Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Czego oczekuje mężczyzna?

Wzajemne oczekiwania, czyli kobiecość i męskość w związku

     Zaczynając się spotykać kobieta i mężczyzna czegoś od siebie nawzajem oczekują. Z reguły bowiem mamy jakieś swoje wizje i wyobrażenia przyszłego związku. I to jest bardzo pozytywne. Nie wiążemy się przecież z kimkolwiek, tylko poznając się podejmujemy decyzję czy ten ktoś nam odpowiada czy też z jakichś względów nie chcielibyśmy z nim być. Naturalnie czasami nasze oczekiwania są zupełnie nierealne czy mocno wygórowane i bywają przyczyną niemożności znalezienia partnera przez długie lata. Czasem jednak są zbyt małe i nieokreślone, co z kolei grozi wiązaniem się z nieodpowiednimi osobami, byle tylko z kimś być i... narzekaniem, że taki "nieudacznik mi się trafił". W tym artykule spróbujemy odpowiedzieć na pytanie czego nawzajem oczekują od siebie w związku kobieta i mężczyzna, w czym to się przejawia i dlaczego potrzebują oni właśnie tego. Zastanowimy się co jest najważniejsze i bez czego nie można budować wzajemnej relacji. Pokażemy jak oczekiwania jednej strony wpływają na drugą i co zrobić jeśli czegoś nam brakuje. Oczywiście z góry zaznaczamy, że to tylko ogólny zarys potrzeb i oczekiwań obu płci. Każdy człowiek jest bowiem inny. Dlatego poniżej przedstawiamy te oczekiwania i potrzeby, których spełnienie w największym stopniu wpływa na to, by związek był udany.

O kobiecie - czyli czego oczekuje mężczyzna?

    Gdy chłopak poznaje dziewczynę, którą jest poważnie zainteresowany (a poważnie to znaczy, że bierze ją pod uwagę jako kandydatkę na żonę, tj. nie zakłada, że na pewno tak będzie ale dopuszcza taką ewentualność i pod tym kątem na nią patrzy) to oczekuje od niej między innymi następujących cech. Tego, że będzie ona miała zasady i szacunek do siebie i niego, że obdarzy go zaufaniem, że będzie go akceptować. Że będzie kobieca, tzn. nie będzie chciała pełnić w związku jego roli tylko wniesie do tego związku ciepło, piękno i dobroć. Że będzie się potrafiła zająć domem. Że będzie mówiła wprost o co jej chodzi a nie kazała mu się domyślać. Także tego, że będzie jego największym doradcą a gdy trzeba zmotywuje go działania.

     Mężczyzna oczekuje od kobiety zaufania. Tak jak kobieta oczekuje poczucia bezpieczeństwa tak mężczyzna, aby to poczucie jej zapewnić potrzebuje pewnego kredytu z jej strony, pewnego zawierzenia się jemu i "dania mu szansy". Krótko mówiąc: aby ona mogła dobrze się poczuć musi mu zaufać, np. jeśli jadą samochodem to on chce aby ona mu zaufała, że on bezpiecznie zawiezie ją na miejsce, żeby zaufała jego umiejętnościom i nie dopytywała się (niczym osioł ze "Shreka"): daleko jeszcze?, żeby broń Boże nie pytała czy on wie gdzie jedzie i czy to na pewno ta droga. A już niech jej do głowy nie przyjdzie, żeby ofiarować mu pomoc jeśli on sam o to nie poprosi. Jej pomoc może polegać na zaoferowaniu mu kanapki, odpakowaniu batonika czy rozmasowaniu karku na postoju ale nie pokazywaniu mu na mapie, że którąś drogą byłoby krócej lub lepiej. Oczywiście ten przykład jest może małym uproszczeniem ale chodzi nam o obrazowe pokazanie na czym to polega. To zaufanie ma dotyczyć całokształtu działania mężczyzny: ufności, że on weźmie odpowiedzialność za rodzinę, że wybierze odpowiednią pracę, że tak przeanalizuje warunki kredytu, że będzie on korzystny. Wreszcie, że weźmie on odpowiedzialność za kształt, kierunek związku czy - już w małżeństwie - za poczęte dziecko. No dobrze a co będzie jeśli facet się pomyli? Jeśli faktycznie zabłądzi w drodze albo kurs waluty skoczy i kredyt już nie będzie taki korzystny? Ano wtedy on oczekuje tego, że ona nie będzie robiła mu z tego powodu wymówek. Że przyzna mu prawo do błędu, że nie będzie "a nie mówiłam...". Jeśli ona wie, że on się naprawdę starał to niech mu pozwoli wziąć za skutki sytuacji odpowiedzialność. I to też jest zaufanie. On doskonale wie, że podjął złą decyzję, jemu tego nie trzeba mówić, on bardzo chce to naprawić, ale jeśli od niej usłyszy zrzędzenie a nie słowa wyrozumiałości to mu się odechce i następnym razem faktycznie może jej zostawić decyzję, żeby - w razie niepowodzenia - mieć czyste sumienie. A zatem on oczekuje od niej wyrozumiałości. Oczywiście jeśli takie sytuacje się często powtarzają to należy usiąść i przedyskutować sprawę i być może zmienić taktykę, ale jeśli sporadycznie to należy po prostu "odpuścić", potraktować to z humorem, rozładować napięcie.

     Kolejną rzeczą jakiej oczekuje mężczyzna to szacunek. W zasadzie i kobieta i mężczyzna oczekują i powinni darzyć się szacunkiem, u mężczyzny wygląda to jednak trochę inaczej. Dla niego szacunek to pewien rodzaj dumy kobiety, że ma takiego mężczyznę, że on to i to potrafi, że jest taki "męski". Oczekuje akceptacji. Mężczyzna by być z kobietą i by budować zdrowe relacje musi wiedzieć, że się tej kobiecie podoba: zarówno fizycznie nie przeszkadzają jej pewne jego niedoskonałości jak i pod innymi względami. Chodzi o to, by ona była z niego dumna, by nie wstydziła go się, jeśli jest np. niższy od niej lub nie jest tak jak ona wykształcony. On musi czuć się swobodnie, nie może udawać lub żyć w ciągłej obawie, że to co robi może jej się nie spodobać i że zostanie za to skrytykowany. Dlatego oczekuje, że kobieta nie będzie mu zwracała uwagi przy świadkach nawet jak mocno ją czymś zdenerwuje i że nie będzie się "czepiała" drobiazgów. Oczywiście jeśli coś jest denerwujące to można a nawet trzeba porozmawiać, czasem się nawet pokłócić, ale nie wypominać każdego drobiazgu i nie robić problemu z rzeczy nieistotnych. To kolejna kwestia: otwartości i szczerej rozmowy. Jeśli kobietę coś zdenerwuje to mężczyzna oczekuje, że ona z nim otwarcie o tym porozmawia, a nie obrazi się, zamknie w sobie i każe mu się domyślać o co chodzi. Mężczyzna oczekuje, że kobieta nie każe mu się domyślać.

     On oczekuje też, że ona go doceni. Jeśli on się napracuje, coś zdobędzie, coś mu wyjdzie i jest tym ucieszony to oczekuje uznania i pochwały. Mężczyznę w ogóle trzeba chwalić: jak dostanie dobrą ocenę, jak coś w pracy osiągnie, jak gola strzeli na meczu, nie mówiąc już o tym gdy kwiatka przyniesie itp. To jest naprawdę ważne - dopinguje go do działania. Jak posprząta w swoim pokoju czy wyniesie śmieci to jak się to zauważy to na drugi raz na pewno to zrobi, inaczej straci motywację. I kolejny punkt - dopingowanie, motywowanie do działania. Chce wiedzieć, że jest komuś potrzebny i potrzebuje bodźca, popchnięcia, a więc kobieta z którą się zwiąże nie może mu "podcinać skrzydeł", wprost przeciwnie - on oczekuje, że kobieta będzie dumna z tego co robi i zmotywuje go do zdobywania coraz wyższych szczytów (oczywiście nie chodzi tu o wpędzanie faceta w pracoholizm czy o stawianie nierealnych wymagań, ale właśnie taki pozytywny doping). Chodzi tu zarówno o podnoszenie kwalifikacji, o zapewnianie, że on da sobie radę z problemem, że potrafi go rozwiązać, że powinien przyjąć awans, bo sobie poradzi jak i drobne rzeczy. Jak powiesz chłopakowi "super, że naprawiłeś ten kontakt" to on będzie dumny i na drugi raz zacznie wymyślać co tu jeszcze usprawnić.

     W sferze duchowej mężczyzna oczekuje kobiety o podobnych poglądach. Gdy jest wierzący oczekuje kobiety wierzącej, z zasadami - autentycznymi, a nie w zależności od okoliczności, ale... nie dewotki. Tzn. chodzi o to, żeby była bardziej wierząca niż religijna. Rozumiemy się? Jeśli o zasadach mowa - mężczyzna oczekuje, że kobieta będzie sama siebie szanowała. Że da mu do zrozumienia, że jej zasady, jej czystość ma dla niej znaczenie i nie ugnie się pod żadną presją. To łatwo zauważyć - po sposobie ubierania, mówienia, żartach itp. On się bardzo szybko zorientuje.

     Oczekuje wierności. On wiąże się z kobietą i oczekuje od niej - zresztą tak jak ona od niego - wyłączności. Tego, że będzie jego kobietą, później jego żoną i matką wspólnych dzieci. Wiąże się z nią ponieważ ona "szlifuje" jego życie, dopełnia je, wnosi w jego życie ciepło, piękno, ona jest kimś komu on chce zaimponować, dla kogo może walczyć, kogo może bronić i dla kogo być rycerzem. Ona jest tym dzięki komu on się spełni w swojej męskości, przy kim może ukazać i zrealizować swoje talenty i zalety. Oczywiście kobieta według niego nie ma być jedynie "narzędziem" pomagającym mu w realizacji własnej osoby. On oczywiście uznaje a wręcz oczekuje jej odrębności i szanuje ją, oczekuje, że ona będzie miała własne zainteresowania, hobby, własne zdanie, będzie potrafiła zająć się sobą a nie będzie wciąż uczepiona jego ramienia i nie będzie potrafiła żyć samodzielnie. Że zorganizuje sobie weekend, jeśli on pojedzie na zawody, a nie będzie rozpaczała i wydzwaniała do niego co chwilę jak bardzo się nudzi bez niego. Takich kobiet mężczyźni (w większości) nie lubią. Oczekuje więc, że będzie to osoba zaradna, potrafiąca poradzić sobie w codziennych sytuacjach np. że będzie posługiwała się komputerem, kombinowała jak trafić w obcym mieście do jakiegoś miejsca (oczywiście ona, żeby go dowartościować i docenić jego męski umysł może i powinna prosić go o pomoc, ale chodzi o to, żeby nie robiła z siebie "bezradnej słodkiej blondynki"). Godny pochwały jest fakt, że ona chce się rozwijać zawodowo (oczywiście nie kariera kosztem rodziny ale podnoszenie kwalifikacji owszem), on jest z tego dumny.

     Oczekuje, że ona będzie się interesowała jego życiem, tym co on robi, jak mu w pracy idzie, żeby wiedziała czym on się interesuje, jakiej muzyki słucha i jakiemu zespołowi sportowemu kibicuje. Nie musi wiedzieć o co w tym sporcie chodzi ani oglądać z nim meczu ale ucieszyć się kiedy jego drużyna wygra - to po prostu dowód na to, że on ją obchodzi.

     Oczywiście jeśli chodzi o takie bardziej przyziemne sprawy to oczekuje, że będzie potrafiła zająć się domem, gotować (nie chodzi tu o mistrzostwa kulinarne, ale o to, żeby potrafiła ugotować obiad), oczekuje opieki nad dziećmi - tego, że będzie chciała mieć dzieci i będzie chciała się nimi zajmować. Chłopak obserwuje swoją dziewczynę w sytuacji z dziećmi i tak ją odbiera w wyobrażeniach o wspólnych dzieciach.

     Naturalnie on wcale nie oczekuje, że ona będzie go obsługiwać. On chce się włączać w prace domowe, jego to nawet dowartościuje jak kobieta go poprosi, żeby np. sałatkę zrobił, o opiece nad dziećmi nie wspomnę. Tylko - uwaga drogie panie! - nie każcie mu się domyślać, że chodzi Wam o sałatkę jak stoicie w kuchni przy garnkach i nie wiecie w co ręce wsadzić - POWIEDZCIE MĘŻCZYŹNIE CO MA W TEJ CHWILI ZROBIĆ. I to nie ogólnie: zrób sałatkę, tylko: tu są pomidory i cebula, pokrój to i wymieszaj ze śmietaną. I gdy jest zmęczona i chce by on jej herbatę zrobił to niech mu to powie wprost. On to chętnie zrobi, ale nie każcie mu się tego domyślać.

     Mężczyźni niekoniecznie lubią kobiety bardzo "męskie", a to z jednego względu: nie lubią być zdominowani, a takie kobiety mogą podświadomie wywierać na mężczyźnie pewną presję. Taki mężczyzna może czuć, że nie dorówna kobiecie, nie sprosta jej oczekiwaniom, a to dla niego już ogromny dyshonor. On nie może się czuć zdominowany. Nie zniesie jak ona będzie go pouczać w sprawach dotyczących męskich zajęć albo - co już nie daj Boże - wyrwie mu wiertarkę z ręki i sama zacznie dłubać w ścianie. Poczuje się wtedy niepotrzebny a jego poczucie wartości spadnie poniżej zera. Prawdziwy mężczyzna w takiej sytuacji będzie czuł potrzebę dorównania kobiecie, pojawi się rywalizacja. Jego sytuacja w związku będzie zagrożona i pojawi się takie ciśnienie, że albo: nie wytrzyma presji i odejdzie (a później jest zdziwienie, że on przez tyle lat bycia z nią nie mógł się zdecydować na ślub, a nagle poznał inną i po kilku miesiącach się pobrali) albo zostaje rasowym pantoflarzem.

    Co więc z "męskimi" kobietami? Jeśli ona potrafi połączyć, wypośrodkować i utrzymać w ryzach wszystkie dziedziny swojego życia, żadnej nie rozwijając kosztem innej i uwaga - nie zatraci swojej kobiecości - to jest szansa na zdrowy związek. Oczywiście on nie będzie zachwycony jak ona zacznie uprawiać boks, ale nie będzie miał nic przeciwko temu (ba, nawet będzie z tego dumny!) jeśli ona będzie dbała o siebie, o swój wygląd, ćwiczyła dla utrzymania sylwetki itp.

    No i dochodzimy do wyglądu. Wygląd też jest ważny. Tyle, że nie wygląd plastikowej Barbie - to wbrew pozorom faceta śmieszy - tylko zadbanie. Jak? U każdej kobiety jest inaczej. Chodzi o to, by jej zależało na wyglądzie, by jej zależało, żeby się jemu podobać. Mężczyzna nie szuka piękności, ale sympatycznej dziewczyny, która walczy ze swoimi kompleksami. Facet nie zniesie jak dziewczyna zacznie mu opowiadać, że jest brzydka i gruba w nadziei, że on zaprzeczy. On nie zaprzeczy, on takich rzeczy nie widzi i jeszcze czasem gotów w to uwierzyć. Męski świat jest inny, bardziej dosłowny. Kobieta musi czuć się dobrze sama ze sobą, nawet jak ma kilka kilo więcej albo krzywy zgryz albo jest niska. Jeśli dobrze się czuje we własnej skórze to bije od niej taki wdzięk, że mężczyźnie się spodoba. Ona musi być sobą.

     No i jeszcze żeby go nie zagadała na śmierć. Mężczyzna używa słów aby przekazać coś ważnego i nie lubi jak kobieta "paple" bez przerwy, żeby tylko mówić. Byliśmy kiedyś świadkiem takiej scenki. Dziewczyna chciała zrobić wrażenie na chłopaku. Wracali z Wilna do Suwałk, jakieś cztery godziny drogi. Jako, że siedzieli za nami słyszeliśmy piąte przez dziesiąte. Widać było, że dopiero się poznają. I ona całą drogę do Wilna i z powrotem mówiła. Non-stop. Nie dawała mu szansy, by usta otworzył. Nawet my, postronni obserwatorzy wiedzieliśmy w jakie dni jej chomik je żółty ser i w jakiej ilości i co mu jest jak się przeje. Biedny chłopak był coraz bardziej skołowany. Nie wiemy jak potoczyły się ich dalsze losy, ale szczerze mówiąc ja jako kobieta miałam dość jej słowotoku, a co dopiero on.

     Dla starszych i "bardziej wtajemniczonych": mężczyzna oczekuje, że kobieta zrozumie jego potrzebę pobycia czasem samemu. Bo mężczyzna jak ma problem to - w przeciwieństwie do kobiety - potrzebuje czasu na samotne znalezienie rozwiązania. Zamyka się wtedy w "jaskini" i chce by kobieta nie dopytywała się dziesięć razy jak mu pomóc i czy na pewno na nią nie jest zły. Nie jest, ale może być jak ona go zacznie z tej jaskini na siłę wyciągać i wymuszać zwierzenia. A zatem on oczekuje, że ona pozwoli mu czasem kilka godzin pobyć samemu i pomyśleć nad czymś.

     No i już całkowicie na koniec ważna sprawa odnośnie poznawania się, początków chodzenia. Mężczyzna nie zniesie jak kobieta mu się narzuca, jak pełni "jego rolę" w inicjowaniu znajomości, jak pierwsza proponuje to co on chciał zaproponować, jak pierwsza mówi "kocham". Mężczyzna to zdobywca. To on ma się o dziewczynę starać, on ma zabiegać o jej względy i wcale nie chce by mu to zbyt łatwo przyszło, by ona pchała mu się w ręce. Wręcz przeciwnie: chce trochę o nią powalczyć.

     Zobacz także:
     [ Czego oczekuje kobieta? ]


Kasia i Tomek


Redakcja portalu



   




Wasze komentarze:
 maleństwo: 27.12.2007, 20:12
 Piękne, ale trudne dla mnie w realizacji, bo jestem sama. czy zdarzy sie kiedys cud i spotkam tego jedynego?? Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie.
 Asia: 26.12.2007, 16:48
 Cóż... Ciekawe, co by o tym mój chłopak pomyślał:) Że oczekuje ZAUFANIA, już wiem, UZNANIA I POCHAWŁY - od dziecka;), WYROZUMIAŁOŚCI, SZACUNKU, AKCEPTACJI - jak każdy, "Mężczyzna oczekuje, że kobieta nie każe mu się domyślać" to znam:D Ogólnie, nie mam nic przeciwko zmianom siebie, bo wiem, że muszę jeszcze wiele w sobie poprawić. Ale kocham Go, i chcę by było nam wzajemnie z sobą dobrze... To motywuje:D:D:D
 Facet: 19.12.2007, 15:44
 Hmm czy to aby napewno był facet?
 AS: 19.12.2007, 14:40
 Pierwsza powiedziałam "kocham" i pierwsza się "oswiadczyłam", i co, facet był zachwycony. Moze w dzisiejszych czasach nie należy tak trzymać się tradycyjnych "rytuałów", które scisle określały, co której płci wolno, a co nie.
 kasia639: 16.12.2007, 21:09
 Moim zdaniem najważniejsze jest wzajemne zaufanie... Tekst jest super i daje do myślenia :)
 aga: 14.12.2007, 21:34
 fakt jest trochę racji , ale mam pare zastrzezen 1. ten text jest troszk przestarzały , ja jszce nie spotkalam sie z chlopakiem ktory twierdzilby ze tylko jak dziewczyna zadbana to ok i j potrafi sie zając domem to juz wogole super . troche sie zmieiają czasy - owszem mylenie przyszlosciowe jest wazne ale ,to są takie minimalne wymagnia - dziewczyna musi być ładna , naturalna starająca się ubierac modnie z klasą mądra dobze się uczyc
 P: 09.12.2007, 14:43
 W tym, co tu zostało napisane, jest sporo racji i trzeba to przyznać. Faktem jest, że jest to trochę schematyczne, ale nie może być inaczej - poznajemy i rozumiemy świat głównie przez modele/schematy. Jednak ten damski boks mnie trochę zaskoczył - cóż złego w tym, że moja żona uprawiałaby boks? A co zastosowania tego w praktyce - czytając wcześniejsze wpisy, chciałbym tylko, aby stosujący się do tych wskazówek/rad, robili to krytycznie, tym bardziej, że ludzie nie są idealni i brak jakiegoś elementu nie musi być od razu tragedią - trzeba znać miarę, a nie popadać w skrajności i wymagać, Bóg wie czego.
 Iwa: 08.12.2007, 17:13
 swietny tekst! trzeba go sobie przypominac w codziennych sprawach - przy drobnostkach okazywac to zaufanie i szacunek. z paru rzeczy usmialam sie serdecznie "nie daj Boze wyrwie mu wiertarke z reki... i chce by kobieta nie dopytywała się dziesięć razy jak mu pomóc i czy na pewno na nią nie jest zły" - dziewczyny, no przyznajmy sie ! takie jestesmy, hahahaha do Rosola ! juz mi sie podobasz! usmialam sie tez z Twojego komentarza! "ja sobie popatrze"
 KASIA: 06.12.2007, 19:08
 ciekawe to ale chyba nie bede miaął okazji wypróbować pozdrawiam :)
 no EWA: 05.12.2007, 21:07
 potrafisz to ująć.
 ewa: 04.12.2007, 15:24
  Mam "pragnienie" pozmagać się z tym "artykułem" tzn. z niektórymi treściami tu zawartymi . "Mężczyzną i Niewiastą stworzył ich" i "widział BÓG , że było bardzo dobre ". Fascynujący temat "stary" jak świat...relacji między mężczyzną i niewiastą ; NIEUSTANNIE MŁODY..ciągle "odkrywany" i ciągle "zakryty" , pośiadający świeżość wiosny , czar wieczornego spotkania ale także mogący być źródłem upadku , bólu,łez.. . "OBYDWOJE" a KAŻDE INNE...Męzczyzna musi Być Sobą a Niewiasta Sobą... . Trzeba wrócić do Źródła i Uklęknąć przed TAJEMNICĄ-przed MIŁOSCIA , którą jest Bóg.. . To oN tchnie w NIch Miłość . Mężczyzna-Adam stworzony z "prochu" ziemi , z "gliny", z czegoś "marnego", a Ona -Niewiasta z "czegoś" doskonalszego...z Adama...ale tchnął w nich Tego Samego Ducha . Adam to ZDOBYWCA-ma czynić sobie ziemię poddaną w różnych jej dziedzinach , Jego Umysł jest na zewnątrz ....tylko EWY się NIE ZDOBYWA...to nie kolejna zdobycz do męskich trofeów . Największym Powołaniem Adama jest PRZYJĄĆ EWĘ , OSŁONIĆ przed złym duchem a więc odbierać pierwsze uderzenie szatana , musi więc być Silny Bogiem... i MIŁOWAĆ>>Ewę...musi przyjąć SWOJĄ Ewę a nie Obcą...A Ewa musi ODNALEŹĆ Swojego Adama...a więc WYRUSZYĆ...nie może być bierna...ale jak Oblubienica z Pnp.-wiedziona tęsknotą poszukiwała "wszędzie"- wśród stad towarzyszy , naraziła się na pośmiewisko-"suknię z niej zdarli" , ale sie nie poddała , była wytrwała . Ewa WIE , że być samą , todla niej Ryzykowne , to mocniejsze działanie złego ducha z którym sama sobie nie poradzi...Obydwoje powinni stworzyć PRZESTRZEŃ w której po POZNANIU ...Ona w wolny sposób Go Wybierze a On Ją bez nacisku Przyjmie.. . Pozdrawiam... .
 po prostu ja: 07.11.2007, 12:22
 szkoda ze nie przeczytałam tego wcześniej
 Seal: 03.11.2007, 17:29
 roznica jest taka (wg mnie) ze robi sie cos na pokaz, pod wplywem emocji niz w duchowej wierze, dewotka bardziej pokazuje swą wiare, zamiast prawdziwie wierzyć, w artykule znalazłem wiele prawdy aż się zdziwiłem ile rzeczy się zgadza :)
 jaaaaa: 09.08.2007, 13:18
 Wszystko fajnie ale jednego nie umiem roztrzygnac - gdzie granica miedzy byciem religijna a "dewotka"?
 dagi: 27.07.2007, 22:05
 to jest super napisane.duzo jest w tym prawdy,nie mam chlopaka ,ale napewno bede pamietala o tych wskazowkach.
 maniutka: 27.07.2007, 20:28
 ciesze sie ze meżczyźni nie zwracaja uwage na wyglad tylko chca zeby kobieta była sympatyczna i czuła sie dobrze w swoim ciele:) bo tez mam z tym problem...:/ ......:) dobrze ze mam takiego chłopaka który mnie akceptuje bo sa tacy którzy sie naprawde sie czepiaja...:(
 Justyna: 14.07.2007, 00:38
 Teraz juz wiem dlaczego odszedł... Popełniłam najgorszy błąd spośród wszystkich - skrytykowałam go przy obcych... jeden jedyny raz podniosłam głos... Nie potrafiłam zatrzymać, przeprosić, chyba nie potrafiliśmy rozmawiać... Dzisiaj po roku od rozstania kiedy już to wiem, nie mam szans na poprawę... Jest z inną... ja już się nie liczę. I to nie prawda, że wszystko można naprawić, czasami ma się tylko jedną szansę... :(
 asieńka: 28.06.2007, 16:07
 Pięknie ujęte... Już sam początek daje do myslenia...Nie wiedziałam że mężczyzna oczekuje od kobiety zaufania:)
 M*****: 22.06.2007, 20:11
 Zgadzam sie...tylko jak teraz do tego wszytskiego sie stosować.... Pozdrawiam:*
 +K r u K+: 25.05.2007, 21:13
 fajnie ktos to napisal!tak jest dziewczyny jak chcecie utrzymac faceta to sie stosojcie !sama prawda
 
[1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] (12) [13] [14] [15]


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej