Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Gietrzwałdzkie uzdrowienia

     Od początku trwania objawień dziewczynki pytały Maryję, czy przybywający chorzy pielgrzymi doznają uzdrowienia. Matka Boża obiecywała, że takie wypadki będą miały miejsce, ale zawsze potrzebna jest modlitwa, poprawa życia, czasem zamówienie Mszy św. W dokumentacji zachował się opis pierwszego uzdrowienia. Oto jego treść: Przed niżej podpisanym stawił się nauczyciel Józef Paulino z Mądłek i oświadczył co następuje: Moja żona Maria, z domu Stanig, cierpiała od marca tego roku na niebezpieczną chorobę oczu. Wezwani lekarze, wśród nich lekarz specjalista dr Katernaum z Olsztyna i prof. Jakobson z Królewca, oświadczyli, że ta choroba chociaż uleczalna, wymaga jednak długiego czasu. Przepisane przez profesora Jakobsona lekarstwo ulżyło wprawdzie cierpieniu, nie wzmocniło bynajmniej wzroku, tak że żona musiała stale przebywać w ciemnym pokoju. Dopiero po użyciu wody i płótna z Gietrzwałdu, ustąpił powoli ból i po pięciu dniach mogła zupełnie dobrze znosić światło słoneczne, mogła podjąć pracę, pleść, szyć i spełniać inne zajęcia, czego przedtem nie była w stanie robić. Wiarygodni świadkowie, którzy znają żonę i wielokrotnie mogli przekonać się o jej chorobie mogą w każdej chwili na żądanie to potwierdzić. Podpisani Paulina, nauczyciel oraz ksiądz Weichsel proboszcz.

     Jak wiadomo, aby uzdrowienie mogło zostać uznane za cud, potrzebna jest opinia komisji lekarskiej. Uzdrowienie z choroby musi być całkowite, ponadto należy wykluczyć ponad wszelką wątpliwość ludzką pomoc czy to lekarską, czy psychologiczną. Stąd nawet w Lourdes, choć dokonało się tam wiele cudownych uzdrowień, szczegółowo badająca wszystkie takie przypadki komisja lekarska i teologiczna tylko w nielicznych sytuacjach orzekła o nadprzyrodzonym fakcie uzdrowienia z choroby, często śmiertelnej.

     W Gietrzwałdzie wiele osób doznało pokrzepienia duchowego i uzdrowienia z dolegliwości zdrowotnych, jednak żadnego takiego przypadku nie poddano orzeczeniu komisji lekarskiej. Niektóre osoby złożyły jednak stosowne oświadczenia, ustne lub pisemne. W roku 1962 ks. Franciszek Węglarczyk CRL założył "Księgę łask i uzdrowień otrzymanych za przyczyną N.M.P. w Gietrzwałdzie". Zostały do niej wpisane oświadczenia o otrzymanych łaskach od roku 1947.

     Pierwszy wpis oznajmia o uzdrowieniu z choroby rwy kulszowej czyli ischiasu 48-letniej Marii Materny, która bezskutecznie leczyła się przez dziesięć lat. Lekarz oznajmił jej o nieuleczalności choroby, wtedy kobieta poszła do źródełka, obmyła nogi, zimno było bardzo, bo to było późną jesienią. Już po wyjściu z wody poczuła się lepiej, a po miesiącu objawy choroby odeszły.

     Drugim wpisem jest oświadczenie ks. kanonika Jana Hanowskiego, który w latach 1913-1927 był proboszczem w Gietrzwałdzie. Otóż siostra kanonika Maria Hanowska po kilku przebytych operacjach, w tym jednej przeprowadzonej w klinice w Królewcu, nie odzyskała zdrowia, a operujący profesor zawyrokował o nieuchronnej śmierci. Kanonik poinformował o tym siostrę. Wtedy Maria Hanowska udała się do Gietrzwałdu, odprawiła tam nowennę, piła wodę ze źródełka i wyzdrowiała. Zmarła po 25 latach zarażono, tyfusem.

     W roku 1962 do Gietrzwałdu nadszedł protokół podpisany przez ks. Franciszka Hermana z Różynki. Opisywał w nim wypadek uzdrowienia chłopca z ataków konwulsji. Stefania i Józef Markowscy spod Myszyńca mieli dziesięcioro dzieci, z których sześcioro pozostało przy życiu. Najmłodszy syn Janusz urodzony w roku 1949 cierpiał na konwulsję i kokluszowy kaszel. Leczył go dr Pawłowski z Myszyńca. Chłopiec nie mógł ani jeść, ani stawać na nóżki i nic nie rozmawiał, a oprócz tego cierpiał na biegunkę. Jednego dnia naliczyliśmy 25 ataków konwulsji - oświadczyli rodzice. W roku 1951 na urodziny Matki Boskiej zabrałam to dziecko - powiada matka - do Gietrzwałdu mimo przestróg sąsiadów, którzy twierdzili, że dziecko po drodze umrze. W kościele gietrzwałdzkim przed wielkim ołtarzem padłam na kolana i modliłam się: "Matuchno Najświętsza, nie pójdę z tego miejsca, aż mi ulżysz". W tym czasie mój malec stracił zupełnie apetyt i nie jadł przez całe trzy dni. Doszliśmy do źródełka, tam nagle chłopiec chwycił mnie za brodę i mówi, że chce mu się pić. Wypił ćwierć litra wody ze źródełka i zaraz zjadł kawałek chleba. I jeszcze coś dziwnego: śpiewał razem z ludźmi przy źródełku i wstając zaraz dał znak, że został uzdrowiony. Ponadto matka zeznała jeszcze - napisał w protokóle ksiądz Hermann - że nóżki chłopca przedtem były pokrzywione do tyłu, a potem stan zmienił się na lepsze. Dziecko dotąd rozwija się na pociechę rodziców.

     Podobne objawy choroby miała córka Marianny i Stanisława Klim z Ełku. Leczenie okazało się bezskuteczne. Matka dziecka po otrzymaniu od proboszcza wody ze źródełka gietrzwałdzkiego podawała ją dziecku, zamawiała Msze św., ofiarowała na ołtarz św. Antoniego obrus. Poprawa zdrowia była widoczna. Po trzech latach od zaniku choroby rodzice dziecka zwrócili się do księdza proboszcza, aby zaświadczył o fakcie uzdrowienia i podziękowanie w Gietrzwałdzie ogłosić.

     We wrześniu 1957 roku Anna Urbanowicz z Prabut złożyła w kancelarii parafialnej w Gietrzwałdzie oświadczenie o uzdrowieniu chorej nogi. Przez dwa lata cierpiała z powodu otwartej rany na nodze, rana stale się powiększała, ciekła z niej ropa. 8 września 1956 roku chora przyjechała z córką do Gietrzwałdu. Po obmyciu rany w wodzie wypływającej ze źródełka poczuła się lepiej. Po tygodniu rana zagoiła się i ból ustąpił całkowicie. Uzdrowienie Anna Urbanowicz całkowicie przypisuje Matce Bożej i publicznie za nie dziękuje.

     W roku 1957 Władysław Marciniak z Targowa koło Szczytna po przemyciu uszu wodą z Gietrzwałdu doznał poprawy słuchu. Przyjechał z nadzieją, że tu uzyska zdrowie i tak się stało. W tym samym roku oświadczenia o uzdrowieniu złożyła Waleria Małecka z Inowrocławia: Wczoraj 7 września 1957 roku przyjechałam do Gietrzwałdu po raz siódmy. Od urodzenia byłam głucha i słabo mówiłam, leczyłam się u znachora i u lekarza. Ale nic nie pomogło. Cztery lata temu przyjechałam do Gietrzwałdu po raz czwarty i napiłam się wody ze źródełka. Zaczęłam lepiej słyszeć, rozumieć i mówić. Po przyjeździe do domu zażyłam lekarstwa i wtedy pogorszyło mi się. Dopiero gdy po raz piąty przyjechałam do Gietrzwałdu i napiłam się wody ze źródełka, zaraz mi się polepszyło i teraz przyjechałam do Matki Bożej Gietrzwałdzkiej podziękować Jej za otrzymaną łaskę. Składam serduszko srebrne. Oświadczenie to potwierdziły koleżanki i matka Walerii.

     W "Księdze łask i uzdrowień" znalazły się też podziękowania za uleczenie bez skutków pochorobowych z heinemediny i gruźlicy kręgosłupa. Matka chłopca - Janina Garlińska z Wrocławia szczegółowo opowiedziała po przybyciu do Gietrzwałdu o historii choroby syna Tomasza. Badania lekarskie wykazały u chłopca bolesną dolegliwość, gruźlicę kręgosłupa, która wymagała operacji, a następnie unieruchomienia w kaftanie gipsowym. Tuż przed założeniem gipsu, po podaniu wody z Gietrzwałdu, zrobiono jeszcze raz prześwietlenie rentgenowskie. Zasięg zmian chorobowych okazał się znikomy. Następne prześwietlenia wykazały całkowite wyleczenie. Gorset gipsowy okazał się zbyteczny.

     W sierpniu 1968 roku Zofia Reinhard, lekarz medycyny z Ostródy, oświadczyła: Urodziły się dzieci-bliźniaki, 7-miesięczne o wadze 1,5 kg. Dzieci zostały umieszczone w inkubatorach. Jedno z dzieci otrzymało zbyt dużo tlenu i w ten sposób oczy dziecka zostały spalone. Dziecko zupełnie nie widziało. Profesor lekarz we Wrocławiu i klinika odmówili leczenia. Po roku syn i synowa przywieźli dziecko do mnie. Ja się modliłam do Matki Bożej Gietrzwałdzkiej przez cały rok. W tej chwili spostrzegam, że dziecko zaczyna widzieć. Uważam to za cud.

     Te wypisy z księgi doznanych łask świadczą, że nie ma sytuacji beznadziejnych, w których człowiek mógłby popaść w rezygnację. Modlitwa zawsze wlewa nadzieję, bo Bóg swoich łask nie skąpi.

     Większość zapisów w "Księdze łask i uzdrowień otrzymanych za przyczyną N. M. P. w Gietrzwałdzie" dotyczy uzdrowień cielesnych, ale są tam też oświadczenia dotyczące uzdrowień duchowych.

     Oto Janina K. podała, że jej mąż, który przez kilka lat pracował w milicji, stał się człowiekiem niewierzącym. Z pacierza się śmiał i uważał to za głupstwo. Prosiłam go - oświadczyła żona - by poszedł ze mną na odpust. Powiedział, że jak będzie miał pieniądze to pójdzie. Pożyczyłam pieniędzy i razem pojechaliśmy. Prosiłam bardzo Matkę Bożą, a potem Pana Jezusa, by go nawrócił. Mąż poszedł do spowiedzi i stał się innym człowiekiem. Dobrym, pracowitym. Do Gietrzwałdu chodzi. Było to w roku 1957. Oświadczenie zostało spisane w roku 1963.

     W roku 1966 Maria Trębacz z Prabut zgłosiła fakt następujący: była w Gietrzwałdzie na odpuście 8 września 1962 roku. Zabrała stąd wodę ze źródełka. Miesiąc później jej mąż ...pracując w ogrodzie skaleczył się w rękę kolcem cierniowym, głogiem długości 2 cm. Kolec został głęboko wbity pod skórę i nie dał się wyjąć. Pod wpływem tego kolca ręka spuchła bardzo silnie. Ponieważ była to noc, nie mając innych lekarstw wzięłam cudowną wodę z Gietrzwałdu, umyłam nią rękę i zaczęłam się modlić. Mąż tymczasem zasnął spokojnie. Nad ranem przebudził się i krzyknął: już mnie ręka nie boli i czuje się bardzo dobrze. Dla uzupełnienia protokołu dodaję, że kolec ten wyszedł z ręki zaraz, gdy mąż się przebudził i krzyknął, już mnie ręka nie boli.

     Bolesława Sielicka z Książnik koło Morąga przez dziesięć lat cierpiała na różę nogi. Łaski uzdrowienia doznała 8 września 1957 roku, oświadczenie złożyła po ośmiu latach, gdy choroba nie powróciła. Bronisława Suchowiecka z Wielbarka cierpiała na ból pięty. W 1958 roku zdecydowała się pojechać do Gietrzwałdu.

     Ze stacji Biesal wielu ludzi pojechało furmanką - oświadczyła - ja postanowiłam iść pieszo w intencji uleczenia nogi. W drodze odczułam natchnienie, że moja noga nie boli. Minęło już pięć lat i nie odczuwam żadnego bólu.

     Przez rok na chorą nogę skarżył się Wacław Saroniak z Biskupca Reszelskiego. Noga puchła, maść przepisana przez lekarza nie skutkowała. Wtedy żona Maria podpowiedziała, aby nogę smarować wodą z Gietrzwałdu. Już w pierwszych dniach od tej decyzji mężczyzna poczuł ulgę w cierpieniach, a po miesiącu wszystkie dolegliwości odeszły.

     Rozalia Wierzchowska z Witowa miała bardzo trudne i bolesne porody. Przed urodzeniem trzeciego dziecka przyjechała do Gietrzwałdu wraz z mężem, aby prosić o łatwe rozwiązanie. Rzeczywiście tak się stało, poród nie był ...taki bolesny jak poprzednio. Potem miałam jeszcze pięcioro dzieci i przed każdym porodem odmawiałam różaniec oraz w czasie porodu. Każdy odbył się krótko i łagodnie. Uważam to jako wyraźną łaskę doznaną za przyczyna M. B. Gietrzwałdzkiej. Ta sama osoba oświadczyła, że jej córka została uderzona przez konia. Na cztery dni utraciła przytomność. Gdy dałam na Mszę św. do M. B. Gietrzwałdzkiej, tego samego dnia córka oprzytomniała. Do obecnej chwili czuje się dobrze.

     Bardzo częste są wpisy do księgi dziękujące za łaskę uzdrowienia dzieci. Michalina Jackowska z Morąga, gdy wnuczek zachorował na zapalenie opon mózgowych, przybyła wraz z matką dziecka do Gietrzwałdu, ...by wyprosić dla niego zdrowie. Tu daliśmy na Mszę św. Po mniej więcej dwóch tygodniach wnuk poczuł się zdrowy. W trzy lata po tym wydarzeniu babcia zaświadczyła o całkowitym powrocie do zdrowia swego wnuka. Ewa Funk z Rumi przeżyła boleśnie upadek córki z pierwszego piętra, po stromych schodach na cement. Córka miała w chwili upadku trzy lata, ale po kilku latach rozpoczęły się bóle głowy i oczu. Lekarze zaproponowali operację głowy, na którą rodzice nie wyrazili zgody. Dziecko było w stanie ciężkim, a matka modliła się do Matki Bożej. Modlitwa okazała się skuteczna. Córka wyzdrowiała. Choroba nie powróciła. Małżonkowie złożyli wtedy przyrzeczenie, że co roku pielgrzymować będą do sanktuarium maryjnego.

     Maria Kamińska z Olsztyna w roku 1968 przytoczyła historię choroby jej wnuczki, która zapadła na zapalenie zatok ocznych. Najbliższy lekarz przepisał zastrzyki. Zanim lekarstwo zostało wykupione wzięłam wodę ze źródełka z Gietrzwałdu i tą wodą obmyłam buzię dziecka, rączki i dałam jej się napić. Dziecko zasnęło na parę godzin. Po przebudzeniu dziecko zostało zdrowe bez gorączki. Lekarz potwierdził wyzdrowienie dziecka. Oto inny wpis do księgi: Iwona Roman chorowała od urodzenia (zwichnięcie nóżki). Była tu u Matki Najświętszej i bardzo Ją prosiła o zdrowie. Gdy wróciła do domu rzekła matce: mamo nie wiem co się stało, że ja mogę chodzić. Gips został zdjęty. Lekarz powiedział: chyba Bóg nam ją uzdrowił. Stało się to 8 września 1963 r.

     Po dwudziestu latach od uzdrowienia Janina Gerko z Barczewa złożyła oświadczenie, że jej syn cierpiał na epilepsję. Po napiciu się wody ze źródełka w Gietrzwałdzie, spowiedzi i Komunii św. został uzdrowiony. Ataki choroby odeszły, wcześniejsze dwuletnie leczenie było nieskuteczne. Danuta Dawnorowicz pod przysięgą złożyła oświadczenie o uzdrowieniu z paraliżu osiemnastoletniej dziewczyny. Leżała w szpitalu wojewódzkim, lecz zabiegi lecznicze nie przynosiły poprawy. Matka dziewczyny posmarowała ją wodą z Gietrzwałdu. Po przebudzeniu się, dziewczynka odzyskała władzę w całym ciele. Wyszła ze szpitala bez żadnych śladów, zupełnie zdrowa. Matka jej sądzi, że tylko Matka Boża przywróciła jej zdrowie.

     W 1963 roku Amelia Kąkol z Gdyni-Orłowa złożyła następujące oświadczenie: W 1915 roku pracowałam w fabryce amunicji w Niemczech w Wittemberdze w Saksonii. W tym czasie fabryka ta została wysadzona w powietrze z przyczyn nieznanych. Pod wpływem tego wstrząsu z przerażenia straciłam mowę, oczy zaszły mi mgłą i zaczęła mnie boleć głowa. Zabrali mnie do szpitala nieprzytomną z Wittenbergi. Po trzech miesiącach straciłam wzrok zupełnie. Nic nie widziałam. Z oczu i uszu zaczęła mi lać się ropa. Po sześciu miesiącach wróciłam ze szpitala do domu dalej chora. W domu w Wejherowie leżałam półtora roku. W 1918 roku przyjechałam do Gietrzwałdu na odpust wrześniowy (8 IX). Trzy dni przed odpustem, to jest 5 września matka zaczęła mi myć głowę wodą ze źródełka cudownego i modlić się o moje zdrowie. Dnia 9 września przedpołudniem odzyskałam wzrok. Głowa przestała mnie boleć i przestała się też lać ropa z oczu i uszu. Bandaże matka zostawiła przy źródełku. Dla uzupełnienia oświadczenia dodaję, że świadkiem mojej choroby był młodzieniec, który jest obecnie moim mężem i jego siostra Anastazja. Mężowi na imię Leru. Przez cały czas pragnęłam gorąco być jeszcze raz w Gietrzwałdzie. Dzisiaj moje pragnienia zrealizowały się. Do tej pory czuję się bardzo dobrze.

     W roku 1982 Wacława Brzostek z Pisza oświadczyła: W 1978 roku pojawił się guz na głowie. Lekarka stwierdziła, że jest to kaszak i skierowała na operację. Jednak pełna obawy, dopiero po długich naleganiach lekarki i krewnych zdecydowałam się na operację. Wróciłam więc do domu i już żadne namowy nie pomogły, by się zdecydować na operację. W roku ubiegłym 1981 przyjechałam na odpust do Gietrzwałdu i przemyłam sobie guz wodą ze źródełka pobłogosławionego przez Matkę Bożą. Po pewnym czasie guz począł sam znikać. Dzisiaj nie odczuwam istnienia guza, jak również żadnych dolegliwości. Pragnę dodać, że zgodnie z życzeniem Matki Bożej codziennie odmawiam różaniec.

     Przytoczę jeszcze podziękowania z roku 1993 za laskę zdrowia uzyskaną w Gietrzwałdzie. Otóż Aleksander Rosa z Warszawy tuż po ślubie zapadł na chorobę związaną z układem nerwowym. Jak pisze: Dostałem się do szpitala, przez prawie cały okres pobytu nie mogłem chodzić, dopiero przed wyjściem ze szpitala mogłem się jako tako wolniutko poruszać. Będąc w szpitalu dowiedziałem się o objawieniach Matki Bożej w Gietrzwałdzie i o cudach z tym związanych. Chory odwiedził Gietrzwałd i oświadczył, że przełom w... chorobie rozpoczął się od momentu powrotu z Gietrzwałdu. Z każdym dniem czuję się lepiej (mogę już pracować), czuję jak zdrowie powraca do mnie. Wiem, że wszystko mogę zawdzięczać wstawiennictwu Matki Bożej Gietrzwałdzkiej.






   


Wasze komentarze:
 Mariola: 24.03.2017, 10:45
 Matko Boska Gietrzwaldzka proszę Cię o to bym kolejny raz mogła zostać mamą, najlepiej bliżniaków. opiekuj się też naszą rodziną i spraw by mój mąż się nawrócił
 Mama: 23.03.2017, 09:42
 Maryjo z Gietrzwald prosze Cie ulecz skore mojego syna Adriana cofnij przypadlosc genetyczna skory. W podziekowaniu bede Cie odwiedzac i dziekowac
 Mama: 22.03.2017, 13:46
 Maryjo z Gietrzwald prosze Cie ulecz skore mojego syna Adriana cofnij przypadlosc genetyczna skory. W podziekowaniu bede Cie odwiedzac i dziekowac
 Elżbieta : 20.03.2017, 08:00
 Matko Gietrzwałdzka Dziękuję za Twoją obecność i otrzymane łaski. Proszę ulecz moją chorą relację z pewną osobą. Spraw aby mniej bolało , abym umiała odpierać ataki Złego.
 Alina: 01.12.2016, 16:43
 Matko Boża Gietrzwałdzka uratowałaś mnie z trudnej choroby , a teraz błagam Ciebie pomóż mojej Mamie Anieli , ulżyj jej w bólu a mi daj siły.
 Małgorzata: 07.11.2016, 21:43
 Błagam o modlitwę w intencji uzdrowienia mojego męża z nieoperacyjnego guza mózgu
 Kasia: 18.09.2016, 20:09
 Maryjo Kochana prosze Cie o łaske zdrowia dla M mojej mamusi. Prosze spraw zeby torbiel zniknela i mama nie musiala miwc operacji. Prosze opuekuj sie nia i zeby miala dobre wyniki.
 Małgorzata : 05.09.2016, 20:49
 Matko Boża błagam Cie o uzdrowienie mojego męża z nieoperacyjnego guza mózgu, upros Pana Jezusa o zdrowie dla niego
 R.: 02.09.2016, 14:25
 Najświętsza Matko Boska, proszę Cię o łaskę uzdrowienia dla wszystkich moich bliskich, których kocham, a którzy zmagają się chorobami. Proszę również o tę łaskę dla siebie, gdyż ciężko choruję. Codziennie się o to modlę.
 Halina: 05.07.2016, 20:24
 Prosze o modlitwe w intencji uzdrowienia Malgosi z ostrego stanu zapalnego lewej reki,reumatyzmu,sil na kazdy dzien , opieke i blogoslawienstwo Boze
 Halina: 04.07.2016, 23:20
 Matko Boza Gietrzwaldzka bardzo prosze o cud uzdrowienia dla mamy z postepujacej utraty wzroku,sklerozy,i bardzo puchnacych nog ,oraz o uzdrowienie mnie z bardzo silnej nerwicy,wszelkich boli ,krazenia,arytmi serca ,uwolnienia mnie od oxazepanu i jego skutkow ubocznych ,o laske abym miala sily uczestniczyc we mszy sw.i blogoslawienstwo Boze dla calej rodziny
 Teresa: 03.07.2016, 22:22
 Przenajświętsza Matko Boża Gietrzwałdzka proszę Cię o okazanie łaski dla mojego męża i uzdrowienie go z nieuleczalnej choroby. Wierzę, że czuwasz nad nami i nam pomożesz.
 Teresa: 04.06.2016, 18:24
 Matko Boża proszę o uzdrowienie mojego syna Arkadiusza
 krzysztof: 26.05.2016, 20:55
 Matko Boża proszę cię o uzdrowienie mojego brata od alkocholizmu i dokuczania mnie przez niego i moją żonę że to moja wina bo go wspieram błagam Kochana Matko o cud
 paulina: 14.05.2016, 19:19
 Matko Boża Gietrzwałdzka, błagam Cię z głębi mego serca o cudowne uzdrowienie moich oczu, zębów oraz dziąseł. Ty wiesz Mateczko, jak bardzo tego pragnę i potrzebuję. Przez wzgląd na przenajdrozsza krew Twego Syna oraz Jego przenajswietsze rany, proszę, uczyń ten CUD.
 Dorota: 17.04.2016, 20:24
 Matko ulecz mojego synka z choroby nieuleczalnej Dziękuje za otrzymane łaski i błogosławieństwo Boże
 Maria: 20.02.2016, 17:52
 Matko Najświętsza bardzo Cię proszę o zdrowie dla całej mojej rodziny, wyzwolenie z nałogów moich synów, o zdrowie dla rodziców, spraw aby mama odzyskała wzrok.
 Iwona : 20.02.2016, 09:48
 Mateczko Kochana proszę o cud poczęcia, 12 lat walczymy z mężem o dziecko, daj mi siłę trwać w tym cierpieniu.
 Nika: 19.02.2016, 12:47
 Mateńko Najukochańsza błagam, pomóż mojemu synowi uwolnić się ze zniewolenia alkoholowego oraz udziel mu łaski nawrócenia
 Józef: 07.02.2016, 11:45
 Matko Boska Gietrzwałdzka proszę o łaskę zdrowia dla mojej żony Barbary ulecz jej kręgosłup , zabierz bóle głowy by mogła żyć i pracować na chwałę Bożą i z pożytkiem dla rodziny
 
(1) [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11]


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej