Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Tajemnica objawień w Banneux

     Objawienia Matki Bożej w małej belgijskiej wiosce Banneux, kilkadziesiąt kilometrów od Maastricht (blisko granicy z Niemcami), wpisują się w przedziwną bożą pedagogię apelowania do ludzkich sumień o przyjęcie daru zbawienia w osobie Jezusa Chrystusa. Objawienia w Banneux rozpoczęty się w niedzielę, 15 stycznia 1933 r., 12 dni po ostatnim objawieniu w Beauraing, leżącym 90 km dalej. Począwszy od 29 listopada 1932 r., Matka Boża objawiała się w Beauraing 26 razy, jednemu chłopcu i pięciu dziewczynkom, w wieku od 9 do 15 lat. Objawienia Matki Bożej w Beauraing i Banneux zostały oficjalne uznane przez władze kościelne w 1949 r.

     31 grudnia 1932 r. podczas objawień w Beauraing wśród 12 tysięcznego tłumu był także ks. Louis Jamin, proboszcz z Banneux, razem ze swoim bratem, który też był księdzem. Byli bardzo poruszeni tym, czego tam doświadczyli, jednak mieli pewne zastrzeżenia i wątpliwości. Chcąc się do końca przekonać o prawdziwości objawień, poprosili siostry klauzurowe o odprawienie nowenny do Matki Bożej, z prośbą o nawrócenie przynajmniej jednego z niewierzących z Banneux. W regionie tym agnostycyzm i niewiara były bardzo rozpowszechnione. Bracia Jamin chcieli zobaczyć w tym chociażby jednym nawróceniu znak potwierdzający prawdziwość objawień w Beauring.

     Jest rzeczą zastanawiającą, że zaraz po zakończeniu nowenny rozpoczęły 1 się objawienia w Banneux, a kilka dni później do ks. Jamin przyszedł wyspowiadać się, ateista, ojciec dwunastoletniej Mariette Beco, której objawiła się Matka Boża. Mariette urodziła się 25 marca 1921 r. - w święto Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny, które tego roku przypadło w dzień Wielkiego Piątku. To właśnie przez nią Matka Boża przekazała nam orędzie z Banneux. Marietta, najstarsza z sześciorga rodzeństwa, była dzieckiem zdrowym, o silnym i zdecydowanym charakterze. Pomagała mamie w pracach domowych i w opiekowaniu się młodszym rodzeństwem. Jej ojciec był niewierzący, a w domu panowała atmosfera religijnej obojętności. 15 stycznia 1933 r. w mroźny niedzielny wieczór, około godziny 19 pani Beco przygotowywała jedzenie a jej najstarsza córka Marietta siedziała przy oknie oczekując powrotu dziesięcioletniego braciszka Juliana. Zniecierpliwiona i poirytowana tym, że było późno, a on nie wracał, spoglądała w okno. W pewnym momencie zauważyła w ogrodzie dziwne światło i postać przepięknej młodej kobiety, która uśmiechała się z ogromną, matczyną życzliwością. Całą jej postać otaczał owal światła. Ubrana była w nieskazitelnie białą szatę z błękitną szarfą, a na głowie miała biały welon, który spadał na ramiona. Lekko uniesiony brzeg sukni odsłaniał prawą stopę, która była ozdobiona złotą różą. Na prawym ramieniu wisiał różaniec, który jaśniał jakby wykonany był z diamentów. Marietta wydała okrzyk zdumienia i zachwytu, zaczęła przecierać oczy, aby się upewnić, że nie jest to jakieś złudzenie. Przepiękna Pani jednak nie znikła i dalej patrzyła na nią z ogromną miłością, uśmiechając się. "Mamo, w ogrodzie jest jakaś piękna kobieta!" - krzyknęła. Pani Beco spojrzała w okno i ku swojemu zdziwieniu zobaczyła świetlistą postać, jednak nie widziała dokładnie jej rysów. Przestraszona zawołała: "to jest czarownica" i zasłoniła okno. Jednak Marietta, która widziała wszystkie szczegóły, odsłoniła zasłonę i stanowczo powiedziała: "To z całą pewnością jest Matka Boża. Ona uśmiecha się do mnie i jest taka piękna". Należy odnotować fakt, że Matka Boża objawiając się w Banneux była tak samo ubrana jak podczas objawień w Lourdes.

     Marietta, zauroczona widokiem Najświętszej Maryi Panny, przestała się bać. Wzięła różaniec, który kilka dni wcześniej znalazła przypadkowo na drodze, i zaczęła odmawiać "Zdrowaś Maryjo" patrząc na jaśniejącą postać Matki Bożej, której wargi również poruszały się w modlitwie. Po odmówieniu kilku dziesiątków, w pewnym momencie Pani wskazującym palcem prawej dłoni zaczęła przywoływać Mariettę do siebie. Dziewczynka pobiegła, aby wyjść na dwór, lecz matka stanowczo zabroniła i zamknęła drzwi na klucz. Marietta wróciła szybko do okna, lecz Pani już się oddaliła. Marietta uklękła i długo modliła się, odmawiając różaniec. Tak odbyło się pierwsze z serii ośmiu objawień Matki Bożej w Banneux. Objawienie powtórzyło się dopiero po trzech dniach. W międzyczasie, ku zdumieniu księdza, po raz pierwszy od kilku miesięcy, Marietta pojawiła się na Mszy św. i na katechizmie, całkowicie zmieniona i ku zaskoczeniu wszystkich, bardzo dobrze przygotowana do odpowiedzi.

     18 stycznia o siódmej wieczorem Marietta niespodziewanie wyszła z domu. Była ciemna, mroźna noc. Zaniepokojony ojciec wyszedł za nią i zobaczył, że córka uklękła przy ścieżce i zaczęła odmawiać różaniec. Chciał zmusić ją do powrotu do domu, ale Marietta zupełnie nie reagowała. Nie wiedział dlaczego, ale nie mógł do niej podejść i zabrać jej ze sobą. W pewnym momencie dziecko podniosło ramiona witając Najświętszą Pannę, której świetlista postać pojawiła się przed nią, stojąc na szarym obłoku, tuż nad ziemią. Ojciec nie widział objawienia. Był bardzo zdenerwowany i zaczął krzyczeć: "Czyś ty oszalała, natychmiast wracaj do domu". Pan Beco instynktownie odczuwał, że coś niewytłumaczalnego dzieje się z jego córką. Rowerem pojechał do księdza, aby go zawiadomić o tym, co się dzieje. Ponieważ nie było go na plebani, wobec tego pojechał i wziął ze sobą kuzyna razem z jego jedenastoletnim synem. Kiedy przyjechali do domu państwa Beco, zobaczyli, że Marietta dalej klęczała i modliła się wpatrzona w niewidzialną dla innych Matkę Bożą, która uśmiechała się do niej promieniując matczyną miłością. W pewnym momencie Matka Najświętsza dała znak ręką Marietcie, aby podążała za nią. Dziewczynka bez wahania poszła za Panią, która płynąc na obłoku, wyprowadziła ją na zewnątrz ogrodu do miejsca, w którym nagle pojawiło się źródło z płynącą wodą. Matka Boża poleciła Marietcie, aby zanurzyła dłonie w źródlanej wodzie i powiedziała: "Ten strumień powinien być zachowany dla mnie" i dodała: "Au revoir. Bonsoir" (do zobaczenia, dobranoc). W tym momencie widzenie nagle się zakończyło. Obecny był tam ojciec Marietty oraz jego kuzyn z jedenastoletnim synem. Widzenie trwało około 35 minut. Kiedy się zakończyło, trzech świadków wydarzenia podbiegło do Marietty, która wyglądała jakby się przebudziła z jakiegoś transu.

     Następnego dnia, w czwartek 19 stycznia, o godzinie 7 wieczorem, Marietta wyszła z domu i po kilkunastu metrach klęknęła w śniegu i zaczęła się modlić. Po odmówieniu dwu dziesiątków różańca Marietta z wielką radością powiedziała: "Och, Ona tu jest" i zapytała: "Kim jesteś, piękna Pani?". Matka Najświętsza odpowiedziała: "Jestem Matką Boską Ubogich". Po tej wymianie zdań poprowadziła Mariettę do źródła, a za nimi podążyła grupa milczących obserwatorów. Klęcząc przy źródle arietta ponownie zapytała: "Dlaczego wczoraj powiedziałaś, że to źródło ma być zachowane dla mnie. Dlaczego dla mnie?" Matka Boża była wyraźnie rozbawiona tym, że Marietta odniosła te słowa do siebie. Uśmiechając się odpowiedziała: "To źródło ma przynosić ulgę chorym i ma być zachowane dla wszystkich narodów. Będę się za ciebie modliła. Au revoir." Uniosła się w górę i zaczęła się powoli oddalać aż do całkowitego zniknięcia. W ten sposób zakończyło się trzecie objawienie, które trwało około 7 minut.

     Po drugim objawieniu ojciec Marietty zaczął coraz silniej wierzyć w autentyczność doświadczeń swojej córki.

     20 stycznia wieczorem, Marietta wyszła z domu i klęcząc przy żwirowej dróżce, zaczęła odmawiać różaniec. W pewnym momencie z dziecięcą prostotą i radością krzyknęła: "Oto jest". Na pytanie dziewczynki, czego sobie życzy, Matka Boża odpowiedziała: "pragnę, aby zbudowano tu małą kapliczkę".

     Przez następne dni Marietta wieczorami wychodziła na ścieżkę i klęcząc odmawiała dwa lub trzy różańce, a czasami nawet siedem lub osiem, jednak Matka Boża nie przychodziła. W końcu dziewczynka doszła do przekonania, że objawienia już się skończyły. Pomimo tego wychodziła każdego dnia z domu, aby się modlić w miejscu objawień. Z początku towarzyszyło jej wiele osób, jednak po kilku dniach Marietta pozostała sama. Tylko czasami towarzyszył jej ojciec. W wiosce panował ogólny sceptycyzm. Rodzina krzyczała na Mariettę, aby zaprzestała długich wieczornych modlitw na mrozie i śniegu. I tak przez trzy tygodnie każdego wieczoru dziewczynka czuwała na modlitwie, a na końcu z bólem powtarzała: "Dzisiaj wieczorem także nie przyszła". W szkole dzieci wyśmiewały się z niej. Ojciec Marietty, który się nawrócił i po kilkudziesięciu latach poszedł do spowiedzi, stał się ofiarą kpin i szyderstw ze strony miejscowych socjalistów.

     W sobotę 11 lutego, w 75 rocznicę objawień w Lourdes, wieczorem o godzinie 19, Marietta jak zwykle klęknęła na ścieżce przed domem, aby się modlić na różańcu. Obecny był jej ojciec i pięć innych osób. Po odmówieniu różańca na klęcząco Marietta wstała i dalej się modliła. W pewnym momencie zobaczyła Matkę Bożą i upadła na kolana. Niepokalana zaprowadziła dziewczynkę do cudownego źródła. Marietta uklękła, zanurzyła ręce i przeżegnała się. Wtedy Matka Boża powiedziała: "Je viens soulager la souf-france"(Przychodzę, aby ulżyć w cierpieniu). Widzenie trwało około 10 minut. Na koniec Niepokalana powiedziała dziecku "Au revoir" i powoli znikła oddalając się w kierunku południowo zachodnim. Jeszcze tego samego wieczoru Marietta poszła z grupą osób na plebanię, aby zdać księdzu Jamin szczegółową relację. Dopiero wtedy dowiedziała się, że jest to dzień 75 rocznicy objawień Matki Bożej w Lourdes. Następne, szóste objawienie, miało miejsce dopiero 15 lutego. Ks. Jamin zobowiązał Mariettę, aby poprosiła Matkę Bożą o danie znaku. Zaraz na początku objawienia dziewczynka zapytała: "Najświętsza Panno, ksiądz kapelan powiedział mi, bym Cię poprosiła o jakiś znak". Maryja uśmiechnęła się i odpowiedziała: "Zawierzcie mi, a ja zawierzę wam. Dużo się módlcie. Au revoir". Po odejściu Matki Bożej Marietta zaczęła głośno płakać. Dziewczynka nigdy nie otrzymała zapewnienia, że Matka Boża przyjdzie ponownie. Nie dostała żadnego znaku tylko polecenie: "zawierzcie mi". Kolejne siódme objawienie miało miejsce 20 lutego. Po odmówieniu różańca ukazała się Marietcie Matka Boża i powiedziała: "Kochana córeczko, dużo się módl. Au revoir". Objawienie definitywnie zakończyły się 2 marca. Tego wieczoru padał ulewny, zimy deszcz. Marietta nie zważając na złą pogodę uklękła i zaczęła odmawiać różaniec. W czasie trzeciej części różańca, w pewnym momencie deszcz nagle przestał padać i na niebie pokazały się gwiazdy. Pojawiła się Matka Boża. Tym razem nie uśmiechała się i miała smutek na twarzy. Powiedziała: "Jestem Matką Zbawiciela, Matką Boga. Moje drogie dziecko, dużo czasu przeznacz na modlitwę". Na koniec pobłogosławiła Mariettę znakiem krzyża i pożegnała się mówiąc: "Adieu". Dziewczynka zrozumiała, że jest to ostatnie objawienie i bardzo się rozpłakała, że już więcej na ziemi nie zobaczy Matki Bożej. Zaraz po zakończeniu objawienia niebo pokryło się chmurami i zaczęło mocno padać. Marietta, podobnie jak Bernadetta w Lourdes, była jedyną, która spotykała Matkę Bożą. W Lourdes została potwierdzona dogmatyczna prawda o Niepokalanym Poczęciu Matki Bożej, natomiast w Banneux najstarszy dogmat, że Maryjajest Matką Boga - Theotokos (Jestem Matką Zbawiciela, Matką Boga). W odróżnieniu od Lourdes i Fatimy, objawienia w Banneux miały miejsce nocąi uczestniczyło w nich bardzo mało osób. Maryja przypomniała, że jest Matką Ubogich, że przychodzi, aby ludziom ulżyć w cierpieniu i daje cudowne źródło dla wszystkich narodów. To bardzo proste orędzie Matki Bożej z Banneux zostało pogłębione i rozszerzone podczas objawień w Amsterdamie.


red.


Publikacja za zgodą redakcji

nr 9-10/1999

   


Wasze komentarze:
 Maria: 05.09.2017, 18:29
 W dniu 15,08,2017r. odwiedziłam sanktuarium Matki Bożej Ubogich będąc na uroczystej mszy.Dziękuję Mateczko za dary dla moich dzieci i ich rodzin w zdrowiu,zgodzie z rodzeństwem.Tobie zawierzam moich bliskich modląc się codziennie różaniec.Chroń nas od wrogów tego świata i naszych wrogów.Pomagaj w słabościach i prowadż nas do swojego Syna
 Jozefa: 26.08.2017, 10:28
 Matejko Ubogich uprościć u Pana Jezusa zdrowie dla mnie.moich dzieci wnuków, rodziny, Kazika Jurka Zosi
 Zdzisława: 09.07.2017, 11:57
 Bylam z córką 25 lat temu w Banneux ,Mateńko okryj nas i naszych bliskich Swym płaszczem ,błogosław nam,broń chron od wszelkiego nieszczęścia dla duszy i ciele, daj nam wszystkim pociechę i uzdrowienie,prowadż nas....Dobra Matko,pocieszycielko chorych, wstawiaj się za nimi.
 gabriela: 17.06.2017, 10:31
 Matko Boska Ubogich Ty wiesz jak bardzo pragnę uczyć na powrót religii, błagam Cię Matko Zbawiciela, abyś w tym roku obchodzonym pod hasłem "Idźcie i głoście" uprosiła mi tę łaskę. Panno Najświętsza znasz też naszą sytuację materialną i inną; nazwałaś się Matką Ubogich, Pani przez to Twoje Nazwanie wysłuchaj prośby mojej. Obiecuję Ci, że zawsze na każdej lekcji będę się z dziećmi modliła tajemniczkę różańca i będę wszystkim głosiła o Tobie
 gabriela: 17.06.2017, 10:26
 Matko Boska Ubogich Ty wiesz jak bardzo pragnę uczyć na powrót religii, błagam Cię Matko Zbawiciela, abyś w tym roku obchodzonym pod hasłem "Idźcie i głoście" uprosiła mi tę łaskę. Panno Najświętsza znasz też naszą sytuację materialną i inną; nazwałaś się Matką Ubogich, Pani przez to Twoje Nazwanie wysłuchaj prośby mojej. Obiecuję Ci, że zawsze na każdej lekcji będę się z dziećmi modliła tajemniczkę różańca i będę wszystkim głosiła o Tobie
 Rena: 28.10.2016, 11:10
 Kochana matko serdecznie ci dziękuję za łaski jakimi odbierzesz mnie i moją rodzinę ilekroć się do ciebie zwracam zawsze mi pomagasz mimo że nie raz cię zawiodłam. Dziękuję za zdrowie wnuczka i całej rodziny nie opuszczaj nas nigdy okryj nas płaszczem swojej dobroci proszę cię pani o zdrowie dla całej mojej rodziny i dla mnie chroń nas od nieszczęść kochamy cię
 Rena: 28.10.2016, 11:06
 Kochana matko serdecznie ci dziękuję za łaski jakimi odbierzesz mnie i moją rodzinę ilekroć się do ciebie zwracam zawsze mi pomagasz mimo że nie raz cię zawiodłam. Dziękuję za zdrowie wnuczka i całej rodziny nie opuszczaj nas nigdy okryj nas płaszczem swojej dobroci proszę cię pani o zdrowie dla całej mojej rodziny i dla mnie chroń nas od nieszczęść kochamy cię
 Monika: 22.05.2016, 10:30
 Matko Najświetsza ulecz mnie z chorób tego świata. Prowadz mnie w trudnuch chwilach i daj sile zwalczac najciezsze momenty oraz niesc pomoc dla innych ktorzy sa slabsi, ktorzy tak bardzo potrzebuja Twojej pomocy. Niech Twa moc przeplywa przeze mnie jak Twoj Swiety strumien. Dziekuje Ci za wszystko.
 Ola: 22.02.2016, 21:56
 Matko Ubogich uproś zdrowie dla Henryka, błagam
 Sara: 15.10.2015, 17:55
 Matko ubogich dzis dowiedziałam sie o Tobie,pragnelabym tam byc ,ale jestem za uboga by pozwolić na wyjazd ..wiec prosze Mateczko Ubogich badz tu przy mnie,Pomoz mi w wiadomej. Sprawie ,błagam o to.Ciesze sie ze Cie i to miejsce odnalazłam,kocham Cie. Mateczko,Pomoz mi bym umiała odmawiać ta piekna modlitwę ..różaniec .miej nas w opiece .
 ela: 29.09.2015, 15:02
 MATKO RATUJ NAS WE WSZYSTKICH POTRZEBACH NASZYCH TY MATKO WIESZ CZEGO NAM POTRZEBA
 ela: 29.09.2015, 14:55
 Kochana matko ubogich błagam dla mojego syna o twoją pomoc pomóż mu się pogodzić z siostrą i szwagrem żeby mu wybaczyli żeby się ożenił i miał dobrą pracę żeby zdał prawo jazdy i nikomu już nic nie wziął I żeby córka szczęśliwie urodziła była zdrowa ona i dziecko I żeby mnie kochał maż BŁAGAM POMÓŻ MARYJO
 ela: 28.09.2015, 20:18
 Matko Boża błagam o pomoc żeby mój syn pogodził się ze szwagrem i siostrą żeby mu wybaczyli żeby wziął ślub kościelny zdał prawo jazdy i miał dobrą pracę żeby już nic nikomu nie wziął o rozum dla niego Maryjo nie mam pieniędzy żeby do ciebie jechać ale błagam pomóż O szczęśliwe rozwiązanie dla córki zdrowie dla niej i jej dziecka I o miłość mojego męża żeby zaczął ze mną rozmawiać MATKO UBOGICH ULITUJ SIĘ NAD NAMI BŁAGAM
 Maria alina: 20.06.2015, 10:15
 Maryjo Matko ubogich zwracamy się do Ciebie z pokorą i nadzieją pomóż nam wzrastać w bogactwa duchowe i materialne.Uproś Szymonowi, Mateuszowi , Mari i rodzinie Dary Ducha św. i zaradność życiową. Niech Bóg przez Twoją pomoc ubogim będzie bardziej znany i kochany.
 Maria alina: 20.06.2015, 10:14
 Maryjo Matko ubogich zwracamy się do Ciebie z pokorą i nadzieją pomóż nam wzrastać w bogactwa duchowe i materialne.Uproś Szymonowi, Mateuszowi , Mari i rodzinie Dary Ducha św. i zaradność życiową. Niech Bóg przez Twoją pomoc ubogim będzie bardziej znany i kochany.
 Dorota: 19.04.2015, 23:14
 Matuchno kochana, Ty najlepiej wiesz, czego mi potrzeba...wstawiaj się za mną do Boga...Dziękuję że JESTEŚ...
 Ula: 12.02.2015, 23:33
 Ukochana Matko Ubogich, dziękuję za wszelkie Łaski, za Klerusię, Anielkę, moje dzieci. Polecam Ci Mamo moich synów i ich rodziny, troski, radości. Prowadź ich zawsze do Twego Syna. Pomóż Karolowi i Ewie w pragnieniu - otrzymania dzieciątka. Wiem, że będzie to cudem i dziękuję Ci już teraz. Wierzę, że Bóg da im drugie dzieciątko, aby Klarusia nie była sama. Matko Ubogich ratuj nas i obdarz Łaską nieustannej modlitwy.
 Ula: 12.02.2015, 23:32
 Ukochana Matko Ubogich, dziękuję za wszelkie Łaski, za Klerusię, Anielkę, moje dzieci. Polecam Ci Mamo moich synów i ich rodziny, troski, radości. Prowadź ich zawsze do Twego Syna. Pomóż Karolowi i Ewie w pragnieniu - otrzymania dzieciątka. Wiem, że będzie to cudem i dziękuję Ci już teraz. Wierzę, że Bóg da im drugie dzieciątko, aby Klarusia nie była sama. Matko Ubogich ratuj nas i obdarz Łaską nieustannej modlitwy.
 Iwona: 13.09.2014, 19:49
 Witam Mialam okazje byc w tym cudownym miejscu 7/09/2014, i coz znowu mnie zadziwilo to to , ze Matka Boza objawia sie w bardzo malowniczych terenach, laki, lasy blekitne niebo, zupelnie jak okolice Lourd, czy chociazby okolice malej miejscowosci Wardegowo. Matko Boza Ubogich miej nas w swej opiece, okrywaj nas plaszczem chron nas prowadz nas do swego Syna. Polecam wszystkim to miejsce gdzie na ziemie zeszla Matka Boza .
 Magda: 04.07.2014, 23:16
 Wlasnie wrocilam z tego miejsca.Piekne i tyle tam spokoju.Pojechalismy z moim pacjentem 21letnim ktoremu choroba w jeden dzien zabrala wszystko nawet sam biedac nie moze oddychac tylko maszyny.jedyne czego nie stracil to wiary.Wzruszenia bylo duzo,wszyscy plakalismy z jego matka i nim,modlilismy sie trzymajac za rece i jego reka odpalilismy swieczke.Kazde z nas mialo to samo marzenie i pragnienie oby ten chlopak mogl zaczac chodzic czuc oddychac.Mama go smaruje woda swiecona ze zrodla ktora przywiezlismy.Pomodlcie prosze sie za niego
 
(1) [2] [3]


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej