Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Miłość czy MIŁOŚĆ? Czyli sztuka chodzenia ze sobą Miłość czy MIŁOŚĆ? Czyli sztuka chodzenia ze sobą
Katarzyna Jarosz, Tomasz Jarosz
Jest tak wiele pytań na temat miłości, które zadajesz sobie codziennie. Czy czasami masz wrażenie, że te pytania są bez odpowiedzi? Mamy dla Ciebie rozwiązanie... » zobacz więcej
Modlitwa do św. Walentego

Święty Walenty, opiekunie tych, 
którzy się kochają i darzą przyjaźnią, 
Ty który z narażeniem życia urzeczywistniłeś 
i głosiłeś ewangeliczne przesłanie pokoju, 
Ty, który dzięki męczeństwu przyjętemu 
z miłości zwyciężyłeś wszystkie siły obojętności, 
nienawiści i śmierci, wysłuchaj naszą modlitwę. 

W obliczu rozdarć i podziałów na świecie daj nam zawsze kochać miłością pozbawioną egoizmu, abyśmy byli pośród ludzi wiernymi świadkami miłości Boga. Niech ożywiają w nas miłość, przyjaźń i zaufanie, które pozwolą nam przezwyciężyć życiowe przeszkody.

Prosimy Cię, wstawiaj się za nami do Boga, który jest źródłem wszelkiej miłości i wszelkiego piękna i który żyje i króluje na wieki wieków. Amen.




      





Wasze komentarze:
 Anonim: 01.08.2015, 09:50
 Czy jest ktoś komu ta modlitwa naprawdę pomogła?
 Anonim: 01.08.2015, 09:47
 Czy jest ktoś komu ta modlitwa naprawdę pomogła?
 Tomek: 11.07.2015, 13:28
 Proszę, błagam o naprawę moich relacji z Kasią, by dała mi szansę i żebyśmy mogli być razem. Wiem, że to co się stało to moja wina, lecz chciałbym zrobić wszystko co w mojej mocy żeby to naprawić. Chciałbym żeby wszystko było jak dawniej, jestem gotów poświęcić wszystko żebyśmy do siebie wrócili.
 Marta: 08.07.2015, 23:57
 Św. Walenty, proszę pomóż mi w moim uczuciu do Łukasza, proszę aby zrozumiał co liczy się naprawdę i docenił mnie za to kim i jaka jestem. Proszę niech zrozumie co do mnie czuje i odezwie się do mnie. Tak bardzo mi Go brakuje... Proszę o miłość, może to zbyt wiele ale to najpiękniejsza rzecz, jaka się nam przydarza. Proszę wysłuchaj mnie. Amen.
 Jak: 28.06.2015, 00:18
 kochasz tą kobietę, to rób wszystko,pokonuj przeciwności aby być z nią...Nawet nie wiesz ile osób chciałoby mieć taką szanse, jeśli czujesz,że to kobieta twego życia-nie zmarnuj tego. Czasami dostajemy czas od Boga a nie potrafimy go docenić i dobrze wykorzystać... Tracimy szansę bezpowrotnie. Pielęgnuj i opiekuj się miłością bo to skarb od Boga.Moja miłość odchodzi i nie wiem czy jeszcze kiedyś spojrzę mu w oczy i przytulę ???-dar od Boga na do widzenia.....ale wierzę,że kiedyś znowu powiem " witaj, dobrze ,ze jesteś Kochany''
 P<3N: 19.06.2015, 19:27
 Św. Walenty, wstaw się za mną abym miał cierpliwość dążyć do idealnej miłości, oraz znosić pokornie wszelkie przeciwności losu w drodze do szczęścia z kobietą mego życia. Spraw Św. Walenty, by moja druga połowa zrozumiała ile dla mnie znaczy miłość, oraz to że jesteśmy sobie pisani pomimo przeszkód stojacych nam na drodze. Amen.
 Twoja walentynka: 08.06.2015, 00:21
  O jej... Chcę go znać? Nie chce by było koniec. Jak mam mu powiedzieć że, dłużej nie mogę czekać. . . że moje nie poczęte dzieci nie mogą sobie na to pozwolić. Ukochać... to moje pragnienie. Niech dłużej nie będzie uparty i niedostępny. Czy moja miłość może to sprawić? Chciałabym... By poczuł to. I uczynił ... Odważył się spełnić nasze marzenie. Odważył się ujawnić i zjawić. Teraz wiem można umrzeć z... Miłości .
 x....: 07.06.2015, 18:29
 Prosze obudz w nim to co bylo. Przywroc checi wzajemnosci. Tylko Ty Panie mozesz zdzialac cuda. Prosze polacz nas.
 Bart: 07.06.2015, 02:21
 @prosba (xxxx?), pamiętaj że Bóg zawsze myśli dalej niż my ludzie, i pragnie naszego szczęścia. Też wciąż nic sie u mnie nie zmieniło, tylko tyle że odeszła już zupełnie. Też nie wiem dlaczego, i co mam/moge zrobić.. Ilekroć tu wejdę, bd sie modlił i za ciebie. Mam nadzieje że chociaż u ciebie sie poukłada.. Tymczasem postaraj się znaleźć jakąś radość w życiu, choć wiem że to jest teraz trudne. Dasz radę. Trzymaj się.
 prosba ...:: 05.06.2015, 22:41
  Prosze spraw, zeby w nim wrocily uczucia, albo odbiez mi te ktorymi ja go daze. Brak mi juz nadzieji, tesknota nie ma granic.....blagam zrob cos.....
 T: 24.05.2015, 19:24
 Panie Jezu miej w opiece moje serce. Prowadź mnie przez życie,do serca mojej wybranki.
 Aneta: 24.05.2015, 17:01
 Proszę cie Swięty Walenty postaw mi w krótkim czasie dobrego chłopaka na drodze aby pokochał mnie taka jaka jestem i kochał cale życie mnie aby był miły ,uczuciowy,umiał szanowac proszę cie Święty Walenty czuje się bardzo samotna i zalamana
 Aneta: 23.05.2015, 10:57
 Święty Walenty spraw aby Łukasz zrozumiał ja go bardzo kocham i jaj chce być z nim dalej proszę wystaw się do Pana Jezusa o modlitwę za nas ja bez Łukasza po prostu umieram Blagam ratuj
 Aneta: 23.05.2015, 10:50
 Święty Walenty jestem taka samotna postaw mi kogoś na drodze dobrego chlopaka
 Aneta: 23.05.2015, 10:47
 Proszę cie święty niech Łukasz powróci wlej miłość w jego serce
 Bart: 18.05.2015, 23:28
 xxxx z 19.04.15... nie wiem czy jeszcze się tu pojawiasz, ale mam dokładnie taką samą sytuację. To ja miałem wątpliwości co jakiś czas, i to ja myślałem o odejściu.... ale zawsze wracałem. Dodatkowo to co sprawia że pomyślałem że to Ty (moja... niestety chyba już była dziewczyna), to fakt, że ok. 22.04.15r. (czyli pare dni po twoim pojawieniu się) wszystko zaczęło się już równo sypać - wcześniej też się sypało, to właśnie wtedy stałem jeszcze zaparty, nie chciałem Jej mówić o miłości która znów we mnie rosła, bo bałem sie że znów Ją skrzywdze moimi wahaniami. Po paru dniach sytuacja zaczęła się odwracać, i teraz to ja chcę wrócić, przytulić i ukochać, a Ona stoi w zaparte, twierdzi że wszystko do mnie już w Niej umarło, i że nie chce mnie znać, że to już koniec końców.. Owszem, skrzywdziłem Ją, ale chcę to poprawić, posklejać do kupy i żyć znowu razem - jak to mówiliśmy za każdym razem - "zawsze". Yenn jednak nie jest blisko Boga, także w sumie wątpie że to Ty... chyba nie umiałaby, nie miała chęci żeby się pomodlić za Nas.. Niemniej ja wróciłem, i chcę żeby mi przebaczyła... widzi całe Nasze 2 lata (od początku przyjaźni i znajomości) jako błąd i pomyłke... gdyby potrafiła wybaczyć, a daj Boże jeszcze do mnie wróciła.... chyba nie posiadałbym się ze szczęścia... Póki co modle sie któryś już dzień do Św. Rity. Jak na razie sytuacja się nie poprawia, wciąż nie chce mnie znać.. przy okazji podobno lepiej się czuje przy innym chłopaku, który tam trafił jeszcze przed moją modlitwą, pare dni po Naszej burzy. Nie wiem już co robić, staram się wszystko jakoś poskładać... Spróbuję tej modlitwy. Ale nie wiem czy podziała... zastanawiałem sie też nad "nowenną pompejską", ale w akademiku ciężko znaleźć czas i pustke w pokoju na taki czas... Mam nadzieję że jeszcze jakoś nam się ułoży... i tobie też, zagadkowa xxxx. Jeśli jestesmy w tej samej sytuacji, może wspólnie coś się uda wywalczyć, może spełnią się słowa "Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich".. może chociaż tak choć jednemu się uda. Wiem jak może być ci ciężko, także... przynajmniej przez jakiś czas bd się starał o tobie nie zapomnieć. Mam nadzieję że jakoś się Nam (i wam) ułoży. Bądźcie wszyscy dobrej myśli, zawsze jest ta szansa że Bóg nas wysłucha.
  .: 17.05.2015, 23:07
  Kochanie moje - gdzie jesteś? Dokąd podążasz ..
 Bart: 16.05.2015, 22:00
 xxxx z 19.04.15... nie wiem czy jeszcze się tu pojawiasz, ale mam dokładnie taką samą sytuację. To ja miałem wątpliwości co jakiś czas, i to ja myślałem o odejściu.... ale zawsze wracałem. Dodatkowo to co sprawia że pomyślałem że to Ty (moja... niestety chyba już była dziewczyna), to fakt, że ok. 22.04.15r. (czyli pare dni po twoim pojawieniu się) wszystko zaczęło się już równo sypać - wcześniej też się sypało, to właśnie wtedy stałem jeszcze zaparty, nie chciałem Jej mówić o miłości która znów we mnie rosła, bo bałem sie że znów Ją skrzywdze moimi wahaniami. Po paru dniach sytuacja zaczęła się odwracać, i teraz to ja chcę wrócić, przytulić i ukochać, a Ona stoi w zaparte, twierdzi że wszystko do mnie już w Niej umarło, i że nie chce mnie znać, że to już koniec końców.. Owszem, skrzywdziłem Ją, ale chcę to poprawić, posklejać do kupy i żyć znowu razem - jak to mówiliśmy za każdym razem - "zawsze". Yenn jednak nie jest blisko Boga, także w sumie wątpie że to Ty... chyba nie umiałaby, nie miała chęci żeby się pomodlić za Nas.. Niemniej ja wróciłem, i chcę żeby mi przebaczyła... widzi całe Nasze 2 lata (od początku przyjaźni i znajomości) jako błąd i pomyłke... gdyby potrafiła wybaczyć, a daj Boże jeszcze do mnie wróciła.... chyba nie posiadałbym się ze szczęścia... Póki co modle sie któryś już dzień do Św. Rity. Jak na razie sytuacja się nie poprawia, wciąż nie chce mnie znać.. przy okazji podobno lepiej się czuje przy innym chłopaku, który tam trafił jeszcze przed moją modlitwą, pare dni po Naszej burzy. Nie wiem już co robić, staram się wszystko jakoś poskładać... Spróbuję tej modlitwy. Ale nie wiem czy podziała... zastanawiałem sie też nad "nowenną pompejską", ale w akademiku ciężko znaleźć czas i pustke w pokoju na taki czas... Mam nadzieję że jeszcze jakoś nam się ułoży... i tobie też, zagadkowa xxxx. Jeśli jestesmy w tej samej sytuacji, może wspólnie coś się uda wywalczyć, może spełnią się słowa "Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich".. może chociaż tak choć jednemu się uda. Wiem jak może być ci ciężko, także... przynajmniej przez jakiś czas bd się starał o tobie nie zapomnieć. Mam nadzieję że jakoś się Nam (i wam) ułoży. Bądźcie wszyscy dobrej myśli, zawsze jest ta szansa że Bóg nas wysłucha.
 Bart: 16.05.2015, 11:52
 xxxx z 19.04.15... nie wiem czy jeszcze się tu pojawiasz, ale mam dokładnie taką samą sytuację. To ja miałem wątpliwości co jakiś czas, i to ja myślałem o odejściu.... ale zawsze wracałem. Dodatkowo to co sprawia że pomyślałem że to Ty (moja... niestety chyba już była dziewczyna), to fakt, że ok. 22.04.15r. (czyli pare dni po twoim pojawieniu się) wszystko zaczęło się już równo sypać - wcześniej też się sypało, to właśnie wtedy stałem jeszcze zaparty, nie chciałem Jej mówić o miłości która znów we mnie rosła, bo bałem sie że znów Ją skrzywdze moimi wahaniami. Po paru dniach sytuacja zaczęła się odwracać, i teraz to ja chcę wrócić, przytulić i ukochać, a Ona stoi w zaparte, twierdzi że wszystko do mnie już w Niej umarło, i że nie chce mnie znać, że to już koniec końców.. Owszem, skrzywdziłem Ją, ale chcę to poprawić, posklejać do kupy i żyć znowu razem - jak to mówiliśmy za każdym razem - "zawsze". Yenn jednak nie jest blisko Boga, także w sumie wątpie że to Ty... chyba nie umiałaby, nie miała chęci żeby się pomodlić za Nas.. Niemniej ja wróciłem, i chcę żeby mi przebaczyła... widzi całe Nasze 2 lata (od początku przyjaźni i znajomości) jako błąd i pomyłke... gdyby potrafiła wybaczyć, a daj Boże jeszcze do mnie wróciła.... chyba nie posiadałbym się ze szczęścia... Póki co modle sie któryś już dzień do Św. Rity. Jak na razie sytuacja się nie poprawia, wciąż nie chce mnie znać.. przy okazji podobno lepiej się czuje przy innym chłopaku, który tam trafił jeszcze przed moją modlitwą, pare dni po Naszej burzy. Nie wiem już co robić, staram się wszystko jakoś poskładać... Spróbuję tej modlitwy. Ale nie wiem czy podziała... zastanawiałem sie też nad "nowenną pompejską", ale w akademiku ciężko znaleźć czas i pustke w pokoju na taki czas... Mam nadzieję że jeszcze jakoś nam się ułoży... i tobie też, zagadkowa xxxx. Jeśli jestesmy w tej samej sytuacji, może wspólnie coś się uda wywalczyć, może spełnią się słowa "Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich".. może chociaż tak choć jednemu się uda. Wiem jak może być ci ciężko, także... przynajmniej przez jakiś czas bd się starał o tobie nie zapomnieć. Mam nadzieję że jakoś się Nam (i wam) ułoży. Bądźcie wszyscy dobrej myśli, zawsze jest ta szansa że Bóg nas wysłucha.
 Bart: 15.05.2015, 19:56
 xxxx z 19.04.15... nie wiem czy jeszcze się tu pojawiasz, ale mam dokładnie taką samą sytuację. To ja miałem wątpliwości co jakiś czas, i to ja myślałem o odejściu.... ale zawsze wracałem. Dodatkowo to co sprawia że pomyślałem że to Ty (moja... niestety chyba już była dziewczyna), to fakt, że ok. 22.04.15r. (czyli pare dni po twoim pojawieniu się) wszystko zaczęło się już równo sypać - wcześniej też się sypało, to właśnie wtedy stałem jeszcze zaparty, nie chciałem Jej mówić o miłości która znów we mnie rosła, bo bałem sie że znów Ją skrzywdze moimi wahaniami. Po paru dniach sytuacja zaczęła się odwracać, i teraz to ja chcę wrócić, przytulić i ukochać, a Ona stoi w zaparte, twierdzi że wszystko do mnie już w Niej umarło, i że nie chce mnie znać, że to już koniec końców.. Owszem, skrzywdziłem Ją, ale chcę to poprawić, posklejać do kupy i żyć znowu razem - jak to mówiliśmy za każdym razem - "zawsze". Yenn jednak nie jest blisko Boga, także w sumie wątpie że to Ty... chyba nie umiałaby, nie miała chęci żeby się pomodlić za Nas.. Niemniej ja wróciłem, i chcę żeby mi przebaczyła... widzi całe Nasze 2 lata (od początku przyjaźni i znajomości) jako błąd i pomyłke... gdyby potrafiła wybaczyć, a daj Boże jeszcze do mnie wróciła.... chyba nie posiadałbym się ze szczęścia... Póki co modle sie któryś już dzień do Św. Rity. Jak na razie sytuacja się nie poprawia, wciąż nie chce mnie znać.. przy okazji podobno lepiej się czuje przy innym chłopaku, który tam trafił jeszcze przed moją modlitwą, pare dni po Naszej burzy. Nie wiem już co robić, staram się wszystko jakoś poskładać... Spróbuję tej modlitwy. Ale nie wiem czy podziała... zastanawiałem sie też nad "nowenną pompejską", ale w akademiku ciężko znaleźć czas i pustke w pokoju na taki czas... Mam nadzieję że jeszcze jakoś nam się ułoży... i tobie też, zagadkowa xxxx. Jeśli jestesmy w tej samej sytuacji, może wspólnie coś się uda wywalczyć, może spełnią się słowa "Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich".. może chociaż tak choć jednemu się uda. Wiem jak może być ci ciężko, także... przynajmniej przez jakiś czas bd się starał o tobie nie zapomnieć. Mam nadzieję że jakoś się Nam (i wam) ułoży. Bądźcie wszyscy dobrej myśli, zawsze jest ta szansa że Bóg nas wysłucha.
 
(1) [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28] [29] [30] [31] [32] [33] [34] [35] [36] [37] [38] [39] [40] [41] [42] [43] [44] [45] [46] [47] [48] [49] [50] [51] [52] [53] [54] [55] [56] [57] [58] [59] [60] [61] [62] [63] [64] [65] [66] [67]


Autor

Treść




[ Powrót ]
Daj plusika:
[ Strona główna ]
Miłości trzeba się uczyć Miłości trzeba się uczyć
Walter Trobisch
Chyba się z nami zgodzisz, że ani życie w pojedynkę, ani w związku nie jest łatwe. Jak często zdarza Ci się nie rozumieć Twojej drugiej połówki? Dlaczego tak trudne jest życie z drugą osobą? ... » zobacz więcej
Zakochanie… i co dalej? Zakochanie… i co dalej?
Jacek Pulikowski
Książka ta jest pierwszym krokiem do szczęśliwego małżeństwa. Pomyśl o radosnym czasie zakochania, chodzenia ze sobą, narzeczeństwa i nie zmarnuj go! Wykorzystaj cenne wskazówki autora dla dobra twojego i przyszłego współmałżonka... » zobacz więcej
O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2015 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej