Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Fatima - Maryja mówi o niebie

     Fatima jest dla naszych czasów prorockim wskazaniem, można to nawet nazwać znakiem eschatologicznym. Te myśli są teniatem naszych dzisiejszych rozważań. Fatima odsłania błędy naszych czasów. Już pierwsze słowa, które Maryja wypowiedziała 13 maja jest jakby błyskawicą, która rozjaśnia naszą sytuacje podobnie do błyskawicy, która towarzyszyła każdorazowo Objawieniu się Matki Bożej: "Nie bójcie się, nie uczynię wam nic złego. Przychodzę z Nieba!"

     Te słowa o niebie wyrażają coś szczególnego. Bo oto pytanie laką rolę odgrywa niebo w naszym życiu? Czy i dla was wierzących nie jest ono daleko wysunięte poza margines, na rybieże spraw nadnaturalnych? Czy nie dołączyliśmy się do świata.

     tego świata, przed którym przestrzega nas św. Paweł: "Nie bierzcie więc wzoru z tego świata" (Rz. 12. 2.). Nowoczesne katolickie myślenie, lub też, które uchodzi za takie, trzeba określić jako przyklękanie przed światem" (Louis Bouyer). Maryja swym słowem "przychodzę z nieba" określa płaszczyznę wertykalną, a czy dziś nie tryumfuje horyzontalna? Niebo z tym "co w górze jest" (Kol. 3, 1), nawet Bóg i Chrystus - wszystko jest na wszeregowaniu w linię poziomą, w wymiarze ludzkim, wszystko jest na równym, tym samym poziomie. Gdy przed laty pytałem zagranicznego profesora o powody pewnego załamania w teologii, odpowiedział: Od szeregu lat nie mówi się na naszych uniwersytetach o nadprzyrodzoności, a jeden z teologów naszych czasów boleje nad tym, że egzegeci mają jakieś uprzedzenie do tego, co nadprzyrodzone (Ulrich Lange). Jakże inaczej było u dzieci z Fatimy. One podejmują te słowa o niebie, a ich pierwszym pytaniem jest, czy też one wejdą do nieba. Gdy władze miejskie uwięziły dzieci i zagroziły, że je żywcem spalą, ośmioletni Franciszek odpowiedział: "Gdy nas zabijecie będziemy wnet w niebie, jakże to piękne! Ja się śmierci nie boję". Dzieci te zawstydzają nas w swej dziecięcej- wzruszającej prostocie. Nie wiedzą nic o medytacji transcendentnej, o dynamice grupowej; o teologii wyzwolenia i teologii nadziei, o nowych interpretacjach i kryzysach tożsamości o tej całej gwat- maninie nowoczesnych słów i metod, wśród których nasze dobre znane pojęcia jak: łaska, grzech, zbawienie, stały się pustymi frazesami (Ulrich Lange). Czyż Fatima nie jest wołaniem, aby wrócić do prostoty tych dzieci, do pierwszego pytania w starych katechizmach, w których o sensie naszego życia czytamy: "Żyjemy na świecie ,by Boga poznać, ukochć i przez to dostać sie do nieba". Czy pojmujemy, że Bóg na głosicieli swego orędzia Wybrał dzieci, a teologów? A jeśli się ktoś oburza, że Bóg w La Salette, w Lourdes i w Fatimie uprzywilejował dzieci to niech przypomni sobie słowa: "Jeśli się nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do Królestwa Niebieskiego" (Mt 18, 3), lub inne słowo: "Wysławiam Cię Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom" (Mt 11, 25), Fatima kieruje nasze oczy na dziecko i to pod wieloma względami. Jeśli teologia niejako wyklucza dziecko to już niedaleka droga do biologicznego wykluczenia. Tu wchodzimy w szeroką dziedzinę, której tylko chcę dotknąć. Niezwykle aktualnym jest fakt, że w czasie ostatniego objawienia w Fatimie ukazała się cała Rodzina święta: Maryja, Józef i Dziecię Jezus. Czyż Bóg nie przypomina nam, że zagrożona jest rodzina! Nie chcę poruszać wszystkich symptonów rozpadu i rozkładu naszych rodzin. Wy lepiej o tym wiecie niż ja: rozwody, ograniczenie urodzin, przerywanie ciąży, seksualizacja na całej linii. Nie tylko obraz i godność człowieka jest podważana, ale żywotna komórka społeczeństwa, jej prawzór. Zagrożona jest rodzina, gdzie ratunek? Fatima wskazuje na Świętą Rodzinę. Rodzina chrześcijańska jest nie tylko zarodkiem społeczeństwa, ale i Kościoła. Fatima nie mówi wyraźnie o Kościele, ale mówi o najwyższym Pasterzu, Papieżu i Jacynta widzi "Ojca św. zakrywającego twarz rękoma i płaczącego". Po Różańcu dzieci modlą się zawsze odmawiając trzy Ave Maria za Ojca św. Za wtedy żyjącego, czy dla obecnego. W każdym razie żaden papież ostatnich lat nie ma więcej powodów do łez, niż nasz obecny.

     To była pierwsza myśl.


Źródło: Maria Simma
Moje przyżycia z duszami czyśćcowymi

   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej