasze życie. W Kanie Galilejskiej powiedziała do uczestników wesela: "zróbcie wszystko cokolwiek wam powie". To bardzo ciekawy tekst Ewangelii. Zauważmy, że Maryja mówi wcześniej do Jezusa czysto informacyjnie: "wina nie mają". Tak, jakbyśmy powiedzieli do lekarza: "tam leży człowiek". Nie trzeba mówić dalej: "niech się pan nim zajmie". Dla lekarza to oczywi-ste. Tak samo oczywiste jest dla Maryi, że Jezus w jakiś sposób pomoże ludziom. Nie musiała Mu niczego tłumaczyć. Bardziej potrzebowali Jej rad ludzie. Nie przyszło im do głowy, żeby na weselu, w odświętnych strojach nosić wodę. Maryja jest Pośredniczką mówiącą ludziom, co mają robić. Jan Paweł II nazywał Maryję "wychowawczynią". Czy dajemy się wychowywać Maryi?

     Ale co oznacza nasza maryjna pobożność?

     Warto się zastanowić, czy to tylko pobożność czy już duchowość. Duchowość, która polega na tym, żeby Maryję podglądać i uwierzyć Jej życiu. Podglądamy aktorów, polityków. Podglądajmy i Maryję. To nieprawda, że w Piśmie Świętym jest mało napisane o Maryi. Jest tam o Niej mnóstwo informacji, wszystko, co kluczowe dla Jej życia. Jan Paweł II pisał o potrzebie prawdziwej duchowości maryjnej - a więc nie tylko o wzywaniu Jej wstawiennictwa, ale i o życiu według Jej wzoru, jak Ona, w Jej duchu.

     Może patrzymy na Maryję rutynowo i nawet bezrefleksyjnie, bo w natłoku naszych licznych świąt maryjnych zatraciliśmy świeżość uczuć?

     Właśnie święta maryjne powinny odświeżać nasze spojrzenie na Maryję. Podkreślał to Jan Paweł II w Redemptoris Mater. Patrząc na Maryję, jak Ona powinniśmy odkrywać, że nosimy w sobie Słowo Boże, rodzić je dla innych, opiekować się wzrostem Jezusa w nas i w innych. To jest najgłębsza istota kultu maryjnego. Ojcowie Kościoła porównywali Ducha Świętego do deszczu, który inaczej wpływa na stare drzewo, inaczej na kwiaty, czym innym jest dla zwierząt, a każdemu jest jednakowo potrzebny. Na moich wykładach studiów podyplomowych z mariologii w Niepokalanowie widzę, jak różne osoby zachwycają się Maryją. Każdy jest inny i każdego Maryja pociąga z innego powodu, przychodząc do człowieka poprzez jego egzystencję. Zauważmy, że kiedy Polska była pod zaborami, bardzo mocny stal się kult Matki Bożej Bolesnej. Wiele kobiet się z nią utożsamiało. Matki, które traciły synów w wojnach, doskonale rozumiały cierpienie Maryi, mogły powiedzieć: "i ja straciłam syna". Dziś nie zawsze zauważamy dramatyzm Jej Osoby. Najpierw widzimy ją, jak prowadzi rozmowę z aniołem. Jest przy tym zaskakująco dojrzała, sama podejmuje decyzję, bez pytania o radę, a przecież to zaważy na Jej małżeństwie. Potem spotykamy Ją w świątyni. Domyślamy się, co mogła czuć, szukając wiele godzin Syna. Co więcej, kiedy znajduje Go w świątyni, On nie rzuca się jej w ramiona. Już wtedy wiedział, że Jego miejsce nie jest przy mamie. Maryja tego nie rozumiała. Ale kochała go i dostosowywała się do Niego, jak pisał Jan Paweł II, była Uczennicą Syna. Także później, kiedy uczniowie mówią: "Twoja matka i bracia chcą się widzieć z Tobą", Jezus nie wita Jej w żaden wyjątkowy sposób, ale mówi: "Moją matką i moimi, braćmi są ci, którzy słuchają słowa Bożego i wypełniają je". W ten sposób poszerza możliwość bycia Jego matką. Zaprasza do tego wszystkich. Matką Jezusa jest więc każdy, kto pomaga innym, żeby Jezus w nich wzrastał. Kardynał Wyszyński nazwał Ją Pierwszą Studentką Teologii. Maryja nieustannie zastanawia się nad tym, co Bóg do niej mówi. Nie rozumie, zadaje pytania, słucha. Prymas Tysiąclecia odwoływał się do postawy Maryi, kiedy jeszcze przed Soborem pozwolił kobietom na studiowanie teologii.

     W swoim trudnym życiu rozważa sprawy w sercu?

     Jest postacią dynamiczną, cały czas się rozwija. Przypomnijmy sobie Jej zaręczyny z Józefem. Zanim nastąpiły zaślubiny i uroczyste wesele, Ona już spodziewa się dziecka. Co myśleli ludzie? Co mogła wytłumaczyć i komu? Dlatego jest patronką sytuacji, w których mamy poczucie, że jesteśmy niesłusznie oskarżani i nie możemy nikomu nic wytłumaczyć. Potem Jej Syn krytykuje zarówno pobożnych faryzeuszy i kapłanów, jak i niepo-bożnych celników. Nam to niewiele mówi, ale w tamtych czasach niełatwo było to pojąć. Maryja cały czas żyła w kontrowersyjnej sytuacji. Wiemy, jak wielu kobietom ciężko przychodzi dawanie dziecku wolności. Jednak zawsze przychodzi moment, kiedy czujemy, że dziecko się od nas oddala. Maryja też to przeżywała. Przykładem jest scena z Ewangelii, w której pewne kobieta mówi do Jezusa: "Błogosławione łono, które cię nosiło, i piersi, któreś ssał!", a Jezus odpowiada: "Błogosławieni są raczej ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je". W Redemptoris Mater papież przypomina, że Maryja jest Matką Jezusa nie tylko dlatego, że Go urodziła, ale przede wszystkim dlatego, że pozostaje z Nim w duchowej jedności.

     Kult Maryjny jednak wielu współczesnym ludziom kojarzy się z folklorem. Jako argument przytaczają nawet wezwania w Litanii loretańskiej.

     Wezwania w Litanii loretańskiej są bardzo intelektualne. Wyrażają głębokie treści. Ukazują prawdę o człowieku w pełni zbawionym. Nie są przypadkowe. Na temat każdego wezwania można wygłosić odrębny wykład.

     Wyjaśnijmy choć kilka z nich, zacznijmy od "Matko najczystsza".

     Matka najczystsza to matka wolna, zwłaszcza od posiadania, skupiona na Bogu, bez chęci zawłaszczenia sobie dziecka, bez wykorzystywania dziecka do własnego wizerunku. W życiu zwykle jest tak, że jeśli nam się coś udaje, wokół nas gromadzi się tłum, jak przy rozmnażaniu chleba. Pod krzyżem tego tłumu nie ma. Kiedy coś nie wychodzi, zostajemy sami. Z punktu widzenia doczesności, Jezusowi "nie wyszło". A Jego matka stoi pod krzyżem i nie mówi: "A nie mówiłam? Jak mogłeś mi to zrobić?".

     Dlaczego nazywamy Maryję "Bramą niebieską"?

     Przez Nią przyszedł Jezus. Maryja pokazuje, że człowiek może i powinien być bramą niebieską dla innych - tak, by przez nas przychodził Bóg.

     A skąd określenie "Gwiazdo zaranna"?

     Tak, jak na nocnej zmianie w pracy czekamy na świt, na nowy dzień, tak czekamy na narodzenie Jezusa. Anioł, który przychodzi do Maryi, mówi do Niej Chaire, czyli: "ciesz się", to dobra wiadomość. Nazywa Ją nowym imieniem - "Pełna łaski" - czyli: "Jesteś pełna darów Ducha Świętego". W scenie zwiastowania Maryja czuje się w pełni władzy i w dyspozycji, żeby samodzielnie podjąć decyzję tak ważną dla całego świata i Jej małżeństwa. Odpowiada: tak. W tym momencie staje się gwiazdą zaranną, która zapowiada, że przyjdzie Jezus i nie trzeba będzie się bać ciemnej nocy.

     Co oznacza "Królowa aniołów"?

     Aniołowie cały czas cieszą się Bogiem, widzą Go takim, jakim jest. Maryja patrzyła na Jezusa widząc małe dziecko, nastolatka, i wiedziała, że to jest On. Wiedziała więcej niż aniołowie, przewyższała ich swoimi możliwościami. Aniołowie cały czas uwielbiają Boga - Magnificat pokazuje modlitwę Maryi: radość, wdzięczność, uwielbienie. Jest to modlitwa anielska. Przykład Maryi skłania nas do zastanowienia się, na ile w naszym życiu potrafimy dostrzec coś wielkiego. Czasami szukamy rzeczy spektakularnych, bo one wydają nam się wielkie. Tymczasem przegapiamy wielkich ludzi obok nas, którzy wydają nam się zwyczajni. Maryja w swoim Synu, według sąsiadów zwyczajnym chłopcu, dostrzegała Boga.

     Niektóre określenia mogą się dziś wydawać zbyt wymyślne: "Stolico mądrości", "Wieżo z kości słoniowej". Czy rozumiemy je w modlitwie?

     Te wezwania nawiązują do rzeczywistości tabernakulum. Maryja jest Stolicą Mądrości, bo w niej mieszka Chrystus, Mądrość. Wieża z kości słoniowej, bo widać ją z daleka, jest punktem orientacyjnym w życiu. Kiedy ktoś się zgubi na wycieczce w Londynie, idzie do Big Bena, bo widać go z daleka. Wielu świętych powtarzało: "Nie wiesz, jak się zachować, patrz na Maryję". Kość słoniowa to kosztowny materiał, bo życie Maryi było kosztowne. Zdobycie kości słoniowej jest ryzykowne, wymaga odwagi. Maryja ten drogocenny materiał zdobyła. Była Matką Syna, który poczyna się i rodzi w niezwykły sposób. Jego życie jest kontrowersyjne, a na koniec zostaje zadręczony na śmierć. W tej części Litanii nazywamy też Maryję "Przybytkiem chwalebnym, Przybytkiem Najwyższego", bo nosiła w sobie Boga. Była żywym tabernakulum. I my mamy takimi być. Św. Ambroży w IV wieku mawiał: "Życie jednej Maryi jest szkołą dla nas wszystkich". Od Maryi mamy się dowiadywać, jak być wspomożeniem wiernych, pocieszycielem strapionych, arką przymierza, przybytkiem Najwyższego - przyjmować Boga jak Ona. To może być największa, choć ryzykowna przygoda życia.

     Monika Waluś (1965), żona, matka i gospodyni domowa, doktor teologii. Studiowała na KUL, UKSW i w Eichstatt. Uczestniczka ekumenicznego ruchu kobiet. Należy do ekipy prowadzącej rekolekcje dla małżeństw bezdzietnych w Sulejówku. Współautorka książek "Dzieci Soboru zadają pytania" i "Puzzle małżeńskie". Wykłada dogmatykę na UKSW oraz w wyższych seminariach duchownych: kapucynów w Krakowie i diecezjalnym w Płocku.

Tekst pochodzi z Tygodnika

21 sierpnia 2011



   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej