Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Czego oczekuje kobieta?

Wzajemne oczekiwania, czyli kobiecość i męskość w związku

     Zaczynając się spotykać kobieta i mężczyzna czegoś od siebie nawzajem oczekują. Z reguły bowiem mamy jakieś swoje wizje i wyobrażenia przyszłego związku. I to jest bardzo pozytywne. Nie wiążemy się przecież z kimkolwiek, tylko poznając się podejmujemy decyzję czy ten ktoś nam odpowiada czy też z jakichś względów nie chcielibyśmy z nim być. Naturalnie czasami nasze oczekiwania są zupełnie nierealne czy mocno wygórowane i bywają przyczyną niemożności znalezienia partnera przez długie lata. Czasem jednak są zbyt małe i nieokreślone, co z kolei grozi wiązaniem się z nieodpowiednimi osobami, byle tylko z kimś być i... narzekaniem, że taki "nieudacznik mi się trafił". W tym artykule spróbujemy odpowiedzieć na pytanie czego nawzajem oczekują od siebie w związku kobieta i mężczyzna, w czym to się przejawia i dlaczego potrzebują oni właśnie tego. Zastanowimy się co jest najważniejsze i bez czego nie można budować wzajemnej relacji. Pokażemy jak oczekiwania jednej strony wpływają na drugą i co zrobić jeśli czegoś nam brakuje. Oczywiście z góry zaznaczamy, że to tylko ogólny zarys potrzeb i oczekiwań obu płci. Każdy człowiek jest bowiem inny. Dlatego poniżej przedstawiamy te oczekiwania i potrzeby, których spełnienie w największym stopniu wpływa na to, by związek był udany.

O mężczyźnie - czyli czego oczekuje kobieta?

     Mamy wrażenie, że następuje ostatnio kryzys męskości. To, że jest kryzys małżeństwa, rodziny, ojcostwa - to jest wiadome od dawna. Ale pomału zaczyna się nawet kryzys męskości. Część mężczyzn zatraca swoją tożsamość i mimo, iż wydaje im się, że osiągają coraz większe sukcesy tak naprawdę tracą swoje męskie cechy. Nie mówimy tu o mężczyźnie typu "macho" ale o pierwotnych, prawdziwie męskich cechach, takich jak: odpowiedzialność za rodzinę, opiekuńczość, mądrość, pomysłowość, odpowiednie wartościowanie świata, ukazywanie drogi osobom będącym pod jego opieką, przewodniczenie. Tego wszystkiego właśnie świadomie bądź podświadomie oczekuje kobieta. To są bowiem cechy mężczyzny. Prawdziwego.

     A tylko taki interesuje kobietę.

     W związku kobieta oczekuje przede wszystkim poczucia bezpieczeństwa - w każdym wymiarze. Aby kobieta dobrze czuła się przy mężczyźnie musi czuć się bezpiecznie. Musi czuć, że ten mężczyzna jest silny. Naturalnie nie o muskuły tu chodzi tylko o jego mądrość, rozsądek, zaradność, odpowiedzialność, umiejętność radzenia sobie ze swoim życiem. Kobieta oczekuje, że on będzie miał pracę, z której jest w stanie utrzymać siebie i rodzinę. I nie chodzi tutaj o samo zarabianie. Bo można nieraz dużo zarabiać, ale źle się tym gospodarować, żyć ponad stan, nie myśleć o przyszłości, zapożyczać się i ciągle spłacać długi. Powinien wykonywać swoją pracę uczciwie i sumiennie, a jeśli ją straci to szukać jej intensywnie, umieć znaleźć choć dorywcze zajęcie, jednym słowem: pokazać, że jest przedsiębiorczy i nawet w kryzysowych sytuacjach nie traci głowy, nie jest bierny tylko kombinuje (w pozytywnym znaczeniu tego słowa) i stara się. W ten sposób daje dowód, że nie pozwoli zginąć rodzinie, że "zawsze coś wymyśli", że stanie na wysokości zadania. Musi być samodzielny i zaradny. Kobieta oczekuje, że on będzie się znał na sprawach technicznych i że się nimi zajmie. Że będzie wiedział jak naprawić bezpiecznik, co zrobić gdy zlew się zatka czy dzwonek zepsuje. Że będzie potrafił zmienić koło w samochodzie i - co ważne - że nie będzie to dla niego wielki problem. Mężczyzna, który w takich sytuacjach nie wzywa pomocy technicznej lub nie prosi ojca o pomoc tylko najpierw sam próbuje znaleźć wyjście z sytuacji zyskuje u kobiety mnóstwo punktów: ona czuje, że on wybawi ją z sytuacji kryzysowej i że jest kompetentny. Będzie z niego dumna. Świetnie będzie także, jeśli on potrafi uprasować sobie koszulę czy coś prostego ugotować (nie mówię tu o kulinarnych wyczynach ale o prościutkich daniach) a nie oczekuje bądź wymaga tego wyłącznie od kobiety.

     Ona potrzebuje też oparcia. W chwilach gdy traci grunt pod nogami, gdy ma problem musi wiedzieć, że może na niego liczyć. Czasem jest to potrzeba obrony kobiety przed kimś lub przed czymś np. tym, by nie dała się wykorzystywać, by była bardziej asertywna a czasem potrzeba wyżalenia się, wygadania. I wtedy ona oczekuje, że on nie będzie jej przerywał i dawał rad tylko przytuli, obejmie i zapewni, że będzie dobrze, że ona da sobie radę, że on jej zawsze w potrzebie pomoże.

     Musi być także psychicznie niezależny od rodziców. Zapewne żadna kobieta nie chciałaby związać się z "syneczkiem mamusi". Oczywiście trzeba kochać rodziców, szanować ich i pomagać im zawsze gdy tego potrzebują, odwiedzać ich i tęsknić, ale nie wolno być od nich uzależnionym. Niedobry to objaw gdy mężczyzna nie protestuje jak jego mama ciągle zaopatruje go w zupę w słoikach i mrożone kotlety. Jak wymaga by codziennie rozmawiał z nią przez telefon szczegółowo opisując co danego dnia robił. Oczywiście może się zdarzyć, że matka jest nadopiekuńcza. Jej się nie zmieni, ale można przyjąć odpowiednią postawę.

     Bo potem w małżeństwie to żona ma być na pierwszym miejscu i on już przed ślubem musi być tego świadomy. Dlatego kobieta musi się pod tym względem też czuć bezpiecznie: że on nie będzie ulegał presji matki, że - w razie jakichś problemów - nie wyprowadzi się pod jej "opiekuńcze" skrzydła, że nie pozwoli, by matka wtrącała się w ich sprawy. Nawet jeśli z jakichś względów przed ślubem mężczyzna mieszka z rodzicami to swoją postawą musi kobiecie udowodnić, że tą niezależność już osiągnął i jest w stanie żyć samodzielnie. Gdy jest inaczej nie ma sensu się wiązać. W związku bowiem decyzje podejmuje się we dwójkę i nikt z zewnątrz nie powinien robić tego "za" lub "wspólnie z" młodymi.

     Mężczyzna musi być ambitny. Musi dążyć do rozwoju, a nie zadowalać się tym co ma. Musi mieć plan na przyszłość, pewną wizję, którą stale udoskonala. Nie może osiąść na laurach i zachowywać status quo. Musi stawiać sobie cele i nowe wyzwania, takie jak: rozwój firmy, budowa domu, dokształcanie się. Mężczyzna, który niczego nie chce już osiągnąć lub który uważa że okoliczności zewnętrzne sprzysięgły się przeciw niemu powoduje, że w kobiecie budzi się niepokój. Mężczyzna, który uważa że np. nigdy nie będzie ich stać na własne mieszkanie i będą zmuszeni zawsze mieszkać z rodzicami zamiast zapewniać kobietę, że zrobi wszystko by polepszyć ich warunki napełnia kobietę rozgoryczeniem i lękiem o przyszłość. Ona wtedy nie czuje się pewnie.

     Musi być pomysłowy. To się trochę wiąże z przewodniczeniem, o czym piszemy dalej, ale też jest elementem poczucia bezpieczeństwa. Chodzi o to, by planował randki, wymyślał coś ciekawego, był pełen entuzjazmu i chęci do życia. By robił niespodzianki, organizował wycieczki a nie zadowalał się tylko kilkugodzinnym siedzeniem u dziewczyny, ewentualnie oglądaniem telewizji. Kobiecie bardzo imponuje jak mężczyzna ma swoje hobby, jak się czymś pasjonuje i jak jest w czymś dobry. Oczekuje ona, że zaproponuje jej ciekawe spędzanie czasu i że nigdy na randkach nie będą się nudzić. Oczywiście, kobieta wcale nie chce być bierna i tylko czekać na propozycje chłopaka. Jego entuzjazm udziela się jej i ją samą dopinguje do tego, by też planować. Ale ta "iskra" musi wychodzić z jego inicjatywy.

     Kobiety wymagają szacunku. Szacunku przejawiającego się w rzeczach banalnych, takich jak przepuszczanie ich w drzwiach, podawanie płaszcza czy niesienie jej ciężkiej torby aż po rzeczy zasadnicze: szacunek do jej ciała, zasad, poszanowanie godności jako kobiety. W zasadzie jest to tak oczywiste, że nie powinniśmy o tym pisać. A jednak dziewczynom często się wydaje, że muszą pozwolić chłopakowi na wszystko, bo "on taki jest". Stąd jemu wolno wszystko, jest tak jak on chce, a dziewczyna nie ma nic do gadania. I on się panoszy, pozwala sobie na coraz więcej, a dziewczynę traktuje jak służącą, jak kogoś kto nie ma głosu. A jak mu się buntuje to znajduje sobie inną, która myśli, że ma być uległa. Dziewczyny drogie! Z takiej postawy rodzą się zmęczone, sfrustrowane i rozgoryczone kobiety, które uważają, że są brzydkie, do niczego i nic im się w życiu nie należy. Z takich postaw wyrastają despoci domowi, nie szanujący swoich żon i wyładowujący złość na dzieciach, sprowadzający rolę małżonki do obsługi. Czy tak musi być? Co to oznacza, że chłopak "taki jest"? Skąd się wzięło w naszym społeczeństwie takie podejście, że dziewczyna ma być uległa, skąd nadinterpretacja jakże chętnie dokonywana przez mężczyzn biblijnego zdania: "żony bądźcie posłuszne swoim mężom"?

     A potem zdziwienie, że mąż bije żonę, że jest tyranem. Skąd przekonanie, że chłopak nic nie musi w domu robić, a dziewczyna musi wszystko?

     Dziewczyny drogie! Wymagajcie. Musicie, jesteście zobowiązane do tego, by wymagać od swoich chłopaków. Wymagać: szacunku, opieki i odpowiedzialności. Jeśli nie będziecie wymagać, jeśli dacie się zwieść tym, że on odejdzie, jeśli nie będziecie spełniać jego wszystkich zachcianek (czasem łącznie z wykorzystywaniem seksualnym, niestety....) to nie dziwcie się, że chłopak będzie sobie pozwalał na więcej, a Was będzie traktował przedmiotowo. Jeśli grozi odejściem - niech odchodzi. Miłość nie szantażuje. Jeśli on szantażuje odejściem - niech odchodzi. Lepiej dla was i dla niego. Uwolnicie się od przyszłego tyrana, nie potrafiącego docenić kobiety. Dziewczyny! Chłopak ma być dla Was oparciem, ma Wam zapewniać poczucie bezpieczeństwa i ma Was szanować. Jeśli tak nie jest to nie wierzcie mu, że kocha. Może jest zafascynowany, a może zakochał "się", ale to nie to samo co miłość. No, na logikę: jeśli kogoś kochamy, naprawdę kochamy to chcemy dla niego dobrze, chcemy mu pomagać, chcemy, żeby dojrzewał, wzrastał w mądrości. Czy taka postawą jest wykorzystywanie? Czy taką postawą jest traktowanie przedmiotowo, egoistyczne zaspakajanie swoich zachcianek, nie ustępowanie w żadnej sprawie, pomiatanie kimś?

     Tak jak mężczyzna akceptacji tak kobieta oczekuje podziwu. Tego, że mężczyzna powie jej, że jest piękna, że jest dobra i mądra. Oczekuje zapewnień o miłości. Czasem mężczyźni nie potrafią zrozumieć dlaczego kobieta chce to słyszeć kilka razy na dzień. Oni przecież kochają, powiedzieli jej to kiedyś, a ona ciągle się dopytuje. Ona nie pyta dlatego, że wątpi. Ona po prostu chce to słyszeć. Właśnie po to, żeby zaspokoić swoja potrzebę bycia docenianą i podziwianą. Panowie, nie żałujcie tego swoim kobietom. Jeśli Was o to proszą - dajcie im to, bo tego potrzebują. Może nie co pół godziny, ale na pewno nie raz na rok czy pięć lat - w jakąś rocznicę (bo i z takimi pomysłami się spotkaliśmy). Komplementy i zapewnienia o miłości wzmacniają ich poczucie wartości jako kobiety.

     Kobieta oczekuje, że mężczyzna będzie pełnił swoją rolę, to znaczy że będzie przewodnikiem w związku. Nie władcą, tylko przewodnikiem. Że zapewni kobiecie oparcie, poczucie bezpieczeństwa i delikatnie nakieruje związek na właściwe tory, jeśli coś jest nie tak. Kobieta ma inną, złożoną psychikę i czasami może się pogubić. Natomiast mężczyznę natura wyposażyła tak, że potrafi nie kierując się emocjami podjąć właściwą, przemyślaną decyzję. To on powinien kobiecie, kierującej się sercem wskazać czasem właściwy kierunek i konsekwencje działania pod wpływem emocji.

     Tymczasem mężczyźni czasem robią pewien błąd. Pozwalają kobiecie decydować o wszystkim, myśląc, że w ten sposób okazują jej szacunek. Są potulni, mili i wydaje im się, że jak kobiecie na wszystko pozwolą to ona będzie szczęśliwa. Spełniają wszystkie jej zachcianki sądząc, że ona będzie tym zachwycona.

     Panowie, to nie tak!

     Kobieta wcale nie oczekuje, że mężczyzna spełni wszystkie jej zachcianki. Kobieta pragnie, by on wziął ster w swoje ręce i poprowadził ją w swojej mądrości przez skomplikowane ścieżki życia. Żeby był jej podporą - doradził, przeanalizował, przemyślał i wspólnie z nią podjął właściwą decyzję. To jego natura wyposażyła w analityczny, trzeźwo myślący umysł i nie pozwoliła (jak kobiecie) kierować się emocjami i podejmować decyzji w przypływie euforii czy rozpaczy. Kobieta, której mężczyzna pozwala o wszystkim decydować jest w głębi duszy sfrustrowana i podenerwowana faktem, że UWAGA - ONA TAK MYŚLI! - wszystko musi robić sama. Jeśli nawet na początku znajomości będzie jej to imponowało to nie dalej jak za trzy miesiące zacznie być tym zmęczona, a później przerażona perspektywą posiadania faceta o idealnych zadatkach na pantoflarza. Ona zatem chce mężczyznę, który będzie sobą. To dlatego napisaliśmy, że on ma być przewodnikiem. Nie władcą, tylko przewodnikiem - żeby nam się te pojęcia nie pomyliły.

     Nie chcemy tu powiedzieć, że kobieta nie ma w związku nic do powiedzenia. Owszem, ma bardzo dużo (nie na darmo przysłowie mówi, że mężczyzna jest głową, a kobieta szyją) ale nie może być tak, że to ona na swych barkach niesie ciężar decydowania o wszystkim: od tego na jaki film pójść aż po czystość przedmałżeńską. A mężczyzna na wszystko się zgadza, no bo on tak ją kocha. A ona nie wiedząc o co chodzi i musząc decydować za dwoje wścieka się, robi mu awantury, a po jakimś czasie stwierdzają, że nie są dla siebie.

     Przewodniczenie w związku dotyczy wielu sfer. Nie ma sensu opisywanie ich wszystkich, natomiast chcielibyśmy wspomnieć o dwóch z nich, które często bywają uznawane za domenę kobiety. Chodzi o czystość i wiarę. O czystości pisaliśmy już sporo w poprzednim artykule, więc teraz tylko dwa słowa. Chłopak ma strzec czystości, gdyż to on jest silny i to on potrafi podejmować decyzje kierując się rozsądkiem, bez emocji. I tak jak potrafi znaleźć argumenty "za" przedślubnym współżyciem tak samo znając jego skutki powinien potrafić ochronić przed nimi dziewczynę i siebie. A wielkość i prawdziwość mężczyzny nie mierzy się ilością podbojów seksualnych ale umiejętnością zachowania czystości i wzięciem odpowiedzialności za kobietę, którą kocha - w każdym wymiarze.

     Tak samo jest z wiarą. To nie jest tak, że dziewczyna ma "pilnować" chłopaka, gonić do kościoła i spowiedzi dwa razy w roku, tylko on jako przyszła głowa rodziny powinien czuć się odpowiedzialny za ducha wiary w rodzinie, w związku. Ma to też znaczenie praktyczne: jeśli chłopak będzie w stanie łaski uświęcającej prawdopodobnie jego dziewczyna też zawsze będzie. Dlaczego? Kobiety z natury swojej są bardziej drobiazgowe i bardziej wszystko rozpamiętują, częściej też się spowiadają, uważając więcej rzeczy za grzech. Mężczyzna zaś zajmuje się rzeczami tylko - w jego odczuciu - ważnymi i konkretnymi. Skoro zatem mężczyzna żyje wiarą to znaczy, że jest ona dla niego ważna. Kobieta widząc jego postawę sama tę ważność uznaje i czuje się bardziej zmotywowana. Jest przekonana, że skoro jej mężczyzna jako ten, który ukierunkowuje związek wybrał taką drogę to jest ona słuszna. Wówczas oboje wzajemnie motywują się do wzrostu w wierze.

     Kobieta w związku potrzebuje wyłączności, wierności i perspektywy na przyszłość. I to wcale nie oznacza, że trzeba się jej od razu oświadczyć albo co najmniej przyobiecać ożenek po jakimś tam czasie, tylko o to, by czuła, miała pewność, że chłopak traktuje ją poważnie. Że jest z nią nie dlatego, by miał towarzystwo, miał z kim się pokazać, tylko dlatego, że ją kocha, że mu na niej zależy i że liczy się z jej uczuciami. By nie była tylko osobą, z która można pożartować czy iść do kina, ewentualnie "przytulić od czasu do czasu", by nie była traktowana jak ktoś do przyjemnego spędzenia wolnego czasu. Chodzi jej zatem o określenie charakteru relacji i posiadanie jakiejś pewności, że chłopak ją traktuje poważnie, a nie jak zabawkę, którą może zostawić, kiedy mu się znudzi. Będąc w związku mężczyzna powinien patrzeć na swoją dziewczynę jak na ewentualną przyszłą żonę. I znowu - nie musi robić założenia, że na pewno się z nią ożeni, ale zaczynając z nią chodzić powinien brać pod uwagę ewentualność, że może tak być. I pod tym kątem rozpatrywać ewentualne kandydatki "do chodzenia". Gdyby tak było, gdyby chłopcy (i dziewczyny oczywiście też!) zaczynając się z kimś spotykać brali pod uwagę ewentualność przyszłego małżeństwa z tą osobą to o wiele mniej byłoby bolesnych rozstań, pomyłek i rozczarowań. Nie chcemy powiedzieć, że na pierwszej czy drugiej randce należy się określić, że należy o tym mówić. Nie! Żebyśmy się dobrze zrozumieli: chodzi nam o to, żeby nie zaczynać spotykać się dla rozrywki, z nudów, tylko dlatego, że ktoś jest przystojny, a z innych względów nam nie odpowiada, no ale z nim jestem "bo jest zabawny", "bo inne na niego lecą", bo "mam z kim iść na imprezę", "bo inne mają chłopaka", "bo już wypada" itd. Żeby nie egoistyczne pobudki posiadania kogoś kierowały naszą chęcią bycia z kimś tylko pragnienie dobra dla tego człowieka.

     Tu też nie chodzi o to - co zarzuca dziewczynom część chłopaków - że kobieta chce mężczyznę zaraz zaciągnąć przed ołtarz. Choć owszem, nie można zaprzeczyć, że są pewne osoby, którym się przed ten ołtarz spieszy, z różnych powodów, głównie daleko już posuniętego (ich prywatnym zdaniem) staropanieństwa; no, starokawalerstwa też, ale częściej to dotyczy chyba pań. Generalnie jednak to co część mężczyzn bierze za "ciągnięcie przed ołtarz" jest po prostu wspomnianą przez nas wyżej potrzebą poczucia poważnego traktowania, no i tej perspektywy na przyszłość. Bo kobieta generalnie nie uznaje spotykania się dla samego spotykania.

     Kobieta zasadniczo nie patrzy na urodę. Może to banalne, ale to najszczersza prawda, a nieliczne wyjątki potwierdzają regułę. Nie oznacza to, że dziewczynie wszystko jedno jak chłopak wygląda, nie. Ważne zatem jest to czy o siebie dba. Nie przesadnie, ale zupełnie normalnie: jeśli nie zapomina o fryzjerze, umie sobie uprasować koszulę, ma obcięte paznokcie i nie chodzi zarośnięty. Oczywiście czasem trzeba chłopaka zdopingować, żeby o siebie zadbał, ale to inna kwestia. Kobieta rozumuje tak: uroda to rzecz natury, od nikogo niezależna i nigdy za jej brak nie odejmuje punktów. Wygląd natomiast to inna kwestia i jeśli swoimi siłami można tu coś poprawić to należy. Czasem trzeba więc pójść do dermatologa czy schudnąć. Ale żadnych cudów kobieta nie wymaga a jej uroda nie ma tu nic do rzeczy. Prawdziwe piękno jest w duszy. Ważne też jest jak chłopak traktuje sam siebie, czy jest przewrażliwiony na punkcie swoich kompleksów. Dużo bardziej zaimponuje dziewczynie jeśli potrafi się śmiać z siebie i jeśli zachowuje się tak jakby one mu nie przeszkadzały. Wtedy pokazuje siłę i pewność siebie i żeby był największym brzydalem kobieta będzie z niego dumna i będzie się przy nim dobrze czuła. On bowiem udowodni jej, że potrafi zapanować nad sobą, swoimi wadami, jednym słowem, że jest silnym, mądrym mężczyzną, który oddziela rzeczy ważne od mniej istotnych.

     I dlatego najbrzydszy facet, który jest konkretny, mądry, silny i zdecydowany będzie budził podziw w kobiecie, a największy przystojniak, który jest tylko miły odpadnie w przedbiegach.

     Zobacz także:
     [ Czego oczekuje mężczyzna? ]


Kasia i Tomek


Redakcja portalu



   




Wasze komentarze:
 Sla: 01.01.2014, 12:41
 Przeciez ten opis to ideal faceta, perfekcjonizm nie do osiagniecia! Czysta teoria.
 pawlak: 15.12.2013, 22:20
 tak czytam i czytam wasze wypowiedzi i zglupialem.bylem z zona 11lat skakalem kolo niej ,adorowalem.......ze wierny,czuly i wszystkie slotkosci(oczywiscie bez przesady) ze asz mnie teraz mdli.-I CO?! wielkie gu..o.moze z kilka razy powiedziala ze mnie kocha.przykre ale stwierdzilem ze jest pusta i dalem sobie spokuj.
 szara: 15.12.2013, 14:25
 Rewelacyjny tekst, prosty a zarazem bardzo pouczający.
 K: 27.11.2013, 22:17
 90% tekstu - świetne! Język prosty, jak w rozmowie.
 Anka: 24.11.2013, 12:42
 1. To nieprawda, ze kobiety nie za bardzo przejmują się wyglądem. Jeśli ktoś jest odstręczający fizycznie, nie ma szans (oczywiście każdą dziewczynę odstręcza co innego). 2. Nie każda kobieta kieruje się "sercem". Znam kobiety bardzo logicznie myślące, potrzebujące jedynie, żeby ktoś je upewnił, ze mają rację.
 Grzechu: 18.11.2013, 17:24
 Wszystko ładnie opisane, niestety to tylko teoria. Ludzie to egoiści i dobierają się pod kątem korzyści. Kobiety wybierają jednak tych przystojnych a nie jak tu opisano brzydkich. Mężczyźni wybierają natomiast te które są w nich zapatrzone. Nie twierdzę że nie ma miłości ale na zdrowy rozsądek ją mierząc to ludzka populacja już dawno by wymarła, bo jak sądzę na 100 małżeństw 10 to prawdziwa miłość, reszta to tylko przedłużenie gatunku-zadziałała przyroda. Pozdrawiam szczęśliwców.
 ms: 16.11.2013, 20:46
 No niestety ja mam zupełnie odwrotne doświadczenie, a i tak ją kocham nad życie :-(
 Ja: 06.11.2013, 08:27
  Lara: 31.10.2013, 13:24 popieram w calosci ;)
 Lara: 31.10.2013, 13:24
 Kobiety ulegają nastrojom i uczuciom? hah, co za staroświeckie podejście. Może i jesteśmy uczuciowe, ale zarazem ogarniamy o wiele więcej-nadal jesteśmy matkami, prowadzimy domy, do tego pracujemy, a faceci nie potrafia ogarnąć samej pracy, stąd kobiety czują się opuszczone; małżeństwa i związki się psują, bo brak porozumienia, prawidłowego podziału ról. kobieta w tych czasach juz nie może liczyć na silnego mężczyznę-tacy wygineli. Na ulicach hipsterzy, pseudo-macho, maminsynkowie, metroseksulani, którzy nie potrafią nic zadeklarować, bo przeraża ich dosłownie wszystko. Wiem co piszę, bo ciągle na takich 'trafiam'. Nie ogarniają rzeczywistości, boją się porazki, rywalizują z wlasnymi kobietami, nie wiedzą co to odpowiedzialność, że kobieta potrzebuje oparcia chocby nie wiem jaką heterą była w pracy, że większośćkobiet myśli o rodzinie, o słowach 'kocham cię'. Oczywiście, nie ejst tak w 100 %, ale jest coraz gorzej...Potwierdzeniem-rozwody i rozstania z byle powodu.
 Wojciech: 15.10.2013, 21:13
 A ja mam 23 lata i niestety do tej pory nigdy nie miałem dziewczyny. Czasem nie rozumiem dlaczego tak się dzieje. Wiem, że im dłużej będę czekać, tym będzie gorzej. Bardzo bym chciał mieć swoją drugą połówkę, kogoś, kto odmieniłby moje szare dni... Nie rozumiem dlaczego wszystkim wokół udaje się zacząć związek tak wcześnie... Mam wrażenie, że nie ma wokół mnie kobiet takich jak ja. Skoro sam nie byłem jeszcze z nikim, to wolałbym znaleźć dziewczynę, która też nie ma doświadczenia w tych rzeczach, najlepiej która byłaby dziewicą. Ale niestety nie zawsze to wszystko da się osiągnąć...
 kicia: 02.10.2013, 16:32
 mamy synek
 Mysza: 06.09.2013, 00:20
 Nie wiem czym jest miłość. Bardzo bym chciała kochać, ale popełniam zbyt wiele błędów. Jacek Pulikowski często przypomina, że niedojrzały człowiek obawia się, czy ktoś go pokocha. Dojrzały natomiast martwi się, czy jest w stanie kochać. Coraz częściej zauważam, że trudno mi kochać ludzi, którzy są wokół mnie. Ciężko mi kochać Boga. Ciężko mi kochać siebie. Ale nie spocznę, póki nie wyproszę łaski miłości i nie nauczę się naprawdę kochać. Jeśli zabiorę się w końcu za budowanie związku, to od mężczyzny będę wymagać przede wszystkim odpowiedzialnej miłości
 miki: 30.08.2013, 19:37
 :*
 grazka: 28.08.2013, 21:11
 do a ja jeszcze wierze czy poznales juz taka kobiete ?
 Mateusz16: 11.08.2013, 19:05
 Witam Państwa serdecznie z góry chciałem podziękować, że jest tutaj tak wartościowych komentarzy...Tak sobie czytam te komentarze ... i nie wiem co mam powiedzieć uświadomiłem sobie jedno , że jestem jeszcze za młody , żeby to wszystko zrozumieć mam 16 lat i bardzo pokochałem taką uroczą dziewczynę , cóż z tego jak Ona nic sobie z tego nie robi... ale kogo obchodzą jakieś tam Gówniarza problemy mogę Tylko podziękować za Wasze komentarze bo postanowiłem trochę sie rozczytać i wtedy będę może bardziej ostrożniejszy wobec kobiet bo jak to sie mówi zakochać sie nie jest sztuką , lecz sztuką jest być szczęśliwym w tejże miłości dziękuję i współczuję przede wszystkim koledze "Praktyk" .
 temporary: 02.08.2013, 23:02
 Parę słusznych myśli i jedna nie do przyjęcia: "Kobieta ma inną, złożoną psychikę i czasami może się pogubić. Natomiast mężczyznę natura wyposażyła tak, że potrafi nie kierując się emocjami podjąć właściwą, przemyślaną decyzję. [...] To jego natura wyposażyła w analityczny, trzeźwo myślący umysł i nie pozwoliła (jak kobiecie) kierować się emocjami i podejmować decyzji w przypływie euforii czy rozpaczy" 1. Każdy człowiek ma inną psychikę, i czasami może się pogubić. 2. Teza o osadzaniu przez naturę analitycznych, trzeźwo myślących umysłów wyłącznie w męskich ciałach jest dla kobiet wręcz obraźliwa.
 czarek: 25.06.2013, 11:28
 Pragne aby dobre. Slowa mialy sens i. Czyny. Zeczywiste
 Milagros667: 18.06.2013, 19:09
 jak polegac na męzczyznach skoro to egoisci,tchórze kłamcy ,nałogowcy i nieudacznicy nawet ci z wyzszym wyksztalceniem panicznie boja sie kobiet ktorym zalezy na pieniadzach wiec najlepiej jeszcze by wyciagali kase i czerpali korzysci z nich,potrafia jedynie kochac samych siebie,nie umieją zadbac o partnerke ani jej potrzeby bo sa skoncentrowani na sobie,kobieta według nich powinna opiekowac sie domem i jeszcze do tego dobrze zarabiac ,to zwyczajne nieudacznictwo,brak odpowiedzilanosci,dojrzałosci,maminsynki bojący sie własnego cienia,zazdroszcze kilku dziewczynom ktore zajmuja sie swoimi dziecmi i nie musza sie martwic o nic ale to wyjątki
 zmęczona życiem: 18.06.2013, 19:00
 Nie dostałam poczucia bezpieczenstwa w domu rodzinnym bo tata mało zarabiał,a do tego był mezczyzną zniewiescialym,lękliwym i słabym mimo,ze porządnym i przyzwoitym czlowiekiem,matka zimna i obojetna,nieobecna emocjonalnie ,zajęta ciąglym sprzątaniem ,wpatrzona w tatę jak w obrazek...dzieci schodzily na dalszy plan....Po wielu latach kilka znajomosci z męzczyznami ,którzy potrafili jedynie wykorzystywać moją naiwnosc i wrazliwosc.W koncu małznestwo z alkoholikiem i przemocowcem,ktory również nie potrafił zapewnić mi poczucia bezpieczeństwa w żadnym wymiarze.Kilkoro dzieci, które bezmyslnie powołałam na ten swiat,bieda i strach o przyszlosc...znajomosc z czlowiekiem,który zamiast wyciągnąć mnie z sytuacji kryzysowej poprzestał tylko na uswiadamianiu mi czegoś w sposob, ktory przyczynił sie do powstania kolejnej depresji,czekając wygodnie aż sama się wyrwę bez wsparcia z zewnątrz.Dzisiaj osłabiona,załamana nie mam siły walczyc juz o nic ,cięzarem nie do opisania staje się każda prozaiczna czynnosc,a w tym wszystkim musze byc oparciem dla dzieci.Jak w tej sytuacji starac sie o zmiane losu czy pracę ,która pozwoliłaby życ troche godniej- kiedy czasem brakuje sił żeby zwlec sie z łozka i dzwignąć kazdy kolejny dzien?Łzy rozczarowania i żalu do ludzi,którzy powinni byli być dla mnie oparciem a zawiedli cisna sie do oczu w najmniej odpowiednich momentach....
 stiepn: 28.05.2013, 23:29
 Powiem szczerze,że ja teraz walczę o miłość.Miałem lokatorkę z którą mieszkałem dość długi czas.Ale dziewczyna miała faceta.Przez cały ten okres nie zwracałem na nią uwagi.Znaczy się bardzo się lubiliśmy ale nic więcej.Gdy się wyprowadziłem dopiero zdałem sobie sprawę jak bardzo mi jej brakuję...Boże jaki ja byłem ślepy. Ona jest teraz wolna .Powiedziałem jej o swoich uczuciach do niej.Ale jestem strasznie załamany.Bo ona nie jest ani na tak ani na nie.To jest najgorsze.Nie chce stracic szansy .ale też nie chce cierpieć.Kobiety określajcie się szybciej!!!Faceci też mają uczucia
 
[1] [2] [3] [4] (5) [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15]


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2018 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej