Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Triumf prawdy

     Do każdych objawień prywatnych Kościół podchodzi bardzo ostrożnie, starannie je badając. Analizując historię objawień maryjnych trzeba zauważyć, że im bardziej mają one charakter społeczny, to znaczy, gdy Maryja zakazuje wizjonerom dalszego przekazywania Jej orędzia, wtedy główny przeciwnik Boga, szatan nie szczędzi sił, aby na różne sposoby zdyskredytować to przesłanie. Taką próbę musiały przejść wizjonerki z Gietrzwałdu i ks. Augustyn Weichsel.

     25 lipca 1877 roku pojawiła się pierwsza różnica w relacji wizji u Justyny Szafryńskiej i Barbary Samulowskiej. Justyna przekazała proboszczowi, że Matka Boża życzy sobie, aby w czasie odmawiania różańca stały dwie chorągwie kościelne i krzyż na placu pod klonem, natomiast Barbara nic nie mówiła o życzeniu Maryi, oznajmiła tylko, że podczas widzenia obok Matki Bożej stały dwie chorągwie i krzyż. Ta różnica mocno zaniepokoiła proboszcza i zdenerwowała. Zaczął podejrzewać dziewczynki, że zapomniały uzgodnić wcześniej ze sobą szczegółów, aby po rzeKo-mym objawieniu je zrelacjonować. Zwątpił w prawdziwość wizji i zabronił kategorycznie dziewczynkom przychodzić, aby publicznie odmawiać różaniec, a zebranym pielgrzymom nakazał, aby więcej już nie przybywali do Gietrzwałdu. Jednak Barbara nie w pełni posłuchała proboszcza, przyszła na różaniec ukrywając się na uboczu. I tu miała objawienie, w którym Matka Boża zapowiedziała: Jeszcze mniej będą wierzyć ludzie, jeszcze większe przyjdą na was prześladowania, ale to dla waszego dobra.

     Do proboszcza przybyli stateczni gospodarze zapewniając o prawdomówności dziewczynek i ręcząc, że dopilnują, aby się wzajemnie nie spotykały, tym samym będzie można uniknąć podejrzeń, że wcześniej umawiają się co do relacjonowania wizji. Ks. Weichsel ustąpił i zgodził się, aby dziewczynki uczestniczyły w modlitwie różańcowej na dawnych miejscach. Ponadto różnice w relacjach Justyny i Barbary co do chorągwi nie zawierały sprzeczności w sensie teologicznym, wszak tylko jedna z dziewczynek mogła słyszeć słowa Maryi.

     Namacalne doświadczenie złych mocy przeżyły dziewczynki już w sierpniu. Po porannym różańcu, 10 sierpnia, Justyna zaszła do krawcowej Barbary Henning, która szyła jej żakiet. Tam poczuła się słabo i na polecenie krawcowej położyła się na łóżku i zasnęła. Nagle przebudziła się czując, że ktoś trzymają za ramię. Wtedy miała zobaczyć Matkę Bożą, od której otrzymała nakaz, aby przychodziła tu zawsze. Opowiedziała o tym wydarzeniu Barbarze i namówiła ja, aby razem poszły do krawcowej. Tam poczuły znużenie i słabość. Zasnęły. Potem obie zobaczyły postać, którą uznały za Matkę Bożą. Postać ta powiedziała im: Ja teraz tu zawsze będę się wam ukazywać. Przychodźcie tu codziennie, choćby wam inni surowo zakazywali. Po tym widzeniu dziewczynki poszły do proboszcza i wszystko mu opowiedziały. Ten surowo je skarcił i zabronił odwiedzać dom krawcowej. Dziewczynki były tym trochę zdumione, nie mogły zrozumieć, że diabeł może przyjmować różne postacie i podszywać się nawet pod osoby święte. Proboszcz kazał im zapytać w trakcie wieczornego nabożeństwa, gdy będzie miało miejsce objawienie przy klonie, czy mają mu być posłuszne czy nie. Otrzymały wtedy odpowiedź: Macie słuchać księdza. A gdy potem zapytały, co to było za widzenie u krawcowej, usłyszały wprost: To było od diabła.

     Nie były to jedyne sposoby, którymi chciał szatan zdyskredytować objawienia gietrzwał-dzkie. Bardzo często przy objawieniach maryjnych w różnych zakątkach świata, pojawiają się liczne objawienia rzekome zwane lustrzanymi, do których przyznaje się wiele osób. Po szczegółowych badaniach, okazuje się jednak, że albo są to złudzenia, halucynacje, zbiorowa sugestia, albo też działanie złego.

     W Gietrzwałdzie było podobnie. Oto 46-letnia wdowa Elżbieta Bilitewska i 24-letnia panna Katarzyna Wieczorkówna oznajmiły, że im objawiła się Matka Boża. Bilitewska powiedziała już proboszczowi 12 lipca, że podczas odmawiania różańca ukazała się jej Matka Boża. Po dwóch dniach było podobnie i odtąd codziennie wraz z Justyną Szafryńską i Barbarą Samulowską widzi Maryję, lecz w innej postaci: dziewczęta zawsze widziały Matkę Bożą bez korony i bez Dzieciątka Jezus, siedzącą na tronie, natomiast Bilitewska widzieć miała siedzącą Matkę z Dzieciątkiem z koroną na głowie. Inną wizję miała Katarzyna Wieczor-kówna, która miała dostrzec Maryję w białej sukni i płaszczu, ale bez Dzieciątka i korony. Przez pewien czas te kobiety były powszechnie uznawane za wizjonerki. Uznał to też proboszcz gietrżwałdzki. Z czasem zaczęły jednak pojawiać się coraz większe różnice w przekazach wizji dziewczynek i dwóch kobiet. Kobietom miał się objawić nawet św. Józef i to o dziwnej porze, między godziną 23 a 24. Dziwne też rzeczy opowiadały kobiety o życiu po śmierci. Ich wizje nieba, czy piekła budziły poważne zastrzeżenia teologiczne. Jednak każde kłamstwo kiedyś zostanie ujawnione. Katarzyna Wieczorkówna od dawna odczuwała wyrzuty sumienia i na początku roku przyznała się, że razem z Bilitewską udawały stany ekstatyczne, razem ustalały, co będą zeznawać przed proboszczem. Inicjatorką oszustwa była Bilitewską, pragnąca sławy i uznania.

     Zdemaskowanie fałszywych wizjonerek zadało ból proboszczowi Weichslowi. Szatan zawsze chce przekreślić wielkie dzieło Boże i szuka do tego celu współpracowników. Jednak moc Boga zawsze przezwycięży sidła złego. I tak było w Gietrzwałdzie.



   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej